Nadzór finansowy otrzyma nowe uprawnienia do dyscyplinowania zagranicznych ubezpieczycieli

Ministerstwo Finansów przygotowuje  bat   na nieuczciwych zagranicznych ubezpieczycieli.  Resort finansów chce, aby Komisja Nadzoru Finansowego (KNF)  mogła interweniować, jeśli zagraniczny ubezpieczyciel, sprzedający w Polsce polisy na zasadzie swobody usług, narusza interesy klientów - informuje "Gazeta Wyborcza" (Nr z 26.03.2019 r.). Według dziennika, polski nadzór finansowy  ma mieć  także    "możliwość natychmiastowej i nadzwyczajnej interwencji w przypadku konieczności niezwłocznego usunięcia lub zapobieżenia naruszaniu interesów ubezpieczających, ubezpieczonych i uprawnionych z umów ubezpieczenia" .  W związku z tym KNF ma otrzymać  skuteczne narzędzie do egzekwowania przestrzegania przepisów przez podmioty, które mają siedzibę poza Polską, a więc  na przykład  możliwość nakładania  kar na zagranicznych ubezpieczycieli, jeśli przekroczą oni ustawowe terminy wypłaty odszkodowań z komunikacyjnego ubezpieczenia OC - komentuje "Wyborcza".

Przygotowywana  regulacja jest niejako reakcją na problemy m.in. z  wypłatami odszkodowań dla poszkodowanych  w wypadkach komunikacyjnych,  spowodowanych przez kierowców ubezpieczonych w duńskim towarzystwie ubezpieczeniowym Gefion - tłumaczy "GW". Dziennik  podkreśla,  iż  ubezpieczyciel z Danii zwleka miesiącami z wypłatami, a kontakt z nim jest utrudniony.  "Zdesperowani klienci informowali o swoich kłopotach Rzecznika Finansowego   oraz KNF, jednak nawet nadzorca nie miał zbyt wiele uprawnień, mógł jedynie informować o nieprawidłowościach duński nadzór finansowy" - podaje gazeta.

 

 

Użytkownicy e-pojazdów bez polis specjalnych

 

Po drogach, ścieżkach rowerowych, chodnikach i placach jeździ coraz więcej e-pojazdów, takich jak skutery, hulajnogi, segwaye i inne. Wprawdzie ułatwiają one poruszanie się po mieście, jednak mogą  stwarzać także zagrożenie na drodze. Zwłaszcza popularne ostatnio e-hulajnogi stanowią  realne zagrożenie np. dla pieszych - pisze "Rzeczpospolita" (Nr z 23.03.2019 r.). Według gazety, za granicą są już odnotowane ofiary śmiertelne wypadków na hulajnogach, a z tym "wiąże się konieczność wypłaty odszkodowania przez sprawcę."  Tymczasem nie ma  przepisów określających zasady poruszania się e-pojazdami, jak i nie są określone  uprawnienia i wymogi dla  osób z nich korzystających, np.  wiek kierującego, kask etc. ( Ministerstwo Infrastruktury ponoć  pracuje nad nimi od kilku miesięcy). Nie ma też obowiązku  rejestracji tych pojazdów - informuje dziennik. A szkody  mogą być bardzo wysokie. Zdaniem Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego (UFG),  "w Polsce, podobnie jak w większości innych krajów UE, osoba kierująca elektrycznym rowerem, hulajnogą, segwayem etc. ponosi odpowiedzialność cywilną na zasadach ogólnych (na zasadzie winy) za wyrządzone szkody, dlatego we własnym interesie powinna zadbać o polisę odpowiedzialności cywilnej" - podaje "Rz". Natomiast  Renata Orzechowska, ekspert Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU)  podkreśla, iż  skoro brak jest  "definicji hulajnogi elektrycznej oraz ich przeróżnych konstrukcji",  nie można wykluczyć, że zostanie ona zakwalifikowana np. jako motorower czy  pojazd wolnobieżny. A wówczas poruszający się takim urządzeniem  powinni posiadać ubezpieczenie OC posiadaczy pojazdów mechanicznych.  Z kolei  w przypadku   wypożyczonych hulajnóg elektrycznych,  odpowiedzialność kształtuje się różnie,  w zależności od przyczyny szkody   Może ponosić ją producent, właściciel, czyli firma wynajmująca, albo użytkownik. I tak, "producent będzie ponosił odpowiedzialność za szkody wyrządzone przez produkt wprowadzony do obrotu i będzie go chroniła polisa OC działalności  z rozszerzeniem o ryzyko OC za produkt". Jednak, jak tłumaczy w gazecie Marcin Pyka, ekspert-lider ds. rozwoju produktów detalicznych Departamentu Rozwoju Produktów w Uniqa, "musi to być szkoda wyrządzona osobie trzeciej, a powstała szkoda musi wynikać z wadliwości produktu (...) wskutek czego ktoś doznał uszczerbku na zdrowiu i sobie coś np. złamał".  Najczęściej jednak za szkody odpowiada użytkownik. Odpowiedzialność za użytkowanie takich urządzeń transportowych, jak hulajnoga elektryczna, sageway, deska elektryczna z reguły będzie włączona w zakres odpowiedzialności OC w życiu prywatnym "w związku z faktem, że jazda na tego typu sprzęcie jest czynnością życia prywatnego, podobnie jak amatorska jazda na rowerze". Ubezpieczenie to czasem jest sprzedawane osobno, ale często stanowi dodatek do ubezpieczeń mieszkań i domów, może też być częścią składową karta typu Euro26 czy Planeta Młodych. "Nie zawsze jednak taka polisa zadziała, jeśli wyrządzimy szkodę jadąc na wypożyczonej hulajnodze elektrycznej. Zależy to od warunków ubezpieczenia towarzystwa", ponieważ  mogą znaleźć się w OWU  wyłączenia dotyczące odpowiedzialności za takie urządzenia - ostrzega dziennik.  Dlatego należy to dokładnie sprawdzić u agenta, zawierając umowę OC.  Jak pisze "Rz",  "szkody wyrządzone w wypożyczonym sprzęcie przez osobę użytkującą będą z reguły wyłączone z zakresu odpowiedzialności OC w życiu prywatnym.  Czyli ubezpieczyciel wypłaci odszkodowanie osobom poszkodowanym przez nas, ale nie zwróci nam za uszkodzenie hulajnogi elektrycznej, do której uszkodzenia przyczyniliśmy się. Te szkody musimy pokryć z własnej kieszeni". Tymczasem  specjalnych polis dla użytkowników hulajnóg elektrycznych nie ma - podkreśla gazeta.

 

 

Kiedy trzeba zapłacić podatek PIT od otrzymanego od ubezpieczyciela odszkodowania czy  zadośćuczynienia?

 

Odszkodowania i  zadośćuczynienia  ubezpieczeniowe  są na ogół zwolnione z podatku PIT. Są jednak   wyjątki  od tej zasady - informuje "Bankier.pl" ( 23.03.2019 r.), powołując się na ekspertów porównywarki Ubea.pl. I tak, według przepisów  wielokrotnie nowelizowanej ustawy  o podatku dochodowym od osób fizycznych z 26 lipca 1991 r. (Dz.U. 1991 nr 80 poz. 350), podatek dochodowy (PIT) od otrzymanego odszkodowania ubezpieczeniowego będą musieli zapłacić m.in.  przedsiębiorcy, którym ubezpieczyciel wypłacił rekompensatę za składniki majątku wykorzystywane w związku z prowadzoną działalnością gospodarczą, przedsiębiorcy otrzymujący inne odszkodowania w związku z prowadzoną działalnością gospodarczą (w tym odszkodowania za utracone korzyści) oraz rolnicy prowadzący tzw. działy specjalne produkcji rolnej, którzy otrzymali odszkodowanie za szkody na majątku wykorzystywanym do działalności rolniczej - podaje portal. Jak  podkreśla w "Bankier.pl" Paweł Kuczyński, prezes porównywarki ubezpieczeniowej Ubea.pl,   "art. 14 ust. 3 pkt 3a ustawy o PIT (...) wskazuje, że w przypadku wypłat dla przedsiębiorcy z ubezpieczeń innych niż dobrowolne opodatkowaniu podlega tylko ewentualna nadwyżka pomiędzy otrzymanym odszkodowaniem oraz kosztami likwidacji szkody".  Odsetki od ubezpieczyciela także  mogą zostać opodatkowane, jeśli są naliczane od zbyt późno wypłaconych świadczeń ubezpieczeniowych", albowiem - zauważa Andrzej Prajsnar, ekspert porównywarki ubezpieczeniowej Ubea.pl.  - urzędy skarbowe oraz sądy administracyjne dość często traktują odsetki od odszkodowań jako przychód podatkowy. W jego opinii, "kłopotliwa jest również niestabilność orzecznictwa i stanowisk prezentowanych przez urzędy skarbowe” - pisze portal.

Na przykład  Naczelny Sąd Administracyjny (NSA) w wyroku z 9 stycznia 2007 r. u (sygn. akt II FSK 36/06) wskazał, że odsetki od odszkodowania powinny jednak podlegać opodatkowaniu, podczas gdy brak obowiązku zapłaty podatku PIT od odsetek dotyczących odszkodowania potwierdził  Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gdańsku w  wyroku  z 14 czerwca 2016 r. (sygn. akt. I SA/Gd 250/16).

Andrzej Prajsnar radzi osobom, które  nie prowadzą działalności gospodarczej, aby  pamiętały,  że "odsetki dotyczące odszkodowania stanowią przychód z innych źródeł i właśnie tak powinny zostać wykazane w deklaracji PIT - 37”. Ponadto, "Bankier.pl" podkreśla, iż "ze względu na obecny bałagan prawny oraz interpretacyjny najbardziej bezpieczne dla poszkodowanych wydaje się jedno z trzech rozwiązań": przezorne uwzględnienie odsetek od odszkodowania jako przychodu podatkowego; zasięgnięcie nieformalnej informacji w urzędzie skarbowym oraz  wystąpienie z wnioskiem o interpretację indywidualną". Przy czym, w sytuacji gdy  "zapłata PIT-u od odsetek odszkodowawczych nie skutkuje znaczącym wzrostem zobowiązań wobec fiskusa", najlepsze może być  pierwsze rozwiązanie - twierdzi portal.

 

 

Czas likwidacji szkody zależy od ... ilości  dostarczonej  dokumentacji

 

Jeżeli ogień zniszczył  fabrykę czy inną ważna   dla  przedsiębiorstwa nieruchomość, na wypłatę odszkodowania z jego polisy ubezpieczeniowej można czekać latami,  chociaż  przepisy dotyczące terminów wypłat odszkodowań bez względu na stopień skomplikowania sprawy  są nieubłagane - pisze "Puls Biznesu" (NR  z  22.03.2019 r.). Gazeta przypomina, iż zgodnie z art. 817 par. 2 k.c. tzw. "kwota bezsporna"  powinna trafić do ubezpieczonego w terminie 30 dni, licząc od daty otrzymania zawiadomienia o zdarzeniu,  po uznaniu przez ubezpieczyciela  odpowiedzialności. Przepisy określają, iż  wypłata musi nastąpić w ciągu 30 dni, z zastrzeżeniem, że jeśli "wyjaśnienie okoliczności koniecznych do ustalenia odpowiedzialności ubezpieczyciela albo wysokości świadczenia okaże się niemożliwe", to wówczas  "wypłata powinna nastąpić w ciągu 14 dni od dnia, gdy przy zachowaniu należytej staranności wyjaśnienie tych okoliczności było możliwe" - podaje dziennik.

Według "PB", jeżeli w  średniej wielkości ubezpieczonym przedsiębiorstwie produkcyjnym wybucha pożar, to jeszcze tego samego dnia powinien tam zjawić się  likwidator szkody. I jeśli  "nie ma wątpliwości co do przyczyny powstania szkody, poszkodowany dostarcza ubezpieczycielowi dokumenty, które pomogą w oszacowaniu rozmiaru strat. Kiedy jest już komplet, po analizie na konto firmy trafia odszkodowanie. Cały proces zamyka się w 30 dniach".   Tyle, że w praktyce rzadko zdarza się, aby  szkoda w przedsiębiorstwie została zlikwidowana w ustawowym terminie 30 dni - komentuje  dziennik. Jak przyznaje w gazecie Waldemar Wall, dyrektor departamentu likwidacji szkód korporacyjnych w Allianz Polska, "zamknięcie dużej szkody pożarowej w ciągu 30 dni jest mało prawdopodobne. Nie znam przypadku szkody z udziałem przedsiębiorcy, który dostał bezsporną kwotę odszkodowania w tym terminie, jeśli zniszczona została nieruchomość". Natomiast  w sytuacji  drobnych szkód, których przedmiotem są rzeczy ruchome, wypłata kwoty bezspornej w ciągu 30 dni trafia do poszkodowanych w 50 proc. przypadków. Z kolei Małgorzata Orzechowska, dyrektor działu likwidacji szkód w Marsh Polska podkreśla, że w przypadku dużych szkód przedsiębiorstw, ze względu na obszerność dokumentacji i wielowątkowość sprawy, likwidacja szkód zazwyczaj trwa około roku. Jej zdaniem, zdarza się, że ubezpieczyciele zwlekają z wydaniem decyzji, zasłaniając się np. koniecznością oczekiwania na zamknięcie śledztwa czy uzyskaniem opinii biegłego sądowego. Tymczasem -  tłumaczy ekspertka - to ubezpieczyciel ma obowiązek, po otrzymaniu zawiadomienia o wypadku,  ustalenia przesłanek swojej odpowiedzialności. "Powinien przeprowadzić na własny koszt proces likwidacji szkody, podczas którego będzie aktywnie dążył do wyjaśnienia okoliczności wypadku i wysokości szkody — i nie może przerzucać tego obowiązku na inne podmioty".  

Łukasz Zoń, prezes Stowarzyszenia Polskich Brokerów Ubezpieczeniowych i Reasekuracyjnych (SPBUiR) twierdzi  zaś w "PB", iż w " wielu przypadkach wymagania dokumentacyjne ubezpieczycieli po szkodzie w przedsiębiorstwie idą zbyt daleko. Tymczasem, szczególnie w przypadku dużych szkód, wstępne oszacowanie przez ekspertów ubezpieczyciela wysokości straty nie jest trudne".  

W  opinii ekspertów,  główna różnica w likwidacji  prostej szkody konsumenta   a wielomilionowymi  stratami w przedsiębiorstwie  polega na ilości dokumentacji koniecznej do dostarczenia po szkodzie.  

 

 

Insurtech to  coraz ważniejszy element rynku ubezpieczeń

 

W branży ubezpieczeniowej coraz poważniejszą rolę zaczyna odgrywać insurtech, zwłaszcza jako wsparcie sprzedaży. Wszyscy uczestnicy rynku – towarzystwa ubezpieczeń, pośrednicy oraz firmy technologiczne stawiają wiec na rozwój nowoczesnych narzędzi sprzedażowych - podaje "PRNews.pl" (z 25.03.2019 r.). Liczba transakcji przeprowadzanych za pośrednictwem tego typu rozwiązań rośnie średnio o 29 proc. Ubezpieczyciele cały czas testują nowe aplikacje, szukając najefektywniejszych rozwiązań.  A  możliwości, jakie daje IT są szerokie. "Coraz częściej słyszy się o stosowaniu sztucznej inteligencji w obsłudze klienta, kalkulacji składek przy wsparciu rozwiązań telematycznych czy poszerzeniu zakresu czynności, które klient jest w stanie wykonać samodzielnie, np. w obszarze likwidacji szkód"-  pisze portal.

Coraz bardziej popularne wśród ubezpieczycieli  staje się na przykład użycie botów do obsługi klientów w mediach społecznościowych czy udostępnienie klientom wirtualnego doradcy na stronie sprzedażowej. Jak twierdzi "PRNews.pl", jednak  niezależnie "od narzędzi wspomagających klientów w częściowo samodzielnym wyborze odpowiednich produktów, większość towarzystw rozwija również narzędzia usprawniające pracę agentów ubezpieczeniowych".

Potencjał tkwiący w szybkiej i sprawnej obsłudze klienta dostrzegają także pośrednicy ubezpieczeniowi. Oczekują oni od insurtech przede wszystkim skrócenia czasu porównywania ofert różnych towarzystw ubezpieczeń. Przy tym, "co więksi gracze, a zwłaszcza sieci o modelu franczyzowym, bardzo mocno stawiają na rozwój technologii, dzięki czemu zyskują lepszą pozycję konkurencyjną na rynku" - podkreśla portal. Z kolei start-up`y technologiczne dostrzegają zaś na rynku sporą grupę mniejszych graczy, zwłaszcza multiagencji, które nie chcą rezygnować z własnej marki i szukają samodzielnie rozwiązań, które pozwolą im się dostosować do nowych zasad sprzedaży i obowiązków. Szukają one nie tylko porównywarki ofert, ale i kompleksowego oprogramowania oraz partnerów, którzy im je zapewnią. Jak przyznaje Paweł Gabriel, współtwórca oprogramowania iBooster przeznaczonego dla pośredników ubezpieczeniowych i finansowych,  agenci i multiagenci oczekują, że oprogramowanie oprócz usprawnienia sprzedaży oraz zapewnienia zgodności z wymogami RODO i IDD, będzie także narzędziem, za pomocą którego będą mogli analizować zachowania swoich klientów, a nawet kontaktować się z nim bezpośrednio.

 

 

Warta rośnie  m.in. dzięki wykorzystaniu nowoczesnych narzędzi Big Data

 

Rok  2018  był bardzo dobrym dla Warty, drugiego na polskim rynku ubezpieczyciela - przyznaje w "Rzeczpospolitej" (Nr z 28.03.2019 r.) Jarosław Parkot, prezes zarządu TUiR Warta SA.  I to "pomimo wymagających warunków rynkowych i zmian regulacyjnych"- podkreśla w dzienniku.  Firma  zebrała w ub.r.  łącznie  niemal 6,4 mld zł przypisu składki, natomiast wypłaciła 4,3 mld zł  odszkodowań i świadczeń. Według gazety, dobra sprzedaż produktów obu spółek Warty przełożyła się na ich wyniki finansowe. I  tak, zysk netto spółki majątkowej w 2018 r. wyniósł  468,5 mln zł, o 43 proc. więcej niż rok wcześniej. Natomiast zysk netto spółki życiowej osiągnął poziomo 34,4 mln zł, a więc o 16,4 proc. więcej  niż w  2017 r.

"Rz" podaje, iż  spółka majątkowa Warty zebrała w 2018 r. 5,6 mld zł składki przypisanej brutto (wzrost o 9 proc. w porównaniu do  2017 r.). W  tym, ubezpieczenia dla klientów indywidualnych przyniosły  4,1 mln zł przypisu (o 8,9 proc. więcej niż rok wcześniej), a  składka z ubezpieczeń korporacyjnych osiągnęła  pułap 1,5 mld zł (wzrost o 9,2 proc.). Z kolei  spółka życiowa Warty  odnotowała w ub. r.  przypis  składki brutto w  wysokości 809,9 mln zł. W tym,  sprzedaż produktów ze składką regularną   przyniosła 660,2 mln zł (wzrost o19  proc. w stosunku do 2017 r., przy średniej dla rynku na poziomie 0,4 proc.). Według prezesa Parkota,  w okresie od 2016 do 2018 r. ubezpieczyciel zwiększył przypis składki w tym segmencie ubezpieczeń o niemal 50 proc. – informuje gazeta. Szef towarzystwa  zapowiada "utrzymanie tego kursu oraz wprowadzenie innowacyjnych modeli sprzedaży, które  mają poprawią rentowność" .

Jak pisze "Rz",  Warta tłumaczy tak duży wzrost  składki w ubezpieczeniach majątkowych wykorzystywaniem przez firmę  nowoczesnych narzędzi Big Data. "Dzięki nim może szybciej i skuteczniej analizować dane przy tworzeniu oferty dla klienta i indywidualnie dopasować do niego cenę ubezpieczenia" - pisze dziennik.  Na przykład polisy komunikacyjne są  "wyliczane w oparciu o ponad 600 zmiennych". Ponadto, "dzięki wykorzystaniu nowoczesnych narzędzi analitycznych, klient otrzymuje propozycję ceny już po kilku sekundach od wprowadzenia podstawowych danych. Potencjalnie mało szkodowym klientom może przy tym zaoferować dobrą cenę polisy przy zachowaniu rentowności firmy na bardzo wysokim poziomie" - podkreśla gazeta. Według prezesa  Parkota, w  2018 r. wskaźnik rentowności kapitału ROE spółki majątkowej wyniósł 20,9 proc., a to "jest bardzo wysokim wynikiem na tle rynku".

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT