Nie każda firma do ubezpieczenia

Firmom coraz trudniej jest ubezpieczyć majątek. Towarzystwa ubezpieczeniowe zaostrzyły politykę oceny ryzyka. Selekcjonują starannie klientów, unikając  ubezpieczania przedsiębiorstw z łatwopalnych branż (drzewnej, papierniczej, lakierniczej, tworzyw sztucznych  itp. ), czy  firm z terenów zagrożonych powodzią - informuje "Puls Biznesu"( Nr z 16.09.2011 r.). Na problemy z uzyskaniem oferty od ubezpieczyciela skarży się obecnie wielu brokerów. I tak, zdaniem Marcina Czarnoty, dyrektora w firmie brokerskiej Mentor,  coraz trudniej  jest uzyskać ofertę od towarzystwa. "Ubezpieczający i broker muszą dużo więcej się natrudzić. Trzeba przedstawić dużo więcej informacji, ale nawet to nie gwarantuje otrzymania oferty" - twierdzi w dzienniku Czarnota. Tymczasem dyrektor Andrzej Liwacz z PZU SA oświadcza w gazecie, iż  że "nie ma branż, które zostały przez nas skreślone". "PB" pisze, iż  problem z kupnem polisy leży gdzie indziej - ubezpieczyciele  zaczęli bowiem  wymagać większych  zabezpieczeń, między innymi przeciwpożarowych, które są standardowe w krajach UE. Jest to trudne do osiągnięcia dla wielu  firm, dla których taniej byłoby zburzyć zakład i postawić go od nowa. W opinii dyrektora Krzysztofa Grelewicza z Ergo Hestii,  zmiany wymusiły realia. Niektóre  firmy chciały ubezpieczenia zakładu zbudowanego na terenie zalewowym.

Wyższe sumy turystycznych gwarancji ubezpieczeniowych

Od września br., w rok po wejściu w życie znowelizowanej ustawy o usługach turystycznych konieczne są polisy, gwarancje bankowe lub ubezpieczeniowe z większymi sumami gwarancyjnymi. Dlaczego? Jak wyjaśnia "Rzeczpospolita"(Nr z 15.09.2011 r.) touroperatorzy  są obecnie  zobowiązani   na rzecz klientów zawrzeć umowy   ubezpieczenia czy  gwarancji bankowej uwzględniające nowe sumy gwarancyjne. Minimalną ich wysokość określił minister finansów na podstawie ustawy z 17 września 2010 r. (Dz.U. nr 106, poz. 672); ich  wysokość zależy od charakteru prowadzonej działalności i obrotu uzyskanego w poprzednim roku. Według dziennika, oznacza to "konieczność podniesienia sumy gwarancyjnej".  Skorzystać na tym mają turyści, albowiem "wyższe sumy gwarancyjne to nie tylko wyższe opłaty za uzyskanie gwarancji, ale też wyższe zabezpieczenia, które muszą być przedstawione przez biura podróży" - podkreśla gazeta.
Klientom przysługuje bowiem zwrot zaliczki i pieniędzy za niewykorzystane świadczenia, jak i  zwrot wpłaty za niezrealizowaną część imprezy turystycznej. Ponadto,  touroperator w sytuacji utraty  płynności finansowej i zaprzestania działalności  musi  zapewnić wszystkim swoim klientom powrót do kraju.

Za ubezpieczenie kosztów podróży w  delegacji płaci pracodawca

Zgodnie z prawem to  pracodawca powinien zagwarantować pracownikowi opiekę podczas jego  wyjazdu w delegację. Przed poniesieniem ewentualnych  kosztów z tego tytułu może się zabezpieczyć, wykupując odpowiednią polisę - donosi  "Rzeczpospolita"(Nr z 15.09.2011 r.). Oferta towarzystw dla pracodawców jest elastyczniejsza niż dla turystów. Ochrona ubezpieczeniowa  obejmuje m.in. pokrycie udokumentowanych kosztów leczenia czy zakupu leków. Ponadto, w przypadku  zgonu pracownika zatrudniająca go firma musi opłacić transport zwłok do kraju.
Dziennik przypomina, iż w  krajach Unii Europejskiej każdy, za kogo są odprowadzane składki na ubezpieczenie zdrowotne, ma prawo do bezpłatnego leczenia w publicznej służbie zdrowia. Jednak  europejska karta ubezpieczenia zdrowotnego (EKUZ) "umożliwia jedynie skorzystanie z podstawowych świadczeń zdrowotnych niezbędnych z medycznego punktu widzenia i gwarantuje tylko te świadczenia, które są bezpłatnie dostępne dla obywateli danego kraju". W sytuacji bardziej złożonych procedur medycznych, gdy zabieg nie znajduje się na liście refundowanych, NFZ nie zwróci takiego wydatku, a do  pokrycia kosztów leczenia swojego pracownika w delegacji zobowiązany jest pracodawca - podaje gazeta. I radzi, aby  przy wyborze polisy  "wziąć pod uwagę to, jakie czynności pracownik będzie wykonywał za granicą oraz do jakiego kraju wyjeżdża; mogą się z tym wiązać dodatkowe rodzaje ryzyka". Istotna jest częstotliwość wyjazdów (częste czy okazjonalne) oraz stan zdrowia pracowników (np. czy osoby udające się w podróż służbową nie cierpią na przewlekłe choroby).Ponadto, należy  ustalić sumę ubezpieczenia tak, "aby wystarczyła na pokrycie ewentualnych wydatków. Zbyt wysoka niepotrzebnie podnosi koszt polisy, zbyt niska nie zapewni właściwej ochrony.(...) Praktyczne znaczenie mają również limity dla poszczególnych rodzajów usług assistance; ubezpieczyciel pokryje wydatki tylko do ustalonej kwoty". Polisę można też rozszerzyć o odpowiedzialność cywilną za szkody wyrządzone innej osobie - radzi dziennik.
Pracodawcy mają do wyboru ubezpieczenie imienne lub bezimienne z określonym limitem wyjeżdżających osób i czasu podróży (tzw. osobodni).

Poprawka  Senatu do nowelizacji ustaw o Rzeczniku Ubezpieczonych (RU) i Rzeczniku Praw Pacjenta przyjęta

Sejm przyjął w senacką poprawkę do nowelizacji ustaw o Rzeczniku Ubezpieczonych (RU) i Rzeczniku Praw Pacjenta. Zezwala im ona  na pracę naukową, zakazując  rzecznikom m.in. przynależności do partii politycznych oraz pracy na innych stanowiskach - podaje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 16.09.2011 r.). Zmiany mają na celu zapewnienie prawidłowego funkcjonowania urzędów. Nowela zakłada więc,   iż RzU oraz RzPP (z  zastępcami) " nie będą mogli zajmować innego stanowiska, z wyjątkiem profesora szkoły wyższej, ani wykonywać innych zajęć zawodowych. Nie będą mogli także należeć do partii politycznej, prowadzić działalności publicznej", której nie można pogodzić z obowiązkami i godnością jego urzędu - pisze dziennik. 
Rzecznik Ubezpieczonych będzie mógł  -zgodnie z senacką poprawką - zajmować także "stanowisko naukowo-dydaktyczne lub naukowe w szkole wyższej, w Polskiej Akademii Nauk, w instytucie badawczym lub innej jednostce naukowej".
Nowe regulacje zaczną obowiązywać od nowej kadencji parlamentu.

Kwoty sum gwarancyjnych z komunikacyjnego OC obecnie lepiej  zabezpieczają  interesy  poszkodowanych

W opinii "Dziennika Gazety Prawnej"(Nr z 16.09.2011 r.), prawo dzieli poszkodowanych w wypadkach drogowych -  osoby, które uległy wypadkom w latach 90., nie mają pieniędzy na leczenie, ponieważ ówczesne przepisy  gwarantowały wtedy zbyt niskie odszkodowania. Problem pojawia się, gdy leczenie jest długotrwałe i kosztowne, a ofiara nie dostanie juz pieniędzy po wyczerpaniu sumy gwarancyjnej z OC sprawcy kolizji. Według "DGP", zdarzyło sie tak w przypadku dziewczynki, która w 2005 r.  w wyniku wypadku samochodowego doznała ciężkich obrażeń ciała i do  dziś nie odzyskała świadomości (suma gwarancyjna  ubezpieczenia OC sprawcy zdarzenia  wynosiła wówczas 350 tys. euro na każdą osobę poszkodowaną). Dziennik pisze, iż suma ta  wkrótce zostanie  wyczerpana, a rodzice dziewczynki nie będą otrzymywać świadczeń z ubezpieczenia na dalsze leczenie córki, pomimo że wymaga ona  stałej, intensywnej i kosztownej opieki lekarskiej.
Gazeta zauważa, iż gdy "jeszcze w 2005 roku ubezpieczyciel odpowiadał do kwoty wynoszącej 350 tys. euro. Obecnie wysokość sum gwarancyjnych wynosi 2,5 mln euro (dla wszystkich poszkodowanych w jednym zdarzeniu)". Zdaniem dr Katarzyny Malinowskiej, radcy prawnego w kancelarii Boryczko Malinowska Świątkowski i Partnerzy "ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów obejmuje szkody będące następstwem zdarzenia, które miało miejsce w okresie ubezpieczenia. A zatem należy stosować tę sumę gwarancyjną, która miała zastosowanie w tym roku, w którym miał miejsce wypadek komunikacyjny".
Elżbieta Groszewska, radca prawny w kancelarii radców prawnych Młynarczyk, Puchała powiedziała gazecie, iż "kolejne nowelizacje przepisów wprowadzające wyższe sumy gwarancyjne nie mogą powodować automatycznej zmiany takiej umowy, co jednoznacznie przesądził Sąd Najwyższy w postanowieniu z 30 stycznia 2008 r. III CZP 140/07" . Zatem na  wyższe i dłużej wypłacane renty odszkodowawcze mogą  liczyć ci, którzy później zostali poszkodowani w wyniku wypadku samochodowego. I tak, Ci  którzy ucierpią po 10 czerwca 2012 r., zostaną objęci wyższymi sumami gwarancyjnymi. "Obowiązujące przepisy przewidują bowiem ich automatyczny wzrost z obecnych 2,5 mln euro dla poszkodowanych w jednym zdarzeniu do równowartości 5 mln euro".
W opinii Haliny Olendzkiej, Rzecznika Ubezpieczonych, "funkcjonujące aktualnie kwoty sumy gwarancyjnej stanowią zdecydowanie lepsze zabezpieczenie interesów poszkodowanych, niż było to w latach poprzednich, szczególnie w odniesieniu do potrzeb poszkodowanych w wypadkach, którym należne są świadczenia długoterminowe (...)  Należałoby wprowadzić uregulowania prawne, które w takich przypadkach zapewnią osobie poszkodowanej możliwość dalszego otrzymywania świadczeń".

Koszty obowiązkowego auta zastępczego spowodują podwyżkę OC ?

Wprowadzenie obowiązku  oferowania przez ubezpieczycieli auta zastępczego dla każdego kierowcy poszkodowanego w wypadku kosztowałoby  branżę około   1 mld zł. - szacuje Polska Izba Ubezpieczeń .Jak pisze "Rzeczpospolita"(Nr z 15.09.2011 r.), najprawdopodobniej koszty tegoż obowiązku   zostałyby przeniesione przez firmy ubezpieczeniowe na klientów, co oznaczałby podniesienie składek za komunikacyjne OC. Gazeta podkreśla, iż  propozycję wprowadzenia takiego zobowiązania złożył Rzecznik Ubezpieczonych. W opinii towarzystw, stawia to  rynek w trudnej sytuacji. Dlaczego ? Zdaniem ekspertów, przy obserwowanym wzroście wypłat z tytułu zadośćuczynień i rezerw rentowych,  obowiązek zapewnienia samochodu zastępczego byłby kolejnym elementem negatywnie wpływającym na wyniki firm." Dr hab. Jacek Lisowski z Katedry Ubezpieczeń Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu twierdzi zaś, iż "byłoby to kolejne obciążenie dla branży". W jego opinii, podwyżka cen komunikacyjnego OC może poskutkować -  w najgorszym scenariuszu -  spadkiem  liczby  zakupionych  polis.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT