Niezależny rzeczoznawca do likwidacji szkód komunikacyjnych potrzebny od zaraz

Ubezpieczyciele   często zaniżają wypłaty z polis komunikacyjnych. Dlatego też spór o odszkodowanie  często kończy się w sądzie. W latach 2015–2017 sądy zajmowały się ok. 180 tys. sporów dotyczących likwidacji szkód z OC komunikacyjnego -  informuje "Rzeczpospolita"(Nr z 08.02.2018 r. ). Według  gazety, ponad  90 proc. spraw, w których pozwanym był ubezpieczyciel, zakończyło się wygraną pozywającego  towarzystwo.  I tak, w 32,5 proc. przypadków sądy uwzględniły roszczenia w całości, a w 60,2 proc. w części – podaje dziennik, powołując się na opracowanie Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości (IWS). Jak pisze "Rz", "w sprawach, w których powództwo zostało uznane częściowo, klienci towarzystw uzyskali prawie 75 proc. wnioskowanej kwoty. To oznacza, że sądy uznawały za uzasadnioną większą część roszczeń klientów".
Dziennik zaznacza, iż raport IWS  ma  dotyczyć  okresu przed wprowadzeniem w 2015 r. wytycznych Komisji Nadzoru Finansowego  (KNF) w sprawie likwidacji szkód komunikacyjnych. Tymczasem w opinii  Aleksandry Wiktorow, Rzecznika Finansowego (RzF), część wytycznych jest ignorowana, a tam,  gdzie towarzystwa ubezpieczeń  zmodyfikowały  procedury,  pojawiły się inne metody na obniżanie odszkodowań. RzF uważa, że  w ograniczeniu  liczby  spraw  sądowych pomogłoby  powołanie  na etapie sporów przedsądowych  niezależnych rzeczoznawców. Zdaniem Aleksandra Daszewskiego, radcy prawnego w Biurze RzF,  stworzenie takiego  rozwiązania  pomoże w unikaniu kosztownych i długotrwałych sporów sądowych.
Dziennik   przypomina, że propozycja, aby to  rzeczoznawca mógł był  zaangażowany w spór dopiero po postępowaniu reklamacyjnym u ubezpieczyciela, znajduje  się  w Radzie Rozwoju Rynku Finansowego przy Ministerstwie Finansów.

Koniec  tanich  ubezpieczeń majątkowych dla korporacji ?

Lada chwila może ruszyć lawina podwyżek cen ubezpieczeń  majątkowych dla  korporacji,  chroniących firmy   przed   stratami na skutek działania żywiołów – ostrzega "Puls Biznesu"(Nr z 07.02.2018 r.).  I tak, przede wszystkim PZU SA,  największy gracz na tym rynku zdecydował o podniesieniu stawek  dla  polis korporacyjnych. Według gazety, która powołuje się na informacje od   jednego  z anonimowych  dyrektorów ds. klientów korporacyjnych  lidera polskich ubezpieczeń, od stycznia 2018 r .  ceny  tych polis wzrosły o około 20 proc.  Dziennik podkreśla, iż  po zeszłorocznych, zwłaszcza letnich  nawałnicach które spowodowały ogromne straty,  m. in. wskutek  zwiększonych wypłat  odszkodowań  oraz  wyższych stawek w reasekuracji, nastąpiło znaczne pogorszenie się wyniku technicznego ubezpieczycieli . Podwyżki cen polis od żywiołów były więc nieuniknione.  Ponadto, dyrektorom  PZU ograniczono kompetencje do udzielania zniżek w ubezpieczeniach mienia od skutków żywiołów.  Część brokerów prognozuje zaś, że śladem PZU podążą pozostali ubezpieczyciele. "Lada chwila może się okazać, że nastąpi szybki odwrót od miękkiego rynku charakteryzującego się niskimi cenami" - pisze  "PB" - i  będzie  to  oznaczać  koniec wojny cenowej w majątku.   Na przykład zdaniem  Agnieszki Michałowskiej  z Marsha,  w 2018 r. ceny polis korporacyjnych  będą wreszcie urealnione. Z kolei w opinii Łukasza  Zonia,  prezesa Stowarzyszenia Polskich Brokerów Ubezpieczeniowych i Reasekuracyjnych (SPBUiR), obecnie  ubezpieczyciele  po odzyskaniu  rentowności  w ubezpieczeniach komunikacyjnych  są na etapie równowagi finansowej, dlatego rychłego końca wojny cenowej  nie należy się jeszcze spodziewać. Tym niemniej  towarzystwa będą bardzo ostrożnie podchodzić do wyceny ryzyka, zwłaszcza branż  najbardziej szkodowych - zauważa gazeta.

Dzięki telematyce ceny polis  OC i AC będą niższe

Jeśli towarzystwa ubezpieczeń  zaczną masowo wprowadzać innowacyjne urządzenia, wzorując się na  PZU SA,  to z czasem ceny komunikacyjnych polis  OC i AC nie będą już tak szybko rosnąć, a być może zostaną zastopowane - donosi "Interia.pl"(www.interia.pl z 04.02.2018 r.) za "MondayNews.pl".  Zdaniem portalu, firmy będą prześcigać się w rozdawaniu zniżek i coraz bardziej funkcjonalnych narzędzi. Przyniesie im to duże korzyści  wizerunkowe, ale "przede wszystkim finansowe". Dlaczego? Jak pisze "Interia.pl", ubezpieczyciele będą promować się jako nowoczesne podmioty,  dbające o bezpieczeństwo i oszczędności klientów. Stąd krótka droga  (coraz więcej argumentów) do podważania wysokości odszkodowań. Nie wiadomo tylko,  jak daleko pójdą te zmiany i na ile klienci będą elastyczni w oddawaniu firmom ubezpieczeniowym  swojej prywatności. "Nie wiadomo też, jak szybko rynek będzie wdrażać nowości" - zauważa portal.  I przypomina że ostatnio głośno o usłudze   PZU GO,  polegającej  na połączeniu aplikacji mobilnej z beaconem, który pozwala na "|automatyczne wezwanie pomocy w razie kolizji lub wypadku. Zestaw czujników wykrywa sytuacje awaryjne i wysyła sygnał do centrum alarmowego, które kontaktuje się z kierowcą w celu zapewnienia mu wsparcia. W przypadku braku połączenia, wysłane zostaną służby ratunkowe". Zdaniem dr inż. Pawła Prociów z firmy technologicznej Proxi.cloud, "ze względu na rodzaj zastosowanej technologii, urządzenie jest w stanie przekazać dane tylko na stosunkowo bliską odległość do smartfona. (...)  system nie oceni w pełni konsekwencji zdarzania, bo nie będzie mieć wielu dodatkowych danych, m.in. dotyczących liczby pasażerów. Priorytetyzowanie zdarzeń przez dyspozytora na podstawie odczytów z takiej czarnej skrzynki, niepołączonej z odpowiednimi systemami zintegrowanymi, będzie bardzo trudnym zadaniem".   Prociów przypomina - pisze portal -  że od 31 marca br. na terenie UE  wszystkie nowo wyprodukowane samochody będą musiały mieć fabrycznie zamontowane urządzenie w tzw. systemie eCall, co oznacza " większą ilość danych, które pozwalają precyzyjniej zidentyfikować dane zdarzenie. (...) system eCall ma bezpośrednie połączenie z siecią komórkową. Zakodowane dane są przekazywane do centrum ratunkowego".  W opinii eksperta,  "wprowadzenie obowiązku posiadania tego systemu sprawi, że przestanie to być kwestią dobrej oferty ubezpieczyciela. Z  kolei Michał Kwasek z zarządu ANG Spółdzielnia  podkreśla w "Interia.pl", iż  towarzystwa ubezpieczeń w Polsce  muszą najpierw rozwinąć swoje wewnętrzne systemy pracy i wprowadzić np. bardziej funkcjonalne i zaawansowane technologicznie bazy danych niż tabelki Excel. "Dopiero, gdy firmy przejdą ten etap modernizacji, powinny zacząć oferować klientom innowacyjne produkty na szeroką skalę. Inaczej mogą nie być w stanie zapewnić im odpowiedniej obsługi. (...)  branża potrzebuje na takie zmiany minimum pięć lat" - twierdzi M.Kwasek. Zaś  zdaniem Łukasza Kulisiewicza   z Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU),  telematyka powinna dawać korzyści obu stronom. "Ubezpieczycielowi ma pozwolić na bardziej indywidualne oszacowanie ryzyka, a konsumentowi - na premię, np. w postaci niższej stawki za bezpieczny styl jazdy. Założeniem jest natomiast dobrowolność takiego rozwiązania, tj. zgoda klienta na montaż tego urządzenia".

Leasingobiorca zwolniony z  podatku VAT    płaci  VAT od likwidacji szkody

Podatek VAT od stłuczki musi zapłacić poszkodowany - twierdzi "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 07.02.2018 r.). Dziennik opisuje sprawę kobiety, która prowadząc leasingowany pojazd miała  wypadek drogowy. Za szkodę, wyszacowaną na  ponad 12 tys. zł  zapłacił wprawdzie ubezpieczyciel  sprawcy kolizji, ale  bez  podatku VAT. W związku z tym warsztat naprawczy  zażądał zapłaty podatku w kwocie ponad 3 tys. zł od właścicielki samochodu - podaje gazeta. Jak pisze "DGP", towarzystwo ubezpieczeń, które likwidowało szkodę, stwierdziło. iż  poszkodowanym jest leasingodawca, który może odliczyć VAT . Jednak ostatecznie podatek zapłaciła poszkodowana.  Zdaniem dziennika, który powołuje się na opinie przedsiębiorców, taka  niejednoznaczna, dość często pojawiająca  się   sytuacja  z  pytaniem - kto ma płacić VAT - wynika z  luki w prawie. Gazeta informuje, iż  według Leszka Skiby, wiceministra finansów (odpowiedź na interpelację poselską nr 16305), kwestie  dotyczące likwidacji szkód w przypadku aut leasingowanych powinny być rozstrzygane w ramach rozliczeń między finansującym a korzystającym. "DGP" podkreśla, iż   podobny problem pojawia się u osób, które wynajmują samochody zastępcze w związku z likwidacją szkody w ich własnych pojazdach. Zdarza się, iż  ubezpieczyciel często  pokrywa tylko cenę netto wynajmu auta, a poszkodowany musi sam zapłacić  podatek VAT. W opinii  Marcina Tarczyńskiego z  Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU),   obowiązkiem towarzystwa ubezpieczeń jest  pokrycie kosztów wypożyczenia, a więc w przypadku osób fizycznych, które nie są podatnikami VAT, koszt najmu  wraz z podatkiem. Ekspert  z  PIU zaznacza, ze  roszczenie w kwocie netto zaspokajane jest tylko, gdy chodzi o poszkodowanego, który może odliczyć VAT.

Odszkodowanie z  polisy OC sprawcy  nie zależy od naprawy uszkodzonego auta

Wypłata odszkodowania z polisy OC sprawcy nie zależy od naprawy uszkodzonego pojazdu - twierdzi "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 03.02.2018 r.). Dziennik odpowiada na pytanie  przedsiębiorcy, którego jedno z  firmowych aut miało  kolizję, ale z nie z  winy kierowcy. Jak pisze gazeta, ubezpieczyciel wypłacił odszkodowanie z OC sprawcy  za odniesioną szkodę w wysokości około 8 tys. zł.   Problem jednak w tym,  że rzeczoznawca wycenił szkodę na 13 tys. zł, a właściciel firmy  sprzedał  uszkodzone auto bez naprawy, gdyż zależało mu na czasie.   Teraz chciałby odzyskać tę  różnicę,   czyli 5 tys. zł i  nie wie, czy ma na to szansę - podaje dziennik. Ubezpieczyciel uważa bowiem, iż nie ma podstaw do  wypłaty tej różnicy, gdyż  przedsiębiorca nie naprawił auta i nie przedstawił    towarzystwu potwierdzających to faktur. Zdaniem "DGP", są  " uzasadnione podstawy do skierowania sprawy na drogę postępowania sądowego. (...) roszczenie musi być jednak poparte środkami dowodowymi. Kluczowa może się okazać opinia biegłego z zakresu techniki samochodowej i wyceny kosztów naprawy samochodów".  Istotne byłoby też  powołanie  na świadka zatrudnionego w przedsiębiorstwie  kierowcy i przedłożenie  notatki  policji.
Gazeta podkreśla, iż zgodnie z  art. 34 ust. 1  ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych,  "odszkodowanie z ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych przysługuje, jeżeli posiadacz lub kierujący są zobowiązani do odszkodowania za wyrządzoną w związku z ruchem tego pojazdu szkodę będącą następstwem śmierci, uszkodzenia ciała, rozstroju zdrowia bądź też utraty, zniszczenia lub uszkodzenia mienia". Ponadto, z  art. 13 tejże ustawy wynika, że ubezpieczyciel "wypłaca odszkodowanie lub świadczenie z tytułu ubezpieczenia obowiązkowego na podstawie uznania roszczenia uprawnionego z umowy ubezpieczenia w wyniku ustaleń, zawartej z nim ugody."

Na dopłaty do ubezpieczeń rolniczych rząd przeznaczył około 1 mld zł

Na dopłaty do ubezpieczeń rolników  już  drugi   rok  z rzędu przewidziany  jest  blisko   miliard złotych  - donosi "Rzeczpospolita"(Nr z 06.02.2018 r.).  Na   ten cel w 2018 r.  jest przeznaczonych  957, 43 mln zł - informuje dziennik. Gazeta  przypomina, iż  ustawa budżetowa  na 2017 r. określiła na  dopłaty  kwotę  902,6 mln zł,  natomiast  zgłoszony przez towarzystwa  ubezpieczeniowe limit dopłat na  ub.r.  wynosił  łącznie 471 mln zł.  Przy czym,   nie wykorzystano nawet połowy wsparcia państwa na ubezpieczenia rolnicze  - pisze dziennik. Ponadto, w   trakcie ub. r.  kwota  dopłat została obniżona do 725 mln zł, ale  i tak nie udało się wykorzystać  całej  sumy.  Tymczasem  w   poprzednich latach  - przypomina „Rz” - często  nie wystarczało środków na dopłaty do ubezpieczeń i w związku z  tym duża ilość  rolników  w ogóle nie wykupywała   polis.
Według Renaty Kani  z biura prasowego Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi,  w  2017 r. łączne  dopłaty z budżetu państwa do składek producentów rolnych z tytułu zawarcia umów ubezpieczenia wyniosły w 397,9 mln zł – podaje "Rz".
Jak przyznaje Rafał Mładanowicz, prezes Krajowej Federacji Producentów Zbóż, rolnicy nie wykorzystali wszystkich przyznanych  środków na dopłaty,  gdyż są   zainteresowani głównie polisami od przezimowania, a nowy system wszedł w życie w czasie,  kiedy już   nie mogli  ubezpieczyć upraw ozimych,  zasianych jesienią 2016 r. Natomiast  w przypadku sadowników,  kiedy nowy system dopłat  wszedł w życie,  karencja w umowach sprawiła, że ochrona ubezpieczeniowa zaczęła działać dopiero po fali przymrozków. Przy tym, dopłaty  mogą dostać tylko do ubezpieczenia  jednego ryzyka: przymrozków lub gradu  - zauważa gazeta.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT