OC przewoźnika "ograniczona i niepewna"

Dobrze, jeśli transportowane produkty mają własne ubezpieczenie, ponieważ  OC przewoźnika nie ochroni towaru - twierdzi "Puls Biznesu"(Nr z 06.11.2013 r.). Jak każde ubezpieczenie OC chroni interesy tego, czyją odpowiedzialność cywilną obejmuje - mówi w dzienniku   Zbigniew Korycki, menedżer wydziału ubezpieczeń transportowych z  Allianz Polska. W opinii  gazety, branża transportowa nie należy do najmniej szkodowych, a "odpowiedzialność przewoźnika, nawet takiego, który kupił sobie polisę OC, jest ograniczona". I chociaż wielu przedsiębiorcom wydaje się, że  za zlecony firmie zewnętrznej transport towarów albo surowców odpowiada przewoźnik , to  "poleganie wyłącznie na OC przewoźnika może się skończyć rozczarowaniem i stratami finansowymi"- pisze dziennik. I wyjaśnia, że odpowiedzialność przewoźnika, którą  regulują przepisy o przewozie krajowym oraz konwencja CMR  "ma jednak pewne ograniczenia". Zdaniem  Doroty Sworowskiej z  PZU SA, jest ona "ograniczona zakresowo, czyli są okoliczności, które zwalniają przewoźnika z odpowiedzialności, np. siła wyższa, wina nadawcy albo odbiorcy towaru, oraz kwotowo, ponieważ standardowo w przewozach międzynarodowych odpowiedzialność przewoźnika jest limitowana do określonej kwoty za 1 kg ładunku. Przy towarach lekkich, ale drogich, nie pokryje to w pełni poniesionej szkody". "PB" podkreśla, iż przewoźnik nie ma obowiązku ubezpieczenia OC, a  konwencja CMR przewiduje ograniczenie wysokości odszkodowania w wysokości 8,33 SDR (rozrachunkowa jednostka pieniężna Międzynarodowego Funduszu Walutowego) za kilogram wagi brutto ładunku.

Mniejsza sprzedaż ubezpieczeń w bankach przed rekomendacją KNF


Z danych Polskiej Izby Ubezpieczeń wynika, że w pierwszych sześciu miesiącach 213 r.  banki odpowiadały za 44,3 proc. całości sprzedaży ubezpieczeń na życie na naszym rynku - informuje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 6.11.2013 r).  A w porównaniu z 2012 r. udział kanału bankowego w sprzedaży polis życiowych skurczył się o 15 pkt proc. I tak, w pierwszym  półroczu banki zebrały 7,1 mld zł, podczas gdy rok wcześniej było to 11,5 mld zł.  Zdaniem  Macieja Poprawskiego, analityka  z firmy InCoFin,  to "zalecenia Związku Banków Polskich i zapowiedzi rekomendacji, które zamierza wprowadzić Komisja Nadzoru Finansowego, zablokowały sprzedaż polisolokat i wpłynęły na sprzedaż produktów ubezpieczeniowych w bankach" - podaje "DGP". Z opublikowanego  niedawno przez  Komisję Nadzoru Finansowego   przeglądu praktyk rynkowych w bancassurance, "najczęściej powtarzające się grzechy  to m.in. łączenie przez banki funkcji ubezpieczającego i pośrednika ubezpieczeniowego", w związku z czym nie jest jasne, czyje interesy reprezentuje bank: klienta czy ubezpieczyciela. Zastrzeżenia  dotyczyły tez utrudnionego dostępu do treści umowy dla klienta, czy możliwości dochodzenia roszczeń przez klientów, a także wysokości pobieranych prowizji (według KNF wynagrodzenie banków za obsługę umów ubezpieczenia sięgało niekiedy 95 proc. wartości opłacanej składki) - pisze gazeta.  KNF  uważa, że "pobierając wynagrodzenie charakterystyczne dla pośrednika ubezpieczeniowego i wykonując inne czynności z zakresu obsługi umowy, banki pełnią de facto funkcję pośrednika ubezpieczeniowego", formalnie  pozostając wyłącznie ubezpieczającym. Tymczasem  Związek Banków Polskich nie podziela opinii komisji, że istnieje konflikt interesów przy sprzedaży ubezpieczeń w bankach - podaje dziennik powołując się na Norberta Jeziolowicza, dyrektora zespołu bankowości detalicznej i rynków finansowych w ZBB . " Banki zastrzegają, że ubezpieczając klienta, nie są jednocześnie agentem" - twierdzi Jeziolowicz.

Czy warto ubezpieczyć kobiecą torebkę?

Kobieca torebka bywa warta kilkaset, a nawet kilka tysięcy złotych. Nic dziwnego, że znalazł się ubezpieczyciel - Allianz Polska - który zdecydował się ubezpieczyć ten reprezentacyjny atrybut kobiecości. Jak podaje "Gazeta Wyborcza"(Nr z 7.11. 2013 r.),  do tej pory "torebkowe" polisy funkcjonowały jako dodatek do ubezpieczeń mieszkaniowych, a  polisa Allianza dotyczy zaś tylko torebki i tego "co w środku". Według dziennika, ubezpieczenie pokrywa "nawet wydatek na ślusarza i wymianę zamków czy wyrobienie nowych dokumentów (dowód, prawo jazdy, paszport) (...) gotówkę, którą stracisz  razem z portfelem". Wszystko za 59-99 zł rocznie, w zależności od wybranego wariantu. Tyle, że zdaniem Macieja Samcika z "GW", który  prześwietlał produkt, ma on  kilka słabych punktów. Przede wszystkim "odpowiedzialność ubezpieczyciela jest ograniczona. Jeśli razem z torebką stracisz portfel, to Allianz zwróci maksymalnie 200-400 zł w zależności od wariantu. Co więcej, ubezpieczenie nie pokryje kosztów wyrobienia kart płatniczych, jeśli w banku trzeba będzie je zastrzec i poprosić o wydanie nowych (czasem kosztuje to kilkadziesiąt złotych)". Zaś  "jeśli chodzi o koszty ślusarza i wymiany zamków, gdy w torebce były klucze, to limit odpowiedzialności jest wyższy i wynosi 1000-1500 zł. Tyle że w tej kwocie muszą się zmieścić również koszty wyrobienia dokumentów. W wariancie wypasionym jest też możliwość ubezpieczenia telefonu (odpowiedzialność ubezpieczyciela: do 1500 zł)" . A za samą torebkę można otrzymać zwrot 1000 zł albo 2000 zł (w zależności od wykupionego wariantu ubezpieczenia). Przy tym obowiązuje  franszyza redukcyjna ( Allianz odda wartość zakupu nowej torebki minus 10 proc. ;w  przypadku torebki starszej niż rok wypłata będzie mniejsza już o 25 proc., w przypadku takiej, która ma więcej dwa lata - o 40 proc.). Przy tym towarzystwo nie odpowiada za zwykłą kradzież torebki, np.  pozostawioną w aucie, jak i w sytuacji, kiedy "szkoda bezpośrednio lub pośrednio (!) miała związek z alkoholem lub z wandalizmem". Polisa chroni jedynie przed skutkami rozboju lub kradzieży z włamaniem.

Auto zastępcze dostaniesz zawsze, kiedy  zakupisz dodatkowej opcji

Proama i PZU namawiają do wykupienia dodatkowej  polisy, aby w razie uszkodzenia własnego auta mieć zagwarantowany pojazd zastępczy - podaje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 07.11.2013 r.). Według gazety, poszkodowani w wypadku komunikacyjnym  mają dwie możliwości:  mogą skorzystać ze swojego assistance, mogą również, bez uruchamiania swojej umowy,  wynająć pojazd zastępczy, a następnie żądać zwrotu kosztów z OC sprawcy. Często jednak takie sytuacje są sporne i kończą się sądową sprawą z ubezpieczycielem sprawcy. Dodatkowa polisa gwarantuje zwrot kosztów wynajmu lub taksówki, niezależnie czy jest się ofiarą czy sprawcą. "DGP" przypomina, iż  Sąd Najwyższy uchwałą z 17 listopada 2011 r. określił, że "ubezpieczenie OC obejmuje celowe i ekonomicznie uzasadnione wydatki na najem pojazdu zastępczego", potwierdzając tym samym  wcześniejsze zalecenie Komisji Nadzoru Finansowego (KNF stwierdziła, że poszkodowany może żądać pokrycia kosztów najmu pojazdu zastępczego za okres, w którym nie mógł korzystać z własnego auta. W praktyce jednak  - twierdzi gazeta - ubezpieczeni mają często problem z odzyskaniem kosztów, ponieważ ubezpieczyciele próbują interpretować zalecenia na własną korzyść.
Zdaniem  Pawła Wawszczaka z Biura Rzecznika Ubezpieczonych, konieczność częstszego korzystania z auta może wyniknąć po szkodzie. Jeśli więc  kierowca wykaże fakt korzystania z pojazdu, powinien  dostać odszkodowanie, zaś "ubezpieczyciel nie może też nakazać skorzystania z określonego punktu, skąd takie auto można wynająć". Towarzystwa proponują  jednak -  aby uniknąć komplikacji - wykupienie dodatkowych ubezpieczeń, które nawet w sytuacji, gdy klient jest sprawcą  wypadku, zapewnią mu auto zastępcze - dodaje "DGP".

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT