Regresy częstą podstawą sporów prawnych pomiędzy ubezpieczycielami

Wzajemne rozliczenia pomiędzy ubezpieczycielami działają  i funkcjonują coraz lepiej - pisze "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 19.08.2013 r.). Dariusz Zalesiński, zastępca dyrektora Biura Likwidacji Szkód w Concordii, twierdzi w gazecie, iż przy odszkodowaniach do 2 tys. zł wypłaty są automatyczne, ale w sytuacji   wartości szkody wyższej od tej kwoty, towarzystwa  ubezpieczeń  dokładnie sprawdzają dokumentację. Jeśli wynik takiej kontroli wskaże  uchybienia,  wypłata odszkodowania jest  blokowana. "DGP" podkreśla, powołując się  na   Agnieszkę Rosa z Biura Prasowego PZU, iż dla zakładów problem stanowią zaś tzw. regresy,  wpływające do ubezpieczycieli po 2-3 latach od wypłaty odszkodowania. Według dziennika, zdarzają się takie sprawy  najczęściej przy odszkodowaniach wypłacanych z tytułu autocasco, kiedy to ubezpieczyciel zwraca się z regresem do ubezpieczyciela OC sprawcy szkody, czy też w przypadku szkód spowodowanych wpadnięciem pojazdu w dziurę w jezdni  (zarządcy dróg często  nie przyznają się do winy). Ponadto, ubezpieczyciele często w różny sposób wyliczają także wartość szkody spowodowanej zalaniem.
Zdaniem "DGP",  chociaż towarzystwa ubezpieczeń  nie zdradzają, jakich kwot dotyczą regresy, to jednak  szacuje się iż rocznie może to być kilka, kilkanaście mln zł  w każdym zakładzie.

Polacy za  wyższymi  odszkodowaniami z komunikacyjnego OC ale  bez podwyżek cen polis

Chociaż ponad połowa Polaków chce wyższych odszkodowań dla ofiar wypadków drogowych, to jednak tylko co czwarta badana osoba skłonna byłaby zapłacić wyższą składkę na polisę OC - podaje "Rzeczpospolita"(Nr z 19.08.2013 r.), powołując się na  badania,  przeprowadzone na zlecenie Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego. Prawie 70 proc. właścicieli i użytkowników pojazdów nie jest skłonna płacić drożej za OC, aby świadczenia  dla ofiar wypadków były wyższe.
I tak - pisze dziennik - "blisko połowa właścicieli i użytkowników pojazdów uważaj, że cena ich komunikacyjnego ubezpieczenia OC jest za wysoka. Drugie tyle sądzi, że pobierane przez ubezpieczycieli opłaty są odpowiednie".  Według gazety, opinie o wysokości wypłacanych odszkodowań z komunikacyjnego OC "nie są już tak jednorodne". Za wystarczające uważa je 34 proc. badanych; dla 41 proc.  są za niskie, zaś  20 proc. nie ma zdania. 
Przy tym, tylko połowa Polaków jest świadoma tego, że odszkodowania dla ofiar wypadków w całości pochodzą ze składek ubezpieczeniowych. "Reszta osób najczęściej sądzi, że pieniądze te pochodzą np. z ZUS czy z budżetu państwa. Sława Cwalińska-Weychert, wiceprezes UFG podkreśla, iż skoro  pieniądze na odszkodowania dla ofiar wypadków pochodzą ze składek OC płaconych przez właścicieli pojazdów, stąd "oczekiwanie wyższych odszkodowań musi przełożyć się na wzrost cen tych ubezpieczeń".  .
Zdaniem prawie 40 proc. badanych, jeśli  ceny OC  pójdą w górę,  możliwy jest wzrost liczby pojazdów jeżdżących po polskich drogach bez tego ubezpieczenia - pisze "Rz". " Tylko co dziesiąty pytany, sądzi że przy rosnących cenach OC Polacy będą rezygnować z posiadania pojazdu".

Kiedy odszkodowanie z tytułu utraty czy likwidacji  auta można uznać za koszty uzyskania przychodów


Firma, która decyduje się na bezgotówkową formę likwidacji szkody, musi zapłacić tylko VAT z faktury otrzymanej z warsztatu samochodowego. Pozostałe rozliczenia odbywają się bezpośrednio pomiędzy nim a ubezpieczycielem - wyjaśnia "Rzeczpospolita"(Nr z 19.08.2013 r.). Dziennik pisze, iż  aby wydatki związane z utratą lub likwidacją samochodu można było wliczyć w koszty uzyskania przychodów, konieczne jest posiadanie  jego  ubezpieczenia  dobrowolnego. "Stosownie bowiem do art. 16 ust. 1 pkt 50 ustawy o CIT oraz art. 23 ust. 1 pkt 48 ustawy o PIT zaliczenie do kosztów uzyskania przychodów strat powstałych np. w wyniku kradzieży albo całkowitego zniszczenia samochodu jest uzależnione od tego, czy pojazd taki był objęty ubezpieczeniem dobrowolnym. Chodzi przy tym zarówno o samochody osobowe, jak i ciężarowe, a także zarówno te, które są w ewidencji środków trwałych firmy, jak i te, które są przedmiotem leasingu operacyjnego".
Tymczasem  - przypomina gazeta -  obowiązkowe ubezpieczenie OC pojazdu "zapewnia ubezpieczonemu ochronę przed odpowiedzialnością cywilną, powstałą na skutek szkód wyrządzonych osobom trzecim bądź w ich mieniu do wysokości określonej sumy gwarancyjnej". Polisa AC chroni zaś "przed wszelkimi zdarzeniami, w wyniku których pojazd ubezpieczonego może ulec mechanicznemu uszkodzeniu np. w wyniku zderzenia czy kolizji." Natomiast dodatkowe ubezpieczenie assistance, często proponowane dodatkowo do ubezpieczenia OC czy też AC,  zapewnia wsparcie podczas ewentualnych awarii części mechanicznych pojazdu". Według "Rz", zdarza się, iż  podatnicy oszczędzając  na kosztach utrzymania samochodów służbowych,  rezygnują z dobrowolnych ubezpieczeń tych pojazdów. .

Będzie krótsza ścieżka do likwidacji autoszkody

Polska Izba Ubezpieczeń (PIU) kończy prace nad systemem umożliwiającym likwidację szkód z polisy komunikacyjnej u ubezpieczyciela poszkodowanego. Jego wejście w życie spowoduje - twierdzi "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 14.08.2013 r.)-  że klient będzie otrzymywał odszkodowanie  wyliczone na podstawie wyceny niezależnego rzeczoznawcy i od  towarzystwa, w którym sam jest ubezpieczony. Firma ta następnie zwróci się  do ubezpieczyciela sprawcy o zwrot wypłaconych pieniędzy w ramach regresu. Rozwiązania te  mają wejść w życie z początkiem 2014 r.  Projekt  PIU jest dobrowolny. Izba  liczy się więc  z tym, że nie wszystkie firmy ubezpieczeniowe od razu system przyjmą - zastrzega gazeta.  Przedstawiciele PIU spodziewają się jednak, iż  rozwiązanie poprą najwięksi rynkowi gracze;  później przyłączy się do systemu reszta ubezpieczycieli.
Jak mówi w dzienniku  Piotr Dyszlewicz, dyrektor biura likwidacji szkód Ergo Hestii, "z punktu widzenia poszkodowanego byłoby to niewątpliwie uproszczeniem sprawy ". W przypadku szkody zwracałby się do swojego ubezpieczyciela OC bez potrzeby ustalania i poszukiwania ubezpieczyciela sprawcy". W jego opinii,  nowy system rozliczania strat ma ułatwić życie klientowi. "Niewykluczone też, że firmy będą się starały, aby klienci dostawali jak najwyższe odszkodowania".  Natomiast Radosław Bedyński, dyrektor ds. likwidacji szkód komunikacyjnych i majątkowych w PZU uważa, iż wprowadzenie systemu "znacznie zmieni dynamikę rynku, tworząc silniejsze relacje klientów z ubezpieczycielami".
Zdaniem  Marcina Tarczyńskiego z  Polskiej Izby Ubezpieczeń, "dokładne zasady rozliczeń między firmami to jedna z najważniejszych rzeczy, którą musimy opracować w trakcie prac przygotowawczych''.  Mariusz Sarnowski, dyrektor departamentu likwidacji szkód w Axa Direct zaznacza, iż  kluczowe jest,  kwestie rozliczeń finansowych pomiędzy ubezpieczycielami  zostały zaakceptowane przez wszystkich lub prawie wszystkich uczestników rynku. W opinii Sarnowskiego, jest to "podstawowy warunek, by zapewnić powszechność nowego systemu likwidacji". "Chodzi o uniknięcie sytuacji, w której jedno towarzystwo nie uznaje roszczeń drugiego i nie chce oddać mu pieniędzy, które trafiły już do poszkodowanego klienta" - wyjaśnia w gazecie. 
Obecnie zasadniczym kryterium wyboru polisy OC jest cena, a nie jakość obsługi.  Nowy system likwidacji szkód  może zakończyć wojny cenowe pomiędzy ubezpieczycielami, zaś "poprawa jakości obsługi może ograniczyć ekspansję kancelarii odszkodowawczych, zarabiających na maksymalizacji odszkodowań" - podkreśla "DGP".

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT