Prywatne polisy zdrowotne dla każdego ?

Cały czas rośnie sprzedaż prywatnych  ubezpieczeń  zdrowotnych.  W pierwszym kwartale 2016 r. na  takie  polisy  Polacy  wydali około  135 mln zł, to jest o jedną piątą więcej niż w podobnym okresie 2015 r. Jak podkreśla "Rzeczpospolita"(Nr z 28.06.2016 r.), jest to " krok w kierunku obalenia stereotypów na temat prywatnego leczenia (...) że jest przywilejem jedynie bogatych.(...) staje się coraz łatwiej dostępne".  Według gazety, powiększa się także ilość oferowanych usług medycznych, a różnice społeczne  w dostępności do  specjalistycznych konsultacji  lekarskich zmniejszają  się  z  roku na rok. "Sukcesywny przyrost liczby zakupionych prywatnych polis zdrowotnych świadczy o tym, że możemy już mówić o stałym trendzie i rosnącej grupie świadomych klientów.  Nawet ci z przeciętnymi dochodami zdają sobie sprawę z korzyści takiego ubezpieczenia i szukają odpowiednich rozwiązań” - mówi w "Rz"  Ryszard Hałas, dyrektor Sprzedaży Ubezpieczeń z Saltus Ubezpieczenia. W jego opinii atrakcyjne są zwłaszcza grupowe ubezpieczenia zdrowotne,  za które  opłaty  można podzielić pomiędzy pracodawcę i pracownika, co zmniejsza obciążenie. Zdaniem dyr. Hałasa, "nowoczesna i elastyczna formuła „grupówek" zapewnia dostęp do nawet 300 różnych specjalistycznych konsultacji, już przy najtańszym pakiecie" - podaje gazeta.  Dzięki prywatnym ofertom opieki medycznej "pacjent może decydować, gdzie i przez kogo będzie leczony, zwłaszcza, że przy niektórych ofertach lista przekracza liczbę 1000 dostępnych prywatnych placówek (...) Komfort zapewniają już najtańsze pakiety oferujące szeroki  wachlarz  konsultacji. Jedynym ich ograniczeniem jest liczba wizyt" – twierdzi  Hałas.
Dziennik ostrzega przed niedołężnością NFZ w  niedalekiej przyszłości, który nie będzie w stanie zaspokoić wszystkich potrzeb pacjentów, a  czas oczekiwania na wizytę u specjalisty lub leczenie wydłuży się jeszcze bardziej.

300 tys. zł   dla   noworodka   za  utratę  matki

Śmierć matki w  dwa miesiące  po  porodzie  z  powodu  błędu lekarskiego oraz  cierpienie z  tego tytułu dla dziecka  sąd wycenił na 300 tys. zł.  Według "Gazety Wyborczej" (Nr z  27.06.2015 r.),  PZU ma zapłacić noworodkowi  - zgodnie z  wyrokiem sądu -  200 tys. zł zadośćuczynienia i 100 tys. zł odszkodowania.  Dziennik  informuje,  iż   przyczyną śmierci kobiety był nierozpoznany tętniak rozwarstwiający aorty.  Zmarła  kilkakrotnie  zgłaszała  się  do placówek medycznych, a lekarze nie wykryli schorzenia. Na  początku  postawili błędną diagnozę, a później jej  nie zweryfikowali. Tymczasem ojciec dziecka  w rok po  prawomocnym wyroku w sprawie karnej (6 osób z personelu medycznego zostało  skazanych  na rok więzienia w zawieszeniu na 3 lata; sprawa jednego z lekarzy wciąż trwa)  zwrócił się do PZU  z  roszczeniem o   200 tys. zł  zadośćuczynienia dla dziecka,  200 tys. zł odszkodowania za znaczne pogorszenie sytuacji życiowej  oraz  500 zł miesięcznej renty - pisze "Wyborcza". Ubezpieczyciel  jednak  odmówił, twierdząc,  iż  brak jest  jednoznacznych przesłanek do stwierdzenia, że zgon matki pozostaje w związku przyczynowo-skutkowym z postępowaniem personelu medycznego. W rezultacie  sprawa  trafiła  do sądu, a ten nie miał  wątpliwości, że dziecku stała się ogromna krzywda.

Czy można ubezpieczyć  firmę  od  Brexitu?

Czy istnieje możliwość ubezpieczenia się od skutków ekonomicznych i prawnych takich wydarzeń jak ewentualny Brexit? Okazuje się, że tak. Zdaniem  Andrzeja  Jarczyka, prezesa zarządu UNIQA , jednym z zabezpieczeń przydatnych firmie w związku z Brexitem może być ubezpieczenie od utraty zysku - pisze "Dziennik  Gazeta Prawna"(Nr z 23.06.2016 r.). I tak, jeśli przedsiębiorstwo z powodu Brexitu  nie mogłoby kontynuować swojej działalności na Wyspach, a posiada odpowiednią ochronę, może liczyć na świadczenie od  ubezpieczyciela - podaje gazeta. Jak informuje  prezes Jarczyk, firmy  ubezpieczeniowe   "przewidują polisy dla podmiotów gospodarczych, które uwzględniają różnego rodzaju ryzyka polityczne i ekonomiczne". A każde z nich można indywidualnie ubezpieczyć" - zapewnia w dzienniku szef  UNIQA. W opinii prezesa Jarczyka,  tego rodzaju umowy są  negocjowane  indywidualnie,  na  zakres i wysokość składki   ma  wpływ ocena prawdopodobieństwa wystąpienia takiego ryzyka. "Nie są one sztampą, taką jak na przykład ubezpieczenia komunikacyjne" - twierdzi Jarczyk.

Projekt nowej regulacji: obrót nieruchomościami tylko  z  OC


Ministerstwo Budownictwa i Infrastruktury  przygotowuje nowelizację ustawy o gospodarce nieruchomościami  - donosi "Rzeczpospolita"(Nr z 28.06.2016 r.). Według dziennika,   resort  proponuje  zmiany    w przepisach dotyczących zawodu pośrednika sprzedaży nieruchomości,   zarządcy nieruchomością   oraz   rzeczoznawcy  majątkowego. I tak,  Ministerstwo Budownictwa  i Infrastruktury   chce uzależnić ważność umów pośrednictwa w obrocie nieruchomościami  od informacji o ubezpieczeniu Odpowiedzialności Cywilnej.  Jak informuje gazeta,  zdaniem wielu pośredników w obrocie nieruchomościami jest to " zły pomysł".  "Rz" podkreśla, iż przygotowywana  regulacja  jest   pierwszym  dużym  projektem od czasu deregulacji tych zawodów przed trzema laty.  Nie wszystkim jednak ich przedstawicielom te propozycje się podobają.  Według rozporządzenia Ministra Finansów,  suma minimalna, na jaką musi  ubezpieczyć się  pośrednik  wynosi  obecnie   25 tys. euro. Wcześniej każdy z licencjonowanych pośredników musiał posiadać własną sumę minimalną. Teraz ta suma dotyczy całego biura, bez względu na ilość zatrudnianych osób.

Ubezpieczyciel  zapłaci za prywatne leczenie przedsiębiorcy

Sąd Najwyższy w swojej uchwale z 19 maja 2016 roku (III CZP 63/15) orzekł,  iż  firma ubezpieczeniowa zapłaci za prywatne leczenie i prywatną rehabilitację  pokrzywdzonego -  podaje "Rzeczpospolita"(Nr z  24.06.2016 r.). SN uznał,  że "świadczenie ubezpieczyciela w ramach umowy obowiązkowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych obejmuje także uzasadnione  i  celowe  koszty  leczenia oraz  rehabilitacji poszkodowanego niefinansowane ze środków publicznych" - pisze dziennik.  Zdaniem Sądu Najwyższego,  taki obowiązek firm ubezpieczeniowych wynika   z art. 444 § 1 kodeksu cywilnego. W opinii mec. Przemysława  Bialika,  ta uchwała SN może zmienić zasady dochodzenia kosztów leczenia poszkodowanych w wypadkach komunikacyjnych.
 Do tej pory ubezpieczyciele podważali zasadność pokrywania kosztów prywatnego leczenia - zauważa dziennik -  argumentując to możliwością korzystania przez poszkodowanego ze świadczeń w ramach Narodowego Funduszu Zdrowia (NFZ),  zaś  leczenie prywatne  traktowali jak  fanaberię,  za którą  nie  powinni  płacić. Uchwała SN może zaś  wpłynąć na obniżanie kosztów, które ubezpieczyciele będą zobowiązani pokryć.
Sąd Najwyższy rozpatrywał  sprawę  przedsiębiorcy - informuje gazeta -   który na skutek wypadku komunikacyjnego przebywał ponad pół roku na zwolnieniu lekarskim i płacił duże rachunki  za koszty prywatnej rehabilitacji i leczenia.

Za granicą  EKUZ  może  nie  wystarczyć

Warto wykupić dodatkowe ubezpieczenie  kosztów leczenia  wyjeżdżając na  zagraniczne wakacje, nawet z biurem podróży,  ponieważ  polisy oferowane w kosztach wycieczki czy wczasów są często bardzo tanie i, niestety, słabe. Dlatego  wtedy lepiej ubezpieczyć się dodatkowo -  radzi w "Rzeczpospolitej"(Nr z 27.06.2016 r.) Krystyna Krawczyk, dyrektor biura Rzecznika Finansowego (RzF).  W jej  opinii,  zwłaszcza za granicą  warto mieć ze sobą  polisę ubezpieczenia kosztów leczenia oraz polisę  OC w życiu prywatnym. W razie nagłego zachorowania na zagranicznych wakacjach   sama  Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego (EKUZ) może nie wystarczyć. Albowiem  EKUZ  uprawnia tylko do otrzymania za darmo niezbędnych świadczeń zdrowotnych, które są  nieodpłatne także w kraju  pobytu -  podaje dziennik. Tymczasem wezwanie karetki,  pobyt w szpitalu, transport specjalnym ambulansem czy helikopterem do Polski pociąga za sobą  ogromne koszty - podkreśla gazeta.  Warto więc - podpowiada dyr. Krawczyk -  przed wyjazdem do innego kraju  zapewnić sobie i rodzinie ochronę przed koniecznością  poniesienia  takich wydatków.

Można odzyskać utracone pieniądze z  tzw. opłat  likwidacyjnych  polisolokat

Pieniądze stracone w związku z likwidacją  polisolokaty   można dziś jednak odzyskać - pisze "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 25.06.2016 r.).   Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (SOKiK) uznał, że zapisy umowy ubezpieczenia  określające  m.in. wysokość opłat likwidacyjnych ponoszonych przez właściciela tego produktu w razie   wcześniejszej z niego  rezygnacji,   "w rażący sposób"  naruszały interesy  konsumentów - podaje dziennik. A w niektórych przypadkach opłaty likwidacyjne mogły wynosić nawet 100 proc. środków  zgromadzonych na koncie ubezpieczonego.  Klauzule w umowie  jasno  zaś  określały, jaki procent środków zostanie wypłacony w danym momencie rezygnacji z produktu, a "wartość wykupu polisy niemal nigdy nie pokrywała się z jej wartością rzeczywistą" - informuje gazeta.
Tymczasem okres przedawnienia w tym wypadku obejmuje 10 lat - podkreśla "DGP".  Jeśli więc likwidacja polisy na życie nastąpiła w ciągu ostatniej dekady, teraz mamy możliwość uzyskania odszkodowania od instytucji finansowej, która  zajęła  nasze oszczędności jako opłatę likwidacyjną polisolokaty". Jak podkreśla w gazecie Dariusz  Puczydłowski z Kancelarii Prawnej Pro Bono, posiadanie pełnego zestawu dokumentów, a więc  zawartej umowy, potwierdzenia dokonywanych rozliczeń czy zapisów ogólnych warunków ubezpieczenia,  może okazać się pomocne, ale  nie jest  niezbędne.
Przy tym,  część ubezpieczycieli zdaje sobie sprawę ze stanu faktycznego i po „interwencji z naszej strony decyduje się na zwrot bezprawnie pobranych pieniędzy". Dziennik zauważa, iż  „skala problemu jest gigantyczna". Według danych stowarzyszenia „Przywiązani do polisy”, tego typu umowy  o łącznej wartości 56 mld zł.  posiada w Polsce blisko  5 mln osób.
DGP" przypomina, iż  w  tzw.  polisolokacie,  czyli  połączeniu tradycyjnej polisy na życie z lokatą,  część wpłacanych przez klienta środków przeznaczona było na ubezpieczenie, reszta zaś była  inwestowana  i miała generować zyski. W opinii Dariusza Puczydłowskiego  z Kancelarii Prawnej Pro Bono, w  " teorii instrument ten nie różnił się w znaczący sposób od pozostałych. (...) stan rzeczy zmieniał się diametralnie w momencie, gdy z jakichś przyczyn (np. z powodu utraty pracy) chcieliśmy wycofać wpłacone oszczędności przed upływem określonego wcześniej czasu".

Cyber-polisy w Polsce na początku drogi


Stale  rośnie  liczba zagrożeń i incydentów w cyberprzestrzeni. Zdaniem  mec. Artura Piechockiego, radcy prawnego  z kancelarii APLAW, szczególne znaczenie dla przedsiębiorców działających na rynku infrastruktury krytycznej, zwłaszcza  w kontekście nowej dyrektywy o bezpieczeństwie sieci i informacji,   będą miały cyber-ubezpieczenia – pisze  "Rzeczpospolita"(Nr z 28.06.2016 r.). W  Polsce ich  rynek jest nieco opóźniony; obecnie oferuje cyber-polisy  zaledwie trzech ubezpieczycieli,  i to "w wersji dość wąskiej, zwykle wprost przeniesionej z zagranicznych oddziałów ubezpieczycieli albo jako dodatek do innych ubezpieczeń" - twierdzi dziennik. Według gazety,  możemy jednak  oczekiwać rozwoju rynku ubezpieczeniowego  również  i w tym kierunku. "Rz" informuje, iż  "zagranicą oferowane są znacznie szersze pakiety ubezpieczeń niż w Polsce  i między  innymi z tego powodu poziom korzystania z cyber-polis jest wyższy".  I tak, w USA cyber- polisy sprzedaje  aż 50 ubezpieczycieli, zaś do 2020 r.  wartość tego sektora branży  w USA może wynosić nawet 10 miliardów .  Według szacunków w  2014 r. , około 90 proc. premii z tytułu takich polis  o wartości 2,5 mld USD  pokrywało wyłącznie ryzyka w USA - dodaje gazeta. Z kolei w Wielkiej Brytanii z cyber-polis korzysta  2 proc. największych firm.  Nawet  w krajach, w których od lat oferowane są cyber-polisy,   "uważa się, że ich rynek jest nadal mało dojrzały, a stopień zrozumienia dla ryzyk, które ubezpieczenia mają pokryć niski" - pisze "Rz". W opinii gazety, nie można przewidzieć zaś  "częstotliwości, ani powagi incydentów, które powinny zostać objęte ubezpieczeniami. W rezultacie pewne dane aktuarialne nie będą dostępne" - podkreśla dziennik.
W opinii mec. Artura Piechockiego z  APLAW,  rynek cyberubezpieczeń w Polsce ma szansę na rozwój. "Musi jednak zostać spełnionych kilka warunków"  – pisze  „Rzeczpospolita”.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT