Nieunikniona podwyżka cen polis komunikacyjnego OC

Podwyżka cen ubezpieczeń OC wydaje się nieunikniona – twierdzi „Rzeczpospolita” (Nr z 18.06.2008 r.).  Ubezpieczyciele przyznają, że dotychczasowe wypłaty za śmierć bliskiej osoby plasowały się na poziomie 20-40 tys. zł. Tymczasem w ciągu ostatniego roku wysokość odszkodowań dla ofiar wypadków drogowych wzrosła o blisko 14 proc. (do 4,7 mln zł). Natomiast ceny ubezpieczeń OC wzrosły w tym samym czasie jedynie o ok. 1 proc. (do średnio ok. 385 zł). Z kolei rekordowe odszkodowanie wysokości 1 mln zł, przyznane żonie z tytułu śmierci męża w wypadku komunikacyjnym  oraz planowana nowelizacja k.c., przywracająca możliwość dochodzenia zadośćuczynienia za straty moralne,  wskazują na nieuchronność wzrostu wypłacanych  odszkodowań.
Zdaniem Katarzyny Lewandowskiej z PZU SA – pisze dziennik - nie oznacza to jednak, że ceny ubezpieczeń OC wzrosną skokowo. W jej opinii, wzrost ten będzie następował w zależności od praktyki sądów. Z kolei Marek Kaleta, menedżer w Departamencie Ubezpieczeń Komunikacyjnych Generali Polska, przyznał „Rzeczpospolitej”, że przyznanie 1 mln zł odszkodowania za śmierć bliskiego otworzyło furtkę do wyższych roszczeń.

Chcą zniesienia podatku Religi

Klub Lewicy chce zniesienia tzw. podatku Religi odprowadzanego przez ubezpieczycieli od umów komunikacyjnego OC i  złożył w Sejmie projekt ustawy w tej sprawie – donosi „Gazeta Ubezpieczeniowa” ( www.gu.com.pl ) z  20.06.2008 r.  Według  posłanki Anity Błochowiak, wiceszefowej sejmowej komisji finansów,  podobne rozwiązania prawne funkcjonują w Europie zachodniej, jednak na zupełnie innych zasadach. Sprawcy wypadków drogowych rzeczywiście pokrywają koszty leczenia ich ofiar, podczas gdy w Polsce   po roku funkcjonowania tej ustawy okazało się, że na faktyczne leczenie ofiar wypadków wydano jedynie kilkanaście tys.  zł i to wyłącznie w dwóch województwach. Tymczasem- zdaniem Błochowiak -  na kontach NFZ  leży ponad 300 mln zł niewykorzystanych środków, które miały być przeznaczone na leczenie ofiar wypadków. Dlaczego? „Nie ma procedur, schematu, ścieżki, jak przekazywać do szpitali te środki”  - twierdzi Błochowiak. W jej opinii, potrzebne jest takie prawo, które nakładałoby obowiązek płacenia wyższej składki OC tylko przez te osoby, które spowodowały wypadek, w którym ucierpieli ludzie.

Lloyd's of London w Polsce do końca 2008 r.

Według Petera Levena, prezesa Lloyd's of London Polska jest jedynym dużym krajem europejskim, w którym ubezpieczyciel nie jest jeszcze obecny ze swoją ofertą. Peter Leven przyznał w wywiadzie dla gazety „Dziennik.WSJ Polska” (Nr z 18.06.2008 r), że działalność biznesową w naszym kraju Lloyd's ma zamiar rozpocząć zaraz po uzyskaniu licencji, czyli prawdopodobnie w  końcu  2008 r. Prezes  Lloyd's of London powiedział, że oferta brytyjskiego ubezpieczyciela będzie skierowana głównie do dużych przedsiębiorstw. I będą to więc przede wszystkim specjalistyczne ubezpieczenia dla biznesu. „Dziennik.WSJ Polska” podkreśla, ze Lloyd's of London działa również jako  reasekurator, więc  zapewne będzie zajmować się reasekuracją także i na polskim rynku.

Coraz ostrzej na rynku polis komunikacyjnych

Konkurencja na rynku ubezpieczeń komunikacyjnych wprawdzie staje się coraz ostrzejsza się, jednak  ubezpieczyciele nie są skłonni obniżać cen polis. Próbują natomiast zwabić klienta przede wszystkim  jakością i zakresem świadczonych usług oraz deklarowaną  pewnością i szybkością wypłaty odszkodowania – donosi „Gazeta Wyborcza” (Nr z 18.06.2008 r.). Dziennik zauważa, że kiedy  na Polski rynek wkroczyły duże międzynarodowe firmy ubezpieczeniowe „ efekcie polisy OC potaniały o kilkanaście procent, i to mimo że wartość wypłacanych odszkodowań wzrosła w tym czasie o kilkanaście procent. Dzisiaj ich ceny należą do najniższych w Europie”. Tak więc za OC płacimy średnio 100 euro rocznie, podczas gdy w Niemczech jest to 250 euro, a w Luksemburgu - niemal 400 euro. Drożej jest też na Węgrzech (OC  kosztuje 180 euro),  czy na  Słowacji (170 euro).  Wszystko po to, żeby jak najwięcej uszczknąć z ubezpieczeniowego tortu, który na koniec roku może być wart nawet 20 mld zł. Towarzystwa ubezpieczeniowe muszą stosować więc coraz wymyślniejsze chwyty, by przyciągnąć do siebie klientów. Nowicjusz na polskim rynku - Liberty Direct - decyzję o wypłacie odszkodowania wydaje już w ciągu dziesięciu dni. Z kolei w Generali odszkodowanie za stłuczkę do 4 tys. zł w ciągu dwóch dni trafia na kartę płatniczą Generali Visa. Ubezpieczyciele gotowi są sprzedawać polisy nawet za cenę, jaką zaproponuje klient. Tak robi Allianz Direct w swoim smartcasco – twierdzi gazeta. Obecnie jedynie jedna czwarta kierowców wykupuje dobrowolne ubezpieczenie autocasco, chociaż chętnych przybywa z każdym rokiem. Zazwyczaj powodem rezygnacji z ochrony AC są jej koszty. Ale ubezpieczyciele znaleźli radę i na to. PZU i Warta oferują tańsze polisy z mniejszym zakresem ochrony – minicasco.

UOKiK sprawdza PZU S.A.

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów sprawdza, czy PZU bezprawnie żąda składek OC od kierowców, którzy postanowili zerwać umowę z ubezpieczycielem. – podaje  „Gazeta Wyborcza” (Nr z 18.06.2008 r.). Badana jest sprawa Adama Wąsacza z Rzeszowa, który zakupił 12 sierpnia 2007 r. samochód w komisie. Właśnie tego dnia kończyła się ważność polisy na to auto. Adam Wąsacz postanowił nie przedłużać umowy z PZU. Ubezpieczyciel przedłużył ją jednak automatycznie i zażądał opłacenia kolejnej rocznej składki, twierdząc, że klient spóźnił się o 1 dzień z wypowiedzeniem umowy, którą rozwiązał dzień po kupnie auta.
Według Macieja Chmielowskiego z UOKiK, przypadek Adama Wąsacza to pierwsze takie zawiadomienie. UOKiK podejmie decyzję, czy wszcząć postępowanie przeciwko PZU, w ciągu 30 dni - donosi "Gazeta Wyborcza". Polisa w PZU kosztowała 1155 zł, u konkurencji - 930 zł. Wąsacz dzień po kupnie auta postanowił więc ubezpieczyć się u konkurencji. Jego rezygnację z polisy początkowo PZU przyjęło, ale potem się z tego wycofało. Artur Kondrat, Rzecznik Praw Konsumentów w Rzeszowie doniósł więc  na PZU SA  do UOKiK, twierdząc, że największy w Polsce ubezpieczyciel ogranicza konkurencję  i domaga się dla PZU kary. Jego zdaniem, jasno wynika z ustawy o ubezpieczeniu obowiązkowym oraz ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów, że od dnia kupna samochodu kierowca ma jeszcze 30 dni na rezygnację z polisy.

Pijani kierowcy zwracają wypłacone pieniądze ubezpieczycielom

Firmy ubezpieczeniowe coraz skuteczniej odzyskują pieniądze, które wcześniej wypłaciły ofiarom zdarzeń drogowych. Jak podaje "Rzeczpospolita" (Nr z 20.06.2008 r.), sprawcy wypadków po pijanemu muszą zwracać nawet dziesiątki tys. zł. Według gazety, wartość wypłaconych przez zakłady ubezpieczeniowe rekompensat za koszty leczenia, renty i zadośćuczynienia sięga już  kilkaset milionów złotych rocznie. A kwota ta co roku się powiększa, ponieważ rosną też koszty leczenia, a  poszkodowani w takich wypadkach żądają coraz wyższych rekompensat za swoje krzywdy. Sądy zasądziły już milion złotych zadośćuczynienia.  Dziennika zauważa, że na przykład PZU SA, największy krajowy ubezpieczyciel nie ujawnia, ile w ten sposób odzyskuje pieniędzy, ale przyznaje,  że co roku kieruje do sądów cywilnych ok. pół tysiąca pozwów. Towarzystwo wcześniej stara się sprawę rozstrzygnąć polubownie w windykacji przedsądowej. Natomiast  w Warcie w ostatnich dwóch latach do windykacji przekazano 1200 spraw, z których do sądu trafiło ok. 180. Wyegzekwowano przy tym 1,6 mln zł.  To jednak tylko jedna piąta tego, co zakład sam wypłacił poszkodowanym.

Euro 2008 bez większego wpływu na rynek assistance

Większych  obrotów w związku z Euro 2008 nie odnotowały cztery największe z działających na polskim rynku firm assistance. Zdaniem  Soni Kostyszyn, kierownika sekcji podróżnej w Inter Partner Assistance – pisze „Gazeta Prawna" (Nr z 20.06.2008 r.), większy "ruch" widoczny był tylko w dwóch typach ubezpieczeń assistance: usługach lifestylowych w pakietach bancassistance do kart kredytowych oraz w ubezpieczeniach podróżnych.  Duży ruch był zwłaszcza wśród  posiadaczy prestiżowych kart kredytowych, mających prawo do usług concierge. Według Joanny Bełzy z Europ Assistance, klienci życzyli sobie również m.in. monitorowania stanu zamówienia zakupionych przez nich biletów. Natomiast w opinii Grzegorza Więcka z Coris Varsovie, słabe wykorzystanie usług zdrowotnych wiąże się z dobrą organizacją doraźnej pomocy medycznej przy takiego rodzaju imprezach.

Więcej niż pół mld zł zysku

W I kwartale br. towarzystwa ubezpieczeniowe  zarobiły  548,5 mln zł, czyli blisko  100 mln zł mniej niż w tym samym okresie 2007 r. Przy czym na działalności typowo ubezpieczeniowej zyskali oni niemal 540 mln zł, przy 352 mln zł uzyskanych w ub.r. Gorszy wynik finansowy jest więc głównie efektem słabszego wyniku z kapitału zainwestowanego w lokaty – twierdzi „Gazeta Prawna" (Nr z 19.06.2008 r.). Dziennik podkreśla, że na ubezpieczeniach żywiołów, na których w I kw. 2007 r.  ubezpieczyciele stracili niemal 40 mln zł, na początku br. zarobili około 33 mln zł, pomimo spadku przypisu składki z tych polis. Wypłaty odszkodowań z tytułu szkód spowodowanych żywiołami były jednak w I kwartale br. mniejsze i wyniosły 178, mln zł wobec 242 mln zł w analogicznym okresie 2007 r. Spadła także rentowność OC komunikacyjnego, na którym w I kw. br. ubezpieczyciele stracili niemal 16,7 mln zł, wobec prawie 100 mln zł zysku w analogicznym okresie 2007 r. Jest to głównie efekt wstrzymywania się z uwzględnianiem w składce haraczu Religi do czasu podjęcia decyzji przez PZU – twierdzi „GP”. Z kolei na polisach AC towarzystwa  zarobiły  ponad 166 mln zł czyli o 70 mln zł więcej niż w I kwartale ub.r.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT