Renty z UFG dla poszkodowanych sprzed lat?

Poszkodowani sprzed wielu lat nie będą musieli walczyć w sądach o renty. Wypłaci je Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny (UFG). Takie rozwiązanie przewiduje projekt nowelizacji ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (PBUK)- informuje "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 28.05.2019 r.). Propozycja nowej regulacji w sprawie problemów z  wyczerpywaniem  się sumy gwarancyjnej, została przygotowana  już dwa lata temu przez senatorów, zaś teraz zaczął nad nią  pracować Sejm - pisze gazeta. Dziennik podkreśla, iż "jest wola, by ustawę uchwalić jeszcze w tej kadencji parlamentarnej".

Obecnie osoby, które uległy poważnym wypadkom do początku XXI w., otrzymują od ubezpieczyciela pieniądze z tytułu umów ubezpieczenia OC tylko do chwili osiągnięcia limitu sumy gwarancyjnej. Aby dostawać rentę dalej, muszą pozwać ubezpieczyciela o podniesienie progu. Jednak takie postępowania sądowe potrafią trwać latami. "Bywało więc tak, że ktoś zostawał bez środków do życia, a nie miał jeszcze w ręku korzystnego dla siebie prawomocnego wyroku" - podaje "DGP". Tymczasem procedowany właśnie projekt ustawy przewiduje, że "w przypadku wyczerpania się sumy gwarancyjnej, roszczenia za szkody osobowe z tytułu umów ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych oraz ubezpieczenia OC rolników" zaspokajać będzie UFG... “  aż do wysokości obecnie obowiązującej sumy gwarancyjnej, czyli maksymalnie 5 mln euro". Wzrosną zatem wydatki UFG - prognozuje gazeta. A to oznacza, że wzrosną również składki wpłacane do UFG przez ubezpieczycieli. W opinii dziennika, pociągnie to za sobą wzrost cen polis komunikacyjnych. "Trudno bowiem przypuszczać, by korporacje wzięły koszt na siebie" - tłumaczy "DGP".

Według szacunków autorów projektu ustawy, “zwyżka ceny ubezpieczenia na osobę powinna sięgać co najwyżej 60 groszy". Choć niektórzy eksperci obawiają się, że zakłady ubezpieczeń wykorzystają to do znacznie dotkliwszego dla obywateli podniesienia cen.

W opinii ekspertów, wyznaczenie UFG jako podmiotu zobowiązanego do wypłacania świadczeń poszkodowanym po wyczerpaniu się sumy gwarancyjnej jest właściwym wyborem.

Jednak zastrzeżenia budzi ograniczenie regulacji tylko do zdarzeń sprzed 1 stycznia 2004 r. Tymczasem od 1 stycznia 2004 r. do 31 grudnia 2005 r. suma gwarancyjna wynosiła 350 tys. euro na jednego poszkodowanego. "Jest to zatem kwota, której wyczerpanie po poważnym urazie łatwo sobie wyobrazić" - podaje dziennik. Z kolei, "z danych KNF wynika, że aktywnych rent za zdarzenia z lat 2004–2005 jest ponad 1400. Jest to więc spora grupa osób i warto się pochylić nad ich sytuacją oraz dokonać zabezpieczenia ich świadczeń rentowych".  

Dopiero od 1 stycznia 2006 r. sumę gwarancyjną podniesiono do 1,5 mln euro - podkreśla w  "DGP" mec. Andrzej Gryczka z Kancelarii Prawnej AnLex. Prawnik zauważa, ze "jeśli ustawodawca tego nie uczyni, osoby poszkodowane w tym czasie będą w gorszej sytuacji  i od ofiar wypadków z wcześniejszego okresu, i tych z późniejszego. Nie można by  więc wykluczyć nawet zaskarżenia ustawy do Trybunału Konstytucyjnego".

Ponadto, projekt ustawy dotyczy wyłącznie tych rentowych, zaś nie uwzględniono w  nim kwestii związanych z refundacją niektórych kosztów ponoszonych przez osoby poszkodowane (np. zakup wózków inwalidzkich czy sprzętu  ortopedycznego itp.), a które są każdorazowo rozliczane przez ubezpieczycieli na podstawie rachunków dostarczanych przez poszkodowanego, a nieujęte w rentach –  wskazuje A. Gryczka. Podkreśla, ze rozszerzanie liczby uprawnionych do wypłat oraz zwiększenie finansowych obciążeń UFG przełożyłoby się na wzrost obciążeń ubezpieczycieli, a więc ich  klientów. A na to  nie ma zgody rządu – pisze "DGP".

Zdaniem radcy prawnego, Piotra Stosio, " pogodzić te interesy" pomogłoby np.  wprowadzenie w ustawie uprawnienia przysługującego UFG do żądania regresu od sprawców wypadków.

 

 

Odszkodowania dla bliskich za nieodpłatną opiekę nad poszkodowanym spowodują  wzrost cen polis OC?

 

Sąd Najwyższy  ma  rozstrzygnąć  kwestię odszkodowań  dla  opiekunów,  osób bliskich dla   poszkodowanych  np. w wypadkach komunikacyjnych, z tytułu ich nieodpłatnej opieki nad nimi - podaje "Rzeczpospolita" (Nr z 29.05.2019 r.). O wydanie takiej uchwały, rozstrzygającej rozbieżności w orzecznictwie zwrócił się do SN Rzecznik Finansowy (RzF).  Zdaniem Rzecznika, "nieodpłatna opieka nad poszkodowanym, świadczona przez członka rodziny czy przez inną osobę, wymaga zrekompensowania za pomocą odszkodowania stanowiącego ekwiwalent wartości pracy wykonanej przez opiekuna" - pisze  dziennik. Jeżeli więc  Sąd Najwyższy zajmie stanowisko    korzystne dla osób bliskich  poszkodowanym w wypadkach drogowych, to ubezpieczycieli będzie czekał kolejny wzrost kosztów związanych z OC - informuje gazeta, powołując się  na ekspertów  porównywarki ubezpieczeniowej Ubea.pl. I co istotne, orzeczenie SN  będzie  dotyczyło nie tylko konsekwencji niedawnych wypadków, ponieważ mogą się pojawić również znacznie starsze roszczenia. Jak podkreśla w "Rz" Paweł Kuczyński, prezes Ubea.pl,  termin przedawnienia roszczeń związanych z przestępstwem (w tym również z przestępstwem popełnionym na drodze), aktualnie wynosi aż dwadzieścia lat. Z kolei  "typowy dla większości szkód likwidowanych przy pomocy OC”, trzyletni termin przedawnienia - twierdzi  P. Kuczyński - również  dla towarzystw ubezpieczeń  stwarza  ryzyko napływu dodatkowych roszczeń związanych z opieką nad bliskimi.

 

 

SN: nieważne postanowienia umowne dopuszczające podwójną redukcję sumy ubezpieczenia

 

Zdaniem Sądu Najwyższego (sygn. akt II CSK 454/18), klauzula przewidująca podwójną redukcję kwoty odszkodowania z ubezpieczenia majątkowego – najpierw "do poziomu sumy ubezpieczenia, a potem proporcjonalnie do łącznej wartości przedmiotów ubezpieczenia – jest nieważna". Jak donosi "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 29.05.2019 r.), SN uznał postanowienia umowne, dopuszczające podwójną redukcję sumy ubezpieczenia za niezgodne z przepisami kodeksu cywilnego. SN orzekł, iż zastosowanie uwzględnionej w OWU zasady proporcji byłoby "krzywdzące dla ubezpieczonego" oraz  "godzi w sens powiązania między sumą ubezpieczenia a składką".

SN rozpatrywał sprawę  wypłaty odszkodowania dla spółki Anrest, właściciela zespołu pałacowego, w którym spółka prowadziła hotel i restaurację, a który to obiekt strawił pożar - podaje gazeta. Pałac z całym wyposażeniem był ubezpieczony od ognia i innych zdarzeń losowych w Ergo Hestii na sumę   500 tys. zł. Gdy więc pożar w 2011 r. zniszczył   znaczną część budynku oraz  całe wyposażenie  części hotelowej  i  restauracyjnej,  straty firmy z tego tytułu oszacowano  na  610 tys. zł.  Jednak ubezpieczyciel  wypłacił spółce 350 tys.  zł odszkodowania - informuje dziennik. W związku z tym,  poszkodowana firma domagała  się od towarzystwa  kolejnych 160 tys. zł. Ergo Hestia jednak odmówiła, powołując się na zawartą w OWU zasadę proporcji. Ogólne warunki ubezpieczenia (OWU) przewidywały bowiem   klauzulę redukującą wypłatę.  Jak wyjaśnia gazeta, "suma ubezpieczenia była zmniejszana proporcjonalnie do wartości łącznej ubezpieczonych rzeczy i nieruchomości, które były przedmiotem umowy",  albowiem  polisa  przewidywała "konieczność redukcji sumy ubezpieczenia i co za tym idzie – odszkodowania". Natomiast wypłacona kwota nie mogła przekraczać sumy ubezpieczenia - podkreśla "DGP". Sprawa trafiła więc do  sądu. I tak, sąd okręgowy stwierdził, że pomniejszenie świadczenia jest naruszeniem zasady ekwiwalentności świadczeń z art. 805 k.c. i zasądził wypłatę 140 tys. zł z odsetkami. Z kolei  sąd apelacyjny, do którego odwołał się ubezpieczyciel,  potwierdził  zasadność zastosowania zasady proporcji i  oddalił powództwo. Natomiast Sąd Najwyższy, do którego poszkodowana spółka zwróciła się o ze skargą kasacyjną,   uchylił wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpatrzenia.

 

 

Zasiłek od państwa nie zmienia faktu, że przysługuje nam pełna kwota odszkodowania

 

Zasiłek celowy od państwa  na pokrycie wydatków związanych z klęską  żywiołową (typu powódź, pożar czy huragany)  lub ekologiczną,  "ma się nijak do wypłaty odszkodowania" - pisze "Bezprawnik.pl" (z 23.05.2019 r.). Portal radzi, aby  w sytuacji zniszczenia naszego mienia przez tego typu katastrofy  walczyć o swoje z ubezpieczycielami. Oczywiście, jeśli  jest się w  posiadaniu  stosownej polisy ubezpieczeniowej. Zasiłek  celowy to  bowiem świadczenie uznaniowe, natomiast "odszkodowanie z tytułu ubezpieczenia jest zaś częścią umowy, w związku z czym ubezpieczyciel nie może uwolnić się od świadczenia z tego tytułu".

Według "Bezprawnik.pl", jeszcze parę lat temu ubezpieczyciele bardzo niechętnie wypłacali całość należnego odszkodowania, tłumacząc że poprzez wypłatę pełnego świadczenia  poszkodowany -na przykład  przez powódź -  nadmiernie się  wzbogaci, jeśli już otrzymał zasiłek od  państwa. Według portalu, dopiero wyrok Sądu Najwyższego rozwiał  te wątpliwości. SN uznał,  iż "nie ma czegoś takiego, jak wzbogacanie się na powodzi, bo powódź generuje także straty psychiczne, a jedyną osobą, która się wzbogaci na niewypłaceniu całego odszkodowania, jest właśnie towarzystwo ubezpieczeniowe" - informuje "Bezprawnik.pl".

Osoby dotknięte przez klęski żywiołowe mogą otrzymać zasiłek celowy  niezależnie od dochodów. Przysługuje im także opieka psychologiczna, pomoc prawna i pomoc medyczna, a czasem nawet dożywianie.

Zasiłki celowe mogą wynosić nawet 6 tys. zł, a w bardzo uzasadnionych przypadkach nawet  20 tys. zł  i więcej. W takiej sytuacji o wszystkim będzie decydował wojewoda.

 

 

PKO Ubezpieczenia wchodzi w ubezpieczenia komunikacyjne

 

PKO Ubezpieczenia chcą w 2019 r. wypracować łączny wynik finansowy w wysokości ok. 70 mln zł. Obie  spółki z grupy PKO Banku Polskiego.: życiowa i majątkowa, planują do końca 2019 r. obsługiwać około  2 mln klientów, a więc o 200 tys. więcej niż teraz - podaje "Puls Biznesu" (Nr  29.05.2019 r.) za PAP.  Według  Sławomira Łopalewskiego,  prezesa PKO Ubezpieczenia, cele biznesowe PKO Ubezpieczenia "wynikają wprost ze strategii grupy PKO  Polskiego, która zakłada budowę pozycji lidera w segmencie bancassurance. W perspektywie najbliższych lat PKO Ubezpieczenia planuje konsekwentnie zwiększać udziały rynkowe dzięki ścisłej współpracy z PKO Bankiem Polskim i siostrzanymi spółkami grupy kapitałowej" – pisze gazeta. Jak informuje dziennik, PKO Ubezpieczenia w 2018 r. osiągnęło wynik finansowy w wysokości 59,6 mln zł. Spółki  ubezpieczyciela w ub. r. zebrały  łącznie 1 mld 88 mln zł składki przypisanej brutto, w tym spółka życiowa 501,1 mln zł, a spółka majątkowa 586,9 mln zł. Z kolei  udział PKO Ubezpieczenia w rynku bancassurance na koniec 2018 r. wyniósł ok. 13 proc., zaś  w produktach ochronnych blisko 27 proc. - donosi "PB".

Szef PKO Ubezpieczenia przyznał, iż  w perspektywie kolejnych dwóch lat obie spółki powinny wypracować łączny wynik finansowy netto w wysokości  około 100 mln zł, przy założeniu, iż "utrzymamy trend wzrostowy".  Ponadto, "działania spółek przewidują m. in. poszukiwanie dalszych rentownych obszarów rozwoju" - oświadczył   prezes Łopalewski. Co istotne,  Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) 23 kwietnia br. przyznała PKO Ubezpieczenia licencję na prowadzenie działalności w obszarze ubezpieczeń OC posiadaczy pojazdów mechanicznych i casco pojazdów lądowych. Obecnie ubezpieczyciel  przygotuje pakiet produktów ubezpieczeniowych dla klientów PKO Leasing, które zapewnią ochronę leasingowanych pojazd ów oraz ich posiadaczy. Pierwsze umowy ubezpieczeń komunikacyjnych zostaną zawarte już pod koniec czwartego kwartału br., a pełna sprzedaż ma ruszyć  w I kw. 2020 r. - powiedział S. Łopalewski. W jego ocenie,  ubezpieczenia komunikacyjne od PKO Ubezpieczenia  w 2020 r. mogą objąć ponad 20 tys. klientów PKO Leasing.

Prezes  PKO Ubezpieczenia zadeklarował, że ubezpieczyciel zamierza utrzymać wysoką rentowność biznesu (obecnie ROE ok. 20 proc.) oraz  wskaźnik kosztów do dochodów C/I na obecnym poziomie 35 proc.  "Mamy bardzo dobre współczynniki wypłacalności Solvency II. W zeszłym roku w spółce życiowej wyniósł ponad 260 proc., a w spółce majątkowej ponad 170 proc." – stwierdził  Łopalewski.

W 2018 r.  obie spółki obsłużyły łącznie  ponad 10 tys. szkód i roszczeń.

 

 

SN: Zwrot kosztów ekspertyzy należy się  nabywcy prawa do odszkodowania za szkodę komunikacyjną   tylko  w  sytuacji niezbędnej

 

 Sąd Najwyższy w rozszerzonym składzie  siedmiu sędziów  Izby Cywilnej (sygn. akt: III CZP 68/18)  uznał, iż nabywcy prawa do odszkodowania za szkodę komunikacyjną z polisy OC  (wierzytelności) przysługuje zwrot uzasadnionych kosztów ekspertyzy, zleconej osobie trzeciej przez tegoż nabywcę tylko  wtedy,  gdy sporządzenie ekspertyzy było w danej sprawie niezbędne do efektywnego dochodzenia odszkodowania - pisze "Rzeczpospolita” (Nr z 30.05.2019 r.).

O uchwałę w tej kwestii zwrócił się do SN Rzecznik Finansowy (RzF)  w listopadzie 2018 r. w   związku z dostrzeżonymi rozbieżnościami w orzecznictwie. Chodzi  o  duży rynek kancelarii odszkodowawczych i o duże pieniądze - podkreśla dziennik. Albowiem  problem z uzyskaniem refundacji kosztów usługi niezależnego rzeczoznawcy dotyka nie tylko podmioty skupujące roszczenia, ale też i samych poszkodowanych - wyjaśnia gazeta.  Przeciętna zaś wysokość opłat,  o które tu chodzi, sięga  300–500 zł.  Stąd zaistniał problem prawny,  czy "podmiotowi, który na podstawie art. 509 k.c. nabył od poszkodowanego lub jego następcy wierzytelność odszkodowawczą,  dotyczącą szkody komunikacyjnej, przysługuje w ramach odszkodowania należnego od ubezpieczyciela zwrot kosztu zleconej przez niego osobie trzeciej ekspertyzy prywatnej mającej na celu określenie wysokości szkody".

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT