Poszkodowany Polak na drodze często nie wie gdzie zwrócić się po pomoc

Polak nie wie, gdzie po wypadku na drodze szukać pomocy - twierdzi "Prnews.pl" (www.prnews.pl z 03..06.2015 r.). Jak wynika z badań przeprowadzonych wśród ośrodków interwencji kryzysowej oraz stowarzyszeń i fundacji, działających na rzecz ofiar wypadków komunikacyjnych, pomimo ogromnej liczby ofiar  niewiele osób zgłasza się po pomoc. Zdaniem portalu, który powołuje się na raport PZU SA "Wygrać życie",  słabością polskiego systemu pomocy ofiarom wypadków drogowych jest kiepskie poinformowanie poszkodowanych o  przysługującym im wsparciu oraz .skomplikowany system prawny.  W opinii Moniki  Ucińskiej,  psychologa transportu w Instytucie Transportu Samochodowego, "po wypadku zazwyczaj osoby w nim uczestniczące oraz ich rodziny pozostawione są same sobie z problemami natury formalno-prawnej, ekonomicznej i przede wszystkim zdrowotnej. Niedostateczny system informacji dla ofiar wypadków i ich bliskich o możliwości uzyskania pomocy oraz brak sprawnego i spójnego systemu udzielania pomocy poszkodowanym w wypadkach drogowych - to główne problemy, z jakimi stykają się uczestnicy wypadków". A polscy ubezpieczyciele zauważają skalę problemu - pisze portal.  PZU SA m.in.  powołał specjalny zespół ekspertów, który będzie odpowiedzialny za minimalizację negatywnych skutków wypadków - donosi "www.prnews.pl". Opiekunowie PZU mają zapewnić "wsparcie osobom, które zostały najciężej poszkodowane w wypadku, jeżeli sprawca tego wypadku posiadał polisę OC w PZU".
Jak podkreśla w portalu  Irmina Nowak, dyrektor ds. likwidacji szkód osobowych i świadczeń w PZU,  firma ta  dostrzega " wyraźną potrzebę uzupełnienia rozwiązań systemowych i usprawnienia funkcjonujących form wsparcia". W ramach działań Opiekunów PZU ubezpieczyciel  zapewnia pomoc już od najwcześniejszych chwil od wystąpienia zdarzenia losowego. "Współpracujemy z doświadczonymi specjalistami i z organizacjami pozarządowymi, które niosą wsparcie nie tylko bezpośrednim uczestnikom wypadku, ale także, co nie mniej ważne, ich rodzinom i bliskim" - mówi I. Nowak z PZU SA.

Adwokat z polisą zawodową OC kontra ubezpieczyciel

W sytuacji, kiedy klient występuje z roszczeniem odszkodowawczym do adwokata, który na przykład  przegrał jego  sprawę,  ów adwokat ma obowiązek niezwłocznie powiadomić o tym swojego ubezpieczyciela. Natomiast ubezpieczyciel  powinien z kolei  jak najszybciej przystąpić do likwidacji szkody - pisze "Rzeczpospolita"(Nr z 07.06.2015 r.) powołując się na opinię mec. Romana Kusza z Naczelnej Rady Adwokackiej. Według gazety,  nie można jednak  zmusić ubezpieczycieli do tego, by występowali jako interwenienci w procesach, w których klient domaga się odszkodowania od  adwokata posiadającego  polisę zawodowej  odpowiedzialności cywilnej. Jeśli więc taki adwokat   musi zapłacić klientowi odszkodowanie,  to często  czeka go  jeszcze proces z towarzystwem ubezpieczeń,  aby spółka  pokryła szkodę w ramach jego ubezpieczenia OC. W opinii mec. Kusza, zachowanie ubezpieczyciela często nie bywa wówczas  racjonalne... Dlaczego ? Ponieważ tylko poprzez uczestniczenie  w procesie  ma się wpływ na przebieg sprawy - zauważa dziennik.

Współczesny klient ubezpieczycieli przede wszystkim chce mieć "po drugiej stronie"  profesjonalistę

Czego od ubezpieczyciela oczekuje dzisiaj jego  klient? Współczesny klient chce przede wszystkim mieć po drugiej stronie profesjonalistę - twierdzi "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 02.06.2015 r.).  Ponadto,  dla klienta także ważne jest - pisze gazeta, powołując się na badanie jakości obsługi przeprowadzone  w kwietniu 2015 r. przez portal "mojebankowanie.pl" w  placówkach i punktach obsługi 11 firm ubezpieczeniowych, 21 banków i 4 operatorów telefonii komórkowej -  aby towarzystwo ubezpieczeń  obsługiwało  go w  miłej atmosferze i komfortowych warunkach. Jak podaje dziennik,  w czasie badania  gdy podczas prezentacji ofert  eksperci dopytywali o szczegóły. Doradcy bardzo często nie potrafili odpowiedzieć im na proste pytania, "musieli sprawdzać, dzwonić i dopytywać". "Zdarzały się również przypadki wprowadzenia w błąd – doradca prezentował ofertę, a gdy ekspert dopytał o szczegóły okazało się, że oferta nie obowiązuje" - pisze "DGP". Gazeta podkreśla, iż doradcy przy omawianiu ofert często używają ogólnikowych sformułowań,  nic niemówiących klientom, zaś tylko 14 proc. z  nich  podawało przykłady z życia.  Badanie wykazało, iż w " agencjach ubezpieczeniowych mniejszą wagę przywiązuje się do wyglądu pracowników (tylko 30 proc. była ubrana w strój firmowy/biznesowy), a i "komfort obsługi nie należy również do najlepszych. Aranżacja miejsca, przy którym odbywała się obsługa tylko w 40 proc, zapewniała poufność, w pozostałych przypadkach czekający na obsługę  klient słyszał wszystko o czym rozmawiają inni klienci" - zauważa dziennik. Ponadto, tylko  33 proc. doradców ubezpieczeniowych zapytało klienta na czym mu zależy, a pozostali od razu prosili o podanie danych i podali cenę ubezpieczenia.
Zdaniem  Marcina Łukaszewskiego, lidera zespołu realizującego badanie, przeciętny klient nie jest bierny. Obecnie klienci są "niecierpliwi, nie chcą słuchać wyuczonych formułek, mają pytania i są bardziej świadomi niż kiedyś. (...) dlatego też jeśli firmy chcą zapewnić klientom jakość na wysokim poziomie muszą wziąć te czynniki pod uwagę - twierdzi M. Łukaszewski w:DGP".

Polskie firmy niezbyt często zgadzają się  na odroczenie terminu spłaty zaległych płatności

Z ostatniego raportu firmy Atradius, jednej z największych zajmujących się ubezpieczaniem należności wynika, iż  polskie firmy nie darzą się zbyt dużym zaufaniem - podaje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 03.06.2015 r. ). Według  Atradiusa,  w Polsce kontrahenci zaledwie w  jednej trzeciej transakcji  zgadzają się na odroczenie terminu zapłaty, podczas gdy krajach Europy Zachodniej taką praktykę akceptuje blisko  połowa przedsiębiorstw. Jak wyjaśnia w  gazecie Michał Koleśnikow, ekonomista Banku BGŻ BNP Paribas, taki brak zaufania  spotyka  się  na mało rozwiniętych rynkach, na którym często dochodzi do fuzji, przejęć, ale i upadłości firm. W opinii Koleśnikowa,  jest to efektem  niskich stóp procentowych – obecnie koszt finansowania kredytem bankowym jest  niski.
Zdaniem gazety, problem ten nie dotyczy na przykład  branży spożywczej, albowiem w tym sektorze kredyt kupiecki jest  powszechnie stosowanym rozwiązaniem.

PZU negocjuje zakup kilku szpitali

PZU SA  chce kupować  szpitale. Jak - donosi "Gazeta Wyborcza"(Nr z 10.06.2015 r.) -  zarząd województwa śląskiego prowadzi rozmowy z ubezpieczycielem w  sprawie sprzedaży kilku podległych marszałkowi lecznic.  I tak, według Witolda Trólki  z biura prasowego śląskiego urzędu marszałkowskiego, "obecnie prowadzone są rozmowy, które nie zobowiązują żadnej ze stron. Nie zostały też wytypowane żadne szpitale, ponieważ na ten moment nie została podjęta wiążąca decyzja w tej sprawie". Jednak jak podaje "GW", powołując się na  nieoficjalne  informacje,  rozmowy te  są zaawansowane (padają w nich nazwy konkretnych czterech placówek, w tym Szpitala im. Leszczyńskiego w Katowicach).  "Wyborcza" przypomina, iż  Grupa PZU od ponad roku buduje  własną sieć przychodni ("jest to już prawie dwadzieścia placówek, w tym dwa sanatoria"). Ubezpieczyciel chce wejść także w segment szpitalny. Zdaniem  Jędrzeja Litwiniuka, dyrektora w PZU Inwestycje, pozwoli  to firmie  polepszyć jakość oferty  i może być  dobrą lokatą kapitału - pisze gazeta.  Według dziennika, na zakupy szpitali spółka chce przeznaczyć około 800 mln zł. Jak wyjaśnia w "GW" dyrektor Jędrzej Litwiniuk, "interesują nas szpitale o wysokiej jakości medycznej. Zależy nam na zapewnieniu naszym klientom świadczeń na najlepszym możliwym poziomie. Z tego punktu widzenia drugorzędne jest, czy właścicielem jest powiat bądź województwo czy prywatna spółka". Dyr. Litwiniuk przyznaje, iż "PZU prowadzi rozmowy z wieloma samorządami."
Pierwsza umowa zakupu szpitala ma być ogłoszona już w najbliższych tygodniach - twierdzi dziennik.
Zdaniem  Adama Kozierkiewicza, eksperta w dziedzinie ochrony zdrowia, szpitale zamienione w spółkę na ogół są lepiej zarządzane. "Lepiej, że kupi je PZU niż jakiś prywatny inwestor. Dzięki temu kontrola nad tymi szpitalami będzie większa, bo dominujący właściciel, czyli państwo, nie będzie się chciał wstydzić. Nie będzie więc w nich raczej dążenia do jak największych zysków kosztem pacjentów".

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT