Potrzebne nowe regulacje dla osób poszkodowanych w wypadkach w latach 90- tych

Potrzebna  jest  nowa regulacja  prawna  dla osób, które miały wypadek komunikacyjny  w  latach 90 -tych - pisze "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr  z  27.04.2016 r.), powołując się na   Adama Bodnara,  Rzecznika Praw Obywatelskich (RPO), który zwrócił się do Senatu o podjęcie prac nad ustawą,  rozwiązującą  ten problem.   RPO  twierdzi,  że  osoby poszkodowane w latach 90. "utraciły lub też w najbliższym czasie mogą utracić możliwość uzyskiwania należnych im świadczeń". Poszkodowani w wypadkach w tamtym czasie mogą przestać dostawać rentę od ubezpieczyciela lub  z  Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego (UFG) - podaje dziennik.
Według gazety, o  tym,  że zmiany w prawie są konieczne, przekonany jest także  Rzecznik  Finansowy (RzF). Jak tłumaczy w gazecie  mec. Aleksander Daszewski, radca prawny w Biurze Rzecznika Finansowego, jest to istotne   pomimo,  iż  "działa  nowelizacja ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych,  nakładająca  na ubezpieczycieli obowiązek informowania o zbliżającym się wyczerpaniu sumy gwarancyjnej po wypłacie 80 proc. środków".  Daje to czas poszkodowanym  na złożenie  pozwu  w  sądzie,  zanim suma gwarancyjna ulegnie wyczerpaniu. Dzięki temu mają  szansę waloryzacji świadczeń, ponieważ  "rozpoczęcie procesu po wyczerpaniu sumy gwarancyjnej szanse te minimalizuje" - zauważa  "DGP".  W opinii mec. Daszewskiego,  jeśli nie doczekamy się regulacji ustawowych, problem będzie narastał.  Warto więc  wprowadzić przepisy, które nie zmuszałyby klientów do prowadzenia spraw przed sądem.  Zdaniem  A. Daszewskiego, "idealnym rozwiązaniem byłoby przejęcie obowiązku wypłat po wyczerpaniu się sumy gwarancyjnej przez UFG" - podkreśla dziennik.
Na przykład,  na  początku lat 90-tych sumę gwarancyjną w komunikacyjnym, OC określało rozporządzenie ministra finansów w sprawie ogólnych warunków obowiązkowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych za szkody powstałe w związku z ruchem tych pojazdów (Dz.U. z 1990 r. nr 89, poz. 527). Wynosiła ona początkowo 7,2 mld starych złotych. Następnie sukcesywnie zwiększano te limity i dziś wynosi ona 5 mln euro.

Raty "0 proc." z ubezpieczeniem

Banki nadal  wciskają  kredytobiorcom  ubezpieczenia - donosi "Gazeta Wyborcza"(Nr  z 21.04.2016 r.). Według dziennika, banki   nadal windują ceny kredytów ratalnych ,  sprzedając  klientom niejako przy okazji   "obowiązkowe" polisy towarzystw ubezpieczeniowych,  z którymi współpracują. "A to już od roku jest niezgodne z prawem" - podkreśla "Wyborcza". Jak informuje w dzienniku pracownica banku Santander w markecie Saturn, konsument kupujący w tym sklepie na raty może wprawdzie zrezygnować z ubezpieczenia, ale wówczas "raty 0 proc." będą oprocentowane. Oprocentowanie wynosić będzie wtedy 10 proc. w skali roku - podaje  "GW". Jest  to warunek skorzystania z promocyjnego kredytu ratalnego w sieci sklepów Saturn - "raty 0 proc." . Tak więc, pomimo,  że kredyt z nazwy powinien kosztować 0 zł,  to osoba kupująca  na  raty w sieci Saturn  ponosi jednak wysokie koszty dodatkowego ubezpieczenia - zauważa gazeta.

Potrzeba uregulować rynek odszkodowawczy

Rzecznik Finansowy postuluje uregulowanie segmentu rynku kancelarii  odszkodowawczych, przez których rachunki rocznie przepływa przynajmniej 1,5 mld zł - informuje "Rzeczpospolita"(Nr z 25.04.2016 r.).  Zdaniem  Aleksandry Wiktorow,  Rzecznika  Finansowego, "choć generalnie oceniamy działalność kancelarii odszkodowawczych pozytywnie, to jednak dostrzegamy pewne ryzyka dla konsumentów" - pisze   dziennik.  "Chodzi tu nie tylko o (...) defraudację pieniędzy uzyskanych dla klientów przez nierzetelnych pełnomocników (...) problem namawiania klientów do zawierania szybkich ugód pozasądowych czy przyjęcia tzw. renty skapitalizowanej w formie jednorazowej wypłaty". Dlatego RzF chce  wprowadzenia regulacji, które zmniejszyłyby te ryzyka - podkreśla gazeta.  Według "Rz", projekt założeń do projektu ustawy o doradztwie odszkodowawczym, wysłany przez Rzecznika do Ministra Sprawiedliwości i Ministra Finansów, przewiduje regulacje podobne do już stosowanych przy innych zawodach,  np. doradcy podatkowego,  więc  choćby  poddanie  nadzorowi podmiotów  prowadzących  taką działalność -  pisze dziennik.  Ponadto, według projektu  prawo do wykonywania zawodu doradcy odszkodowawczego  miałyby osoby, które zdały egzamin przed państwową komisją (pod nadzorem Ministra Sprawiedliwości), z  wyższym wykształceniem, nieskazane  za przestępstwo umyślne. Projekt przewiduje też powołanie samorządu, tj. Krajowej Rady Doradców Odszkodowawczych, do której przynależność byłaby obligatoryjna. Krajowa  Rada  prowadziłaby rejestr doradców odszkodowawczych  i firm prowadzących taką działalność -  informuje gazeta. Ona też miałaby decydować o wykreśleniu z tego rejestru podmiotu naruszającego prawo.
Według regulacji  doradca odszkodowawczy byłby zobowiązany  do posiadania  zawodowej polisy OC,  gwarantującej  poszkodowanym ewentualne  odszkodowanie.  RzF  w projekcie  postuluje także  wprowadzenie zakazu pobierania prowizji od rent czy wypłat na koszty leczenia oraz  ograniczenie   maksymalnej  wysokości  wynagrodzenia kancelarii - zauważa "Rzeczpospolita".
Obecnie, żeby założyć tzw. kancelarię odszkodowawczą, nie trzeba mieć  specjalnych uprawnień czy doświadczenia.  Według  Polskiej Izby Odszkodowań, działa dziś około 3 tys. tego typu podmiotów. Z  kolei    Rzecznik Finansowy szacuje, iż  w 2015 r. przez rachunki kancelarii odszkodowawczych przepłynęło 1,5 mld zł.  Przy   poważnych urazach i kumulacji roszczeń, wypłaty w pojedynczych sprawach sięgają nawet  1-2 mln zł.

Polisy ubezpieczeń roweru w niewielkim wyborze


Sezon rowerowy ponownie  otwarty a "rynek ubezpieczeń rowerowych w Polsce nadal raczkuje".  Warto więc rozważyć, gdzie i jak ubezpieczyć swoje rowerowe  eskapady  - radzi "Rzeczpospolita"(Nr z 27.04.2016 r.). Według dziennika,  niewiele towarzystw ubezpieczeniowych oferuje ochronę dla właścicieli jednośladów  - na rynku dostępne są trzy typy polis: Casco (ubezpieczenie od kradzieży i uszkodzenia roweru), OC (ubezpieczenie od szkód wyrządzonych przez rowerzystę osobom trzecim) oraz NNW (ubezpieczenie od następstw nieszczęśliwych wypadków). Decydując się na takie ubezpieczenie,  warto więc rozważyć, jaki typ polisy rzeczywiście będzie dla nas  najkorzystniejszy - radzi gazeta.  Albowiem  "polscy ubezpieczyciele nie są skorzy do rekompensaty strat poniesionych wskutek kradzieży roweru z ulicy. Możliwe jest natomiast ubezpieczenie od rabunku."   Jednak  aby otrzymać odszkodowanie  trzeba  pocierpieć , albowiem według definicji przyjętej przez ubezpieczycieli (np. PZU SA), rabunek   to  kradzież idąca w parze z przemocą fizyczną lub groźbami czy z  włamaniem - zauważa  dziennik.  Najczęściej rowerzyści poszukują jednak ubezpieczenia OC i NWW. To pierwsze gwarantuje ochronę przed odpowiedzialnością finansową w przypadku wyrządzenia szkody osobom trzecim ( opcja dostępna jest na przykład w Proama czy TU Europa). Natomiast  wszyscy ubezpieczyciele oferujący polisy dla rowerzystów dysponują ofertą NWW, jednak z  różnym zakresem takiego ubezpieczenia. Często towarzystwa  dzielą usługi na standardowe i dodatkowe. Różnią się one zakresem, ceną, a przede wszystkim sumą ubezpieczenia w razie wypadku (może być to nawet 50 000 zł za samą opcję NNW). Niektóre towarzystwa takie jak Warta oferują także ubezpieczenia roweru w zestawie z polisą mieszkaniową, traktując  rower jako ruchomość domową (rower może zostać skradziony wyłącznie z domu, ewentualnie podczas przewożenia jako bagaż).  Rozsądniejszą opcją wydaje się być  Assistance Rowerowe w ofercie Proama - twierdzi "Rz", które wprawdzie  nie oferuje  ochrony na wypadek "klasycznej kradzieży spod sklepu", jednak w razie uszkodzenia jednośladu towarzystwo zwraca "koszty naprawy uszkodzonego roweru i pojazdu zastępczego", zapewniając  zestaw usług pomocowych takich jak wizyta u dentysty, rehabilitacja,   a w przypadku usterki roweru podczas wycieczki z rodziną za miasto można liczyć na transport roweru i rodziny na koszt ubezpieczyciela.

Warta  suchą nogą przeszła  wojnę cenową w komunikacji 

Dzięki wybuchowej mieszance konserwatywnej  polityki  cenowej i technologicznych innowacji TUiR  Warta przeżywa najlepszy okres w swojej historii - twierdzi "Puls Biznesu"(Nr z 25.04.2016 r.). Według dziennika, kiedy  inni ubezpieczyciele "wykrwawiali się w wojnie cenowej", towarzystwo kierowane przez Jarosława Parkota  dzięki  dobrym wynikom  inwestowało w IT i nowe technologie, a jego właściciele liczyli zyski. Firma  w ciągu 3 lat  wypracowała  800 mln zł , a więc przyniosła zysk równoważny 25 proc. kwoty, za jaką  została sprzedana    Talanx i Meiji Yasuda - informuje "PB". Gazeta  pisze,  powołując się  na  J. Parkota, iż  Warta w czasie  wojny cenowej  trzymała się zasady niesprzedawania ubezpieczeń ze stratą.  Prezes Parkot  podkreśla,  iż  towarzystwo walczy o klienta "nie ceną, lecz produktami, zakresem ochrony i poziomem usług". W  2016 r. planuje rozwijać ubezpieczenia ochronne.  Zdołało  też   zbudować pozycję na rynku bankowym - w 2015 r. sprzedało w okienkach   bankowych produkty życiowe o wartości ok. 1,2 mld zł .
Według "PB", cyfrowa transformacja Warty ma zakończyć  się w połowie 2017 r.  uruchomieniem portalu e-Agent.

Nowe ubezpieczenie dla  agentów turystycznych

Oferowane przez  brokera Mentor Business & Travel Insurance  pierwsze na polskim rynku ubezpieczenie dla agentów turystycznych  obejmuje pomyłkę w rezerwacji wycieczki, wypadek w miejscu pracy i powódź w biurze - donosi "Rzeczpospolita" (Nr z 22.04.2016 r.).  Produkt, który firmuje  Towarzystwo Ubezpieczeń Wzajemnych   został przygotowany  na  prośbę Ogólnopolskiego  Stowarzyszenia Agentów Turystycznych (OSAT.). Chociaż do sprzedaży trafił w listopadzie 2015 r., to od niedawna  oferowany jest także  niezrzeszonym agentom - pisze dziennik. Według  Grażyny Panek z Mentora,  agenci, którzy wykupią polisę, mogą sami decydować o jej zakresie. Oferta obejmuje  cztery  podstawowe  moduły: ubezpieczenie majątku (m.in. pożar, zalanie biura, kradzież sprzętu czy stłuczenie witryny), odpowiedzialności cywilnej agenta (m.in. błędna kalkulacja lub rezerwacja usługi turystycznej), OC dla agentów turystycznych i okazjonalnych touroperatorów (m.in. od błędów podwykonawców) i ubezpieczenie od następstw nieszczęśliwych wypadków w pracy - podaje gazeta.
"Ubezpieczenie można składać jak puzzle (...). W zależności od zakresu ubezpieczenia składka roczna waha się od 1300 do 2200 złotych. Ci, którzy zdecydują się od razu na zakup OC  i ubezpieczenia majątku mogą liczyć na 30 proc opustu. Uprzywilejowani są członkowie OSAT-u, którzy za usługę  płacą  5 proc.  mniej  niż  pozostali klienci" - przyznaje G. Panek. Według "Rz",  usługa ta  nie cieszy się zbyt dużą popularnością.  Albowiem o słabym jak do tej pory popycie na ubezpieczenia przesądził przede wszystkim niekorzystny dla turystyki czas, w związku z tym umów nie jest zbyt wiele. Jednak w opinii G. Panek, niedługo liczba zawartych z ubezpieczycielem umów może  wzrosnąć, ponieważ  biurom podróży będą kończyć się dotychczasowe polisy ubezpieczeniowe  na  lokale,  w których działają.
"Część z nich może więc zdecydować się na nową, rozszerzoną o OC, usługę" - podkreśla "Rzeczpospolita".

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT