Nowa ustawa wzmacnia pozycję klienta w relacjach z instytucjami rynku finansowego

Zgodnie  z ustawą  o rozpatrywaniu reklamacji przez firmy rynku finansowego i o Rzeczniku Finansowym, która wchodzi w życie 11 października 2015 r., nierozpatrzenie reklamacji w terminie będzie oznaczało jej uznanie. - pisze "Rzeczpospolita"(Nr z 03.10.2015 r.). jak podkreśla dziennik,  dotychczas sprawy te nie były uregulowane specjalnymi przepisami prawa. Obowiązywały przepisy ogólne, a  "szczegółowe zasady rozpatrywania skarg (reklamacji) instytucje finansowe ustalały same" - przypomina  gazeta. Część ustawy  dotycząca pozasądowego rozwiązywania sporów zacznie obowiązywać 1 stycznia 2016 r.
Według nowych zasad, każdy ubezpieczyciel będzie miał obowiązek poinformować klienta o obowiązujących procedurach reklamacyjnych już na etapie zawierania  umowy - zauważa gazeta. I tak, "w  razie niedotrzymania przez firmę 30-dniowego terminu (maksymalnie 60-dniowego w sprawach skomplikowanych) na ustosunkowanie się do reklamacji będzie się przyjmować, że reklamacja ta została rozpatrzona zgodnie z wolą klienta".  Zdaniem "Rz", zasada ta jest bardzo korzystna dla klientów, natomiast  nowe przepisy nie są wygodne dla instytucji finansowych. Michał Gajewski z Uniqa mówi w gazecie, iż "sankcja automatycznego uznawania roszczenia zgodnie z wolą klienta w przypadku niedotrzymania terminu na udzielenie odpowiedzi jest nadmiernie zaostrzona  i  budzi zastrzeżenia co do zgodności niniejszego zapisu z konstytucją"  W opinii Gajewskiego,  ubezpieczyciele mają wątpliwości co do  formy zgłaszania reklamacji. Ustawodawca bowiem dał klientowi możliwość przekazania reklamacji na piśmie, w formie elektronicznej, ale też telefonicznie lub osobiście - podaje dziennik. Towarzystwa obawiają się także, iż  agent odbierający reklamację nie przekaże jej ubezpieczycielowi. W opinii Agnieszki Zych z Ergo Hestii, wypełnianie przez nich obowiązku przekazania dokumentów będzie musiało podlegać ścisłej kontroli.  Ponadto, zgodnie z nową  ustawą,  instytucja finansowa ma obowiązek udzielić odpowiedzi w formie papierowej  listem poleconym; w  formie elektronicznej wyłącznie na wniosek klienta. Towarzystwa obawiają się także nadużywania przez klientów korzystnych przepisów o reklamacjach - informuje "Rz".
Aleksandra Wiktorow, od 11.10.2015 r. Rzecznik Finansowy, podkreśla w "Rzeczpospolitej", że  postanowienia ustawy oznaczają wzmocnienie pozycji klienta w relacjach z podmiotami rynku i są  "właściwą reakcją regulatora na problemy konsumentów korzystających z usług finansowych."

Czas trwania ochrony w  ubezpieczeniu  KL  musi być precyzyjnie zdefiniowany


Sąd Najwyższy orzekł, iż jest niedozwoloną klauzula w umowie lub OWU  kosztów leczenia, która określa możliwość wypłaty świadczenia za wskazaną liczbę dni pobytu w szpitalu w rocznym okresie ubezpieczenia, ale bez ścisłego zdefiniowania tego okresu - informuje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 02.10.2015 r.).
SN orzekał w sprawie  Wojciecha K., właściciela polisy w   grupowym ubezpieczeniu  na życie - donosi dziennik. Wojciech K. przystąpił  także - w ramach programu - do dodatkowego ubezpieczenia szpitalnego (kosztów leczenia – KL), co oznaczało  podwyższenie składki ubezpieczeniowej oraz  dawało możliwość uzyskania dodatkowych świadczeń z tytułu leczenia lub hospitalizacji - wyjaśnia gazeta. Jednak  w trakcie trwania umowy ubezpieczeniowej pojawił się problem z uzyskaniem świadczeń pieniężnych z tytułu hospitalizacji – pisze "DGP".  W rezultacie,  powód po odbytej hospitalizacji nie otrzymał  od ubezpieczyciela należnego świadczenia.  Albowiem  zgodnie z OWU polisy KL,  świadczenie z tytułu pobytu w szpitalu przysługiwało  maksymalnie za 90 dni w każdym rocznym okresie ubezpieczeniowym. Zdaniem ubezpieczonego, takie sformułowanie naruszało jego interesy jako konsumenta - podkreśla dziennik. Przy tym  ani w OWU,  ani w umowie nie określono szczegółowo sposobu wyznaczania okresu rocznego ani ustalania okresu wypłaty świadczenia. Mogło więc dojść do sytuacji, że mimo ochrony,  ubezpieczony otrzymałby niższe świadczenie niż to, jakiego oczekiwał.

SN: poszkodowany produktem niebezpiecznym ma tylko wskazać jego  producenta lub importera, gdyż  na nich ciąży domniemanie, że odpowiadają za dany egzemplarz 

Osoba poszkodowana  przez produkt niebezpieczny ma szansę na zadośćuczynienie. Poszkodowany produktem niebezpiecznym ma tylko wskazać producenta lub importera, i na nich ciąży domniemanie, że odpowiadają za dany egzemplarz - wynika z orzeczenia Sądu Najwyższego (sygnatura akt: II CSK 816/14). Jak informuje "Rzeczpospolita"(Nr z 03.10.2015 r.), SN orzekał w sprawie Grażyny N. z Pomorza Zachodniego, która podczas rozmowy przez komórkę – podłączoną wtedy do ładowarki – została porażona prądem. Doznała poparzenia twarzy i rąk oraz uszkodzenia barku, a w szpitalu przebywała półtora miesiąca. Kobieta skierowała pozew do sądu o  zapłatę 30 tys. zł odszkodowania i 250 tys. zł zadośćuczynienia za uszczerbek na zdrowiu. Jej pozew  trafił jednak na przeszkody prawne - pisze dziennik - albowiem ciężko było ustalić odpowiedzialnego za skutki  wadliwego urządzenia. Powódka  paragonu nie miała, jednak dwaj współwłaściciele sklepu przyznali, że sprzedawali takie urządzenia i wskazali hurtownika, a ten z kolei importera. Importer  zaś  bronił się, że wada jednego egzemplarza nie przesądza o wadliwości całej partii - informuje gazeta. .W rezultacie, szczecińskie sądy Okręgowy i Apelacyjny oddaliły pozew.
Jak podkreśla "Rz", SN  nakazał jednak ponowne rozpoznanie sprawy przez SA, wytykając niższym instancjom, że pomieszały dwa pojęcia mające podstawowe znaczenia dla rozłożenia ciężaru dowodu w takiej sprawie, a więc to, co która ze stron ma wykazywać. Zdaniem SN, poszkodowany domagający się odszkodowania  musi jednak wykazać dowolnymi dowodami, np. że pozwany w ogóle sprowadza taki produkt.

Cyberubezpieczenia na fali wzrostu


Według "Pulsu Biznesu"(Nr z 05.10.2015 r.), na  polskim rynku ubezpieczeniowym pojawiają się kolejne produkty ubezpieczające ryzyko ataków hakerskich (tzw. cyberryzyko). Dziennik pisze, powołując się na  Paulinę  Radgowską,  brokera  w dziale ubezpieczeń finansowych i profesjonalnych w Marsh,  iż w Polsce ubezpieczenie  cyberryzyk oferuje już przynajmniej 4 ubezpieczycieli. W opinii "PB", ma to m.in. związek ze  zmianami  w prawie europejskim ( wprowadzenie kar w wysokości od 2 proc. do 5 proc. rocznych przychodów firmy za utratę danych osobowych.);  czeka nas więc wzrost zainteresowania ubezpieczeniem  od włamań hakerskich . Przy czym,  rynek ubezpieczeniowy coraz częściej traktuje  ten produkt jako niezbędny w nowej rzeczywistości społeczno-gospodarczej .I tak, niedawno tylko AIG proponowało ubezpieczenie cyberryzyka - przypomina w gazecie  Włodzimierz Pyszczek, kierownik Działu Ubezpieczeń Finansowych i Profesjonalnych w Marsh. Teraz ten taki produkt oferuje także Ergo Hestia. Ubezpieczyciel   współpracuje z firmami specjalizującymi się w informatyce śledczej, które mają  wspierać jego klientów po incydencie objętym ochroną   - podaje "PB", powołując się na  Bartosza Zwolińskiego, kierownika ds. ubezpieczeń majątkowych i technicznych w Ergo Hestii,

Nowa ustawa o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej uchwalona zbyt pospiesznie ?


Od  2016 r.   klientów firm ubezpieczeniowych czeka..." rewolucja, która może nie poprawić ich położenia. Ustawy dotyczącej tak doniosłej i skomplikowanej materii nie wolno bowiem uchwalać w takim pośpiechu" – twierdzi  w rozmowie z "Rzeczpospolitą"(Nr z 06.10.2015 r.) prof. Marcin Orlicki z UAM w Poznaniu. Zdaniem prof. Orlickiego,  parlamentarzyści głosując za  nową ustawą o działalności ubezpieczeniowej niekoniecznie wszyscy dokładnie  wiedzieli za czym oddają  swój głos. W opinii prof. Orlickiego - podaje dziennik - nie  jest to winą posłów, lecz  "Ministerstwa Finansów, które do samego końca zwlekało ze złożeniem projektu. Ustawy dotyczącej tak doniosłej i skomplikowanej materii nie wolno uchwalać w trybie ekspresowym i pod presją czasu." Jak podkreśla prof. Orlicki w "Rz", nowa ustawa  stanowi m.in. "przeniesienie do polskiego prawa postanowień dyrektywy Wypłacalność II. Tu kierunki regulacji zostały narzucone przez prawo europejskie, nie wymagały więc dodatkowej pracy" Jednak zdecydowanie nie powiodło się przygotowanie  przepisów, które miały pomóc w naprawieniu podstawowych problemów pojawiających się w ubezpieczeniach w ostatnich latach - twierdzi prof. Orlicki. "Chodzi przede wszystkim o nieudane przepisy dotyczące ubezpieczeń na cudzy rachunek, a wśród nich – ubezpieczeń grupowych."
Zdaniem prof. Orlickiego,  jedyną  grupą  ludzi, "która będzie prawdziwymi beneficjentami nowej ustawy o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej to  prawnicy zajmujący się ubezpieczeniami.(...) W spornych sprawach szybko zaczną zapadać wyroki sądowe, w których nowe, niejasne i pozbawione stanowczości w rozstrzygnięciach prawo, może być interpretowane na wiele różnych sposobów. Firmy ubezpieczeniowe będą mogły więc liczyć wyłącznie na intuicję swych prawników." Prof. Orlicki uważa, iż " najlepiej byłoby zrezygnować z tej części ustawy o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej, która poświęcona jest regulacji umowy ubezpieczenia, za to uzupełnić przepisy kodeksu cywilnego dotyczące umowy ubezpieczenia (art. 805 – 834 k.c.). Powinna znaleźć się tam kompleksowa regulacja ubezpieczeń na cudzy rachunek (w tym ubezpieczeń grupowych) oraz ubezpieczeń na życie, których uboczną funkcją jest inwestowanie środków". 
Nowa ustawa pomija wiele istotnych kwestii, o których była mowa w raportach Rzecznika Ubezpieczonych, później zaś w wytycznych KNF dla ubezpieczycieli i rekomendacjach skierowanych do banków - twierdzi prof. Orlicki.

UFG: nie za każdą żałobę należy się zadośćuczynienie


 Wartość świadczeń ze środków UFG rośnie. Dzieje się tak dlatego, że w 2008 r. weszły w życie przepisy, wprowadzające zadośćuczynienie za ból i cierpienie po śmierci osoby bliskiej. Natomiast stosowana od 2010 r. ich interpretacja " rozciąga wstecz możliwość dochodzenia" - pisze "Rzeczpospolita"(Nr z 08.10.2015 r.). Tymczasem  śmierć bliskiej osoby w wypadku komunikacyjnym nie zawsze daje prawo do żądania rekompensaty - twierdzi dziennik, powołując się na Sławę Cwalińską -Weychert, wiceprezes zarządu Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego (UFG).  Poszkodowani muszą bowiem  udowodnić istnienie dobra osobistego, naruszonego śmiercią oraz powstałą  krzywdę, zaś sam  wypadek musi  spełniać określone warunki, w tym nosić znamiona zawinionego działania sprawcy - podkreśla gazeta. Jak przyznaje w "Rz" Sława Cwalińska-Weychert , udowodnienie tych przesłanek bywa trudne, zwłaszcza, że w rozumieniu prawa nie za każdą żałobę należy się zadośćuczynienie.
Z kolei Natalia Grabowska z Votum radzi, aby  poszkodowani dokładnie przygotowali dokumentację wypadku kierując swoje roszczenia do UFG, m.in  akta z prowadzonego dochodzenia, które potwierdzą niewykrycie sprawcy wypadku.

KNF zgodziła się na zakup Aliora  przez PZU


Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) wydała zgodę na przejęcie Alior Banku przez Grupę PZU .  Nadzór finansowy "dobrze ocenia" rękojmię, jaką daje największy polski ubezpieczyciel  - donosi "Rzeczpospolita"(Nr z 07.10.2015 r.).Gazeta przypomina, iż  PZU  ogłosił przejęcie 25-proc. pakietu akcji Alior Banku od grupy Carlo Tassara pod koniec maja 2015 r. Ubezpieczyciel za akcje  banku zapłaci ponad 1,63 mld zł. Przejęcie kontroli nad Aliorem to tylko pierwszy krok do kolejnych akwizycji, które mają pozwolić na stworzenie dużego gracza na rynku bankowym - pisze dziennik. Najbardziej zaawansowane są negocjacje w sprawie przejęcia przez PZU Banku BPH. W grupie potencjalnych celów zakupowych PZU  wymienia się także Raiffeisen Polbank  czy BOŚ.
Zdaniem Andrzeja Powierży, analityka Domu Maklerskiego Citi Handlowy,  PZU traktuje zakup akcji Aliora jako inwestycję kapitałową,  a  "po wdrożeniu nowych zasad liczenia wymogów kapitałowych, czyli tzw. regulacji Solvency II, PZU będzie jeszcze bardziej przekapitalizowany niż obecnie". Przy tym ubezpieczyciel nie będzie mógł wypłacić nadwyżkowego kapitału w formie dywidend.  "Trudno będzie też nadwyżkowy kapitał wykorzystać na rozwój działalności ubezpieczeniowej, bo nie ma na tym rynku wielu możliwości akwizycyjnych. W tej sytuacji wejście w rynek bankowy jest sensownym ruchem" – twierdzi Powierża.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT