Nabici w polisolokaty wygrali w sądzie

Klienci Generali Życie TU S.A, tzw. "nabici w polisolokaty" wygrali z ubezpieczycielem  w sądzie. To pierwszy taki wyrok w Polsce - donosi "Money.pl"(www.money.pl z 10.05.2016 r.). Jak informuje portal, warszawski sąd  orzekł, iż  towarzystwo musi oddać   grupie 165 klientów, którzy zdecydowali się na wycofanie się z   tzw. "polisolokat"    prawie 2,5 mln zł  wraz z należnymi  odsetkami  z  tytułu opłat likwidacyjnych. Zdaniem  sądu, w tych  umowach ubezpieczenia znalazły się bowiem  klauzule niedozwolone, a opłaty likwidacyjne  wręcz horrendalne - podaje "Money.pl". Wyrok jest nieprawomocny.  Pełnomocnicy Generali nie chcieli komentować orzeczenia sądu, czekają na pisemne uzasadnienie wyroku. Ubezpieczyciel najpewniej  będzie się odwoływać - pisze portal.
Według "Money.pl",   ponad połowa z 3,5 mln klientów, którzy zainwestowali w toksyczne polisolokaty, nie może liczyć na ugody zawarte przez firmy ubezpieczeniowe z UOKiK ( ugody z UOKiK dotyczą j 1,4 mln osób).   "Przy  Ministerstwie Sprawiedliwości powstał specjalny zespół ds. polisolokat, a jednym z towarzystw ubezpieczeniowych zainteresował się prokurator. Tymczasem ubezpieczyciele uważają, że zawarcie ugody z UOKiK zamyka sprawę i problem został rozwiązany" - podkreśla portal.
Zdaniem  mec. Anny Lengiewicz z kancelarii LWB, która reprezentowała przed sądem klientów Generali, prawnicy ubezpieczyciela skarżyli wszystkie postanowienia sądu, "ewidentnie chcąc pokazać konsumentom, żeby nie ważyli się podnosić na nich ręki". 
Tyle, że porozumienia z UOKiK dotyczą obniżenia opłaty likwidacyjnej  dla tych klientów, którzy nadal wpłacali środki na swoje polisy. Natomiast Ci,  którzy zerwali umowy z ubezpieczycielem przed podpisaniem ugody z UOKiK, stracili nawet po kilkadziesiąt proc.  z sumy zainwestowanych pieniędzy.  Ich porozumienia z UOKiK nie obejmują, a o odzyskanie swoich pieniędzy muszą walczyć w sądzie,  czy to  w pozwach zbiorowych czy  indywidualnych. Ich pozwy zapychają wręcz sądy - twierdzi "Money.pl". W Warszawie połowa spraw dziennie na wokandzie dotyczy właśnie polisolokat .

Będzie  bezwzględny obowiązek posiadania polisy OC  dla osób zajmujących się obrotem i zarządzaniem nieruchomościami

Projekt nowelizacji ustawy o gospodarce nieruchomościami bez wątpienia zwiększy bezpieczeństwo klientów - donosi "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 10.05.2017 r.). Przyjęta ostatnio przez rząd  nowela  przewiduje   wprowadzenie bezwzględnego obowiązku posiadania polisy OC  dla  rzeczoznawców majątkowych, pośredników w obrocie nieruchomościami i zarządców - informuje gazeta. W opinii dziennika, " weryfikacja realizacji tego obowiązku  ma  być  prosta". Po prostu  do operatu szacunkowego lub do umowy o sporządzenie wyceny nieruchomości, umowy pośrednictwa  w sprzedaży nieruchomości  lub umowy o zarządzanie nieruchomością,     osoby  wskazane w nowej regulacji będą musiały dołączyć  aktualną kopię  swojej  polisy OC - wyjaśnia "DGP". Nad przestrzeganiem nowych przepisów czuwać ma inspekcja handlowa. Według  gazety, za brak ubezpieczenia przewidziane są sankcje finansowe. Na przykład  dla rzeczoznawcy majątkowego będą one  wynosić od  dwukrotności do pięciokrotności przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia  w gospodarce, w roku,  w którym doszło do stwierdzenia braku OC.   tak, obecnie kara za brak OC kształtowałaby się od 8 tys. zł do 20 tys. zł - szacuje "DGP".
Zdaniem Stefana Jacyno, adwokata i wspólnika  w kancelarii Wardyński i Wspólnicy,  wprawdzie takie zapisy zwiększą bezpieczeństwo obrotu, ale  brak kopii polisy przy operacie "nie musi oznaczać, że rzeczoznawca nie jest ubezpieczony".
Gazeta podkreśla, iż  niestety, otwartym pytaniem pozostaje, czy nowe przepisy  nie pociągną za sobą  wyższych cen usług  w obrocie i zarządzaniu nieruchomościami.

Polacy ubezpieczają najczęściej mieszkanie i życie

Blisko 80 proc. Polaków korzysta z dobrowolnych ubezpieczeń - wynika z najnowszego badania PAYBACK Opinion Poll.  I tak, najbardziej popularne są  polisy ubezpieczenia domu czy mieszkania (88 proc) - donosi "Rzeczpospolita"(Nr z 09.05.2017 r.  Chętnie kupujemy też polisy ubezpieczenia na życie (77 proc.) oraz ubezpieczenia od następstw nieszczęśliwych wypadków (64 proc.). Dużo mniej popularne wśród Polaków jest dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne. Jak informuje dziennik, opłaca je niespełna  40 proc. ankietowanych. Ponadto, "nie doceniamy tez polis turystycznych. Kupuje je zaledwie blisko połowa respondentów". W tym, około 40 proc. osób decyduje się na zakup takiej  polisy tylko przed wyjazdami zagranicznymi, niezależnie od długości  trwania wyjazdu, zaś  blisko 30 proc. ankietowanych kupuje je przy okazji wszystkich krajowych i zagranicznych wyjazdów.
Gazeta podkreśla, iż  mniejszą wagę do polis przywiązują młodsze osoby, tzw. "millennialsi", urodzeni po 1985 r., z których tylko 65 proc  opłaca składki dobrowolnych ubezpieczeń. Millennialsi"  ubezpieczają najchętniej sprzęt RTV/AGD oraz telefon.
Ankietowani przez PAYBACK Opinion Poll rodacy " wydają  się  być podzieleni w swoim nastawieniu do ubezpieczeń". I tak,  blisko 40 proc. z nich zakłada, że "należy się ubezpieczać, ponieważ nigdy nie wiadomo, co się wydarzy". Natomiast ponad 20 proc. ankietowanych podkreśla, że kupując ubezpieczenie myśli nie tylko o sobie, ale przede wszystkim o zabezpieczeniu swojej rodziny - podaje "Rz". Z kolei według prawie 30 proc. respondentów,   ceny ubezpieczeń są nieadekwatne do wypłacanych odszkodowań. Zaś  co piąty ankietowany uważa, że trudno uzyskać odszkodowanie od ubezpieczyciela.

SN: zgoda na jazdę z  nietrzeźwym kierowcą stanowi  " przyczynienie się"  pasażera do szkody

Sąd Najwyższy  orzekł (sygn. akt I CSK 213/16)., że  zgoda pasażera na  jazdę z nietrzeźwym kierowcą stanowi jego" przyczynienie się" do szkody - podaje "Rzeczpospolita"(Nr z 11.05.2017 r.),. Zdaniem SN,  "nie ma  wątpliwości,  że pijany pasażer powinien powstrzymać pijanego kierowcę przed prowadzeniem auta". Wyrok jest ostateczny.
Jak informuje gazeta, Sąd Najwyższy rozpatrywał sprawę  Dariusza B., który za poważne obrażenia odniesione w wyniku  wypadku  samochodowego, spowodowanego  przez  jego pijanego kolegę,  domagał się od Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego (UFG) zadośćuczynienia i renty. Pozwanym przez Dariusza B. był  UFG, ponieważ  samochód sprawcy kolizji nie miał wykupionej polisy OC.  I tak, UFG przyznał mężczyźnie dobrowolnie 30 tys. zł zadośćuczynienia, ale wypłacił mu tylko 15 tys. zł, gdyż uznał, że poszkodowany w 50 proc.  przyczynił się do szkody. Sprawa trafiła do sądu. Sąd okręgowy ocenił wysokość zadośćuczynienia na 140 tys. zł,  uznając jednak  na  50 proc.  przyczynienie się poszkodowanego do wypadku. Dlatego też  zasądził mu odszkodowanie od  UFG w wysokości 55 tys. zł. Jednak  kwotę tę - do 35 tys. zł - zmniejszył Sąd Apelacyjny w Warszawie  - pisze dziennik. W opinii SA , fakt, iż  powód,  będąc pod wpływem alkoholu, wsiadł do pojazdu kierowanego przez osobę nietrzeźwą, nie  daje podstaw, pomimo iż  wnosili o to UFG i kierowca pojazdu,  do ustalenia wyższego stopnia przyczynienia się do szkody, gdyż to "niewspółmiernie pomniejszyłoby" jego winę. 
Obie strony zaskarżyły wyrok do Sądu Najwyższego. SN  uznał jednak  postępowanie  Dariusza B.- nie odwodzenie będącego pod wpływem alkoholu kolegi od prowadzenia pojazdu i wspólną jazdę po alkoholu - za naganne - pisze gazeta .
W opinii  prof. UAM dr hab. Marcina Orlickiego, podróżowanie w aucie prowadzonym przez nietrzeźwego kierowcę  jest przyczynieniem się do szkody,  dlatego  też możliwość otrzymania odszkodowania i zadośćuczynienia w wysokości pokrywającej całą szkodę i krzywdę byłaby  "rażąco niesprawiedliwa" - podkreśla "Rz".

UFG zapowiada: nie będzie taryfy ulgowej dla organizatorów wyjazdów  turystycznych

W opinii "Dziennika Gazety Prawnej"(Nr z 12.05.2017 r.), zapowiada się gorące lato dla biur podróży. Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny (UFG)  wysłał  aż  618 wezwań  do biur podróży, które nie złożyły deklaracji i nie opłaciły składek na Turystyczny Fundusz Gwarancyjny o przelew tych środków -  pisze gazeta, powołując się   na Ministerstwo Sportu i Turystyki. UFG zapowiada przy tym, iż dla touroperatorów "nie będzie taryfy ulgowej". "DGP" informuje, iż  jeśli przedsiębiorcy  na  wezwania UFG  nie zareagują, to za niezłożenie zeznania grozi im wykreślenie z rejestru organizatorów turystyki i pośredników turystycznych oraz zakaz wykonywania działalności przez trzy lata.  Dziennik ostrzega, że nawet jeśli  większość " spóźnialskich wywiąże się ze swoich obowiązków – to i tak najbliższe wakacje dla wielu organizatorów turystyki mogą być trudnym okresem".  Albowiem  informacja o samej już wszczętej procedurze wykreślania znajdzie się w specjalnym rejestrze dostępnym na stronach internetowych Ministerstwa Sportu i Turystyki. Stąd Ci, co  zajrzą na tę witrynę, taką informację potraktują  jako ostrzeżenie i mogą  zrezygnować z usług danego biura. Touroperatorzy mogą wówczas być zmuszeni do  zwrotu pieniędzy i wypłaty odszkodowań na rzecz tych, którzy wcześniej wykupili u nich wycieczki.  Według ekspertów - podaje gazeta -  wcale nie jest pewne,  czy po wykreśleniu z rejestru  organizatorów turystyki, firmy te  nadal  będą mogły  wysyłać turystów na wycieczki,  "nawet jeśli umowy zawarto wcześniej". "DGP" przypomina, iż   bardziej dotkliwa niż za niezłożenie zeznania może być kara za zaniżenie składek – takiemu przedsiębiorcy grozi nawet 5 lat pozbawienia wolności.

Zadośćuczynienie za złamaną nogę  przez  śliską podłogę w sklepie.

Zgodnie z  wyrokiem Sądu Okręgowego  w Lublinie, właściciel sklepu sieci Lidl w Kraśniku ma zapłacić 50 tys. zł odszkodowania klientce, która poślizgnęła się na mokrej posadzce i złamała nogę  - informuje "Rzeczpospolita"(Nr z 12.05.2017 r.). Lubelski SO  rozpatrywał sprawę kobiety, która po przekroczeniu drzwi wejściowych do sklepu i przejściu przez matę poślizgnęła się na mokrej posadzce, na której zalegało błoto pośniegowe. Biegły określił wartość uszczerbku na zdrowiu powódki  na 10 proc.- pisze dziennik. Tymczasem właściciel sklepu odmówił wypłaty odszkodowania, argumentując,  iż  "w  warunkach atmosferycznych, jakie panowały, utrzymanie idealnie czystej podłogi przy wejściu do sklepu było obiektywnie niemożliwie, mimo dołożenia należytej staranności". Pozwany stwierdził też, że podłoga w przedsionku  budynku   wyłożona jest płytkami z terakoty antypoślizgowej i matą antypoślizgową wchłaniającą wilgoć.
SO w Lublinie nie zgodził się  z  tą  argumentacją, uznając, że kobiecie przysługuje rekompensata. Wyrok SO utrzymał sąd apelacyjny (sygn. akt I ACa 573/16).

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT