Długotrwała renta z UFG w przypadku wyczerpania się sumy gwarancyjnej z komunikacyjnego OC

Sejm RP znowelizował  ustawę o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym (UFG) i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (PBUK) - informuje  "Rzeczpospolita" (Nr z 22.07. 2019 r. ).  Jak podaje dziennik, nowe przepisy wprowadzają  odpowiedzialność UFG  w zakresie roszczeń  "o naprawienie szkody na osobie w przypadku wyczerpania ustalonej w umowie sumy gwarancyjnej określonej na podstawie przepisów ustawy obowiązującej przed dniem wejścia w życie ustawy z 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych",  do wysokości obecnie obowiązującej sumy gwarancyjnej.  Według gazety,   osoby te otrzymają długookresową rentę, jeśli  odniosły bardzo ciężkie obrażenia powodujące niezdolność do pracy lub samodzielnej egzystencji. Nowa regulacja obejmie przede wszystkim osoby poszkodowane  w wypadkach komunikacyjnych w latach 90-tych ubiegłego wieku, ponieważ ustalone wówczas sumy gwarancyjne były znacznie niższe niż obecnie.

Zdaniem Piotra Nowaka, wiceministra finansów,  nowela  ma rozwiązać problem "wyczerpalności sumy gwarancyjnej" m. in. w obowiązkowym ubezpieczeniu OC posiadaczy pojazdów mechanicznych.  Za uchwaleniem nowych przepisów   głosowało 415 posłów, sześciu parlamentarzystów  wstrzymało się od głosu, a  trzech było przeciw.

Senat RP przygotował zmiany już dwa lata temu  - przypomina „Rz” - i  od tamtej pory czekały one na uchwalenie przez Sejm RP.

 

 

Problemy z "uefkami" wracają  jak bumerang

 

Nadzór finansowy wkracza do akcji. Urząd Komisji Nadzoru Finansowego (UKNF) wziął pod lupę tzw. „uefki”, czyli polisy z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym (UFK) - podaje „Gazeta Wyborcza" (Nr z 25.07.2019 r.). Według „GW”, zapowiedział to już w maju  br. Jacek Jastrzębski podczas  kongresu Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU) w Sopocie,  ostrzegając towarzystwa ubezpieczeń, że KNF "przyjrzy się polisom inwestycyjnym oferowanym przez ubezpieczycieli".  

Dziennik przypomina, iż o problemach z tymi produktami ubezpieczeniowymi było  głośno   lata temu, przede wszystkim  z powodu  ich  "nieopłacalności, licznych problemach przy sprzedaży oraz  szeregu dodatkowych kosztów, w tym kolosalnymi opłatami za wyjście".  Wprawdzie sprzedawane obecnie polisy inwestycyjne  są  dużo korzystniejsze  dla  klientów  niż  produkty oferowane przez ubezpieczycieli dużo wcześniej, ale jak się okazuje,  nadal są ryzykowne i można się nimi łatwo sparzyć - zauważa gazeta.  

Według „Wyborczej", już  w grudniu 2018 r. nadzór finansowy  wysłał do zakładów ubezpieczeń, banków, domów maklerskich i TFI  kwestionariusz dotyczący oferowanych konsumentom na polskim rynku produktów zbiorowego inwestowania i ubezpieczeniowych produktów inwestycyjnych. Ubezpieczyciele musieli też odpowiedzieć na pytania dotyczące oferowania klientom produktów z UFK,  lokujących środki w certyfikaty inwestycyjne funduszy inwestycyjnych zamkniętych  (  tzw. FIZ- y). I okazało się , że  problemy z tymi polisami pojawiają się na nowo - pisze "Wyborcza", powołując się na opublikowane niedawno stanowisko UKNF. Także dla Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK), sprawa polis z UFK jest nadal otwarta. Marek Niechciał, prezes UOKiK twierdzi, iż wciąż  istnieje potrzeba  uporządkowania rynku ubezpieczeń z UFK, i to pomimo wydanych decyzji czy zawartych z ubezpieczycielami porozumień. Zdaniem szefa UOKiK, pojawiają się  bowiem  nowe praktyki i klauzule budzące wątpliwości - pisze gazeta. Natomiast w opinii dyr. Krystyny Krawczyk z Biura Rzecznika Finansowego (BRzF), wprawdzie w segmencie ubezpieczeń inwestycyjnych nie występują już tak rażąco złe produkty jak w przeszłości, to jednak pojawiają się wciąż wątpliwości, czy "uefki"  można w ogóle zaliczyć do produktów ubezpieczeniowych. Jak przyznaje w dzienniku,  RzF  nadal otrzymuje skargi od klientów posiadających te  produkty inwestycyjne, tym razem  w sprawie polis, w których zyski były zależne od obligacji korporacyjnych emitowanych np. przez GetBack.

 

 

Blisko 90 tys. aut na polskich drogach bez polisy OC

 

Największe ryzyko kolizji z pojazdem bez polisy OC jest w zachodniej Polsce oraz na Mazurach, natomiast najgorliwiej  do obowiązku zakupu polisy komunikacyjnej podchodzą mieszkańcy Podkarpacia, Małopolski i Lubelskiego – wynika z najnowszego raportu Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego (UFG). Według opracowania UFG - pisze "Bankier.pl" (w z 23.07.2019 r.),  od lat najwyższy odsetek osób nieubezpieczonych w relacji do liczby posiadaczy pojazdów utrzymuje się w  zachodniopomorskim, dolnośląskim, lubuskim, opolskim oraz w województwie warmińsko-mazurskim. Na tych terenach ryzyko kolizji z nieubezpieczonym pojazdem jest nawet dwukrotnie większe niż w najbezpieczniejszym pod tym względem województwie podkarpackim - podaje portal. W opinii  Elżbiety Wanat Połeć, prezesa UFG, "prawdopodobnie może to mieć związek z większą liczbą komisów samochodowych w tej części kraju i częstszym zakupem aut używanych”. Ponieważ z analizy spraw osób nieubezpieczonych wynika, że "przy zakupie używanego auta weryfikacja ubezpieczenia OC poprzedniego właściciela bywa utrudniona, a później okazuje się, że przekazana im polisa została już wcześniej wypowiedziana i jest nieważna" - podkreśla szefowa UFG.

I tak, na jazdę bez polisy OC najczęściej decydują się młodzi mężczyźni w wieku do 25 lat i  to nawet dwukrotnie częściej  niż 30-latkowie. I to w tej grupie posiadaczy pojazdów  UFG wykrywa najwięcej nieubezpieczonych - informuje "Bankier.pl". Natomiast rzadziej jeżdżą nieubezpieczonym pojazdem  młode kobiety (ryzyko kolizji z ich udziałem jest tylko 1,5 raza większe niż wśród 30-letnich właścicielek aut).

Hubert Stoklas, wiceprezes UFG przyznaje, że UFG  rozwinął własne narzędzia do identyfikowania nieubezpieczonych aut,  przede wszystkim dzięki informacjom z ogólnopolskiej bazy polis komunikacyjnych i Centralnej Ewidencji Pojazdów . "W ten sposób, tj. bez bezpośredniego kontaktu z właścicielem auta - wykrywamy rocznie już ponad 75 procent przypadków braku polisy OC" - twierdzi Stoklas.

Jak donosi portal, w  2018 r. UFG wystawił właścicielom pojazdów ponad 93 tysiące wezwań o zapłacenie kary za brak obowiązkowej polisy OC,  a  więc  o 16 proc.  więcej niż rok wcześniej. Ponadto, Fundusz  zidentyfikował łącznie ponad 70,2 tys. właścicieli aut bez OC, czyli o 30 proc. więcej niż w 2017 r. (pozostałych nieubezpieczonych kierowców wykrywają  kontrole drogowe policji lub inne zewnętrzne organy kontrolne).

UFG szacuje,  że w Polsce obecnie może być około 80-90 tys. nieubezpieczonych pojazdów (około 0,4-0,5 proc. wszystkich aut mogących brać udział w ruchu).

 

 

Radcy prawni przeciwni łagodzeniu ustawy regulującej rynek kancelarii odszkodowawczych

 

Zdaniem Macieja Bobrowicza, prezesa Krajowej Rady Radców Prawnych (KRRP), rząd   "chce dopuścić do nieograniczonej, powszechnej i agresywnej reklamy usług kancelarii odszkodowawczych" - informuje "Rzeczpospolita" (Nr z 23.07.2019 r.). Jak podaje gazeta, szef organizacji  radców  prawnych zwrócił się właśnie do premiera i wszystkich posłów, aby nie łagodzili senackiego projektu ustawy w sprawie rynku odszkodowawczego. Dziennik pisze, iż  apel M. Bobrowicza jest  reakcją  na stanowisko rządu złożone do projektu ustawy w sprawie uregulowania  branży odszkodowawczej. Sugeruje ono wprowadzenie rozwiązań w niektórych przypadkach  - pisze Bobrowicz -  "które stoją w sprzeczności z interesem obywatela i zmierzają do nierównego traktowania podmiotów w tym obszarze".

"Rz" przypomina, iż w pierwotnej wersji projektu ustawy o świadczeniu usług odszkodowawczych, dochodzenie roszczeń odszkodowawczych przez takie firmy miało być "istotnie ograniczone". I tak, planowano  wprowadzić dla odszkodowawców nie tylko zakaz agresywnej akwizycji usług kancelarii odszkodowawczych   w szpitalach, czy na pogrzebach,  ale także  zakazać odszkodowawcom  "pozyskiwania klientów  w ich  mieszkaniach czy budynkach użyteczności publicznej oraz w odległości 100 m od nich".

Gazeta twierdzi, iż zawarcie takiej umowy miało skutkować uznaniem jej za nieważną.

 

 

Użytkownicy e-hulajnóg powinni zaopatrzyć się w  polisę OC w życiu prywatnym

 

Nie prędko kierowcy e-hulajnóg doczekają  się obowiązkowej polisy OC. Resort infrastruktury przygotował wprawdzie przepisy  regulujące zasady poruszania się na hulajnogach, które mają  m.in. zdefiniować, czym są urządzenia transportu osobistego; kto może ich używać; gdzie mogą się poruszać oraz jakie warunki techniczne muszą one  spełniać. Tyle, że o ubezpieczeniach nie ma w nich mowy- pisze Business Insider (z 25.07.2019 r.). Tymczasem rośnie liczba wypadków z udziałem elektrycznych hulajnóg. Z badań Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego wynika, że z e-hulajnóg korzysta już  prawie 10 proc. Polaków. Najwięcej, blisko 30 proc.,  jest wśród nich nastolatków. Oni także   najczęściej sprzeciwiają się nałożeniu na hulajnogi ograniczenia prędkości, czy sprawdzaniu znajomości zasad ruchu drogowego  - podaje portal. W tym,  45 proc. badanych  opowiada się za wprowadzeniem dla kierujących e-pojazdami obowiązku posiadania  polisy  ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej. Brak obowiązku posiadania polis OC powoduje jednak, że  gdy sprawcą jest kierujący takim pojazdem, to   ubezpieczyciel wypłaca odszkodowanie tylko wtedy, gdy  sprawca ma  polisę OC w życiu prywatnym. "Problem polega na tym, że w Polsce OC w życiu prywatnym posiada zaledwie co piąta osoba. Ubezpieczyciele apelują więc o akcję uświadamiającą, że takie ubezpieczenie jest bardzo potrzebne" - komentuje "Business Insider".  Ilona Tomaszewska, dyrektor departamentu rozwoju produktów w AXA,  podkreśla natomiast,  iż  "wydaje się, że obecne przepisy związane z odpowiedzialnością cywilną w życiu prywatnym są wystarczające. Pozostaje kwestia świadomości, że takie ubezpieczenie jest bardzo potrzebne. (...) Dyskusja wokół regulacji to na pewno dobry moment na jej zwiększenie". Z kolei zdaniem  Jerzego Visana, dyrektora zarządzającego pionu Uniqa dla Ciebie, "na obecnym etapie warto zostawić możliwość dobrowolnego wyboru ubezpieczenia kierującemu. Takie rozwiązanie ma Uniqa w Austrii i jest to ciekawa grupa ubezpieczeń, które niedługo powinny się pojawić w naszym kraju" - donosi portal.  Damian Ziąber, dyrektor Biura Komunikacji Korporacyjnej Grupy PZU,  zauważa zaś,  iż  "nie jest sztuką wprowadzić obowiązkowe ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej dla osób korzystających z jednośladów. Pytanie tylko, jak to podniesie koszty użytkowania i jak technicznie będziemy wymagać posiadania polisy oraz sankcjonować jej brak ".

W opinii eksperta,  lepszym rozwiązaniem  jest   polisa szeroko obejmująca kwestię odpowiedzialności cywilnej w życiu prywatnym, "szerzej niż tylko do poruszania się na rowerze, hulajnodze , czy innymi pojazdami" - pisze "Business Insider".

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT