Mocno wzrasta liczba skarg na ubezpieczycieli

W br. Polacy skierowali  do Rzecznika Ubezpieczonych już o blisko 40 proc. więcej skarg na towarzystwa ubezpieczeniowe. Zdaniem Krystyny Krawczyk, dyrektor Biura Rzecznika Ubezpieczonych, " ten rok będzie wyjątkowy. W pierwszym półroczu 2010 Rzecznik Ubezpieczonych otrzymał o 38 proc. więcej skarg (5669) niż w podobnym okresie minionego roku". Dyr. Krawczyk twierdzi w "Rzeczpospolitej"(Nr z 23.11.2010 r.), iż  przyjmując taką dynamikę wzrostu, można się spodziewać, że do końca 2010 r.  do rzecznika wpłynie ok. 11,3 tys. skarg od klientów ubezpieczycieli (w 2009 r. było ich 8,5 tys.). Magdalena Kudlak, naczelnik Wydziału Skarg i Interwencji w biurze rzecznika wyjaśnia zaś, iż najwięcej skarg dotyczy komunikacji. "Ludzie skarżą się głównie na całkowite odmowy uznania roszczenia o odszkodowanie lub świadczenie, odmowę uznania części roszczenia odszkodowawczego, opieszałość postępowania, która prowadzi do nieterminowego zaspokajania roszczeń (...) odmowa lub utrudnianie dostępu do akt szkody, nieinformowanie o dokumentach wymaganych do likwidacji szkody, brak wyczerpujących uzasadnień podejmowanych przez ubezpieczycieli decyzji". Według gazety,  konsumenci mają też zastrzeżenia do sposobu likwidacji szkody metodą szkody całkowitej. "Ubezpieczyciele zaniżają wówczas wartość pojazdu sprzed wypadku, zawyżając jednocześnie cenę wraku. Nie pomagają przy tym w sprzedaży mocno uszkodzonego auta. Zwykle traci na tym jego właściciel" - pisze dziennik.
Z kolei w ubezpieczeniach na życie klienci skarżą, kiedy nie dostają np. świadczenia, "bo choroba, nieszczęśliwy wypadek lub śmierć nie mieści się – według ubezpieczyciela – w granicach ochrony gwarantowanej umową ubezpieczeniową. Protestują przeciw twierdzeniom, że podali nieprawdziwe informacje we wniosku lub innym dokumencie przed zawarciem umowy. Krytykują także brak profesjonalizmu pośredników ubezpieczeniowych przejawiający się w nierzetelnym informowaniu o oferowanym produkcie ubezpieczeniowym"- podaje "Rzeczpospolita". Zdaniem gazety, napływa też coraz więcej skarg związanych z ubezpieczeniami turystycznymi (kosztów leczenia podczas pobytu za granicą, wysokości kosztów rezygnacji z podróży, zaginionego bagażu turysty).

Solvency II  obejmie  TUW-y

Nałożenie na towarzystwa ubezpieczeń wzajemnych w ramach unijnej dyrektywy Solvency II  takich samych wy¬mogów kapitałowych i obowiązków w zakresie zarządzania ryzykiem jak na ubezpieczenio-we spółki akcyjne może się przyczynić do bardzo znaczącego wzrostu kosztów ich działal¬ności – twierdzi w "Parkiecie"(Nr z 23.11.20101 r.) prof. Maria Kuchlewska, szefowa komisji ds. TUW Polskiej Izby Ubezpieczeń,  prezes zarządu  TUW Rejent Life. Zrównanie TUW ze spółkami akcyjnymi będzie też oznaczało lekceważe¬nie zasady wzajemności, na podstawie której działają TUW - uważa prof. Kuchlewska. W TUW-ach klienci są jednocześnie ich udziałowcami. Jeśli więc TUW wypracuje nadwyżkę -pisze "Parkiet" - zosta¬je ona w towarzystwie. Jeśli zaś pokazuje stratę, na jej pokrycie składają się wszy¬scy udziałowcy. Z kolei  Tomasz Krawczyk z Ministerstwa Finansów powiedział dziennikowi, ze w ramach przygotowań do wejścia w życie Solvency II (ma to nastąpić 1 stycznia 2013 r.) powstanie nowa ustawa o działalności ubezpieczeniowej. "MF stworzy nowe przepisy doty¬czące TUW, ponieważ w unijnej dyrektywie nie ma precyzyjnych zapisów odnoszących się do takich podmiotów. Jest jeszcze czas, aby ich przedstawiciele zgłaszali propozycje uregulowania działalności tego segmentu rynku ubezpieczeń. Do tej pory nie mieliśmy żadnych" – mówi  Krawczyk.
Według zapowiedzi resortu finansów, podczas prac nad nową ustawą ministerstwo zajmie się też problemem samorządów – w świetle obowiązującego prawa nie mogą one założyć TUW.

Brak wkładu własnego - wyższe ubezpieczenie kredytu

Według "Rzeczpospolitej"(Nr z 23.11.2010 r.) na rynku deweloperskim zauważalne jest ostatnio  podwyższenie  kosztów  kredytów na zakup mieszkań. A to z kolei skutkuje   koniecznością ubezpieczenia wkładu własnego. Przy czym,  im bardziej bank angażuje się w kredyt, tym wyższa będzie   jego cena. Więcej  więc  będzie wynosić także opłata za ubezpieczenie w przypadku braku wkładu własnego - twierdzi gazeta. Dziennik pisze, że  wprawdzie ubezpieczenie to  można będzie zastąpić   kaucją, zablokowaniem środków na rachunku albo też hipoteką ustanowioną  na innej nieruchomości.
Z informacji "Rzeczpospolitej" wynika też,  że szacowane ubezpieczenie w przypadku kredytu na więcej niż 70 proc. wartości zakupu nieruchomości kosztuje około  1,2-4,5 proc.  wkładu (co trzy albo pięć lat).

Pocztowe TUW z większą składką

Pocztowe Towarzystwo Ubezpieczeń Wzajemnych w ciągu trzech kwartałów 2010 r. zebrało 25,97 mln zł składek (wzrost o 25,4 proc. rok do roku). Jak zauważa "Gazeta Ubezpieczeniowa"(www.gu.com.pl z 23.11.2010 r.), tylko w okresie lipiec-wrzesień br. przypis składki brutto wyniósł 10,63 mln zł.  Zdaniem Bogdana Koczorowskiego, prezesa Pocztowego TUW-u, w br. firma planowała uzyskanie ok. 40 mln zł przypisu składki brutto. A średnioterminowa strategia do 2015 r., nad którą trwają obecnie finalne prace, przewiduje utrzymanie zrównoważonego wzrostu przychodów w kolejnych latach. Według "GU", wzrost przypisu składki jest efektem intensyfikacji sprzedaży ubezpieczeń dla klientów indywidualnych, m.in.: wypadkowych, chorobowych, odpowiedzialności cywilnej (OC) posiadaczy pojazdów mechanicznych (OC komunikacyjne), mieszkań oraz OC ogólnej. "Systematycznie poszerzamy bazę klientów, oferując im nowe produkty i atrakcyjne warunki ubezpieczenia. Jednocześnie starannie dbamy o bezpieczeństwo naszego portfela, a więc także naszych klientów. Dlatego wnikliwie analizujemy jego szkodowość, dostosowując poziom cen do występującego ryzyka ubezpieczeniowego" twierdzi prezes Koczorowski.
W omawianym okresie Pocztowe TUW wypłaciło 19,54 mln zł odszkodowań  brutto (z udziałem reasekuratorów), to jest o 2,2 proc. więcej. Natomiast koszty działalności ubezpieczeniowej towarzystwa wyniosły na koniec września br. 5,52 mln zł, o 9,3 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2009 r.

Unijna  dyrektywa o swobodnym  wyborze przez pacjentów miejsca i kraju usług medycznych oznacza  koniec dyktatu NFZ

Przygotowywana unijna  dyrektywa w sprawie swobodnego wyboru przez pacjentów miejsca i kraju, w którym chcą się leczyć oznacza  koniec dyktatu NFZ. Zgodnie z dyrektywą,  pacjent będzie mógł leczyć się w prywatnym szpitalu lub za granicą, a NFZ i tak za to zapłaci -donosi „Dziennik Gazeta Prawna” (Nr z 23.11.2010 r.). Po pierwsze, Polak nie będzie już musiał mieć zgody prezesa funduszu na leczenie w innym państwie UE (nie dotyczy to świadczeń szpitalnych). Po drugie, NFZ będzie refundował to leczenie. Fundusz zapłaci jednak za świadczenie tylko tyle, ile płaci za jego wykonanie rodzimym placówkom ochrony zdrowia, a różnicę w cenie pacjent pokryje z własnej kieszeni - podkreśla gazeta. Ponadto, pacjent będzie mógł wybrać na terenie całej Polski dowolną placówkę, w której chce się leczyć, a więc  także szpital lub przychodnię, które nie mają podpisanego kontraktu z NFZ. Fundusz i tak będzie musiał za to zapłacić, co  praktycznie oznacza , że znikną limity świadczeń - pisze "DGP". Uchwalenie dyrektywy będzie więc rewolucją dla polskiego systemu lecznictwa.
Dziennik zauważa, że Polska nie ma już właściwie szans na wprowadzenie poprawek do projektu unijnej dyrektywy w sprawie swobodnego wyboru przez pacjentów miejsca i kraju, w którym chcą się leczyć - ustalił DGP. Pracę nad dyrektywą zakończyła bowiem Komisja Środowiska i Zdrowia Publicznego w Parlamencie Europejskim (PE). Teraz trafi ona do Rady Unii Europejskie, która musi wspólnie z PE uzgodnić jej treść. Głosowanie nad dyrektywą odbędzie się na początku przyszłego roku.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT