Jakie stawki zadośćuczynienia z komunikacyjnego OC za śmierć członka rodziny?

Będzie łatwiej dostać zadośćuczynienie od ubezpieczyciela  za śmierć  członka rodziny w wypadku komunikacyjnym. Jak podaje "Rzeczpospolita"(Nr z 22.11.2017r.), powołując się na raport Komisji Nadzoru Finansowego (KNF),  od ponad roku w środowisku ubezpieczeniowym   toczą się prace nad rozwiązaniem tej kwestii. Chodzi o zmiany w prawie, które mają być korzystne dla "dla dziesiątek tysięcy osób, które co roku tracą bliskich im członków rodziny w wypadkach komunikacyjnych" - pisze dziennik.  W prace  jest    zaangażowane Ministerstwo Sprawiedliwości, które przewiduje zmiany w art. 446 § 4 kodeksu cywilnego. Ten zaś  "stanowi teraz podstawę do żądania zadośćuczynienia od sprawcy wypadku", a po nowelizacji "odwoływałby się do ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych, w myśl której stawki „powetowania” ustalałby odpowiedni minister w drodze rozporządzenia" - informuje gazeta.  To  „powetowanie"  ma więc  być  zryczałtowanym  świadczeniem,   przyznawanym zamiast  rekompensaty wywalczonej w  sądzie za  śmierć osoby bliskiej. Według "Rz", eksperci przeanalizowali przeszło 3,5 tys. prawomocnych wyroków sądów powszechnych. Na  podstawie ich analiz  stworzyli tabelę, zawierającą średnią wysokość tych świadczeń. Na przykład  żona po śmierci męża  mogłaby liczyć na 75 tys. zł świadczenia, a niepełnoletnie dziecko (do 13. roku życia) po śmierci rodzica otrzymałoby świadczenie w wysokości 80 tys. zł.
Zdaniem  Bartłomieja Krupy, wiceprezesa kancelarii odszkodowawczej Votum, "różnice w wysokości przeciętnych świadczeń wynoszą nawet ponad 20 tys. zł na niekorzyść poszkodowanych" i wynikają z  tego, że "ubezpieczyciele do średniej wliczają nie tylko świadczenia przyznane na mocy wyroków sądów, ale także niższe wypłaty wynikające z uznania roszczeń czy ugód zawieranych z bliskimi ofiar wypadków". Natomiast w opinii Aleksandra Daszewskiego  z Biura Rzecznika Finansowego (RzF), " najbardziej obiektywna stawka zryczałtowanych zadośćuczynień wynika ze średniej wynikającej z orzeczeń sądów (...) Jeśli te świadczenia będą niższe niż przyznawane dotychczas przez sądy w takich sprawach, to kancelarie odszkodowawcze nadal będą miały pole do działania i nowe przepisy nie przyniosą spodziewanego efektu w postaci przyspieszenia pełnych wypłat". Z kolei w ocenie Doroty M. Fal z Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU), zmiany zmierzają w dobrym kierunku. "Dla ubezpieczycieli najważniejsze jest, aby zadośćuczynienia należne bliskim ofiar wypadków były przewidywalne (...) Jeśli po zmianach znacząco wzrosną kwoty wypłat, składka płacona przez 23 miliony kierowców także będzie musiała wzrosnąć" - donosi dziennik.

Polisy zdrowotne mogą uratować publiczny system ochrony zdrowia

Zdaniem Jana Grzegorza Prądzyńskiego, prezesa  Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU),  receptą  na  zasypanie deficytu finansowego w systemie opieki zdrowotnej mogą  być  pieniądze wydawane na prywatne polisy - donosi "Puls Biznesu"(Nr z 17.11.2017 r.). Prezes  Prądzyński stwierdził na Kongresie 590 w Rzeszowie - pisze  dziennik -  iż  dzięki dodatkowym ubezpieczeniom zdrowotnym byłoby więcej pieniędzy w publicznym systemie ochrony zdrowia. A to mogłoby chociażby skrócić kolejki do specjalistów - twierdzi szef PIU. W jego ocenie,  niektóre szpitale "wykorzystują tylko 40 do 60 proc. swoich mocy”. Gdyby uwolnić szpitale od "zakazu współpracy z ubezpieczycielami", to pacjenci, którzy byliby finansowani  z pieniędzy publicznych, mieliby krótszy czas dostępu do świadczeń - przekonuje w "PB" szef PIU.
J.G. Prądzyński podkreśla w gazecie, iż  szpitale publiczne nie są   jednak stworzone po to, aby wypracowywać zyski, ale równocześnie   także  i  na pewno  nie  po  to,  aby generować straty.

Stabilizacja w komunikacyjnym OC

Ceny komunikacyjnego OC rosną, ale bardzo powoli - twierdzi "Rzeczpospolita"(Nr z 23.11.2017 r.).  Dziennik pisze, powołując się na dane  multiagencji   Superpolisa Ubezpieczenia, że "tylko kierowcy z Warszawy płacą za obowiązkowe polisy mniej niż pod koniec ubiegłego roku".  Według gazety,  w całym kraju średni wzrost cen polis komunikacyjnych OC wyniósł 8 proc. Polisy OC  z reguły   są najdroższe w dużych miastach.  I tak, do najdroższych lokalizacji należą: Wrocław, Warszawa, Gdańsk czy Poznań, a do najtańszych: Rzeszów, Lublin i Kielce.  Przy tym, "najwięcej za komunikacyjne ubezpieczenie OC zapłacimy we Wrocławiu, a najmniej w Lublinie".  Natomiast  najdroższe polisy OC sprzedają   Aviva,  Uniqa i Generali, zaś   najtańsze oferują: Proama, Compensa, PZU i Allianz - podaje "Rz". W opinii dziennika,  ogólnie właściciele aut mają powody do zadowolenia. Albowiem "zakończyły się wreszcie skokowe podwyżki składek, które były dotkliwe dla domowych budżetów w ubiegłym roku. Trudno jednak przewidzieć, jak będzie w najbliższej przyszłości, ponieważ obciążenia ubezpieczycieli rosną" - podkreśla gazeta. Jednak "mniej więcej od połowy roku można mówić o stabilizacji, czyli większej przewidywalności składek – zarówno w przypadku kierowców, którzy nie powodują wypadków, jak i tych, którzy mieli szkody".   Z drugiej strony, nie zanosi się również, żeby ubezpieczenia samochodu miały zacząć tanieć, czyli wracać do poziomu sprzed dwóch lat.
Zdaniem  Łukasza  Łodziana, eksperta ds. ubezpieczeń komunikacyjnych w Ergo Hestii, ubezpieczyciel  przy  szacowaniu  wysokości  składek kieruje się zasadą rentowności portfela. "Składki są podstawą funduszu budowanego przez klientów i przeznaczonego na przyszłe wypłaty odszkodowań (...)  Cena ubezpieczenia musi być adekwatna do liczby szkód i wysokości wypłacanych odszkodowań" -  twierdzi przedstawiciel Ergo Hestii. Najważniejszymi kryteriami,  branymi  pod uwagę przy wyliczaniu stawki za komunikacyjne OC jest  "np. wiek klienta i jego doświadczenie za kierownicą, rodzaj pojazdu, pojemność silnika".  Na cenę polisy OC wpływać  może także  np. kolor karoserii auta, zawód kierowcy czy nawet jego historia kredytowa. Jednak  najważniejszym parametrem  jest - przyznaje  Arkadiusz Wiśniewski, członek zarządu Generali - indywidualna historia, dotycząca polis danego klienta i ewentualnych szkód. Jego zdaniem,  ważne jest to, " jak długo klient jest aktywnym uczestnikiem ruchu, czyli  jak długo ubezpiecza swój pojazd oraz ile miał szkód w tym okresie" - podaje "Rz". Na przykład towarzystwa wiedzą, gdzie dochodzi do największej liczby kolizji i wypadków. Dysponują także własnymi statystykami likwidacji szkód. Dlatego najmniej  za OC zapłaci klient  "z udokumentowaną wieloletnią, bezszkodową historią ubezpieczenia, posiadający pojazd o niewielkiej pojemności i mocy silnika, mieszkający poza aglomeracjami miejskimi. Na niższą cenę mogą też liczyć ci, którzy mają w danym towarzystwie inne polisy" - zauważa gazeta.

Nowela  ustawy o działalności ubezpieczeniowej  i   reasekuracyjnej   trafiła  pod obrady rządu

Ustawa o działalności ubezpieczeniowej będzie dostosowana do prawa UE. Dyrektywy unijne  "zostały już co prawda implementowane do polskiego prawa na mocy ustawy o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej z 11 września 2015 roku i kilku rozporządzeń", ale według Komisji Europejskiej, brak jest  "implementacji poszczególnych przepisów obu dyrektyw do krajowych przepisów, dotyczących działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej" - twierdzi "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 20.11.2017 r.).  Dlatego też w projekcie nowelizacji  ustawy o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej   znalazły się  przepisy zawierające definicje wewnętrznych zakładów ubezpieczeń i reasekuracji, określające wymogi informacyjne wobec nadzoru oraz wysokość dolnego progu minimalnego wymogu kapitałowego. I tak,  zgodnie z  unijnym prawem w projekcie  nowej regulacji  ma być  zapis,  że "wysokość dolnego progu minimalnego wymogu kapitałowego dla wewnętrznych zakładów reasekuracji może być niższa niż dla towarzystw reasekuracji wzajemnej (wysokość dolnego progu minimalnego wymogu kapitałowego dla wewnętrznych zakładów ubezpieczeń ma jednak pozostać taka sama jak dla zakładów ubezpieczeń niebędących wewnętrznymi zakładami ubezpieczeń)" - podaje gazeta. "DGP" podkreśla,  iż  w ocenie KE, do polskich przepisów dotyczących działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej nie został implementowany m.in. przepis,  "dający organowi nadzoru możliwość wydania zakazu swobodnego rozporządzania aktywami umiejscowionymi na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej" przez organ nadzoru innego państwa członkowskiego, który sprawuje nadzór nad określonym zakładem ubezpieczeń lub jego oddziałem. Ponadto, w opinii  KE, do polskiego prawa nie implementowano także przepisów określających zasady koasekuracji w UE. Zaś  przewodniczący  Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) w piśmie z dnia 31 maja 2017 r.  zgodził się z uwagami Komisji Europejskiej, wskazując  na konieczność "wdrożenia do krajowego porządku prawnego wskazanych przepisów dyrektyw Wypłacalność II i Omnibus II".  Stąd zapisy projektu o - zauważa "DGP" - odnoszą się do tzw. "wewnętrznych zakładów ubezpieczeń i wewnętrznych zakładów reasekuracji (tzw. captives)", których właścicielami mogą być instytucje niebędące instytucjami finansowymi, a które ubezpieczają  np. wyłącznie ryzyka swoich właścicieli. Projekt noweli proponuje także  dodanie definicji wewnętrznego zakładu ubezpieczeń jako firmy, którego akcjonariuszem  lub  udziałowcem jest "podmiot finansowy nie będący zakładem ubezpieczeń albo zakładem reasekuracji",  albo nie wchodzący w skład grupy zakładów ubezpieczeń lub reasekuracji, albo "podmiot nie będący podmiotem finansowym"- informuje dziennik.

Sądy uginają się  od  pozwów w sprawie odszkodowań z komunikacyjnego OC

Spory z towarzystwami ubezpieczeń o  wysokość odszkodowań coraz częściej znajdują finał w sądzie. W opinii "Rzeczpospolitej"(Nr z 22.11.2017 r.), jest to  "pokłosie  skupowania szkód przez wyspecjalizowane firmy. "I tak, gdy w  2015 r. na wokandę  trafiło prawie 47 tys. pozwów przeciwko ubezpieczycielom w sprawach dotyczących odszkodowań z komunikacyjnych polis OC, to w rok później  takich pozwów było już 62 tys., zaś według  szacunków  za cały 2017 r., przed oblicze Temidy może trafić  około 71 tys. takich spraw - podaje gazeta. Zdaniem Marcina  Tarczyńskiego z  Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU),  liczba spraw sądowych rośnie, pomimo, iż  ubezpieczyciele podnoszą standardy postępowań likwidacyjnych i wypłacają coraz wyższe odszkodowania - zauważa dziennik." Powodami w sądach gospodarczych są często firmy skupujące roszczenia lub firmy,  na które roszczenie scedowano" – mówi Tarczyński. Według  "Rz",  wzrost liczby pozwów wiąże się ze skupem roszczeń  głównie z dwóch tytułów – wypłat w likwidacji na kosztorys oraz w  związku z pojazdem  zastępczym.  I tak,  jeśli w 2015 r. pozwów dotyczących wynajmu auta zastępczego było niespełna 18 tys., to w 2017 r. ma ich być  około 28 tys. – prognozuje dziennik. Poszkodowani klienci zaś  wciąż skarżą się na to, że towarzystwa ubezpieczeń  przyznają im samochód zastępczy na tzw. technologiczny czas - podkreśla w gazecie Marcin Jaworski z Biura Rzecznika Finansowego. Zaś zdarza się, że i  ubezpieczyciele kwestionują również koszty najmu poniesione przez klienta, m.in. zarzucając firmom wynajmującym auta zawyżanie  stawek.  Ubezpieczyciele też  nieoficjalnie podkreślają, iż zdarza się, że te firmy  informacje o poszkodowanych  pozyskują  w nielegalny sposób - od call center albo od agentów - podaje "Rzeczpospolita".

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT