Polacy nie są skłonni do ubezpieczania majątku od ryzyka żywiołów

Polacy  zamiast się ubezpieczać, zaklinają pogodę. Jak wynika z najnowszych badań przeprowadzonych  w lipcu 2019 r. na  zlecenie Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU), prawie 80 proc. Polaków z  terenów mocno narażonych na ataki  żywiołów  uważa, że ich miejsce zamieszkania jest bezpieczne – informuje "Rzeczpospolita" (Nr z 31.07.2019 r.). Z kolei jedna trzecia rodaków jest zdania, że ubezpieczenia od skutków żywiołów są  im  zbędne, ze względu na podobno „niskie zagrożenie klęskowe". I tak, ponad 30 proc. posiadaczy polis ubezpieczenia mieszkania rezygnuje z zakupu opcji  chroniącej przed silnym wiatrem, a  27 proc. ankietowanych  nie kupuje ochrony przed tzw. ryzykiem przepięcia, które powoduje szkody w sprzętach AGD i RTV - pisze gazeta. Z kolei jedna czwarta badanych  rezygnuje z ubezpieczenia od powodzi.  Tymczasem nasz kraj  nie jest bezpieczną wyspą, którą będą omijać  skutki ocieplenia klimatu, a więc  coraz częstsze fale upałów  z temperaturami powyżej 35°C  oraz  cieplejsze zimy - zauważa "Rz". Jak prognozuje dziennik, w związku z tym  zagraża nam  m. in.  pogorszenie się  warunków rozwoju roślin (dostęp do wody będzie trudniejszy, a podatność roślin  na choroby większa)  oraz coraz większe straty  w rolnictwie.  "W ciągu ostatniej dekady wzrosła średnia roczna liczba katastrof naturalnych (z 447 do 556), strat finansowych (ze 104 do 123 mld dol.) i ludzkich (z 26,9 do 31,4 tys. ofiar śmiertelnych) na świecie w porównaniu ze średnią dla ostatnich 30 lat" - podaje gazeta, powołując się na dane PIU.   Tymczasem z  badania PIU, które przeprowadzono  na terenach Polski szczególnie zagrożonych żywiołami lub tych, gdzie wystąpienie klęski żywiołowej  spowodowałoby duże koszty społeczne lub ekonomiczne wynika, że  około 80 proc. ankietowanych nie byłoby w stanie z posiadanych środków własnych  odbudować zniszczonej nieruchomości lub kupić  podobną.  Większość respondentów deklaruje zaś, że w ogóle nie posiada oszczędności na wypadek szkód pogodowych. Także  wynajęcie  nowego lokum  dla ponad 60 proc. badanych byłoby  finansowo niemożliwe.  Natomiast w przypadku wystąpienia  szkód spowodowanych klęską  żywiołową, najwięcej respondentów liczy na pomoc władz samorządowych (54 proc.) czy państwa (50 proc.), z kolei   52 proc. badanych przyznaje, że zwróciliby  się w takim  przypadku  po pomoc do rodziny lub znajomych, a tylko mniej niż  50 proc. niezwłocznie powiadomiłoby swoje towarzystwo  ubezpieczeń.

Badania na zlecenie PIU  przeprowadzono wśród mieszkańców  z województw: dolnośląskiego, małopolskiego i podkarpackiego oraz z powiatów: grudziądzkiego, inowrocławskiego i włocławskiego. Według raportu PIU „Klimat ryzyka”, są to regiony szczególnie narażone na zjawiska pogodowe.

 

 

Koniec projektu ustawy o działalności  kancelarii odszkodowawców ?

 

Towarzystwa  ubezpieczeń  raczej nie mają co liczyć na szybkie uregulowanie prawne działalności firm odszkodowawczych, tym bardziej, że  najbliższe wybory  parlamentarne  za pasem. Jak  twierdzi "Puls Biznesu" (Nr z 29.07.2019 r.), ustawa o kancelariach utknęła w Sejmie RP "prawdopodobnie na amen".  Dziennik zauważa, iż wprawdzie  "wyklarowany w toku konsultacji społecznych i uzgodnień międzyresortowych" projekt ustawy dotyczący kancelarii odszkodowawczych  trafił do Sejmu  w dniu  30 października 2018 r (z numerem  3136), to jednak jego  legislacja przez ostatnie miesiące toczyła się  "jak po grudzie".  A  w  styczniu 2019 r.  dokument  po pierwszym czytaniu skierowano do prac w Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka (KSiPC), gdzie zaległ - pisze gazeta.  I  "prawdopodobnie trafi do kosza, bo Sejm nie zdąży się nim zająć przed końcem kadencji" - komentuje "PB".  Wówczas prace legislacyjne regulujące funkcjonowanie rynku odszkodowawczego  trzeba będzie zaczynać od początku.

Prace nad ustawą wyhamowały - tłumaczy dziennik -  ponieważ rząd miał sporo uwag do kluczowych przepisów projektu.  Chodziło  m. in. o zwiększenie limitu wynagrodzenia kancelarii z 20 do 25 proc.  oraz o  proponowane zmiany zasady wypłacania odszkodowań  wywalczonych od ubezpieczycieli (część środków  na konto kancelarii, reszta na konto poszkodowanego).

Zaś  firmy ubezpieczeniowe i odszkodowawcze żyją  jak pies z kotem. Pierwsze funkcjonują w reżimie prawnym pod czujnym okiem nadzorcy, drugie — bez ram regulacyjnych.

Gazeta przypomina, iż senator Grzegorz Bierecki podczas kongresu Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU) w Sopocie w 2017 r. zadeklarował potrzebę  uregulowania działalności tzw. kancelarii odszkodowawczych, a  w czerwcu 2018 r. przedstawił   szkic planowanych rozwiązań.  Inicjatywa senatora Biereckiego spotkała się z aprobatą branży ubezpieczeniowej, która od lat apeluje o to do rządzących. Jednak obecnie wydaje się, że na nową regulację dla odszkodowawców towarzystwa ubezpieczeń będą musiały jednak poczekać do nowej kadencji parlamentu.

 

 

Przedsiębiorca zapłaci za nieznajomość OWU

 

Zdaniem Sądu Okręgowego  w Łodzi (sygn. akt III Ca 1502/17), przedsiębiorca, który zawiera umowę przechowania cudzej rzeczy,  nie może zrzucić z siebie odpowiedzialności za  jej kradzież, tłumacząc się, iż  w chwili zawierania umowy nie  znał wymogów towarzystwa ubezpieczeń w sprawie warunków, w jakich pozostawiona  rzecz  miała być przechowywana - informuje "Rzeczpospolita” (Nr z 29.07.2019 r.). Łódzki SO uznał bowiem, iż pozwany  przedsiębiorca jako profesjonalista powinien sprawdzić warunki ubezpieczyciela i w razie czego odmówić zawarcia umowy na przechowanie jachtu. Dlatego też uwzględnił żądania powoda. Wyrok jest prawomocny - pisze gazeta.

Sąd  Okręgowego  w Łodzi rozpatrywał sprawę  odpowiedzialności pozwanego właściciela firmy za kradzież części - przekładni wraz ze śrubą napędową - z jachtu motorowego, pozostawionego tam na przechowaniu. Według umowy zawartej przez niego z właścicielem jachtu, łódź ta w okresie letnim miała  stać w porcie, zaś w  okresie zimowym   w miejscu dozorowanym na posesji pozwanego przedsiębiorcy. Jacht był ubezpieczony na rok, a  jego polisa zawierała „najbogatszy" pakiet ochrony. Według  Ogólnych Warunków Ubezpieczenia (OWU) - wyjaśnia dziennik -  ubezpieczyciel odpowiadał za szkody częściowe bądź też za  stratę całkowitą jachtu wskutek kradzieży z włamaniem, ale tylko w przypadku pozostawienia jachtu należycie zabezpieczonego w strzeżonym miejscu postoju.

Jako że w tym samym czasie z obiektu, należącego  do pozwanego,    skradziono również inną przechowywaną łódź i wypłata odszkodowania z tego tytułu wyczerpała całą sumę ubezpieczenia,  pozwany poprosił powoda, aby to on zgłosił szkodę swojemu ubezpieczycielowi. Jednak towarzystwo ubezpieczeń odmówiło wypłaty. Zaś w trakcie  postępowania likwidacyjnego okazało się, że miejsce przechowywania jachtu  nie było strzeżonym miejscem postoju. Teren nie był stale dozorowany i nie posiadał systemu alarmowego, a jego jedyne  zabezpieczenie stanowiło ogrodzenie i brama zamykana na kłódkę - podaje "Rz". W rezultacie  przedsiębiorca ustnie zobowiązał się do zapłaty kosztów poniesionych na naprawę jachtu, ale  nie wywiązał się z tej obietnicy i sprawa trafiła do sądu.

 

 

Przy  zakupie  używanego samochodu warto  zadbać o jego aktualną polisę OC

 

Kara za brak polisy OC auta w 2020 r. może wynieść prawie 5000 zł - ostrzega "Interia. pl" (z 27.07.2019 r.). Według portalu, który powołuje się na najnowszy  raport Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego (UFG), najczęstszą przyczyną jazdy bez obowiązkowego ubezpieczenia OC - w 40 proc. przypadków - jest wygaśnięcie polisy poprzedniego właściciela po zakupie używanego auta. Samochód kupuje się z przypisanym do niego ubezpieczeniem, które po zakończeniu przewidzianego umową okresu nie jest automatycznie kontynuowane. Jakub Nowiński, członek zarządu w multiagencji Superpolisa Ubezpieczenia przyznaje, iż "kierowcy bardzo często o tym nie wiedzą, co nie zmienia faktu, że narażają się w ten sposób na wysokie kary". Na przykład w br. za jazdę  bez OC ponad 2 tygodnie, właściciel samochodu osobowego może zapłacić nawet 4,5 tys. zł. Tymczasem  wielu kierowców nie wie, lub nie pamięta, że zasady przedłużenia umowy zawartej przez kogoś innego różnią się od procesu samodzielnego nabycia ubezpieczenia - pisze "Interia.pl". A warto wiedzieć, iż sprzedawca pojazdu ma 14 dni na pisemne poinformowanie ubezpieczyciela, że nie jest już jego właścicielem (dzięki temu kolejna polisa nie zostanie na niego wystawiona), zaś nabywca samochodu  odpowiada za szkody wyrządzone autem od daty sprzedaży. Przy czym, nabywca może korzystać z ubezpieczenia zawartego przez poprzedniego właściciela do końca okresu, na który umowa ubezpieczenia została zawarta - podkreśla portal. Brak samodzielnego zakupu kolejnego OC skutkuje przerwą w ubezpieczeniu i w takiej sytuacji należy liczyć się z karą nałożoną przez UFG  już od pierwszego dnia poruszania się  autem bez polisy (UFG  tylko od stycznia do końca marca 2019 r. wystawił nieubezpieczonym kierowcom ponad 81 mln zł kar).

I tak, największe ryzyko kolizji z pojazdem bez polisy OC jest w zachodniej Polsce oraz na Mazurach - donosi "Interia.pl".  Jeździć bez OC zdarza się   najczęściej  mężczyznom  w wieku do 25 lat. Z kolei, najgorliwiej do obowiązku zakupu polisy komunikacyjnej podchodzą mieszkańcy Podkarpacia, Małopolski i Lubelskiego.

 

 

Jak mądrze ubezpieczyć nieruchomość...

 

Dobra polisa dla nieruchomości spełni swoją rolę tylko wtedy, kiedy  zapewni  jej właścicielowi pieniądze wystarczające do zrekompensowania ewentualnych strat - twierdzi "Rzeczpospolita" (Nr z 31.08.2019 r.).Tyle, że nie dla każdego dobre jest to samo. Czego innego potrzebuje właściciel domu położonego na wsi w pobliżu rzeki, a  inne są zagrożenia związane są z mieszkaniem w kamienicy  w dużym mieście. Dlatego też sumę  ubezpieczenia  nieruchomości dopasowujemy do swoich oczekiwań - podkreśla dziennik. Ubezpieczyć możemy więc zarówno "mury, jak i wyposażenie mieszkania, w tym stałe jego części, takie jak armatura łazienkowa czy parkiet, oraz części ruchome: meble, sprzęt AGD i RTV, sprzęt fotograficzny, księgozbiór itp." - pisze gazeta. Możemy także oddzielnie ubezpieczyć wyposażenie mieszkania i oddzielnie mury. W tym drugim wariancie taka  polisa ubezpieczająca "mury"  jest wymagana przez banki jako zabezpieczenie kredytu hipotecznego.

Ponadto, ubezpieczenie  nieruchomości może obejmować także odpowiedzialność cywilną w życiu prywatnym, która to polisa może dotyczyć tylko nieruchomości, jak również   wszystkich czynności życia prywatnego - informuje dziennik. Ponadto, częścią składową polisy mieszkaniowej bywa  też tzw. "home assistance",  zapewniające ubezpieczonemu  zorganizowanie i często też pokrycie kosztów wielu usług pomocowych, poczynając od pomocy ślusarza czy stolarza, a kończąc na usługach concierge.

Ważne jest, aby przed podpisaniem umowy ubezpieczenia zapoznać się z ogólnymi warunkami ubezpieczenia (OWU), w którym  to dokumencie ubezpieczyciel określa swoją odpowiedzialność za określone ryzyka oraz procedury wymagane, aby otrzymać odszkodowanie w razie ewentualnej szkody. Na przykład  ubezpieczenie od kradzieży i od zdarzeń losowych może być zawarte od "ryzyk nazwanych, czyli od wymienionych w ogólnych warunkach ubezpieczenia (OWU) nagłych i nieprzewidzianych zdarzeń losowych z zastrzeżeniem wyłączeń odpowiedzialności, lub od wszystkich ryzyk z wyjątkiem zdarzeń wyłączonych na mocy zapisów OWU (all risk)" - tłumaczy "Rz". Ta druga opcja jest droższa, ale zapewnia pełniejszą ochronę i nie musimy się obawiać, że przy zakupie polisy zapomnieliśmy o jakimś ryzyku, które nam zagraża.

I co istotne, bardzo  ważny jest wybór sumy ubezpieczenia, a więc górnej granicy odpowiedzialności towarzystwa. Albowiem  jeśli na skutek działań losowych utracimy dobytek wart więcej niż suma ubezpieczenia określona w polisie, to i tak możemy liczyć na odszkodowanie  tylko do tej sumy. Dlatego też "nie ma sensu ubezpieczać mieszkania na sumę wyższą, niż wynosi wartość dobytku, który może być zniszczony bądź ukradziony. Odszkodowanie nie może być bowiem wyższe od poniesionej szkody" - radzi gazeta. Jednocześnie zbyt niska suma ubezpieczenia oznacza, że odszkodowanie nie zrekompensuje nam całej poniesionej straty.

Warto także pamiętać - podpowiada dziennik - że  jeśli ubezpieczymy mieszkanie czy dom na kwotę przekraczającą jego wartość, albo wykupimy polisy u kilku ubezpieczycieli, to i tak "nie otrzymamy kwoty wyższej niż ta, która wystarczy do odtworzenia utraconego czy uszkodzonego dobytku, za to przepłacimy za składkę".

Albowiem suma ubezpieczenia oraz zakres ochrony wpływają na wysokość składki. Przy tym, w  OWU mamy określone sytuacje, kiedy możemy liczyć na zniżki  składki. Zazwyczaj  obniżka może być  w przypadku "jednorazowej zapłaty składki rocznej, bezszkodowej kontynuacji ubezpieczenia oraz wtedy, gdy mamy w domu odpowiednie zabezpieczenia przed włamaniem. Z kolei wyższą składkę zapłacimy wówczas, gdy ubezpieczamy wynajmowane mieszkanie, znajduje się ono w dużej aglomeracji, na parterze bądź na ostatnim piętrze".

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT