PZU SA traci rynek ubezpieczeń komunikacyjnych

PZU SA  traci rynek ubezpieczeń komunikacyjnych. Do połowy roku odeszło od niego kilkadziesiąt tysięcy klientów.  Z usług PZU rezygnują klienci indywidualni, którzy – według „Parkietu” (Nr z 13.09.2008 r.) -  zniechęcili się głównie 10-proc. podwyżką polis OC,  wprowadzoną przez ubezpieczyciela na początku kwietnia br. Według dziennika,  PZU nie tylko traci klientów, ale i nie pozyskuje nowych. Eksperci, na     których powołuje się gazeta, oceniają, że nawet 5-10 proc. osób nie wybrało ubezpieczyciela ze względu na kwietniowa podwyżkę. Podobnie  miało miejsce w przypadku polis autocasco. Podwyżka cen nie pomogła, a wręcz odwrotnie. Gazeta przypomina, że  podwyższenie  od 1 kwietnia br. ceny OC dla klientów nowych i odnawiających polisę o 10 proc. miało  zrekompensować straty wynikające z podatku Religi (ubezpieczyciele muszą co miesiąc oddawać do Narodowego Funduszu Zdrowia 12 proc. od przychodów ze składek z OC). Tymczasem przy bardzo silnej konkurencji doprowadziło to do utraty części odnowień. Według "Parkietu", w  PZU po podwyżce cen z miesiąca na miesiąc spada dynamika pozyskiwanej składki. A jeszcze wyraźniej obrazuje to wynik techniczny z OC, który pogorszył się do tego stopnia, że PZU w II kwartale zamiast zysku miało dużą stratę. O ile na koniec I kw. br. wynik dla całego portfela wynosił 427,8 mln zł, o tyle po I półroczu 581,9 mln zł. W opinii Michała Witkowskiego, rzecznika prasowego  PZU  jest jeszcze za wcześnie na ocenę wpływu podwyżki na wynik techniczny.  Pełne skutki podniesienia cen OC będą widoczne dopiero wówczas, gdy cały portfel będzie objęty nowymi cenami – przekonuje Witkowski.  
Zdaniem „Parkietu”,   klienci nie tylko odchodzili od PZU.

Czy upadek Lehman Brother zaważy na losach PZU ?

Upadłość amerykańskiego banku inwestycyjnego Lehman Brother może wpłynąć na dalszy przebieg  sporu pomiędzy  Skarbem Państwa a Eureko o PZU SA -  ostrzega "Rzeczpospolita" (Nr z 16.09.2008 r.). Dziennik pisze,  że upadły  bank został  w kwietniu br.  zatrudniony przez polski rząd w charakterze doradcy finansowego przy sporze z Eureko. Zadaniem Lehman Brother było m.in. odpieranie zarzutów finansowych holenderskiej spółki domagającej się od Polski ponad 35 mld zł odszkodowania. A pod koniec września 2008 r. miał przedstawić propozycję ewentualnego scenariusza  na    rozwiązanie  konfliktu MSP z Holendrami – dodaje gazeta, zaznaczając,  iż według  Macieja Wiewióra, rzecznika prasowego resortu skarbu,  że jak dotąd nie ma żadnych informacji w tej sprawie  ze strony banku. A  dopiero po ich uzyskaniu – twierdzi Wiewiór -  MSP podejmie  decyzję o dalszych krokach w sprawie PZU SA.

Ubezpieczyciel ma zareagować natychmiast

Za zdewastowanie auta odpowiada ubezpieczyciel,   ponieważ  po zgłoszeniu szkody nie zabezpieczył samochodu  i nie odholował go – orzekł Sąd Rejonowy w Lublinie w sprawie  Mariusza D. Powód  - podaje Rzeczpospolita" (Nr z 16.09.2008 r.).  -  miał polisę autocasco obejmującą koszty natychmiastowej pomocy. W czerwcu 2003 r. gdy deportowano go z Norwegii do Polski, pozostawił tam samochód z przyczepą kempingową. Jego auto zaś przywłaszczył kolega, który  następnie porzucił je  na parkingu. Mariusz D. zgłosił agentowi ubezpieczeniowemu konieczność odholowania samochodu do Polski. Usłyszał, że powinien najpierw poprosić norweską policję o zabezpieczenie go i udokumentowanie zniszczeń. Ta jednak tego nie zrobiła, a ubezpieczyciel  odholował pojazd dopiero po dwóch miesiącach od zgłoszenia. W tym czasie samochód uległ dalszym uszkodzeniom. Powód – pisze gazeta – argumentował, że wielotygodniowa bezczynność ubezpieczyciela spowodowała poważne uszkodzenia pojazdu, więc powinien on ponieść pełną odpowiedzialność za szkody. Sąd Rejonowy w Lublinie uznał roszczenie Mariusza D. co do zasady za słuszne (sygn. I C 852/06). Stwierdził, że wbrew twierdzeniu zakładu ubezpieczeniowego Mariusz D. nie dochodził roszczeń z tytułu kradzieży (porzucony samochód odnalazł się), ale jego zniszczenia. Nie ma przy tym znaczenia, czy norweska policja miała obowiązek zabezpieczenia mienia powoda. Sąd podkreślił, że Mariusz D. zrobił wszystko, by odnaleźć pojazd i zabezpieczyć go przed dalszą dewastacją. To nie zaniedbanie właściciela, ale zwłoka ubezpieczyciela doprowadziła do powstania większości szkód. Wyrok jest prawomocny.

Skarb Państwa zadowolony z oferty Fairfax Financial

Skarb Państwa, który kontroluje  48 proc. walorów PTR. chce sprzedać swoje udziały w Polskim Towarzystwie Reasekuracji (PTR) – pisze „Parkiet” (Nr z 16.09.2008 r.).  Jednak warunkiem transakcji jest wcześniejsza sprzedaż przez reasekuratora posiadanych 22,7 proc. udziałów w Polskim Towarzystwie Ubezpieczeń. Chętnym na 100 proc. papierów PTR jest  kanadyjski holding Fairfax Financial. Dziennik zastanawia się, jaki jest sens  sprzedawania PTR, skoro firma pozyska  ze sprzedaży udziałów PTU pieniądze na akwizycje, a przecież taki był właśnie główny cel debiutu giełdowego, który nie powiódł się. Zdaniem  wiceministra Skarbu Państwa Michała Chyczewskiego jest kilka powodów, a przede wszystkim to, że  PTR jest po prostu potrzebny inwestor branżowy, który przez profesjonalne zarządzanie wykorzysta potencjał firmy.  Skarb uważa, że Fairfax, poprzez swoją spółkę reasekuracyjną Odyssey Re ma odpowiednie doświadczenie. A  agencje ratingowe już od dawna wskazywały, że skomplikowana struktura akcjonariatu PTR (ponad 5 proc. udziałów ma 9 podmiotów) jest przyczyną tego, że PTR nie w pełni wykorzystuje swój potencjał rynkowy. Według  Chyczewskiego PTR wymaga  dokapitalizowania a aktualni akcjonariusze mieliby z tym problemy. Poza tym SP chce pozbyć się akcji reasekuratora, bo realizuje po prostu program prywatyzacji i zmniejsza w ten sposób stopień zaangażowania państwa w gospodarkę. To nie biznesowe położenie PTR jest powodem chęci wyjścia SP z tej spółki.
Według wiceministra, cena, jaką chcą zapłacić Kanadyjczycy, jest bardzo dobra.

SN: za błąd brokera płaci ubezpieczyciel, który mu wystawił polisę OC

Za błąd brokera odpowiada jego ubezpieczyciel . I jeśli broker nieprawidłowo spisze umowę ubezpieczenia, to szkodą jego klienta jest odmowa wypłaty odszkodowania przez firmę ubezpieczeniową -  wynika z wyroku Sądu Najwyższego z 5 września 2008 r. (I CSK 64/08) w sprawie spółki  Lyster-Group, która zleciła brokerowi czynności przygotowawcze do zawarcia umowy ubezpieczenia majątku trwałego. Zawarta później umowa ubezpieczenia – informuje  Rzeczpospolita" (Nr z 16.09.2008 r.) -   objęła m.in. żuraw dźwigowy, który został zamontowany na kolejnej budowie. Po montażu  żuraw się zawalił i uległ zniszczeniu, ponieważ  zamontowano go na niewłaściwym podłożu. Szkodę spółka wyliczyła na 311 tys. zł i zwróciła się o wypłatę tej kwoty w ramach ubezpieczenia. Według gazety, ubezpieczyciel odmówił, bo szkoda powstała w innym miejscu niż wskazane w umowie ubezpieczenia - broker wpisał w umowie niewłaściwe miejsce. Spółka zwróciła się więc o wypłatę odszkodowania do towarzystwa, w której broker miało polisę zawodowej  OC. Ubezpieczyciel odmówił wypłaty odszkodowania i spółka wystąpiła przeciwko niemu na drogę sądową. Sąd I instancji oddalił żądanie. Nie dopatrzył się bowiem winy brokera w formułowaniu umowy ubezpieczenia. Sąd II instancji przyjął, powołując się na art. 822 § 2 kodeksu cywilnego, że chwilą powstania szkody spółki Lyster-Group był moment, w którym broker niewłaściwie redagował umowę. Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT