PE ma zaostrzyć przepisy dyrektywy komunikacyjnej w zakresie kontroli obowiązkowych polis komunikacyjnych OC

Parlament Europejski chce zwiększenia kontroli obowiązkowych komunikacyjnych  polis OC, gdyż rosnące szkody z tego tytułu to coraz większy problem Wspólnoty. Zwłaszcza nieubezpieczeni kierowcy przynoszą coraz więcej szkód - twierdzi "Rzeczpospolita" (Nr z 13.03.2019 r.). Według gazety,  odszkodowania za wypadki  na terenie Unii Europejskiej  spowodowane przez nieubezpieczone pojazdy sięgają już ponad 1 miliard euro. M.in. dlatego Parlament Europejski chce zwiększenia kontroli obowiązkowych polis OC. Oznacza to - podkreśla dziennik - że również polskie auta w czasie podróży za granicą będą mogły być kontrolowane, a za brak tego ubezpieczenia  kierowcom grożą wówczas sankcje znacznie wyższe niż w Polsce. Ponadto, "ich pojazd będzie mógł być nawet skonfiskowany", tak jak to już ma miejsce w Belgii, Francji, Irlandii, w Niemczech, Portugalii  czy  we Włoszech - ostrzega "Rz". Albowiem   propozycje PE  zmierzają aby „w przypadku stwierdzenia, że auto poruszające się po drogach Wspólnoty - nie ma polisy OC, możliwe było zastosowanie kary obowiązującej w danym państwie" - donosi gazeta. Zaś w większości krajów UE sankcje za brak ubezpieczenia pojazdu są znacznie wyższe niż w Polsce.

Według "Rz", w rozszerzonej kontroli w zakresie OC m.in. ma być  wykorzystywana  "technologia umożliwiająca automatyczne odczytywanie tablic rejestracyjnych (ang. ANPR)". Zaś do wymiany informacji między państwami UE  wynikających z kontroli tego ubezpieczenia posłużyć  miałby system EUCARIS (Europejski System Wymiany Informacji o Pojazdach i Prawach Jazdy), stosowany już dziś do zwalczania wykroczeń drogowych i egzekwowania mandatów od sprawców spoza kraju popełnienia wykroczenia.

Jak wyjaśnia dziennik, systemy automatycznego odczytywania tablic rejestracyjnych wykorzystywane są już w większości krajów UE, począwszy od "systemu opartego na stacjonarnych kamerach np. przy autostradach,  po mobilne kamery w policyjnych radiowozach, pozwalające odczytać numery rejestracyjne aut w trakcie jazdy i w ciągu kilkunastu sekund sprawdzić czy jego właściciel ma OC". I tak, z ANPR korzysta się  już m.in. w Belgii,  Danii, Francji, Niemiec, na Węgrzech, w  Szwecji, we Włoszech, w  Holandii czy w Wielka Brytanii - informuje "Rz".

Obecnie  państwa UE powstrzymują się od kontroli obowiązkowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej (OC) samochodów, które na co dzień przebywają w innym kraju UE. "Celem takich ograniczeń było umożliwienie swobodnego przepływu osób i pojazdów na terytorium Wspólnoty" - pisze dziennik.

 

 

Koszty niskiej ceny polisy OC wystawionej przez Gefion Insurance A/S. mogą być wysokie

 

Według "Bankier.pl" (z 13.03.2019 r.),  Rzecznik Finansowy  (RzF) otrzymuje  lawinę skarg na duńską  firmę Gefion Insurance A/S. , sprzedającą  komunikacyjne "tanie polisy OC”.   Klienci skarżą się  Rzecznikowi na Gefion za  m.in. utrudniony kontakt z likwidatorami szkody,  żądanie od klientów ponownego składania dokumentów już złożonych lub takich, do których firma mogłaby dotrzeć sama, korzystając z własnych uprawnień, zaniżanie wysokości odszkodowań czy   nieuprawnione kwalifikowanie szkód jako tzw. szkody całkowitej ( przedstawicielem Gefiona w Polsce jest firma Polins Sp. z o.o., a likwidacją szkód zajmuje się firma Crawford Polska Sp. z o.o.). Pracownicy Biura Rzecznika Finansowego radzą więc skarżącym, aby w razie odrzucenia reklamacji przez Gefion, a przed złożeniem sprawy do sądu,  zgłaszali  sprawę do instytucjonalnego przedstawiciela ubezpieczonych. Według RzF, w minionym roku w pełni pozytywnie dla klienta zakończyło się blisko 65 proc.  spraw związanych  z komunikacyjnymi  polisami OC  Gefiona. Natomiast  "choćby częściowego zaspokojenia roszczeń konsumenci doczekali się w przypadku aż 80 proc. spraw". Zdaniem mec. Aleksandra Daszewskiego z Biura RzF,  korespondencję, w tym reklamację do duńskiego  ubezpieczyciela,  trzeba kierować na adres przedstawiciela firmy  do spraw roszczeń w Polsce - Crawford Polska Sp. z o.o. Zaś w przypadku wejścia na drogę sądową  pozew składać należy do sądu w Polsce ,  właściwego ze względu na miejsce swojego zamieszkania lub zdarzenia - podaje portal.

"Bankier.pl" pisze, powołując się na dyr. Krystynę Krawczyk z Biura Rzecznika Finansowego, iż pierwsze niepokojące sygnały od konsumentów Rzecznik otrzymywał  już rok wcześniej. Doszło wówczas do spotkania przedstawicieli RzF z towarzystwem ubezpieczeń. Jednak, "jak informuje RzF, mimo złożonych deklaracji dobrej woli nie doszło do poprawy standardów".  Rzecznik  zawiadomił więc  Komisję Nadzoru Finansowego (KNF) o nieprawidłowościach w działaniu ubezpieczyciela. Tymczasem  KNF ma ograniczone możliwości działania w stosunku do zakładów ubezpieczeń działających transgranicznie w ramach swobody świadczenia usług, a na tych zasadach funkcjonuje w Polsce Gefion.  Jak wyjaśnia w portalu Jacek Barszczewski, dyrektor Departamentu Komunikacji Społecznej z KNF, nadzór tutaj   w pełnym zakresie sprawuje właściwy, zagraniczny organ nadzoru - Finanstilsynet. Tym niemniej KNF  "prowadzi dopuszczone przepisami prawa działania w odniesieniu do Gefion Insurance A/S, pozostając w stałej współpracy z nadzorcą macierzystym", a więc  na bieżąco weryfikuje zgłoszenia  dotyczące naruszeń przepisów prawa polskiego w zakresie rozpatrywania przez Gefion Insurance A/S roszczeń poszkodowanych.

 I tak, KNF "zalecił"  Gefion Insurance A/S  usunąć  stwierdzone nieprawidłowości. Według przedstawiciela nadzoru, "tematy związane z działalnością transgraniczną Gefion Insurance A/S pozostają również w obszarze zainteresowania"  Europejskiego Urzędu Nadzoru Ubezpieczeń i Pracowniczych Programów Emerytalnych (EIOPA), a KNF "aktywnie uczestniczy w prowadzonej przez EIOPA platformie wymiany informacji nadzorczych o działalności transgranicznej Gefion International A/S ".

Gefion zajmuje w Polsce  7. miejsce i udział na poziomie 4,6 proc w niechlubnym rankingu firm, do których klienci najczęściej mają zastrzeżenia, co jest o tyle istotne, iż towarzystwo to ma 0,9 proc.  udziału w rynku komunikacyjnego OC - pisze portal.

 

 

Rekordowe wyniki finansowe Grupy PZU za 2018 r.

 

Grupa PZU  w  2018r. zebrała łącznie 23,5 mld zł składek ubezpieczeniowych zebranych w 2018 r. - donosi "Puls Biznesu" (Nr z 13.03.2019 r.). Przypis ten jest rekordowy w historii spółki i wyższy o 2,7 proc. niż uzyskany przez ubezpieczyciela w 2017 r. - komentuje gazeta. Wzrost składki w 2018 roku odnotowano głównie w ubezpieczeniach  komunikacyjnych w segmencie klienta masowego i korporacyjnego i wynikał z "zawarcia kilku umów o wysokiej wartości jednostkowej i wyższej sprzedaży w spółkach zagranicznych" - podaje dziennik za  komunikatem spółki. I tak, składka przypisana brutto w segmencie ubezpieczeń korporacyjnych w 2018 roku wyniosła 3.097 mln zł (wzrost o 13,1 proc.), a w segmencie ubezpieczeń masowych wyniosła 10.401 mln zł (wzrost o 3,3 proc.)  - informuje gazeta.  Z kolei składka przypisana brutto w segmencie ubezpieczeń grupowych i indywidualnie kontynuowanych w 2018 r. wyniosła 6.891 mln zł i była wyższa o 0,5 proc., zaś  składka w segmencie ubezpieczeń indywidualnych wyniosła 1.346 mln zł i była niższa o 19,1 proc.,  głównie w związku z niższymi wpłatami na rachunki w produktach unit-linked w kanale bancassurance.    PZU poinformowało – pisze "PB"- że w 2018 r. firma  poprawiła rentowność zarówno w segmencie ubezpieczeń  majątkowych,  jak i w ubezpieczeniach na życie (w  ubezpieczeniach grupowych i indywidualnych).   I tak, wypłacone  odszkodowania i świadczenia netto w całym 2018 r.   wyniosły 14,56 mld zł, czyli spadły o 2,5 proc. w stosunku do 2017 r.

Z kolei skonsolidowany zysk netto Grupy PZU za 2018 r. wyniósł 5368 mln zł i był o  28,3 proc.  wyższy niż wypracowany przez ubezpieczyciela w 2017 r. , a który był na poziomie   4185 mln zł. W tym, zysk netto przypadający na akcjonariuszy jednostki dominującej w 2018 r. wyniósł 3213 mln zł, wobec 2895 mln zł w 2017 r. (+11 proc. r/r). W 2018 r. wartość portfela lokat grupy PZU z wyłączeniem wpływu działalności bankowej wynosiła 50.270 mln zł wobec 46.164 mln zł na koniec 2017 r.

Jak podkreśla dziennik,  tylko w IV kw. 2018 r. zysk netto Grupy PZU wyniósł 781 mln zł, a więc był  o 4 proc. więcej niż oczekiwali analitycy i  2 proc. wyższy niż przed rokiem.

 

 

SO: babcia ma prawo do zadośćuczynienia za śmierć nienarodzonego wnuka

 

Sąd Okręgowy w Olsztynie (sygn. akt IX Ca 827/18)  uznał, iż nienarodzone dziecko, które  jest zdolne do życia poza organizmem matki, może zostać uznane za zmarłego w rozumieniu art. 446 par. 4 Kodeksu cywilnego. Jak donosi "Rzeczpospolita" (Nr z 08.03.2019 r), z powództwem przeciwko ubezpieczycielowi szpitala wystąpiła babka dziecka, domagając się  zadośćuczynienia za "krzywdę wynikającą ze śmierci wnuka, która była następstwem błędu medycznego położnych".  Przyczyną zgonu chłopczyka był tzw. konflikt pępowinowy, czyli - wyjaśnia dziennik - "wewnątrzmaciczne niedotlenienie na skutek owinięcia się długiej pępowiny wokół części płodu".

Powódka twierdziła, że cierpi po utracie wnuka ("załamała się psychicznie, płakała, wpadła w histerię i niedowierzanie") i nie pogodziła się z jego śmiercią. Albowiem  przez cały okres ciąży córki opiekowała się nią, więc  wytworzyła się silna więź emocjonalna pomiędzy przyszłą babką  i jej nienarodzonym wnukiem.  Według gazety,   64-latka zgłosiła więc  szkodę w towarzystwie ubezpieczeń, gdzie ubezpieczony był szpital. Domagała się wypłaty 80 tys. zł zadośćuczynienia, jednak ubezpieczyciel odmówił.

I tak, Sąd Rejonowy w Olsztynie za odpowiednią kwotę zadośćuczynienia uznał kwotę 20 tys. zł. Zdaniem olsztyńskiego SR, "pomiędzy powódką a nienarodzonym wnukiem powstała taka więź, że można uznać go za najbliższego członka rodziny". Natomiast w  apelacji od tego wyroku, towarzystwo  ubezpieczeń zanegowało odpowiedzialność firmy za szkodę. Ubezpieczyciel twierdził - pisze dziennik - że "płód ludzki do chwili urodzenia nie ma zdolności prawnej i nie posiada zdolności do bycia podmiotem praw i obowiązków - wobec tego w niniejszej sprawie nie można zastosować art. 446 par. 4 Kodeksu cywilnego". Argumentował, iż  więź emocjonalna jest  relacją dwustronną, a "trudno mówić o takich odczuciach ze strony nienarodzonego dziecka."

Jednak rozpatrujący apelację Sąd Okręgowy przypomniał wyrok Sądu Najwyższego z  9 marca 2012 r.  -  podaje "Rz" -  że "dziecko, które urodziło się martwe może być uznane za „zmarłego" w rozumieniu art. 446 § 4 k.c." i  dla "właściwej wykładni tego przepisu nie ma znaczenia to, że dziecko nienarodzone nie może być uznane za poszkodowanego (...) ponieważ w art. 446 § 4 k.c. roszczenie o zadośćuczynienie zostało przyznane nie poszkodowanym, lecz osobom bliskim zmarłego". W opinii SO, z tego względu, zdolność prawna zmarłego nie jest przesłanką powstania roszczenia o zadośćuczynienie. Sąd Okręgowy w Olsztynie podkreślił, iż "istotne było to, że pogląd Sądu Najwyższego został następnie potwierdzony w wyrokach SN z 26 listopada 2014 r. (sygn. III CSK 307/13) oraz 13 maja 2015 r. (sygn. III CSK 286/14)", które  potwierdziły,  że w razie śmierci nienarodzonego dziecka, zdolnego do życia poza organizmem matki,  sąd może na podstawie 446 § 4 k.c. przyznać najbliższym członkom rodziny finansowe zadośćuczynienie.

 

 

Coraz większy popyt firm z sektora MSP na cyberpolisy

 

Jeszcze dwa lata temu ubezpieczenie cyber było produktem bardzo niszowym, ale od roku dynamicznie się rozwija - twierdzi  "Puls Biznesu" (Nr z 12.03.2019 r.).  Według gazety, zainteresowanie firm, zwłaszcza tych z sektora  małych i średnich przedsiębiorstw (MŚP), kupnem  ubezpieczenia  na wypadek ataków cybernetycznych  w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy znacznie wzrosło . Dziennik pisze, iż jest to w dużej mierze efektem nowych wymagań,  związanych z unijnym rozporządzeniem o ochronie danych osobowych (RODO). Jak przyznaje w "PB"  Łukasz Zoń, prezes Stowarzyszenia Polskich Brokerów Ubezpieczeniowych i Reasekuracyjnych (SPBUiR), przedsiębiorcy, m.in. dzięki RODO, są teraz bardziej świadomi zagrożeń, jakie spowodowało upowszechnienie internetu  oraz "cyfryzacja" kontaktów gospodarczych. A to powoduje coraz bardziej  rosnącą popularność cyberpolis — podkreśla gazeta.  Produkty oferujące ochronę ubezpieczeniową związaną z cyberzagrożeniami proponuje w Polsce już coraz większa ilość ubezpieczycieli, m.in  Colonnade,  Chubb, Ergo Hestia czy  PZU. Według gazety, niedługo swoją propozycję w tym zakresie ma zaoferować także  Axa. Przy tym cyberubezpieczenia  mają już  coraz szersze zakresy ochrony. Produkty te obejmują ochroną ubezpieczeniową  m.in. przestępstwa komputerowe oraz  pokrywają koszty  poszukiwań  przyczyny naruszeń zabezpieczeń systemów informatycznych  czy  wycieków danych.  Według dziennika, standardem jest pokrywanie kosztów  reakcji firmy na zdarzenie czy sum poniesionych przez przedsiębiorstwo w celu  odzyskania reputacji  utraconej przez atak cybernetyczny .

Za cyberubezpieczenie  z sumą ubezpieczenia na poziomie  1-2 mln zł trzeba zapłacić nawet  kilka tys.  zł.  rocznie.

 

 

Z usług assistance korzystają najczęściej mężczyźni

 

Rynek usług assistance w Polsce jest obecnie stabilny. Jeżeli w 2018 r., podobnie jak i w 2017 r. korzystało z nich  ponad 2,3 mln osób, to   jeszcze w 2013 r. na usługi assistance zdecydowało się  zaledwie 1,1 mln Polaków -  donosi "Bankier.pl" (z 11.03.2019 r.) za  Mondial Assistance.  Tomasz Frączek, prezes zarządu Mondial Assistance podkreśla, że "typowy posiadacz assistance” to mężczyzna w wieku 30-49 lat, zamieszkały w dużym mieście, liczącym powyżej 200 tys. mieszkańców oraz  dysponujący relatywnie dużym dochodem  na gospodarstwo domowe, zbliżonym do 5 tys. zł. Jest to także mężczyzna na stanowisku kierowniczym bądź specjalistycznym, mieszkający w 2- bądź 3-osobowym gospodarstwie domowym . Co istotne,  wprawdzie  profil typowego posiadacza usług assistance nie zmienia się od kilku lat - 54 proc. korzystających z assistance stanowią mężczyźni, przeważnie z wyższym wykształceniem i na samodzielnych lub kierowniczych stanowiskach - to jednak świadomość dotycząca zakresu i przydatności tych usług  wśród  Polaków stale rośnie. A z usług pomocowych rodacy korzystają najczęściej w ramach produktów ubezpieczeniowych  (45 proc.) i bankowych (11 proc.)- informuje portal. W ubiegłym roku przeciętny posiadacz assistance w ramach produktów bankowych skorzystał z niego 2,7 razy, a w ramach ubezpieczenia - 2,4 razy.

Z badania „Rynek usług assistance widziany oczami klientów”,  zrealizowanego przez Ipsos na zlecenie Mondial Assistance  - podaje "Bankier.pl"- wynika, że około  "81 proc. posiadaczy usług finansowo-ubezpieczeniowych wie, czym są usługi assistance, i rozumie, jak działają" i jest to  wzrost o 5 pkt proc. w porównaniu do 2017 r. Przy tym, z 17,7 mln posiadaczy usług finansowo-ubezpieczeniowych aż 14,3 mln konsumentów deklaruje, że rozumie, czym jest assistance - w stosunku do 2017 r. ich liczba wzrosła o 603 tys. W opinii Tomasza Frączka, z roku na rok gama usług pomocowych dostępnych na polskim rynku jest coraz szersza. I tak, dla Polaków nadal najbardziej pożądanym świadczeniem jest  assistance samochodowe. Ceni je sobie 74 proc. (spadek o 8 pkt proc. względem ubiegłorocznego badania.). Na drugim miejscu plasuje się assistance medyczne ( np. domowe wizyty lekarskie) - 73 proc., a na  trzecim miejscu (65 proc.) są usługi związane z podróżami zagranicznymi. Na czwartym miejscu znalazły się usługi assistance domowego, obejmujące pomoc w naprawie drobnych awarii czyli np. hydraulika - jako świadczenie o największej wartości wskazało je 57 proc. badanych (w porównaniu z poprzednim rokiem jest to wzrost aż o 10 pkt proc.) - podkreśla portal. Ponadto, według  raportu „Rynek usług assistance widziany oczami klientów”,  Polacy najbardziej obawiają się sytuacji związanych ze zdrowiem.  Jednak w u.br. nagłego zachorowania doświadczyło  (12 proc.) badanych, zaś najczęściej była to  awaria w domu (18 proc. ankietowanych) oraz awaria samochodu (17 proc.). 

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT