Nadal obowiązek posiadania przy sobie dowodu rejestracyjnego i polisy OC

Przepisy nie pozwalają kierowcom na jazdę bez dowodu rejestracyjnego samochodu czy aktualnego ubezpieczenia OC. W przypadku kontroli na drodze,  brak tych dokumentów skutkuje mandatem. Według  doniesień prasowych miało  to się zmienić od  4 czerwca br.  " Niestety, radość była przedwczesna" i "nie pójdzie tak gładko, jak mogliby pomyśleć kierowcy" - twierdzi "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 22.05.2018r.). Gazeta przypomina, iż  zgodnie z nowelą ustawy Prawo o ruchu drogowym, którą podpisał Andrzej Duda,  prezydent RP, kierowcy nie muszą  mieć przy sobie dowodu rejestracyjnego i papierowej polisy   OC.  Tymczasem jednak - pisze gazeta, powołując się na  Karola Manysa z biura prasowego Ministerstwa Cyfryzacji, jest to "nieporozumienie". Albowiem "od 4 czerwca w sprawie dokumentów nic się nie zmienia. nadal będzie obowiązywać" -  twierdzi w dzienniku K. Manys. Zaś to, kiedy  można będzie kierować autem  bez posiadania przy sobie dowodu rejestracyjnego czy  polisy OC, "zależy od tego, kiedy gotowość potwierdzą (...) wszystkie służby, które mogą kontrolować auta na drogach", a więc m.in. straż graniczna, straż miejska czy GITD".  Po uzyskaniu takiego potwierdzenia od służb, zostanie wydany specjalny komunikat w Biuletynie Informacji Publicznej  Ministerstwa Cyfryzacji - podaje "DGP". "Zmiany wejdą w życie 3 miesiące po opublikowaniu tej informacji" - informuje w dzienniku przedstawiciel resortu cyfryzacji. Według K. Manysa, " żadna konkretna data nie została jeszcze wyznaczona". Dowód rejestracyjny i dokument zawarcia polisy OC kierowca na razie musi mieć więc przy sobie. Bez tych dokumentów w razie kontroli na drodze grozi mu mandat. Na razie wszystko zostaje więc po staremu - zauważa gazeta.
Dziś jeszcze za brak każdego z dokumentów kierowcy  płacą karę 50 zł, nie więcej jednak niż 250 zł.

Jazda bez polisy OC  może  przysporzyć kłopotów
 
Brak obowiązku posiadania przy sobie potwierdzenia ubezpieczenia OC dla kierowców to wygoda, ale i potencjalne kłopoty - ostrzega "Rzeczpospolita"(Nr z 22.05.2018 r.). Policja w razie kontroli drogowej będzie wprawdzie  mogła  sprawdzić samodzielnie w Centralnej Ewidencji Pojazdów (CEP) dane o samochodzie i dokumentach pojazdu, tyle, że "w chwili kontroli niekoniecznie musi być zaktualizowana baza OC posiadaczy pojazdów mechanicznych" - pisze dziennik, powołując się na  Konrada Milewskiego, zastępcę dyrektora Biura Likwidacji Szkód Gothaer. Przyczyną takiej sytuacji mogą być na przykład  błędy w transmisji danych od ubezpieczyciela do Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego (UFG), czy  brak natychmiastowego zasilenia bazy Ośrodka Informacji UFG po sprzedaży ubezpieczenia. Gazeta zauważa, że w  bazie UFG, przy ponad 430 mln rekordów,  około 5 proc.  danych może być obarczonych błędem, chociażby dlatego, iż  nie wszystkie zakłady ubezpieczeń przy sprzedaży polisy OC zasilają natychmiast  bazę Ośrodka Informacji UFG (uzupełnianie odbywa się po pewnym czasie; ustawowo nie później jednak niż 14 dni) - podkreśla "Rz". Ponadto, zdarzają się również  błędy w transmisji danych z towarzystw  ubezpieczeń do UFG. " Sprawa dotyczy niewielkiego odsetka ubezpieczeń, ale problem występuje” - twierdzi  dziennik. Może się bowiem zdarzyć, że kontrolowany na drodze kierowca, który  zawarł umowę ubezpieczenia OC, nie ma ze sobą jej potwierdzenia na papierze, a podczas kontroli policja nie znajdzie jego polisy OC w bazie danych.

Bez zaliczki na PIT od składki ubezpieczenia na wyjazd pracownika w zagraniczną podróż służbową

Naczelny Sąd Administracyjny(II FSK 1262/16) orzekł,  iż  pracodawca,  który wysyła pracownika w zagraniczną podróż służbową, nie musi potrącać zaliczki na podatek PIT od części składki ubezpieczeniowej obejmującej ochronę, za którą sam musiałby zapłacić – informuje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 22.05.2018 r.). Natomiast w pozostałym zakresie musi dokonać  potrącenia  zaliczki na PIT.
NSA rozpatrywał sprawę przedsiębiorstwa -  podaje gazeta -  które  kupiło polisę ubezpieczeniową dla pracowników wysyłanych w zagraniczne podróże służbowe. Zakupiona ochrona ubezpieczeniowa  obejmowała m.in. " nieprzewidziane koszty podróży, śmierć na skutek nieszczęśliwego wypadku, inwalidztwo, koszty przekwalifikowania, pogrzebu, leczenia (w tym stomatologicznego) i akcji ratowniczej, zakup wózka inwalidzkiego, koszt assistance, obsługi prawnej, odpowiedzialność cywilną, mienie osobiste (bagaż) oraz ochronę mienia pozostawionego w miejscu zamieszkania podczas podróży". Przy tym  składka ubezpieczeniowa była  skalkulowana łącznie dla wszystkich ryzyk ubezpieczeniowych - pisze dziennik. Według "DGP", spółka  zawarła  z towarzystwem ubezpieczeń  umowę ubezpieczenia   na   rok, na zasadzie    tzw. "osobodni", a więc  nie  na konkretnych pracowników, gdyż  pracodawca nie wiedział w chwili podpisywania umowy z ubezpieczycielem, która z zatrudnionych przez niego osób zostanie delegowana.  Dlatego też,  "nie można twierdzić, iż ochrona ubezpieczeniowa została wykupiona bez zgody pracowników, bo wyjazd w zagraniczną podróż służbową jest równoznaczny z wyrażeniem zgody na ubezpieczenie" - stwierdził sędzia Jan Rudowski.

Sklep ponosi odpowiedzialność za niebezpieczne uderzenie drzwiami

Zdaniem  Sądu Apelacyjnego w Łodzi (wyrok z 8 grudnia 2017 r.; sygnatura akt:  I ACa 454/17), "nie można zajmować się skutkami działania drzwi automatycznych, nie zwracając uwagi na model prowadzenia współczesnego przedsiębiorstwa handlowego o dużej skali" - informuje "Rzeczpospolita"(Nr z 21.05.2018 r.) . SA rozpatrywał sprawę starszej  kobiety, która   w  hipermarkecie została uderzona drzwiami automatycznymi, upadła na asfalt i straciła przytomność. Wskutek wypadku staruszka  doznała urazu głowy, m.in. złamania kości czołowej i  krwiaka mózgu. Poszkodowana wystąpiła na drogę sądową przeciwko spółce, będącej właścicielem sklepu - podaje dziennik. Zdaniem sądu  okręgowego, rozpatrującego powództwo,  nie można postawić powódce zarzutu przyczynienia się  do wypadku, uzasadniając to jej  odstępstwem  od "modelowego sposobu wchodzenia i wychodzenia z marketu". W opinii sądu, dodatkowo usprawiedliwieniem dla kobiety jest  jej spowodowana podeszłym wiekiem obniżona sprawność fizyczna. Sąd  uznał, iż "z możliwością wystąpienia tego typu okoliczności spółka (...) winna się jednak liczyć, organizując pracę należącego do niej sklepu tak, by zapewnić maksymalne bezpieczeństwo również osobom o obniżonej sprawności". W opinii sądu okręgowego – podkreśla "Rz"- zagrożenie generowane  "w związku z działaniem przedsiębiorstw wprawianych w ruch za pomocą sił przyrody, decyduje o ponoszeniu przez nie odpowiedzialności odszkodowawczej na zasadzie ryzyka niezależnie od możliwości przypisania osobom odpowiedzialnym za organizację pracy przedsiębiorstwa bądź jego pracownikom jakiejkolwiek winy".  SO  nakazał więc spółce oraz jej ubezpieczycielowi wypłatę poszkodowanej ponad 90 tys. zł odszkodowania oraz wypłacania jej renty - pisze gazeta. Wyrok ten  utrzymał sąd apelacyjny,  podzielając opinię SO, iż podstawą odpowiedzialności właściciela marketu był art. 435 § 1 Kodeksu cywilnego, według którego, "prowadzący na własny rachunek przedsiębiorstwo lub zakład wprawiany w ruch za pomocą sił przyrody (pary, gazu, elektryczności, paliw płynnych itp.) ponosi odpowiedzialność za szkodę na osobie lub mieniu, wyrządzoną komukolwiek przez ruch przedsiębiorstwa lub zakładu, chyba że szkoda nastąpiła wskutek siły wyższej albo wyłącznie z winy poszkodowanego lub osoby trzeciej, za którą nie ponosi odpowiedzialności" - donosi "Rz". Sąd  apelacyjny uznał, iż definicję tę spełnia przedsiębiorstwo pozwanej spółki, które jest bardzo  dużym obiektem handlowym.

E-Dowód zastąpi Kartę Ubezpieczenia Zdrowotnego
  
Ustawa o zmianie niektórych ustaw w związku z Kartą Ubezpieczenia Zdrowotnego przewiduje wprowadzenie m.in. możliwości  potwierdzania  za  pomocą dowodu osobistego z warstwą elektroniczną  wykonania świadczeń opieki zdrowotnej – donosi "Dziennik Gazeta  Prawna"(Nr z 22.05.2018 r.)  Resort chce przyjąć ją jeszcze w tym kwartale br.  Według gazety,  jak dotąd  Karty Ubezpieczenia Zdrowotnego  nie  wydano pacjentom, zaś  przepisy w tym zakresie są martwe. Jeśli bowiem weźmie się  pod uwagę możliwości technologiczne i zsynchronizowanie ich z innymi narzędziami informatycznymi -  podkreśla  "DGP" -  to "obowiązujące regulacje nie odpowiadają (...) funkcjom, jakie dokument ten powinien pełnić". Zdaniem dziennika,  chodzi o potwierdzanie prawa do świadczeń opieki zdrowotnej oraz ich wykonania.
Dowód osobisty z warstwą elektroniczną ma  potwierdzać  tożsamość i obywatelstwo jego właściciela oraz  usprawniać  komunikację obywatela z administracją i podmiotami komercyjnymi. M.in. ma pozwolić   na korzystanie z usług online. Tak więc, każdy dokument elektroniczny, który będziemy wysyłać do urzędu, np. wniosek o odpis aktu stanu cywilnego, zgłoszenie zameldowania, będzie można podpisać, używając do tego celu podpisu elektronicznego (zwanego podpisem osobistym). Jego użycie będzie przez urząd traktowane tak samo, jak użycie podpisu własnoręcznego.
Projekt ustawy o e-dowodzie został niedawno skierowany do konsultacji publicznych.

Młodzi Polacy niechętni ubezpieczeniom na życie   z powodu  agentów?

Młodzi Polacy niechętnie kupują polisy ubezpieczenia na życie, pomimo iż uważają, że  posiadanie takiego zabezpieczenia finansowego jest im potrzebne. Z kolei tylko 4 na 100  Polaków w wieku 25-45 lat uważa, że ubezpieczenie na życie nie jest im w ogóle potrzebne - pisze "Gazeta Wyborcza"(Nr z 24.05.2018 r.), powołując się  na wyniki najnowszego badania    przeprowadzonego na zlecenie towarzystwa ubezpieczeniowego Prudential. W opinii dziennika, młodzi Polacy zapominają,  że "w pewnym wieku ubezpieczenie na życie jest tak samo obowiązkowe, jak samochodowa polisa OC".  Z  kolei  zaledwie   jedna piąta uczestników badania "postrzega polisy na życie jako przywilej zamożnych", a  co ósmy ankietowany "nie zdaje sobie sprawy, że ubezpieczenie w pracy jest niewystarczające jako polisa na życie" – podaje "Wyborcza". Przy tym ponad połowa respondentów  twierdzi, że ubezpieczenie na życie jest przejawem  roztropności i rozsądku, gdy  "trzy lata temu takiej odpowiedzi udzieliło o połowę mniej ankietowanych" -  informuje gazeta. Natomiast w grupie przedsiębiorców i właścicieli firm częściej niż 7 na 10 z nich zauważa, że polisa na życie pozwoli im zabezpieczyć swoich bliskich na wypadek śmierci  czy choroby i wynikającego z tego braku możliwości prowadzenia działalności gospodarczej.  Według "GW", wśród powodów, dla których Polacy nie kupują ubezpieczeń na życie,  58 proc. ankietowanych uczestników  badania  wskazało niechęć do spotkania z agentem. "Wyborcza" zauważa, że  wielu pośredników ubezpieczeniowych cieszy się złą renomą, gdyż  przede wszystkim ma na uwadze  swoje zyski,  dobro klientów stawiając na dalszym planie. Jak pisze dziennik: "im droższy produkt wcisną ludziom, tym większą marżę za to dostaną".

Generali  przejmuje  Concordię    

Włoskie Generali przejmuje  kontrolę nad towarzystwami ubezpieczeniowymi z grupy Concordii w Polsce.  Firma  zawarła umowę kupna spółki  Concordia Capital SA ,  oferującą ubezpieczenia na życie oraz Concordia Polska TUW,  zajmującej się ubezpieczeniami majątkowymi (non-life )- podaje "Rzeczpospolita"(Nr z  24.05.2018 r.), powołując się na komunikat Generali. "Sprzedającymi są niemieccy akcjonariusze Concordia Versicherung i Vereinigte Hagelversicherung. (...) Transakcja podlega zatwierdzeniu przez organy regulacyjne i organy ds. konkurencji", a  więc  przez  Komisję Nadzoru Finansowego (KNF) i  Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) – podaje  dziennik.
Concordia jest jednym z istotnych  graczy w segmencie ubezpieczeń rolnych. Ubezpieczyciel w 2017 r. odnotował przypis składki na poziomie 464,3 mln zł, wypracował  zysk netto w wysokości 40,8 mln zł oraz  wypłacił 188,2 mln zł  odszkodowań i świadczeń. Firma  ma 330 tys. klientów, 14 oddziałów, ponad 40 agencji oraz współpracuje z ponad 2 tys. brokerów.  Przejęcie Concordii da klientowi Generali  dostęp do pełnej gamy produktów ubezpieczeniowych – podaje "Rz".
Andrea Simoncelli, prezes Generali Polska  podkreśla zaś, iż "przejęcie Concordii umożliwi nam zbilansowanie naszego portfela ubezpieczeń komunikacyjnych i pozakomunikacyjnych oraz zdywersyfikowanie kanałów sprzedaży i obecności w regionach. (...) Dzięki temu przejęciu rozszerzymy portfolio naszych produktów, wchodząc na rynek ubezpieczeń upraw rolnych" – informuje gazeta.
Zdaniem szefa Generali Polska,  przejęcie Concordii  od niemieckich akcjonariuszy wzmocni  obecność  Generali w zachodniej Polsce i zapewni ubezpieczycielowi  nowe kanały sprzedaży, m.in. poprzez banki spółdzielcze.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT