Pełna likwidacja szkód komunikacyjnych nie przez internet

Około 23 proc. szkód komunikacyjnych jest likwidowanych w sposób uproszczony – wynika z badania firmy Sollers Consulting wśród osób odpowiedzialnych za likwidację szkód w 13 towarzystwach specjalizujących się w sprzedaży polis komunikacyjnych.. Badanie pokazało też - pisze "Gazeta Prawna" (Nr  z 16.12.2008 r.) -  że towarzystwa różnie rozumieją uproszczone procedury. Część uznaje, że jest to likwidacja przez operatora call center lub rzeczoznawcę tylko na podstawie rozmowy telefonicznej, ale część uważa, że jest to wypłata w czasie do siedmiu dni z jednymi oględzinami przez rzeczoznawcę lub likwidacja z zastosowaniem mniejszej liczby procedur i dokumentów.
Z deklaracji ubezpieczycieli wynika, że w 84 proc. przypadków dokonują oględzin pojazdów w czasie do 48 godzin od wypadku; w  40 proc. przypadków wynosi dwa tygodnie a   w 24 proc. – do czterech tygodni. Oznacza to, że 36 proc. kierowców czeka dłużej - zauważa "Prawna".  Zdaniem Michała Trochimczuka  z Sollers Consultig, czas likwidacji dłuższy niż cztery tygodnie wynika najczęściej ze złożoności szkody lub oczekiwania na dodatkowe dokumenty lub decyzje z instytucji zewnętrznych: firm leasingowych, banków, policji, sądów.
Z kolei w opinii Piotra Paczuskiego, prezesa Eurotax Glass’sa ubezpieczyciele chcą uprościć likwidację szkód, bo to mniejsze koszty dla towarzystwa, a większe zadowolenie klientów.  
Można się też spodziewać zmian, zarówno jeśli chodzi o źródło informacji o procedurach, jak i miejsce likwidacji szkody. . Teraz na każdej stronie internetowej i u większości operatorów call center można dostać informację o procesie likwidacji, jednak nikt nie umożliwia pełnej likwidacji przez internet, chociaż są próby zainicjowania kontaktu w sprawie szkody w trybie on-line. Jednak zdaniem Piotra Czubluna  z CMS Cameron McKenna brakuje dobrej bazy roszczeń, która pozwoli ograniczyć ryzyko wyłudzeń.

Generali nie kupi Enel-Med?

Według Andrzeja Jarczyka, prezesa Grupy Generali w Polsce wszelkie plany akwizycyjne firmy  zostają odłożone na bliżej nieokreśloną przyszłość – donosi „Parkiet” (Nr z 13.12.2008 r.). W  obecnej sytuacji zawirowań na rynkach finansowych  nie wiadomo, jaka wycena danej instytucji jest w obecnych warunkach właściwa. Zdaniem prezesa Jarczyka należy poczekać na stabilizację aktualnej sytuacji. Deklaracja szefa Generali w Polsce jest o tyle ważna, że od kilku miesięcy krążyły na rynku pogłoski na temat potencjalnych akwizycji ubezpieczyciela. Spekulowano, że wśród celów ewentualnych przejęć Generali są większościowe pakiety udziałów w  PTU i Enel-Med. Towarzystwo - zauważa dziennik -  nie chce jednak potwierdzić  swojego zainteresowania tymi podmiotami. "Parkiet” pisze, powołując się na rozmowę z Arturem  Olechem, wiceprezesem Generali Życie TU,  że  firma jest wprawdzie zainteresowana rozwojem ubezpieczeń zdrowotnych w Polsce, jednak nie może potwierdzić  chęci inwestycji w Enel-Med.

Konsolidacja zaszkodzi jakości usług?

 Instytutu Globalizacji szacuje, że  rynek prywatnych usług medycznych będzie rósł w tempie nawet 30 proc.  rocznie. W ub.r. z usług prywatnych placówek ochrony zdrowia skorzystało ponad 1,5 mln pacjentów. Z raportu  Instytutu  Globalizacji  wynika jednocześnie, że nadmierna konsolidacja na rynku prywatnych usług medycznych może powodować wzrost cen usług, a nawet pogorszenie ich jakości - donosi "Gazeta Prawna" (Nr  z 16.12.2008 r.). Według dziennika, obecnie na rynku istnieją obawy, że cały biznes prywatnych usług medycznych może zostać zdominowany przez dwie grupy Mid Europa Partners oraz Medicover. "Tomasz Teteluk z Instytutu Globalizacji twierdzi w "GP", że oligopol jest często spotykaną formą na rynku. Oferenci, którzy do niego należą, mogą nie stosować konkurencji cenowej i produktowej, mogą jedynie reagować na zmiany innych uczestników rynku.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT