MSP zarobiło na akcjach PZU SA 3,2 mld zł

Resort skarbu sprzedał akcje PZU SA o łącznej wartości 3,2 mld zł w  51 transakcjach pakietowych. Największa opiewała na 594,6 mln zł. Nabywcy akcji ubezpieczyciela  płacili 367 zł za walor - podaje "Parkiet"(Nr z 11.06.2011 r.).  Dziennik informuje, powołując się  na  Aleksandra Grada, ministra  skarbu,  że 50 proc. zaoferowanych akcji kupiła zagranica, a drugie pół kraj.  W ramach tzw. przyspieszonego book-buildingu,  doradcy resortu skarbu:  banki inwestycyjne Credit Suisse, Goldman Sachs, ING, JP Morgan i UniCredit CAIB zbierały oferty zakupu walorów towarzystwa od dużych klientów instytucjonalnych. Zdaniem Marcina Materny, analityka Millennium Domu Maklerskiego, akcje  zostały sprzedane" z niewielkim dyskontem w stosunku do kursu przed ogłoszeniem transakcji, zgodnie z innymi przypadkami, które na rynku dotychczas obserwowaliśmy – dyskonto było podobne" . Pozytywnie o transakcji wypowiadali się także maklerzy, zaskoczeni dużym popytem na nagle sprzedawane akcje ubezpieczyciela. Według gazety,  ministerstwo sprzedało akcje drożej niż w ofercie, "zrobiło więc dobry interes".
Przed sprzedażą MSP miało 45,2 proc. akcji PZU SA . Obecnie, pomimo zmniejszenia zaangażowania zapisy w statucie gwarantują Skarbowi Państwa pełną kontrolę nad spółką.

Zaliczka na poczet odszkodowania z komunikacyjnego OC przed wyrokiem sądu

Sąd karny będzie mógł wydać postanowienie w przedmiocie zabezpieczenia roszczeń z tytułu ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej. Zobowiąże ono ubezpieczyciela do wypłaty odszkodowania poszkodowanemu przed zakończeniem postępowania karnego -  przewiduje nowelizacja  prawa proponowana przez Senat.Obecnie sytuacja poszkodowanych w wypadkach komunikacyjnych, którzy doznali ciężkiego uszczerbku na zdrowiu lub obrażeń, jest trudna. Nie mogą liczyć na szybką wypłatę pieniędzy z tytułu odszkodowania. Zdarzają się przypadki - pisze "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 14.06.2011 r.) -  że ubezpieczyciele nie chcą wypłacać odszkodowań nawet w sytuacji, gdy nie ma ku temu żadnych powodów. Zdaniem  Haliny Olendzkiej,  Rzecznik Ubezpieczonych "powstrzymanie się z likwidacją szkody następuje niezależnie od tego, czy w rzeczywistości ustalenie odpowiedzialności ubezpieczyciela lub wysokości odszkodowania uzależnione jest od toczącego się postępowania karnego". W opinii RzU, " można zaobserwować także przypadki, gdy jednocześnie niewypłacana jest również bezsporna część odszkodowania". Z kolei Andrzej Michałowski, adwokat, członek Naczelnej Rady Adwokackiej przyznaje, iż ubezpieczyciele "prawie zawsze"  wstrzymują wypłaty odszkodowań z tytułu OC sprawcy wypadku do czasu zakończenia postępowania karnego,  a praktyka oczekiwania na rozstrzygnięcie karne dominuje też w sądach cywilnych, w których toczą się postępowania o odszkodowania. Jak wyjaśnia "DGP",  zgodnie z obowiązującymi obecnie przepisami ofiara wypadku lub katastrofy komunikacyjnej, aby otrzymać pieniądze na leczenie lub rehabilitację, musi wystąpić do sądu z powództwem cywilnym. Wiąże się to  jednak z uiszczeniem opłaty sądowej od powództwa, a  poszkodowany nie ma gwarancji,  iż sąd szybko przyzna mu choć część wnioskowanej kwoty. Tymczasem zgodnie z nowelą, sąd będzie mógł, na wniosek prokuratora, pokrzywdzonego lub osoby mu najbliższej, wydać postanowienie w przedmiocie zabezpieczenia roszczeń z tytułu ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej. Takie prawo będzie miał także prokurator na etapie postępowania przygotowawczego. Jednak  postanowienie zostanie wydane tylko wtedy, gdy zebrane w sprawie dowody wskazują na duże prawdopodobieństwo, że określona osoba popełniła przestępstwo - podkreśla dziennik. W opinii "DGP",   poszkodowany, który będzie dysponować postanowieniem w przedmiocie zabezpieczenia roszczeń z tytułu ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej, otrzyma od towarzystwa wypłatę z tytułu zaliczki na poczet odszkodowania, bez konieczności wnoszenia sprawy do sądu cywilnego.
"Propozycje senatorów nie podobają się jednak sędziom i ubezpieczycielom. Zastrzeżenia do nich mają także prawnicy" - pisze gazeta.

Ryzyko powodzi droższe

Ubezpieczyciele odmawiają ubezpieczenia od ryzyka powodzi  firm przy ul. Nowohuckiej w Krakowie, zalanych w ub.r. po pęknięciu wałów na Wiśle. A jeśli już proponują polisy, to za horrendalne stawki - twierdzi "Gazeta Wyborcza"(Nr z 14.06.2011 r.).  "Miałem szczęście, zalało mnie 19 maja, na dwa tygodnie przed wygaśnięciem polisy. Odszkodowanie dostałem" - powiedział gazecie jeden z krakowskich przedsiębiorców, który w br. chciał podpisać kolejną umowę ubezpieczeniową, ale natrafił na trudności. W jego opinii,  towarzystwa boją się odpowiedzialności, proponując polisy  bez pokrycia szkód powodziowych. A jeżeli już, to oferuje sie   stawki trzykrotnie wyższe niż poprzednio.  Agnieszka Rosa z biura prasowego PZU SA twierdzi, iż towarzystwo nie ma obszarów, których z definicji nie ubezpiecza od powodzi. "Zastrzegamy sobie prawo do każdorazowej indywidualnej oceny ryzyka. Po takiej ocenie jest możliwe, że nie przedstawimy oferty" - mówi Rosa. Podobne stanowisko zajmuje Warta. Zdaniem Rafała Tokarza, dyrektora departamentu zarządzania produktami ubezpieczeń korporacyjnych TUiR WARTA, firma odmawia podpisania umowy ubezpieczenia,  kiedy  prawdopodobieństwo wystąpienia zagrożenia jest tak duże, że na poczet szkody trudno zaproponować klientowi ekonomicznie rozsądną składkę. "Zdarzały się przypadki odmowy z naszej strony przyjęcia do ubezpieczenia, jednakże takie sytuacje są incydentalne".
Jak podkreśla "Gazeta Wyborcza", firmy ubezpieczeniowe mogą odmówić - zgodnie z polskim prawem - zawarcia polisy od skutków powodzi z wyjątkiem obowiązkowego ubezpieczenia gospodarstw rolników - donosi „Dziennik Gazeta Prawna”.

CEPiK i CEP niewypałem ?

Projekt ustawy o Centralnej Ewidencji Kierowców i Centralnej Ewidencji Pojazdów zakładał, że kierowca auta zatrzymany przez policję podczas kontroli drogowej będzie mógł  okazać tylko dowód osobisty. Pozostałe informacje - zarówno o kierowcy jak i pojeździe - funkcjonariusz miał  mieć znaleźć w swoim służbowym komputerze - .donosi  „Dziennik Gazeta Prawna” (Nr z 14.06.2011 r.). Według gazety, ta propozycja MSWiA nie znalazła jednak poparcia w innych resortach i  instytucjach  publicznych.
Urzędnicy zablokowali planowane ułatwienia dla prowadzących auta, m.in.  nie zgodzili się, aby kierowcy legitymowali się podczas kontroli wyłącznie dowodem osobistym.
Tymczasem - pisze "SGP" - zdaniem  szefa służb specjalnych gen. Krzysztofa Bondaryka,  proponowane rozwiązania są kryminogenne. Minister Bondaryk ostrzega - podaje gazeta -  iż  takie " rozszczelnienie" centralnego systemu wydawania dokumentów może przywrócić falę przestępczości samochodowej, jaka nękała Polskę do 2004 r.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT