Na ustawie o OC urzędnika zarobili ubezpieczyciele

W maju 2014 r.  miną trzy lata obowiązywania ustawy o odpowiedzialności majątkowej funkcjonariuszy publicznych za rażące naruszenie prawa. Ustawa miała sprawić, iż obywatel szybciej uzyska odszkodowanie, a w rezultacie "skupiła się na dochodzeniu przez pracodawcę kary od pracownika" -  podaje  "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 26.03.2014 r.). Krytyki wobec obecnych regulacji nie kryją urzędnicze związki zawodowe - twierdzi dziennik. Tymczasem z   danych prokuratora generalnego wynika - pisze gazeta - że przez okres obowiązywania nowych przepisów , żaden z szefów instytucji państwowych nie występował do prokuratury z wnioskiem o ukaranie urzędnika, który z powodu popełnionego błędu naraził jednostkę na konieczność wypłaty odszkodowania. W opinii gazety, dochodzenie odpowiedzialności w administracji jest utrudnione, ponieważ  decyzje rzadko są podejmowane przez jednego urzędnika. Wielu pracowników państwowych najczęściej uczestniczy w procesie decyzyjnym,  co uniemożliwia ukaranie ich za narażanie instytucji na straty - podkreśla "DGP". Dziennik twierdzi, iż na nowym prawie zarobiła zaś  Ergo Hestia,  która co roku ubezpiecza od odpowiedzialności cywilnej 5 tys. funkcjonariuszy państwowych, którzy sami za to płacą. 
Jak podaje gazeta, powołując się na dr Stefana Płażka z Katedry Prawa Samorządu Terytorialnego Uniwersytetu Jagiellońskiego,  polisę OC kupiła  większość inspektorów z urzędów skarbowych.

W 2013 r, towarzystwa odnotowały gorszy wynik z polis autocasco

Spółki ubezpieczające majątek chwalą się zyskami za 2013 r., pomijając fakt pogarszającej się w ub.r. sytuacji  towarzystw w ubezpieczeniach komunikacyjnych. Jak donosi "Rzeczpospolita"( Nr z 31.03.2014 r.) , wynik techniczny firm z autocasco w  2013 r. zmniejszył się bowiem o jedną trzecią i kształtował się na  poziomie 0,48 mld zł, podczas gdy rok wcześniej ubezpieczyciele wypracowali wynik techniczny z AC  w granicach  0,725 mld zł. Przy tym składka zebrana ze sprzedaży  polis AC w ub.r. wyniosła 5,32 mld zł, podczas gdy w 2012 r. osiągnęła kwotę rzędu  5,63 mld zł - pisze  dziennik. Maciej Poprawski, analityk firmy InCoFin mówi, że pogarszająca się kondycja  ubezpieczeń AC ma  związek z walką o klienta, m.in. przez dodawanie do ubezpieczenia auta pakietu ubezpieczeń za darmo. Poprawski uważa jednak, iż  wkrótce ceny na rynku komunikacyjnym się ustabilizują. "Rz" pisze, iż  zyski zakładów rosły, chociaż  nie z AC. I tak, "PZU zwraca nawet uwagę, że mimo niesprzyjających warunków prowadzenia biznesu osiągnął wynik najwyższy od debiutu giełdowego. Zysk netto wzrósł o 1,2 proc. w stosunku do 2012 r. i wyniósł 3,3 mld zł". Grzegorz Szatkowski, wiceprezes Ergo Hestii ds. finansowych, podkreśla, iż  sopocka Ergo Hestia rosła dzięki ubezpieczeniom korporacyjnym oraz utrzymaniu cen na rentownym poziomie. Natomiast według Andrzeja Jarczyka, prezes Uniqa, tłumaczy  wzrost zysku w spółce majątkowej, wzrostem udziału w portfelu najbardziej rentownych produktów.

W 2013 r. światowi ubezpieczyciele zapłacili mniej za katastrofy naturalne

Straty jakie ponieśli globalni ubezpieczyciele w związku z naturalnymi i wywołanymi przez człowieka katastrofami w 2013 r.  zmniejszyły się o 44 proc. szacuje  Swiss Re, drugi co do wielkości na świecie reasekurator.  Stało się tak - informuje "Puls Biznesu"(Nr z 26.03.2014 r.) - m.in. dzięki relatywnie spokojnemu sezonowi huraganów (czerwiec-listopad)  na Atlantyku, gdzie po raz pierwszy od 1994 r. nie odnotowano większych sztormów. Według Swiss Re, ubezpieczone straty wyniosły w 2013 r. łącznie . 45 mld USD  wobec 81 mld rok wcześniej. "Ubezpieczyciele pokryli mniej niż 1/3 całości strat jakie światowa gospodarka poniosła w zeszłym roku, a które oszacowano na około 140 mld USD" - pisze "PB". Na przykład  powódź w Europie na przełomie maja i czerwca ub.r. kosztowała 4,1 mld USD)" gradobicia w Niemczech i Francji spowodowały szkody  rzędu 3,8 mld USD - podaje dziennik.

Lietuvos draudimas, należącego  do RSA  na  sprzedaż ?

Polski ubezpieczyciel PZU oraz austriacki Vienna Insurance Group znalazły się wśród kandydatów zainteresowanych zakupem  litewskiego ubezpieczyciela Lietuvos draudimas, należącego obecnie do RSA Insurance Group - donosi "Rzeczpospolita"(Nr z 28.03.2014 r., powołując się na informacje  litewskiej  gazety  Verslo Zinios.
Brytyjski RSA Insurance Group rozważa także - pisze gazeta - sprzedaż udziałów w Lietuvos draudimas funduszowi inwestycyjnemu. Według dziennika,  potencjalna wartość transakcji może wynieść około  100 mln euro.  PZU SA , które działa na Litwie poprzez spółkę zależną PZU Lietuva  oraz  litewski oddział VIG odmówiły komentarza w tej sprawie - podaje dziennik.
RSA, brytyjski ubezpieczyciel obecny także w Polsce (akcjonariusz Link4) nakreślił ostatnio  plany emisji praw do akcji w celu zebrania z rynku 773 mln  funtów, aby odbudować swoją pozycję kapitałową. Grupa nie podjęła jeszcze ostatecznej decyzji co do swoich spółek w krajach bałtyckich - twierdzi opublikowane w mediach oświadczenie Lietuvos draudimas.

Walka w sądzie daje szansę uzyskania adekwatnego do rozmiaru krzywdy odszkodowania

Z danych Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości wynika, że świadczenia przyznawane ofiarom wypadków  przez towarzystwa ubezpieczeniowe, w porównaniu z kwotami, jakie przyznają sądy, są nawet czterokrotnie zaniżone - pisze "Gazeta Wyborcza"(Nr z 01.04.2014 r.).W opinii "GW", jest to "wina niejasnych wytycznych w sprawie wysokości odszkodowań. Poszkodowani nie wiedzą, ile mogą się domagać, natomiast ubezpieczyciele płacą tyle, ile uważają. Na zaniżaniu odszkodowań zarabiają".
Na przykład 9-letniemu chłopcu, mocno poszkodowanemu w wypadku samochodowym (stwierdzono 125-proc. uszczerbek na zdrowiu, w tym trwałe oszpecenie - otwarte rany powłoki głowy, uszkodzenia twarzy oraz liczne złamania), TUiR Warta SA  wypłacił mu 57 tys. zł. Ojciec chłopca, który korzystał z pomocy prawników  kancelarii odszkodowawczej Auxilia, skierował sprawę przeciwko ubezpieczycielowi o  zadośćuczynienia za doznany ból i cierpienie  do  Sądu Okręgowego w Świdnicy, argumentując, iż  pieniądze wypłacone przez Wartę nie wystarczyłyby na rehabilitację dziecka. SO przyznał ofierze dodatkowe 343 tys. zł. Ubezpieczyciel następnie złożył  apelację, starając się dowieść, iż ta kwota przewyższa potrzeby chłopca - podaje gazeta. Tymczasem  pod koniec 2013 r. Sąd Apelacyjny we Wrocławiu przyznał chłopcu 492 tys. zł, a więc  podtrzymał poprzedni wyrok, dodając odsetki. Wyrok jest prawomocny.
Jak twierdzi w dzienniku Bartosz Boberski, prezes Auxilii, "ta sprawa po raz kolejny pokazuje dysproporcje pomiędzy kwotami wypłacanymi polubownie, a możliwymi do uzyskania na drodze sądowej. Jedynie walka w sądzie daje szansę uzyskania adekwatnego do rozmiaru krzywdy odszkodowania".

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT