Kosztowne utrzymanie call center

Comiesięczne wydatki towarzystw direct na utrzymanie call center wynoszą ok. 2 mln zł  - szacuje „Parkiet" (Nr z  24.07.2008 r.). Według dziennika,  ubezpieczyciele prowadzący sprzedaż przez telefon i Internet mogą wydawać na utrzymanie call center nawet 25 mln zł w skali roku. Tylko w ciągu miesiąca  przeznaczają  oni około 122 tys. zł na wynajem powierzchni biurowej i niemal 2 mln zł na płace dla konsultantów obsługujących klientów. „Parkiet” podaje, że największe koszty utrzymania call center  ponosi Link4, które tylko na utrzymanie dwóch centrów (w Warszawie i Katowicach) wydaje ok. 1 mln zł w skali miesiąca.  Szacunki dziennika  nie obejmują kosztów elektryczności, płac kadry zarządzającej call center oraz kosztów utrzymania i konserwacji systemów i infrastruktury IT. Do tego dochodzą także wydatki związane z opłatami telekomunikacyjnymi, które to koszt - w opinii  Jacka Fiedorowicza z firmy doradczej KPMG - stanowią istotną pozycję w wydatkach firmy ubezpieczeniowej. Uważa on, że szansą na znaczące ograniczenie kosztów byłoby upowszechnienie kanału internetowego do kontaktów z klientami. Np. w sprzedaży polis można zastosować samoobsługę, co może znacząco zmniejszyć koszty zatrudnienia. A badania KPMG przeprowadzone w ubiegłym roku potwierdzają – twierdzi Fedorowicz -  rosnące zainteresowanie tą formą komunikacji z ubezpieczycielem ze strony klientów.

Jaka reforma ubezpieczenia zdrowia: projekt  PIU kontra projekt rządowy

Zdaniem Ludwika Dorna (PIS),  wprowadzenie dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych jest obowiązkiem, którego nie da się ominąć. Dorn powiedział w wywiadzie dla Gazety Wyborczej" (Nr z  25.07. 2008 r), że dodatkowe ubezpieczenia proponowane przez PO są niekorzystne i dla ubezpieczycieli i pacjentów. Jego zdaniem,  lepsza, z punktu widzenia funkcjonalności, jest propozycja PIU, ponieważ zachowuje zasadę solidaryzmu. A dodatkowe ubezpieczenia nie mogą zablokować dostępu do świadczeń pacjentom biedniejszym. Ponadto mają one zasilać publiczny fundusz, co wpłynęłoby na poprawę standardu usług medycznych – podkreślił Dorn.
Komentując wypowiedź posła Dorna, dziennik zauważa, że system prywatnych ubezpieczycieli konkurujących ze sobą jest znacznie droższy niż system publicznego płatnika. Po co go wprowadzać w państwie, gdzie pieniędzy na ochronę zdrowia jest znacznie mniej niż w bogatszych krajach  - pyta „Wyborcza”. Gazeta podkreśla, że  mało komu podoba się propozycja ministerialna,  „wniesiona boczną furtką jako projekt posłów PO na razie w ogóle nie może być przedmiotem prac sejmowych, bo odwołuje się do ustawy o koszyku świadczeń gwarantowanych przez państwo”. A ustawy wciąż nie ma. Według „GW”, PIU proponuje, aby podstawowym źródłem przychodu prywatnych firm ubezpieczeniowych były pieniędzy otrzymywane z NFZ za ludzi, którzy ubezpieczą się w tych firmach. PIU szacuje, że będzie to ok. 5 mld zł. O tyle uszczuplone zostaną przychody NFZ. „Ale na co pójdą te pieniądze, które dziś prawie w całości wydawane są na świadczenia medyczne – pyta dziennik. ”Wyborcza” szacuje, że dziś prywatne firmy ubezpieczeniowe wydają z każdej złotówki polisy 60 gr na wszelkie koszty, a tylko 40 gr na zakup świadczeń. Te koszty to konieczność reasekuracji (blisko jedna trzecia wpływów), marketing,  pensje specjalistów, by zorganizowali cały ten biznes, i zyski firm, bo nie robią tego z altruizmu. Przy takich wydatkach własnych wydatki NFZ na administrację są śmiesznie niskie. Dziennik zastanawia się więc, czy na pewno nas stać - przy katastrofalnie niskich nakładach na szpitale i przychodnie - by przeznaczać 40 proc. pieniędzy tylko na to, by kwitł biznes prywatnych ubezpieczeń?

Są chętni na PTU

Chętnych na pakiet akcji Polskiego Towarzystwa Ubezpieczeń,  należący do giełdowego Ciechu nie brakuje. Zainteresowani udziałami Ciechu w PTU, są m.in. Generali oraz Uniqa – pisze „Rzeczpospolita”(Nr z  24.07.2008 r.). Waldemar Grzegorczyk, rzecznik prasowy Ciechu powiedział  „Rzeczpospolitej”, że  w najbliższym czasie inwestorzy przystąpią do finansowego badania spółki, czyli due diligence. Natomiast we wrześniu powinno nastąpić złożenie ofert cenowych i ostateczne negocjacje. Jednak – pisze gazeta - ani Generali, ani Uniqa nie chcą potwierdzić informacji o swoim zainteresowaniu transakcją. Na temat udziału w transakcji nie wypowiada się także Marek Gołębiewski, rzecznik Vienna Insurance Group, którą wcześniej wymieniano wśród potencjalnych inwestorów w PTU. Zdaniem dziennika, problemem w  sfinalizowaniu transakcji mogą się jednak okazać animozje między akcjonariuszami towarzystwa. Ciech ma łącznie 45,4 proc. akcji PTU szacowany na około pół mld zł.

Za granicę tylko z autocasco

Wybierając się za granicę  samochodem, warto wykupić autocasco, obejmujące kraj, do którego się wyjeżdżamy – radzi „Rzeczpospolita”(Nr z  24.07.2008 r.). Według dziennika, towarzystwo zazwyczaj pokrywa koszty tych napraw, które są niezbędne, żeby wrócić do kraju. W przypadku droższych napraw (ich koszt określony jest w OWU),  zakres i wielkość wydatków trzeba ustalić z przedstawicielem towarzystwa, dzwoniąc pod wskazany przez firmę numer. Według Piotra Dyszlewicza, zastępcy dyrektora Biura Likwidacji Szkód w Ergo Hestii, którego wypowiedź publikuje gazeta, jeśli auto na przykład nie nadaje się do dalszej jazdy, ubezpieczyciel wówczas  przyjmie zgłoszenie szkody, zorganizuje odholowanie samochodu do serwisu i zaopiekuje się podróżnymi.   Zakres terytorialny ubezpieczenia AC w większości towarzystw obejmuje kraje europejskie, państwa basenu Morza Śródziemnego itp.

Coraz mniej kradzionych aut z polisą AC

Przeciętnie tylko 49 aut na 10 tys. jeżdżących z polisą AC jest kradzionych. Dlatego posiadacze polis OC mogą dokupić ubezpieczenie od kradzieży za kilkadziesiąt złotych rocznie – informuje „Gazeta Prawna" (Nr z  16.07. 2008 r). Według dziennika, od 1999 r. , rekordowego pod względem liczby skradzionych aut (71,5 tys.), zainteresowanie złodziei autami spadło ponad trzykrotnie. Mniejsze ryzyko, pozwalające na pobieranie niskich składek, skłoniło zatem niektóre towarzystwa do prób zachęcenia klientów, którzy dotąd kupowali samo OC komunikacyjne, do zakupu AC, choćby w ograniczonym zakresie. Według Sławy Cwalińskiej-Weychert, wiceprezes Link4,  stąd właśnie oferta smart casco, polegająca na tym, że klient może do OC komunikacyjnego dokupić AC na wypadek kradzieży. Inne towarzystwa niechętnie sprzedają samo AC na wypadek kradzieży, za to oferują samo AC wypadkowe. Np.  PZU od marca br. oferuje tzw. minicasco w nowej wersji. Oprócz kradzieży obejmuje ono zderzenia z osobami, zwierzętami (a więc nie z innymi autami) oraz działania osób trzecich - w tym włamania czy zdarzenia losowe, tj. powódź, pożar. Poprzednio firma miała wariant, który działał również w przypadku zderzenia z autem, ale tylko przy poważnych uszkodzeniach, kiedy koszty naprawy przekraczały 70 proc. wartości auta. Podobną ofertę, obejmującą kradzież i szkody całkowite, ma wciąż MTU. Firmy nie zdradzają – twierdzi „GP” -  jakim powodzeniem cieszą się takie produkty.

Klienci są bezpieczni: nie ma zagrożenia wypłacalności

Lesław Gajek, zastępca przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) powiedział w wywiadzie dla „Gazety Prawnej (Nr z 24.07.2008 r.), że klienci ubezpieczycieli nie powinni czuć się zagrożeni, ponieważ problemy zanotowane w I kw. br. były przejściowe. Po trzech miesiącach roku sześć (cztery zakłady ubezpieczeń na życie i dwa zakłady ubezpieczeń majątkowych i pozostałych osobowych) z 67 zakładów  wykazało środki własne w wysokości niższej, niż wymagają tego przepisy. KNF nie widziała jednak  poważnego zagrożenia, dlatego więc nie ujawniła nazw firm. Natomiast ubezpieczyciele, którzy mieli problemy ze wskaźnikami wypłacalności,  obecnie to naprawiają poprzez uzupełnienie kapitałów przez akcjonariuszy. Według Gajka,  procedura podwyższenia kapitału jest od lat taka sama i nie doszło do żadnego jej zaostrzenia. Uległa ona nawet skróceniu poprzez przekazanie przewodniczącemu KNF kompetencji, dotyczących podwyższania kapitału. Wiceprzewodniczący KNF powiedział „Prawnej”, że w przypadku towarzystw majątkowych głównym problemem jest pogorszenie rentowności w OC komunikacyjnym. Do naruszenia przepisów doszło zaś ze względu na brak działań wyprzedzających ze strony zakładów ubezpieczeń, mających na celu zwiększenie środków własnych adekwatnie do planowanej dynamiki wzrostu składki.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT