Polscy rolnicy w związku z suszą i podtopieniami upraw liczą na pomoc UE

Pogoda - najpierw susza, a później ulewy spustoszyła dużą część upraw. Tymczasem rolnicy oczekują finansowego wsparcia od rządu i UE, gdyż z ubezpieczeniami upraw na polskiej wsi krucho. Jak informuje "Dziennik Gazeta Prawna”(Nr z 19.07.2018 r.), powołując się na dane  Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, w  2017 r. rolnicy wykupili zaledwie  456 polis związanych z ryzykiem wystąpienia suszy. Natomiast w przypadku upraw, których zbiór nastąpi w tym roku – zaledwie 227. Tymczasem "słońce wypaliło pola zbóż, rzepaku i rzepiku, kukurydzy, tytoniu. Zniszczyło warzywa gruntowe i owoce" - podaje gazeta.  "DGP" zauważa, iż obecnie brak jeszcze danych o stratach, gdyż dopiero zaczęto je szacować. Wiadomo jednak, że szkody są duże. Według Instytutu Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa w Puławach (IUNG), w dniach od 11 maja do 10 lipca  br. zagrożonych  suszą było 20–30 proc. powierzchni uprawnych.
Łukasz Białoskórski, właściciel   200 - u  hektarowego gospodarstwa w woj. wielkopolskim przyznaje w dzienniku, iż brak ubezpieczeń upraw wynika  m.in.  z tego, że rolnikom w poprzednich latach bardzo trudno było  uzyskać odszkodowanie z tych polis. Ponadto, dla wielu gospodarstw ubezpieczenia te są  zbyt drogie, gdyż  w przypadku zbóż rosnących na słabych gruntach stawki ochrony ubezpieczeniowej są bardzo wysokie.
W opinii "DGP", ubezpieczenia upraw  nie są w Polsce upowszechnione, m.in. dlatego, że kara za ich brak jest symboliczna,  a brak ubezpieczenia nie może wstrzymać unijnych dopłat.

Ochrona depozytów kryptowalutowych zbyt ryzykowna dla ubezpieczycieli ?

W Warszawie z inicjatywy spółki Crypto Security Fund (CSF) powstaje kryptowalutowy fundusz gwarancyjny, który będzie zabezpieczał depozyty klientów giełd i kantorów internetowych - informuje "Puls Biznesu"(Nr z 17.07.2018 r.). Zdaniem gazety, jest to jednak rozwiązanie nie dla każdego. "Aby firma mogła przyłączyć się do programu ochronnego, będzie musiała przejść audyt bezpieczeństwa" - pisze dziennik. Program zakłada bowiem  comiesięczne odprowadzanie składek w wysokości uzależnionej od obrotów giełd i kantorów. I tak, coiny (bitcoin, bitcoin cash, ethereum i litecoin) jako indywidualne depozyty  będą  w formie offlinowych nośników  przechowywane w jednym ze szwajcarskich skarbców - podaje "PB". Gazeta podkreśla, iż jest to wejście "w paradę" ubezpieczycielom, gdyż  biznes CSF może zostać uznany  jako prowadzenie działalności ubezpieczeniowej bez zezwolenia. Tymczasem  towarzystwa  na razie ostrożnie podchodzą do ryzyka związanego z kryptowalutami ze względu na brak regulacji i nadzoru rynku obrotu kryptowalutami oraz nierozpoznane w pełni ryzyko (straty z tytułu ewentualnych szkód „kryptowalutowych” mogłyby być olbrzymie).  Według Renaty Orzechowskiej, ekspertki  Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU) i Mariusza Kuny, koordynatora  Działu Zarządzania Informacją Ubezpieczeniową PIU, brak zainteresowania ubezpieczycieli  ochroną kryptowalut  wynika  m.in. z tego, że polisy,  oferowane obecnie  przez polski rynek ubezpieczeniowy bankom i domom maklerskim,  nie pasują do specyfiki działalności giełd i kantorów kryptowalut. PB" dodaje, iż najwięksi globalni ubezpieczyciele  oferują już  ochronę ubezpieczeniową kryptowalut  na wypadek kradzieży. Jednak na razie jest to tylko kilka firm.

Enterprise Investors  inwestuje   w  multiagencję  Unilink

Enterprise Investors, największy fundusz private equity  obejmie 38 proc. akcji spółki Unilink, największej multiagencji na rynku pośrednictwa ubezpieczeniowego  w Polsce.  Wartości transakcji nie ujawniono - donosi "Rzeczpospolita"(Nr z 18.07.2018 r.). Według gazety, Enterprise Investors poprzez jeden ze swych funduszy dokona częściowego wykupu akcji oraz podniesie kapitał zakładowy Unilink. Jak przyznaje w dzienniku odpowiedzialny za transakcję  Dariusz Prończuk, partner zarządzający w Enterprise Investors, "obszar dystrybucji ubezpieczeń dla klienta detalicznego dobrze znamy, bo byliśmy właścicielem największego dystrybutora takich polis na Węgrzech przez siedem lat (...) Obserwowaliśmy rynek w Polsce przez ten cały okres. Szukaliśmy podmiotów, które byłyby liderem w najważniejszym kanale sprzedażowym polis w Polsce". Transakcja wymaga zgody Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) - podaje dziennik.
 Zdaniem Igora Rusinowskiego, prezesa Unilinka, transakcja ta jest zarówno potwierdzeniem "najwyższej klasy infrastruktury zdolności organizacyjnej i finansowej Unilinka", jak i  gwarancją dla agentów firmy, że multiagencja będzie dalej inwestować w  model biznesowy, obsługę, systemy IT oraz w ludzi.
"Rz" informuje, iż w  ciągu ostatniego roku fundusze EI zainwestowały już m.in. w polskiego  producenta napojów alkoholowych – firmę Jantoń, i słowacką sieć handlową – CBA Slovakia, czy chorwacką sieć sklepów spożywczych Studenac..

PIU chce ,  aby do ubezpieczycieli trafiały dane policji o  mandatach i punktach karnych za jazdę

Polska Izba Ubezpieczeń (PIU) ma pomysł na to, jak obniżyć koszty posiadania samochodu (obecnie  przeciętna cena polisy wystawianej przez najtańszą obecnie firmę wynosi już niemal 1200 zł). PIU proponuje, aby informacje na temat nałożonych  przez policję  mandatów i punktach karnych   trafiały do bazy danych  ubezpieczycieli - donosi "Wirtualna Polska"(www.wp.pl z 13.07.2018 r). Informacje te byłyby wykorzystywane do szacowania ryzyka, jakie ponosi ubezpieczyciel, zawierając polisę. "Im więcej mandatów na koncie kierowcy, tym większe prawdopodobieństwo brawurowych zachowań za kierownicą, a w efekcie spowodowania szkody. Dla zmotoryzowanych byłby to dodatkowy bodziec do jazdy zgodnie z przepisami" - pisze portal. Według izby samorządowej ubezpieczycieli,  dzięki temu   kierowcy jeżdżący bezpiecznie będą płacić mniej za polisę OC.  Natomiast  Ci, którzy ryzykują, zapłacą więcej za ubezpieczenie komunikacyjne OC. Dodatkowy atut tego systemu to przewidywana poprawa stanu bezpieczeństwa. PIU szacuje bowiem, iż  uzależnienie wysokości składki OC od liczby mandatów mogłoby podnieść bezpieczeństwo na drogach o około 10 proc. - podaje "WP.pl". Portal podkreśla,  że szansa na pojawienie się tego systemu jest całkiem spora.            "W 2017 r. o zamiarze udostępnienia danych dotyczących mandatów ubezpieczycielom mówił resort cyfryzacji. Taka możliwość powstanie jednak dopiero wtedy, gdy w pełni sprawna będzie Centralna Ewidencja Pojazdów i Kierowców w wersji 2.0. Ta zaś uruchamiana jest etapami, by zmniejszyć ryzyko niedomagań systemu, jak miało to miejsce w listopadzie 2017 r.,  gdy  wdrożono  moduł odpowiedzialny  m.in. za rejestrowanie samochodów i przeglądy".
Według "WP.pl", skutecznym  sposobem na obniżenie składki na komunikacyjne OC  jest ubezpieczenie z telematyką. Chodzi o aplikację, która podczas jazdy rejestruje najważniejsze dane na temat podróży. Dzięki temu  ubezpieczyciel otrzymuje  informacje na temat pokonanego dystansu, tempa przyspieszania i hamowania oraz oczywiście rozwijanych prędkości auta. Na  podstawie tych danych towarzystwo ubezpieczeń podejmuje decyzję o ewentualnym zwrocie części składki wpłaconej podczas zawierania polisy - informuje portal.
"W ciągu roku z telematycznej oferty Link4 skorzystało 15 tys. kierowców. (...) łącznie otrzymali oni 380 tys. zł premii. Oznacza to, że średni zwrot wynosił 25 zł, rekordowy uczestnik programu otrzymał jednak aż 1,2 tys. zł. (...) 94 proc. uczestników programu po zamknięciu okresu rozliczenia zdecydowało się dalej korzystać z oferty".

WSA: usługi  związane z wdrożeniem Solvency  II  zwolnione  z  podatku  VAT

Zdaniem  Wojewódzkiego  Sądu  Administracyjnego w Warszawie  (sygn. akt III SA/Wa 3482/17), usługi  kupowane od niezależnej grupy osób, a   związane z wdrożeniem dyrektywy ubezpieczeniowej,  są   zwolnione z podatku VAT, ponieważ są  charakterystyczne i niezbędne do świadczenia działalności ubezpieczeniowej - informuje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 17.07.2018 r.). Według WSA  z płacenia VAT nie są natomiast  zwolnione "ani na podstawie art. 43 ust. 13, ani na podstawie art. 43 ust. 1 pkt 21  usługi aplikacji ubezpieczeniowych” - podaje gazeta.
Warszawski WSA rozpatrywał sprawę sporną pomiędzy Krajową Informacją Skarbową (KIS), a spółką -  członkiem grupy, która utworzyła europejskie zgrupowanie interesów gospodarczych - pisze "DGP". "Świadczy ono na jej rzecz  kilka rodzajów usług, w tym usługi wdrożenia dyrektywy ubezpieczeniowej (tzw. Wypłacalność II) oraz usługi aplikacji ubezpieczeniowych. Te ostatnie pozwalają usprawnić kontakty między ubezpieczycielem a klientami oraz prowadzić sprzedaż polis" - wyjaśnia dziennik. Sądowy spór toczył się więc o to,  czy obie te usługi są zwolnione z VAT w Polsce.
I tak, zdaniem  dyrektora  KIS, usługi te nie są niezbędne do świadczenia usług ubezpieczeniowych, nie są zatem zwolnione z VAT. Natomiast w  ocenie spółki są to elementy kompleksowej i niepodzielnej usługi, niezbędne do wykonywania działalności ubezpieczeniowej. Sąd zgodził się częściowo ze spółką, a częściowo z KIS.
Ponadto, WSA zalecił, aby KIS, ponownie rozpatrując sprawę, zbadała, czy usługi świadczone przez spółkę są w interesie publicznym.
Wyrok WSA w Warszawie nie jest prawomocny.

SR: nie sposób poprzez prawo unormować wszystkiego co się  wkoło nas dzieje

Przedsiębiorca nie może odpowiadać za każdą szkodę klienta - orzekł Sąd Rejonowy w Kamiennej Górze (wyrok z 25 kwietnia 2018 r.), rozpatrując sprawę nieszczęśliwego zdarzenia do jakiego doszło w jednym z miejscowych biur kredytowych. W opinii sądu, "nie zawsze jest tak, że za każdym nieszczęśliwym wypadkiem kryje się ktoś, kto jest za niego odpowiedzialny w znaczeniu prawnym i od kogo można żądać naprawienia szkody, czyli najczęściej pieniędzy" - podaje "Rzeczpospolita"(Nr z 16.07.2018 r.).
SR orzekał w sprawie z powództwa klientki biura kredytowego, która doznała poważnych  obrażeń ciała (stłuczenia odcinka lędźwiowego kręgosłupa ze skręceniem i naderwaniem odcinka szyjnego kręgosłupa oraz stłuczeniem dolnej części grzbietu i miednicy), w lokalu instytucji  kredytowej siadając na krześle spadła z  niego . Poszkodowana kobieta w pozwie domagała się zasądzenia od przedsiębiorcy 12 tys. zł - pisze gazeta. Powódka  przekonywała, że  krzesło to nie  było sprawne. Według zaś   właściciela biura kredytowego - donosi dziennik - "to brak ostrożności powódki doprowadził do upadku i ta okoliczność w całości ją obciąża.". Ponadto - stwierdził pozwany - "powódka na miejscu nie zgłaszała żadnych dolegliwości i o własnych siłach opuściła biuro. Natomiast jej pierwsze zaświadczenie lekarskie datowane jest na kilka dni po zdarzeniu". Zdaniem pozwanego schorzenia wskazane w dokumentacji medycznej są wynikiem stanu zdrowia powódki (kobieta chodzi o kulach), a nie jej upadku.
Sąd Rejonowy w Kamiennej Górze oddalił powództwo, uzasadniając swoją decyzję tym, iż " nie sposób było przypisać winy pozwanemu przedsiębiorcy.(...)   każde krzesło jako mebel przeznaczone jest do tego, aby na nim móc bezpiecznie usiąść i takie właściwości (...) niewątpliwie posiadało" - pisze  "Rz". Zdaniem sądu,  niektóre zdarzenia w otaczającej nas rzeczywistości nie dają zamknąć się w klamry przepisów prawnych. SR  zaznaczył, iż "nie sposób poprzez prawo unormować wszystkiego co się wkoło nas dzieje. Wnioskowanie w sprawach o odszkodowanie przebiega kolejno od zdarzenia do skutku, które łączy związek przyczynowo – skutkowy. W tej sprawie nastąpiła próba odwrócenia kolejności tj. zaistniał skutek, więc należy szukać przyczyny". Zaś  "przyjmując odpowiedzialność pozwanego za zaistniały nieszczęśliwy wypadek należałoby zaaprobować pogląd, aby każdy kto udostępniał innemu jakąkolwiek rzecz, przez którą została wyrządzona szkoda zawsze odpowiadał za jej następstwa (np. poślizgnięcie się na śliskiej nawierzchni, potknięcie się o schodek).

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT