KNF przyjęła wytyczne dotyczące sposobu ustalania zadośćuczynień za szkody osobowe

"Rzeczpospolita"(Nr z 31.08.2016 r.) przypomina, iż  niedawno Komisja Nadzoru Finansowego (KNF)  przyjęła  kolejne wytyczne, dotyczące  sposobu ustalania zadośćuczynień za szkody osobowe - pisze dziennik. I tak, zgodnie z nowym pakietem zaleceń KNF-u, do  31 grudnia  br. towarzystwa  ubezpieczeń  będą  musiały  wdrożyć  nowe  zasady  likwidacji szkód osobowych. KNF umożliwił jednak firmom  opcjonalne  przedstawienie swoich  sposobów osiągnięcia celów wskazanych przez nadzór  - podaje  "Rz". Gazeta podkreśla, iż  wytyczne KNF  będą dotyczyć wyłącznie szkód osobowych,  które są likwidowane z obowiązkowego ubezpieczenia OC dla posiadaczy pojazdów mechanicznych. Szczególnie istotne są te zalecenia, które mówią, że "propozycja ugody dla poszkodowanych powinna uwzględniać termin jej możliwego zawarcia i wyjaśnienie sposobu ustalenia rekompensaty". Ponadto, ubezpieczyciel  przy ustalaniu wysokości świadczenia musi brać pod uwagę wyroki Sądu Najwyższego w podobnych sprawach i utrwalone orzecznictwo sądów powszechnych, zaś  zadośćuczynienie  powinno stanowić odczuwalną wartość dla poszkodowanego i nie może przyczyniać się do nieuzasadnionego wzbogacenia ofiary wypadku.  Przy tym,   "wysokość świadczenia za szkody osobowe nie powinna zależeć od stopy życiowej i poziomu dochodów poszkodowanego",  a ubezpieczyciel  nie może ustalać zadośćuczynienia, kierując się tylko i wyłącznie procentowym uszczerbkiem na zdrowiu. Towarzystwo ubezpieczeń   określając kwotę  zadośćuczynienia za utratę osoby bliskiej musi każdorazowo oceniać jej więź emocjonalną    z  poszkodowanym.  KNF zaleca także, aby odsetki za zwłokę w wypłacie zadośćuczynienia  dotyczyły  również bezspornej części takiego świadczenia. "Rz" zauważa, iż  wdrożenie wytycznych ma być "kolejnym krokiem w kierunku ujednolicenia odszkodowań za urazy lub śmierć ofiary wypadku drogowego".

Potrzebne są zmiany prawne w sprawie wypłaty świadczeń dla niepełnosprawnych wobec  wyczerpania  się sum gwarancyjnych   z  ubezpieczenia

Rzecznik Praw Obywatelskich  (RPO) zwrócił się do Senatu RP o inicjatywę ustawodawczą w sprawie osób z niepełnosprawnością, które z dnia na dzień utraciły prawo do otrzymywania renty - informuje "Onet.pl" (www.onet.pl z 28.08.2016 r.). Według portalu, chodzi o kilka tysięcy osób, które poniosły szkodę w latach 90. i którym wypłacano świadczenie z Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego (UFG), na podstawie tzw. sum gwarancyjnych.
Jak podaje "Onet.pl",  powołując się na wypowiedź   Marcina Jaworskiego, eksperta ds. komunikacji i edukacji w Biurze Rzecznika Finansowego,  do Biura RzF wpłynęło łącznie 25 próśb o interwencję w  podobnych sprawach.  "Wiemy jedynie,  ile osób zgłosiło się do nas, bo groziło im tzw. wyczerpanie sumy gwarancyjnej  lub  już znalazły się w sytuacji, gdy po jej wyczerpaniu ubezpieczyciel z dnia na dzień przestawał pokrywać koszty leczenia czy wypłacać rentę" - stwierdził  M.Jaworski. W jego opinii,  problem  nie ogranicza się tylko do sytuacji, w której płatnikiem jest UFG, ale   dotyczy także zakładów  ubezpieczeń  wypłacających  świadczenia. Albowiem  w  przypadku osób,  którym suma gwarancyjna już  się  wyczerpała, szanse na skuteczną  pomoc  są  niewielkie. Tak wynika  z niekorzystnych dla nich wytycznych,  płynących z orzecznictwa sądowego i  pozostaje de facto "tylko prosić ubezpieczyciela o wypłatę dalszych świadczeń w drodze wyjątku (tzw. kulancji ubezpieczeniowej)"  - tłumaczy w "Onet.pl" Jaworski. Podkreśla,  iż osoby, którym suma gwarancyjna się jeszcze nie skończyła,  mają "duże szanse na jej waloryzację, a co za tym idzie zapewnienia sobie na drodze sądowej niezbędnych środków do dalszej egzystencji. Doświadczenie pokazuje, że sądy, co do zasady, waloryzują sumy, przy czym proces należy rozpocząć przed wyczerpaniem sumy gwarancyjnej".  Zdaniem Jaworskiego, konieczna jest zmiana w prawie. Przy  tym,  Biuro  Rzecznika Finansowego we  współpracy  z Pełnomocnikiem Rządu ds. Równego Traktowania częściowo uregulowało tę kwestię - podaje portal.  Funkcjonuje już przepis nakładający na towarzystwa obowiązek informowania o zbliżającym się wyczerpaniu sumy gwarancyjnej  po wypłacie 80 proc. środków.
Potrzebne są jednak regulacje, które nie zmuszałyby klientów do prowadzenia spraw przed sądem. Jaworski podkreśla w "Onet.pl", iż  "najlepszym rozwiązaniem byłoby przejęcie obowiązku wypłat po wyczerpaniu się sumy gwarancyjnej przez Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny".
Problemem  zajmie się senacka Komisja Praw Człowieka, Praworządności i Petycji.

Gwarancje  ubezpieczeniowe PZU SA  dla budowy  statków

PZU SA udzielił gwarancji ubezpieczeniowych stoczniom i firmom „okołostoczniowym”  z Grupy Mars Shipyards&Offshore - donosi "Parkiet"(Nr z 29.08.2016 r. "Tylko w tym roku PZU udzieliło na zlecenie Crist SA czterech gwarancji zwrotu zaliczki na ponad 5,5 mln euro na budowę kadłuba statku rybackiego (fish stern trawler) i kadłuba statku 'układacza kabli' (cable layer) - informuje gazeta, powołując się na komunikat spółki. Kolejnych gwarancji kontraktowych ubezpieczyciel udzielił duńskiej stoczni Karstensen Skibsvaerft A/S, Morskiemu Oddziałowi Straży Granicznej, Skarbowi Państwa - Inspektoratowi Uzbrojenia i firmie Lotos Petrobaltic na zlecenie Stoczni Remontowej Nauta SA - pisze dziennik. Łączna kwota gwarancji na ponad 34 mln zł  zabezpiecza  "prawidłową realizację budowy kadłuba wraz z wyposażeniem, remont i modernizację jednostki pływającej, naprawę główną i dokową oraz prace modernizacyjne platformy "Petrobaltic". Jak podaje "P",  PZU SA udzieliło również gwarancji kontraktowej na ponad 5,5 mln zł dla Energomontażu-Północ Gdynia (na zamówienie norweskiego konsorcjum K2JV ANS (joint venture Kvaerner Stord i Kellog Brown & Root) ma wykonać  ponad 2 500 ton konstrukcji przeznaczonych na pole wydobywcze Johan Sverdrup, na Morzu Północnym. Kontrakt realizowany będzie etapowo w latach 2016-2018 - podaje dziennik.

Casus szkody całkowitej  częstą  praktyką ubezpieczycieli

"Zmorą" kierowców jest  uznanie przez ubezpieczyciela  stanu auta uszkodzonego w  wypadku za pojazd zniszczony całkowicie, a więc nie do naprawy  -  pisze "Bankier.pl"(www.bankier.pl z 29.08.2016 r.).  Według portalu, towarzystwa ubezpieczeń  zamiast finansować pełną naprawę samochodu po stłuczce, najczęściej orzekają szkodę całkowitą i wypłacają tańsze dla siebie odszkodowanie. Warto więc wiedzieć, w którym momencie ubezpieczycielom  "patrzeć na ręce" - podkreśla "Bankier.pl". Albowiem firma ubezpieczeniowa może uznać, że w zniszczonym pojeździe wystąpiła szkoda całkowita, jeśli uległ on takiemu zniszczeniu, że nie nadaje się do naprawy lub koszt naprawy przekracza całkowitą wartość pojazdu sprzed szkody (przy OC komunikacyjnym) czy na przykład  procentowo określoną część wartości pojazdu sprzed szkody (np. 70 proc. przy AC). Przy orzeczeniu szkody całkowitej, często  "zamiast naprawy w autoryzowanym serwisie zostaną pieniądze z odszkodowania, z powodu zaniżonej wartości pojazdu często za małe na kompleksową naprawę w warsztacie" - zauważa portal.
Procedura  kwalifikacji  szkody  jako częściowej lub całkowitej opiera się więc na oszacowaniu trzech wielkości – wartości pojazdu sprzed szkody, wartości pojazdu po szkodzie oraz kosztów naprawy w celu przywrócenia pojazdu do stanu sprzed szkody. "Sęk w tym, że likwidując szkodę, każdą z tych wielkości jednostronnie określa zakład ubezpieczeń. A to najkrótsza droga do nadużyć" - twierdzi "Bankier.pl".Przy tym poziom relacji pomiędzy tymi trzema kwotami  można ustawić manewrując wartością pojazdu po szkodzie. Jedną z częściej odnotowywanych praktyk jest  zaniżanie wartości pojazdu przed szkodą. Według  Biura Rzecznika Finansowego, "problemy związane ze szkodą całkowitą nawet częściej niż przy szkodach z OC pojawiają się przy AC". W 2015 r., podobnie jak w 2014 r.,   stanowiły one 21 proc. wszystkich skarg na autocasco (164 z 798 skarg).  W przypadku OC, w ub.r.  7 proc.  skarg dotyczyło  szkody całkowitej ( w 2014 r. – 8 proc.).
W przypadku orzeczenia szkody całkowitej  ubezpieczyciel "wypłaca odszkodowanie według tzw. metody dyferencyjnej, jako różnicę pomiędzy wartością pojazdu sprzed szkody a wartością pojazdu (pozostałości powypadkowych/wraku) po szkodzie. Jeżeli właściciel uszkodzonego pojazdu przy szkodzie całkowitej nie będzie chciał go zatrzymać, oprócz kwoty odszkodowania powinien otrzymać również kwotę uzyskaną z tytułu sprzedaży wraku" - informuje portal.

Wizerunek i reputacja  ubezpieczyciela jego kapitałem

Zaufanie klienta do  ubezpieczyciela jest podstawą  efektywności  branży;  oznacza bowiem przede wszystkim zbudowanie długofalowej relacji z klientem. A to ważny kapitał - pisze "Rzeczpospolita" (Nr z 31.08.2016 r.), powołując się na  Pawła Holnickiego-Szulca, eksperta AIG, dyrektora działu Specialty Lines w polskim oddziale  firmy.  P.Holnicki -Szulc  podkreśla, iż   kryzys zaufania konsumentów przekłada się na wyniki całej branży, która odnotowuje wówczas spadki wartości. Reputacja w ubezpieczeniach jest bowiem kluczowa, dlatego też  - w jego opinii -  warto  podjąć działania, umożliwiające efektywne zarządzanie reputacją - podaje dziennik.  Jest to  jedno z najbardziej znaczących wyzwań, sektora asekuracyjnego  w  2016 r.  " Choć nowe przepisy (np. dyrektywa IDD) wzmacniają pozycję klienta na rynku, m.in. wprowadzając dla firm obowiązek pełniejszego informowania klientów o szczegółach oferty i dopasowanie oferty do ich potrzeb, poziom zaufania klientów do branży jest nadal niewystarczający" - podkreśla gazeta.  Branży nadal nie ufa ponad 1/3 Polaków - wynika z  "najbardziej optymistycznych"  wyników badania firmy doradczej EY - twierdzi w "Rzeczpospolitej"  P.Holnicki -Szulc (w rankingu zaufania EY ze stycznia  2015 r. firmy ubezpieczeniowe  zajmują końcowe miejsce, razem z koncernami farmaceutycznymi). Główne powody braku  zaufania do firm ubezpieczeniowych - według respondentów - to  "złe zachowania ubezpieczycieli, odstraszające klientów: sprzedaż UFK, zaniżanie odszkodowań, sposób obsługi klienta (agresywne działania sprzedażowe) i skupianie się na generowaniu zysków".
Holnicki-Szulc uważa, iż w perspektywie najbliższych lat. wspólna praca nad wypracowaniem nowych standardów współpracy na linii klient-ubezpieczyciel  wydaje się być kluczową.   Poprawę  sytuacji mogą spowodować  nowoczesne kanały sprzedaży oraz nowe rozwiązania technologiczne, oparte o telematykę czy  zmiany w ofercie ubezpieczeniowej, dostosowane do przemian demograficznych, zmieniającego się otoczenia gospodarczego oraz nowych zagrożeń (ataki cybernetyczne,  terrorystyczne) - pisze dziennik.

W sporze z instytucją finansową warto pamiętać, aby wysyłać dokumenty listem poleconym z potwierdzeniem 

Jak długo może trwać konflikt klienta z bankiem? "Gazeta Wyborcza" (Nr z 01.08.2016 r.) opisuje sprawę problemów ze  standardowym  ubezpieczeniem  murów (którego  wymaga bank  przy zaciąganiu kredytu), z  wbitą cesją praw na rzecz banku. A kredyt był we frankach na kwotę  330 tys.  Konflikt w opisywanej przez dziennik sprawie  pojawił się w 2012 r., gdy bank zawieruszył gdzieś przesłaną mu pocztą polisę ubezpieczenia mieszkania. Chodziło o 150 franków (tyle wynosiła składka ubezpieczenia). Klient  poprosił o zwrot tej sumy - pisze "GW" –  i wówczas "sprawę udało się odkręcić". Jednak  w 2013 r. problem się powtórzył. "Tym razem jednak bank nie wykupił klientowi "swojej" polisy, lecz zaczął bombardować go monitami, naliczając za każdy po 35 zł. (...) monity nie docierały do celu ze względu na zmianę miejsca zamieszkania adresata (...). O rzekomym niedopełnieniu formalności (...) czytelnik dowiedział się dopiero w 2014 r., kiedy dotarł do niego któryś z kolejnych monitów".  Od tego momentu  - informuje dziennik - trwała wymiana korespondencji pomiędzy klientem a bankiem, gdzie "strony starały się ustalić wspólną wersję tego, czy ubezpieczenie mieszkania w 2013 r. zostało opłacone, czy też nie. I czy w związku z tym klientowi należy się zwrot opłat za monity". Klient dysponuje potwierdzeniem, że wysłał do banku pocztą poleconą kopię polisy z wbitą cesją, ale nie ma dowodu, że w banku go odebrano. Poza tym, brak dowodu,  czy to była polisa?
Gazeta podkreśla, iż sprawa reklamacji, która ciągnęła się prawie cztery lata, zakończyła się w końcu pozytywnie, po interwencji w banku dziennikarza "GW" Macieja Samcika. Stąd prośba M.S. do klientów instytucji finansowych, aby   wysyłając cokolwiek, zawsze wybierali  opcję listu poleconego  z potwierdzeniem odbioru. A jeśli się da, "składajcie pismo w placówce i zawsze miejcie przy sobie drugi egzemplarz, który pracownik powinien podpisać, potwierdzić jako kopię zgodną z oryginałem oraz wbić pieczątkę z podpisem, że zostało przyjęte danego dnia. Nie zawadzi też wysłać kopię dokumentu e-mailem na adres kontaktowy banku i wydrukować gdzieś - lub zabezpieczyć - kopię tego e-maila.(...) Warto być(...) przygotowanym, by wyjaśnienie sprawy było szybkie i bezbolesne" - radzi "Wyborcza".

Rozbieżności w  orzecznictwie sądowym co do abuzywności klauzuli ubezpieczenia niskiego wkładu własnego 

Zgodnie z  wyrokiem Sądu  Rejonowego  w Warszawie ( sygn. akt VI C 2850/15),  bank musi zwrócić  kredytobiorcy  pobraną  z jego konta, tytułem ubezpieczenia niskiego wkładu własnego,  kwotę w wysokości ponad 3 tys. zł  - donosi "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 31.08.2016 r.). Zdaniem sądu,  bank  przyznał  sobie w umowie prawa do arbitralnej decyzji odnośnie do przedłużania okresu ochrony, zaś  zapisy jej dotyczące nie były na tyle jasne i precyzyjne, aby klient mógł uzyskać szczegółową wiedzę, za co, ile, oraz jak długo będzie płacić.
Jak podaje gazeta, kredytobiorca pozwał bank, zarzucając mu,  iż obciążający go obowiązek opłaty polisy  ubezpieczenia niskiego wkładu   zabezpiecza wyłącznie interes banku. Powód w pozwie wnosił, iż w takiej sytuacji to bank, a nie on winien ponieść  koszty polisy, tym bardziej, iż umowa  kredytowa  nie doprecyzowała,  ile trwa  okres ochrony, a  kredytobiorca  nie miał możliwości oceny zasadności kontynuowania ochrony po upływie pierwszych 36 miesięcy umowy.
„DGP” podkreśla, iż  w orzecznictwie sądowym istnieją spore rozbieżności co do abuzywności klauzuli dotyczącej ubezpieczenia niskiego wkładu własnego;  podobne wyroki zapadały też w innych sądach.  Zdarzają się jednak werdykty, w których sąd uznaje stanowisko banku, iż polisa ubezpieczenia niskiego wkładu  nie prowadzi do nieusprawiedliwionej dysproporcji praw i obowiązków kredytobiorców, ponieważ bez tej polisy w razie braku wystarczającego wkładu własnego nie otrzymaliby kredytu.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT