Powiaty nie chcą płacić ubezpieczenia OC za wraki aut na parkingach

Szykuje się kolejna nowelizacja  ustaw ubezpieczeniowych i  prawa o ruchu drogowym, tym razem w sprawie bezpańskich wraków aut (np.  bez tablic rejestracyjnych),  pozostawionych na parkingach - informuje "Rzeczpospolita" (Nr z 15.04.2019 r.).  Jak podaje dziennik, do Sejmu RP  trafiła petycja z postulatami rozwiązania tego problemu. Autorzy dezyderatu z sejmowej Komisji Petycji podkreślają, że w momencie „gdy właścicielem pojazdu staje się samorząd, jest on zmuszony ponosić koszty jego utrzymania i ubezpieczenia. Postępowanie dotyczące przechowania, oszacowania, sprzedaży lub zniszczenia pojazdu leży po stronie samorządów" . A że przejęte samochody zazwyczaj nadają się na złom, nie ma więc sensu płacić za nie OC, bo nikt nie będzie nimi jeździł. Ponadto, ich odwiezienie na specjalny parking i przechowanie jest często droższe niż sam samochód, a poszukiwania właściciela najczęściej kończą się niepowodzeniem - pisze gazeta. Zaś dzięki proponowanym  zmianom samorządy mają otrzymać więcej prawnych możliwości wyrejestrowania pojazdu, co pozwoli samorządom uratować budżety, m.in.  zniesienie obowiązku ich ubezpieczenia z tytułu odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych, usuniętych na podstawie art. 130a prawa o ruchu drogowym w okresie po orzeczeniu przepadku pojazdu na rzecz powiatu.  "Rz" podkreśla, ze  w momencie,  gdy  właścicielem pojazdu staje się samorząd - powiat - jest on zmuszony ponosić koszty jego utrzymania i ubezpieczenia. Komisja Petycji wniosła zaś o wskazanie, czy istnieją racjonalne przesłanki uzasadniające ponoszenie przez samorządy opłat z tytułu obowiązkowego OC aut, których stan uzasadnia skierowanie  ich do kasacji;  "jakie praktyczne skutki miałoby wprowadzenie zmian, które zwalniałyby samorządy z ponoszonych kosztów ubezpieczenia, szczególnie w przypadku pojazdów, które nie nadają się do użytku. Jakie ewentualnie inne, alternatywne rozwiązanie w stosunku do propozycji zawartej w omawianej petycji mogłoby zostać wdrożone?”

Według dziennika, sprawą  od lat zajmuje Związek Powiatów Polskich. A samorządowcy napisali do ministra spraw wewnętrznych i administracji, postulując, iż "należy znieść obowiązek stosowania wobec pojazdów, które przepadły na rzecz powiatu, ustawy o postępowaniu egzekucyjnym w administracji. (...) wprowadzić dla powiatów czas na podjęcie decyzji, co do dalszych losów pojazdu. W tym okresie powiaty muszą być zwolnione z obowiązku rejestracji, obowiązku opłaty podatku od środków transportu oraz obowiązku zawarcia umowy OC posiadaczy pojazdów mechanicznych".  

"Rz"przypomina, iż  straż miejska usuwa pojazdy bez tablic lub porzucone tylko z parkingów przy drogach publicznych, stref ruchu i zamieszkania. W przypadku aut porzuconych na drogach wewnętrznych, straż miejska i policja mogą interweniować tylko w sytuacji, gdy wrak zagraża bezpieczeństwu. "W teorii może usunąć go zarządca terenu, np. wspólnota mieszkaniowa".

 

 

SN:  niejasna klauzula w umowie ubezpieczenia, więc odszkodowanie się nie należy

 

Zdaniem Sądu Najwyższego (sygn. akt I CSK 321/18, wyrok z 12 kwietnia 2019 r.), niejasne sformułowania umowy ubezpieczenia trzeba interpretować na korzyść ubezpieczonego, nawet jeśli jest on podmiotem profesjonalnym. Tym niemniej - w opinii SN -  "niewymienienie w polisie budynku, który ma powstać, mimo klauzuli automatycznego pokrycia spowodowało, że odszkodowanie nie będzie wypłacone" - informuje "Prawo.pl" (z 15.04.2019 r.).

SN rozpatrywał sprawę odszkodowania dla warszawskiej spółki deweloperskiej WAN  od TU  Aviva SA. Firma domagała się od ubezpieczyciela  kwoty 940 tys. 150 zł z odsetkami z  tytułu umowy ubezpieczenia za zalanie nowego budynku - podaje portal.

Strony podpisały umowę ubezpieczenia w listopadzie 2009 r. z sumą ubezpieczenia 19 mln zł. Polisa zawierała klauzule dodatkowe, w tym klauzulę automatycznego pokrycia, co powodowało, iż polisa  obejmuje automatycznym  ubezpieczeniem bez konieczności wcześniejszej deklaracji "wszelkie nowe inwestycje, tj. każdy wzrost wartości mienia, będący rezultatem dodania, zakupu, wymiany, remontu, adaptacji, zaistniałych w okresie ubezpieczenia". Pokrycie to nie mogło jednak przekroczyć 120 proc. zadeklarowanych sum ubezpieczenia. Ponadto, w umowie ubezpieczenia znajdowała się także klauzula miejsca lokalizacji, zgodnie z którą umowa obejmowała  „przyszłe i aktualne lokalizacje własne wynajmowane, dzierżawione, czy inaczej użytkowane”  - pisze "Prawo.pl".  Deweloper  ubezpieczał swoje budynki u strony pozwanej od kilku lat.

I tak, sąd I instancji orzekł na korzyść spółki powodowej, uznając, że  zawarte w polisie pojęcie: "wszelkie nowe inwestycje ",  oznaczało wszelkie nowe budynki, które stawały się mieniem WAN jako środki trwałe. Sąd przyjął bowiem, że umowa obejmowała wszystkie przyrosty mienia, które następowały w okresie ubezpieczenia, zaś oceny tej nie podważała treść klauzuli miejsca lokalizacji. Z tym orzeczeniem nie zgodził się ubezpieczyciel, składając apelację. Natomiast  Sąd Apelacyjny zmienił wyrok zaoczny (nie zgodził się z przedmiotem umowy ubezpieczenia), uznając, że "należało wziąć pod uwagę art. 12 ust. 3 i 4 ustawy z 2003 r. o działalności ubezpieczeniowej", a OWU  oraz umowa ubezpieczenia "powinny być formułowane jednoznacznie i w sposób zrozumiały". Zdaniem SA, postanowienia sformułowane niejednoznacznie interpretuje się na korzyść ubezpieczającego, jednak  przepis ten nie zwalnia strony od analizy rzeczywistej treści umowy. SA orzekł, iż "poszczególne fragmenty umowy należało rozumieć łącznie. Klauzula miejsca lokalizacji nie dotyczyła tylko obiektów czasowych. Sens klauzuli automatycznego pokrycia obejmował tylko ukończone obiekty".

SN podtrzymał wyrok SA, oddalając  skargę kasacyjną dewelopera.

 

 

Polisa kupiona  w Tesco pozwoli na tańsze zakupy w sklepach sieci

 

Multiagencja Superpolisa Ubezpieczenia w 2019 r . ma  otworzyć w super- i hipermarketach sieci Tesco 32 placówki: 16 punktów sprzedaży ubezpieczeń w pierwszej połowie roku   i tyle samo w drugim półroczu - donosi "Rzeczpospolita" (Nr z 13.04.2019 r.). Według dziennika, kolejnych 17 placówek multiagencja zamierza uruchomić w pierwszej połowie 2020 r. przyszłego roku. Jak przyznaje w gazecie Jakub Nowiński z zarządu multiagencji, "blisko 50 nowych placówek w ciągu 1,5 roku oznacza bardzo wyraźne wzmocnienie naszej stacjonarnej sieci sprzedaży (...) Tesco staje się tym samym jednym z naszych strategicznych partnerów, a dzięki olbrzymiej skali swojej działalności daje nam w perspektywie kolejnych lat potencjał dalszego, wspólnego rozwoju" .

Superpolisa Ubezpieczenia obecnie dysponuje siecią ponad 250 punktów sprzedaży, opartej na placówkach własnych, franczyzowych i partnerskich, w tym  11-u zlokalizowanych  w galeriach handlowych. Multiagencja  oferuje  klientom  dostęp do wszystkich najważniejszych ubezpieczycieli na polskim rynku oraz  doradztwo  "w zakresie ubezpieczeń komunikacyjnych, turystycznych, mienia, na życie oraz zdrowotnych" - informuje "Rz" .

Pośrednik  ubezpieczeniowy współpracuje  już  z  blisko 4 tys. niezależnych doradców. Według  Macieja Przybyszewskiego, członka zarządu w Superpolisa Ubezpieczenia, firma nadal aktywnie  poszukuje partnerów biznesowych na rynku, przede wszystkim  pośredników ubezpieczeniowych, z którymi dzieli się know-how i rozwiązaniami IT, tworząc spółki joint venture. Przybyszewski podkreśla, iż  "synergii szukamy z powodzeniem także w innych obszarach" - podaje dziennik. Stąd współpraca z Tesco.

Karolina Komorowska, menadżer Tesco Twoje Finanse w Polsce  twierdzi w gazecie, że współpraca z Superpolisą wzmacnia  propozycję sieci  Tesco "dla klientów z zakresu finansów i ubezpieczeń, jakie oferujemy obecnie pod marką Tesco Twoje Finanse w kanale direct. Dzięki temu, będziemy mogli lepiej odpowiadać na oczekiwania kupujących, także bezpośrednio w naszych sklepach stacjonarnych".

Klienci, którzy wykupią ubezpieczenie w sieci Superpolisy w placówce Tesco, mogą liczyć na kupony zniżkowe  na   zakupy  w Tesco - pisze "Rz".

 

 

Coface: więcej  upadłości  i  restrukturyzacji  firm

 

Coraz więcej bankructw przedsiębiorstw. W I kwartale 2019 r.  liczba upadłości i restrukturyzacji polskich firm wyniosła 224 (wg danych na koniec marca br.) — podaje "Puls Biznesu" (Nr z 12.04.2019 r.) za najnowszym raportem Coface, ubezpieczyciela należności. Jest to o 5 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2018 r. - informuje gazeta.  Przy tym, spośród  wszystkich rodzajów postępowań,  najwięcej ogłoszono upadłości (123, a więc 55 proc.). W omawianym czasie wzrosła także liczba restrukturyzacji (o 19 proc. w ciągu roku), zaś ich udział we wszystkich postępowaniach sięga już 45 proc. (wzrost z 40 proc. w porównaniu z I kw. 2018 r.) - pisze dziennik. Według "PB", wśród restrukturyzacji obecnie  najbardziej popularne są przyspieszone postępowania układowe, których liczba w porównaniu z I kwartałem 2018 r wzrosła aż o 52 proc.

Jak zauważa gazeta, na liczbę upadłości i restrukturyzacji większy wpływ niż sytuacja w kraju ma to, co dzieje się za granicą. Sytuacja na rynkach zagranicznych stwarza  wyższe ryzyko niż rynek krajowy - komentuje dziennik. Na funkcjonowanie polskich przedsiębiorstw wpływa  zarówno spowolnienie gospodarcze w strefie euro, w tym znaczny spadek aktywności przemysłu niemieckiego, jak i  wiele niepewności związanych z procesem wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej.

I tak, największy wzrost upadłości i restrukturyzacji odnotowano w handlu (wzrost o 46 proc) oraz  w transporcie - pisze "PB". Z kolei w budownictwie sytuacja się nie zmieniła, a w sektorze produkcji liczba postępowań spadła o 14 proc.

Jak podkreśla Grzegorz Sielewicz, główny ekonomista Coface w Polsce, wprawdzie  liczba upadłości i restrukturyzacji w pierwszych trzech miesiącach br. wzrosła, to jednak już w wolniejszym tempie niż w analogicznym okresie ub.r.  

 

 

Tylko co czwarta reklamacja jest rozpatrywana na korzyść ubezpieczonych.

 

Klienci firm ubezpieczeniowych i emerytalnych w 2018 r. złożyli aż 370  388 reklamacji.  Rozpatrzono  348 737 z nich,  z czego 89 090  pozytywnie,  uznając roszczenie w całości lub tylko w części. Zdaniem "Rzeczpospolitej" (Nr z 18.04.2019 r.), to oznacza, że zaledwie 25,5 proc. wszystkich reklamacji załatwianych przez ubezpieczycieli i towarzystwa emerytalne kończy się po myśli klientów. W rezultacie wielu z nich decyduje się oddać sprawę do sądu - pisze dziennik. I tak, w 2018 r. zakończyło się 18 tys. 542 postępowań sądowych  przeciwko firmom z rynku ubezpieczeniowo-emerytalnego. Ponadto, na etapie postępowania sądowego zawarto 8885 ugody. Na rzecz klientów sądy zasądziły 157,887 mln zł. Jak podkreśla gazeta,  niezadowoleni  klienci  towarzystw często korzystają  z pomocy Rzecznika Finansowego (RzF),  który  w 2018 r. otrzymał 14  tys. 043 skarg dotyczących ubezpieczeń gospodarczych.  Aż  34,5 proc. wszystkich wniosków dotyczyło ubezpieczeń komunikacyjnych (4843),  w tym 3784 w sprawie komunikacyjnego OC, zwłaszcza co do  sposobu likwidacji szkód. Poszkodowani skarżyli się do RzF na, ich zdaniem, "nieuprawnione kwalifikowanie jej jako całkowitej", na praktykę zaniżania wartości pojazdu w stanie sprzed szkody i zawyżania wartości pozostałości auta, co wiąże  się z  mniejszym odszkodowaniem - podaje "Rz". Skargi dotyczyły również "zwrotu kosztów najmu pojazdu zastępczego, zasadności stosowania amortyzacji części, odszkodowania z tytułu utraty wartości handlowej pojazdu, żądania przedstawienia faktur źródłowych, stwierdzających rodzaj i źródło nabycia części zamiennych stosowanych przy naprawie pojazdu oraz obniżania stawek za roboczogodziny".  Skarżono także - wylicza gazeta - zbyt niskie wypłaty za szkody osobowe ( zaniżanie procentu uszczerbku na zdrowiu), zbyt niskie kwoty zadośćuczynień, zaniżenie bądź odmowę wypłaty zadośćuczynienia za doznaną krzywdę dla najbliższych członków rodziny. Z kolei w  ubezpieczeniach na życie najwięcej skarg do Rzecznika było z ubezpieczeniami wypadkowymi i chorobowymi, będącymi uzupełnieniem ubezpieczeń na życie. Zastrzeżenia dotyczyły najczęściej odmowy uznania roszczenia,a więc uznania przez ubezpieczyciela, iż  zdarzenia nie obejmuje ochrona gwarantowana umową, czy ze  "ubezpieczony zataił lub podał niepełne informacje o stanie zdrowia przed zawarciem umowy" - podaje dziennik. Z kolei w grupowych ubezpieczeniach na życie, przekształcanych  w polisy indywidualne po przejściu ubezpieczonego na emeryturę, najczęstszy problem stanowi  rozwiązanie umowy na skutek nieopłacenia przez ubezpieczonego składki.

Ponadto, nadal klienci skarżą się do RzF na opłaty likwidacyjne oraz niesatysfakcjonującą wysokość świadczenia z polis z UFK.

Według "Rz", ze sprawozdania Rzecznika Finansowego za  2018 r. wynika, iż  RzF  podjął interwencję w 12 022 sprawach (85,6 proc.), jednak  tylko w 21,4 proc. spraw  skutecznie.

Warunkiem podjęcia przez Rzecznika działań w indywidualnej sprawie jest wcześniejsze złożenie przez klienta reklamacji w tej instytucji, na którą chce się poskarżyć, np. w banku, zakładzie ubezpieczeń - pisze gazeta.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT