Przed wyjazdem na zagraniczny urlop warto sprawdzić OWU polisy turystycznej, którą dołącza organizator

Około jedna trzecia Polaków wyjeżdżających na zagraniczny urlop zawsze korzysta z oferty biur podróży,  polegając  wyłącznie na polisach touroperatorów - wynika z najnowszego badania przeprowadzonego na zlecenie Towarzystwa Ubezpieczeń Europa. Tymczasem  informacja o dołączeniu ubezpieczenia turystycznego do wykupionej wycieczki  może uśpić naszą czujność - ostrzega  "Prnews.pl"(www.prnews.pl z 16.05.2015 r.). Z badań TU Europa wynika zaś, iż  większość Polaków wprawdzie próbuje się zapoznać z Ogólnymi Warunkami Ubezpieczenia (OWU), ale 51 proc. rodaków  czyta je pobieżnie lub wcale, ufając  informacjom  od osoby sprzedającej polisę. Zaś brak sprawdzenia  przed czym chroni posiadane   ubezpieczenie turystyczne -  pisze portal -  może nieść przykre konsekwencje w momencie zachorowania lub wypadku podczas wyjazdu. Wprawdzie  polskie przepisy nakładają na biura podróży obowiązek ubezpieczenia uczestników wycieczek zagranicznych w zakresie kosztów leczenia i następstw nieszczęśliwych wypadków (NNW), to jednak  "ubezpieczenia oferowane przez biura podróży w pakiecie z wyjazdami turystycznymi najczęściej mają podstawowy zakres i dość niskie sumy ubezpieczenia, które mogą okazać się niewystarczające w razie poważniejszej choroby czy wypadku. (...) Istnieje zatem ryzyko, że sumy ubezpieczenia będą zbyt niskie, aby pokryć wszelkie koszty związane z przykrym zdarzeniem". Warto więc  sprawdzić - radzi "Prnews.pl" - co oferuje polisa dołączona do wycieczki i porównać to z naszymi planami wakacyjnymi oraz  kosztami pomocy medycznej czy akcji ratunkowej w kraju, do którego się wybieramy. I jeżeli sumy ubezpieczenia są zbyt niskie, a zakres ograniczony, warto ubezpieczyć się indywidualnie. Portal radzi, aby poprosić  touroperatora  o OWU  i uważnie je  przeczytać. Albowiem jak pokazują ubiegłoroczne wyniki badania TU Europa, "ponad połowa ankietowanych, którzy odwiedzili kraje UE, była przekonana, że NFZ pokrywa w pełni koszty leczenia na terenie Unii. Niestety, ubezpieczenie w ramach Europejskiej Karty Ubezpieczenia Zdrowotnego pokrywa około 80 proc. kosztów leczenia".  Natomiast  resztę, a także pełne koszty ratownictwa czy transportu medycznego, polski pacjent musi zapłacić sam - podkreśla www.prnews.com.pl.

Idealnym rozwiązaniem w komunikacji ubezpieczyciela byłaby elektroniczna wizytówka przedstawiciela towarzystwa


Wizytówka jest skutecznym   narzędziem  komunikacji w bankach i towarzystwach ubezpieczeniowych w celu  pozyskania i utrzymania klienta,  jeżeli ma swój cel i odpowiednią formę - pisze "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 15.06.20156 r.) . "W przeciwnym razie jest niepotrzebnym skrawkiem papieru" - twierdzi gazeta, powołując się na badanie portalu  "mojebankowanie.pl" przeprowadzone w maju br. w placówkach 21 banków oraz 11 ubezpieczycieli. W ramach badania  eksperci otrzymali od doradcy wizytówkę. "Sprawdzili, jakie dane się na nich znajdują oraz na ile łatwo można się skontaktować bezpośrednio z obsługującym nas doradcą (wysłano e-mail, zadzwoniono pod numer stacjonarny oraz komórkowy)" - podaje dziennik. Ponadto, z  przeprowadzonej także (maj/czerwiec br.)  wśród klientów ankiety (1110 badanych) wynika iż,  45 proc. z nich  sądzi,  iż  wręczenie wizytówki po rozmowie jest dobrą formą przekazania kontaktu; dla 42 proc. respondentów jest ona niepotrzebna. Natomiast  tylko 8 proc. z nich  nosi otrzymaną  wizytówkę przy sobie (w portfelu, dokumentach podręcznych), 50 proc. przechowuje ją z resztą otrzymanych dokumentów,  a 38 proc. prędzej czy później ją wyrzuca. Jak podkreśla "DGP",  aż 54 proc. ankietowanych nigdy nie skorzystało z otrzymanej wizytówki. Zdaniem ankietowanych,  zdecydowanie brakuje na wizytówkach godzin otwarcia placówki – blisko 68 proc. ankietowanych uważa tę  informację za potrzebną. Tymczasem z ankiety wynika, że adres placówki znajduje się "na 94 proc. wizytówek, jednak godziny otwarcia umieszczono tylko na 3 proc. wizytówek"  - podaje gazeta. I wbrew pozorom,  numer telefonu komórkowego wskazany na wizytówce nie jest „głuchym telefonem” - z  badania wynika, że najskuteczniej klient dodzwoni się  na  komórkę (odebrało go 89 proc. doradców;  w dwóch przypadkach ubezpieczycieli agent oddzwonił). Telefon stacjonarny odebrano w 80 proc. placówek, a na e-maila odpowiedziało 77 proc. doradców. Z badania placówek oraz  z ankiety wynika, że papierowa wizytówka staje się coraz mniej użyteczną formą kontaktu, ponieważ klienci nie mają jej przy sobie, kiedy jest potrzebna. "W dobie smartfonów i popularności telefonów komórkowych idealnym rozwiązaniem byłaby elektroniczna wizytówka, rozwiązanie stosunkowo nisko kosztowe" - zauważa "DGP".

PZU przejmuje warszawskie Centrum Medyczne Gamma

Ortopedia skusiła PZU SA . Lider polskich ubezpieczeń (poprzez fundusz FIZAN BIS2 zarządzany przez TFI PZU ) zainwestował  w warszawskie Centrum Medyczne Gamma, specjalizujące się w diagnostyce obrazowej i kompleksowym leczeniu pacjentów z dolegliwościami narządu ruchu - donosi "Puls Biznesu"(Nr z 17.06.2015 r.). Według gazety,  jest  to pierwszy szpital w portfelu ubezpieczyciela, a inwestycja (fundusz FIZAN BIS2  stanie się właścicielem ponad 60 proc. kapitału CM Gamma) będzie służyć pomocą klientom  PZU poszkodowanym w wypadkach komunikacyjnych. Zdaniem Ryszarda Trepczyńskiego, członka  zarządu PZU, odpowiedzialnego za inwestycje, jest to  "pierwszy, ale na pewno nie ostatni szpital w naszym portfelu"
Centrum Medyczne Gamma. Spółka to  jeden z niewielu ośrodków prywatnych w Polsce,  realizujących świadczenia medyczne w obrębie ortopedii i traumatologii oraz chirurgii kręgosłupa w pełnym zakresie (tj. obejmującym wszystkie procedury lecznicze w obrębie układu mięśniowo-szkieletowego) – od leczenia ambulatoryjnego, przez wysokospecjalistyczną diagnostykę obrazową, po leczenie operacyjne i rehabilitację - informuje dziennik.
Dla szpitala współpraca oznacza rozszerzenie portfela klientów o pacjentów posiadających polisy zdrowotne, polisy komunikacyjne OC, polisy typu travel etc.

Rzecznik Finansowy nie zajmie się odszkodowaniami z ubezpieczeń komunikacyjnych

Chociaż  najwięcej skarg do Rzecznika Ubezpieczonych dotyczy odszkodowań za wypadki na drodze, to  właśnie nimi nie zajmie się  Rzecznik Finansowy,  nowy organ   proponowany w  poselskim  projekcie  ustawy, który ma, w intencji  posłów.  zastąpić Rzecznika Ubezpieczonych  i  poprawić los klientów towarzystw - podaje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 16.06.2015 r.).  Zdaniem posłanki Krystyny Skowrońskiej,  przewodniczącej sejmowej komisji finansów publicznych,  nadrzędnym celem proponowanych zmian jest "wzmocnienie pozycji klientów w starciach z bankami oraz zakładami ubezpieczeń. (...)o przesądzenie, że jeśli podmiot rynku finansowego nie rozpatrzy reklamacji w ciągu 30 (lub w szczególnych przypadkach 60) dni, będzie ona uznana za rozpatrzoną zgodnie ze wskazaniem konsumenta". Skowrońska uważa, iż "projekt należy traktować jako niezmiernie pilny – stąd też plan, aby uchwalić ustawę przed wakacjami. Ze względu na 14-dniowe vacatio legis zaczęłaby ona obowiązywać jeszcze w tym roku" - donosi gazeta. Według "DGP", może się to jednak okazać niemożliwe. Do projektu ustawy wpłynęły bowiem druzgocące opinie. I tak, RzU  "w 23-stronicowym stanowisku punkt po punkcie miażdży poselską  propozycję. Stanowisko to podkreśla,  że skrajnie złą decyzją jest stworzenie jednego organu, który ma pomagać klientom i w relacjach z bankami, i z zakładami ubezpieczeń. W opinii  Aleksandry Wiktorow, Rzecznika Ubezpieczonych, "prowadzić to może bowiem do wielu problemów (...), a także niekorzystnie wpływać na efektywność podejmowanych działań na rzecz konsumentów usług finansowych.” Zdaniem RzU,  parlamentarzyści zamiast zwiększyć ochronę, chcą zmniejszyć liczbę osób, którym będzie ona przysługiwała - podaje "DGP". "Zgodnie z projektem bowiem rzecznik finansowy nie będzie zajmował się sprawami poszkodowanych w wypadkach objętych ochroną wynikającą z ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej czy korzystających z ochrony w ramach umowy ubezpieczenia na cudzy rachunek (czyli np. niektórym pracownikom). Projekt ustawy nie przewiduje także możliwości interwencji w przypadku skarg poszkodowanych w wypadkach drogowych" - informuje gazeta. Według Aleksandry Wiktorow, ustawodawca powinien też "jasno określić, co stanie się ze sprawami, które obecnie prowadzi jego urząd. Ich przekazanie tworzącej się dopiero instytucji mogłoby bowiem negatywnie wpłynąć na czas i jakość pomocy udzielanej klientom instytucji ubezpieczeniowych. Chodzi o 4000 prowadzonych postępowań skargowych oraz ponad 6500 tych, które wpłynęły od początku 2015 r."
Natomiast  Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia” - pisze dziennik - ma największe pretensje do parlamentarzystów  właśnie "o sposób procedowania projektu". Z kolei w opinii Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK), " ważna jest integracja wszystkich elementów sieci na rzecz ochrony konsumentów (...). Propozycja powołania odrębnego organu, który nie będzie częścią tej sieci, budzi obawy, że może okazać się on nieskuteczny.”
Posłowie nie mają co liczyć na wsparcie także wśród przedsiębiorców - zauważa "DGP.
Projekt, po pierwszym czytaniu w Sejmie trafił do komisji.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT