Rolnicy nie ubezpieczyli się od ryzyka suszy

Straty spowodowana tegoroczną suszą  mogą  iść w setki mln  zł. Tymczasem  pomimo obowiązkowych ubezpieczeń upraw  to  rząd będzie musiał wziąć na siebie cały ciężar walki ze skutkami suszy - zauważa "Puls Biznesu"(Nr z 17.08.2015 r.).  Rolnicy nie kupują polis, bo są za drogie - pisze gazeta. Zdaniem Mariana Sikory, przewodniczącego  Federacji Branżowych Związków Producentów Rolnych (FBZPR),  ze skutkami  tegorocznej  katastrofy   rolnicy będą musieli liczyć na pomoc rządu.  Działający  od dziesięciu lat obligatoryjny  system obowiązkowych ubezpieczeń upraw  funkcjonuje  źle i  co roku budżet państwa dokłada do niego nawet 200 mln zł - dodaje dziennik. Zaś znikomy odsetek rolników decyduje się na zakup polis. Według M. Sikory w 2015 r.  ubezpieczenie upraw wykupiło tylko 143 tys. z około  2 mln funkcjonujących w kraju gospodarstw.
Marek Jędrasiewicz, dyrektor  biura  likwidacji szkód  i  świadczeń w  PZU przyznaje , iż w jego firmie  ubezpieczenie od ryzyka suszy kupuje około pół promila rolników  spośród   klientów  ubezpieczyciela. Według Jędrasiewicza - pisze  "PB" -   ostatnio do  PZU zgłosiło się kilkudziesięciu rolników i części z nich    zakład musiał odmówić  odszkodowania. Jak wyjaśnia  gazeta, wystąpili oni bowiem do ubezpieczyciela z tytułu suszy, chociaż ubezpieczyli swoje pola tylko od ryzyka gradu, przymrozków czy złego przezimowania. Natomiast pozostali rolnicy będą mogli  liczyć na odszkodowania - twierdzi Jędrasiewicz.
Konrad Rojewski, odpowiadający  za segment agrobiznesu w Polskim Towarzystwie Reasekuracji  uważa zaś, że  konieczne są zmiany w  prawie. W jego opinii,  przy obecnym poziomie zbieranych składek (około 300 mln rocznie) branży nie stać na pokrycie szkód, dlatego też "dobrym pomysłem"  byłoby wprowadzenie odszkodowań wypłacanych w ryczałcie na każdy dotknięty suszą hektar - podaje dziennik.  Z  kolei zdaniem M Sikory z  FBZPR, ubezpieczenie na wypadek suszy powinno być sprzedawane w pakiecie razem z gradobiciem oraz przymrozkami.

Kancelarie odszkodowawcze pobierają zbyt wysokie prowizje od spraw małoletnich ?

Nikt nie kontroluje, jak wysokie prowizje pobierają kancelarie odszkodowawcze za sprawy małoletnich - pisze "Rzeczpospolita"(Nr z 18.08.2015 r.).Według  Roberta Walczaka, radcy prawnego  z Poznania, prawo rodzinne oraz sądy rodzinne powinny chronić majątek dziecka, a tymczasem są kancelarie odszkodowawcze, które pobierają  nawet 30 proc .prowizji od wygranej sumy zadośćuczynienia  dla dziecka na przykład za śmierć  rodziców.  Agnieszka Rosa  z PZU SA podkreśla w gazecie,  iż  prowizje kancelarii odszkodowawczych wynoszące przeciętnie  25-30 proc. odszkodowania plus  23 proc. VAT są  często  nieproporcjonalne do wkładu  pracy  kancelarii . Z kolei w ocenie mec. Aleksandra Daszewskiego z Biura Rzecznika Ubezpieczonych,  sprawa nie jest już  tak oczywista. Daszewski  zauważa bowiem, iż ubezpieczyciele często  uzależniają wypłaty na rzecz dzieci od uzyskania zezwolenia sądu. Tymczasem w opinii "Rz" - sądy rodzinne rzadko  jednak  weryfikują,  czy wynagrodzenie dla kancelarii odszkodowawczej za uzyskanie przysługującego dziecku odszkodowania może istotnie uszczuplić jego majątek. Dziennik  przypomina natomiast, iż   "rodzice (opiekunowie) zgodnie z art. 10. § 3 kodeksu rodzinnego nie mogą bez zezwolenia sądu opiekuńczego przekraczać zakresu zwykłego zarządu majątkiem dziecka". . Natomiast zdarza się - przyznaje w "Rzeczpospolitej"  mec. Rafał Wąworek - że sądy odbierają dzieci niezamożnym rodzicom i  tym samym ingerują we władzę rodzicielską. Zdaniem Bartłomieja Krupy, prezesa Polskiej Izby Doradców i Pośredników Odszkodowawczych,  nie ma jednak podstaw, aby w dochodzeniu roszczeń powstrzymywać się od działań zmierzających do zapewnienia środków na leczenie i rehabilitację dziecka, uznając, że przekracza to zwykły zarząd. A  byłoby to absurdem - uważa Krupa.

Business Interruption niewiele droższe od standardowej polisy majątkowej dla przedsiębiorstw

Straty w majątku firmy powstałe w wyniku klęsk żywiołowych nie są straszne dla przedsiębiorcy, który wcześniej nabył odpowiednie ubezpieczenie. A   polisę Business Interruption (BI) czyli  tzw. ubezpieczenie utraty zysku, pokrywające straty firmy, która z powodu zaistniałej szkody w mieniu ma przestój,  można dzisiaj kupić stosunkowo tanio - informuje "Puls Biznesu"(Nr z 20.08.2015 r.) Cena BI nie różni się znacznie od kosztu ubezpieczenia majątkowego - twierdzi gazeta.
W opinii Izabeli Król, menedżera do spraw oceny ryzyka w AIG, obecnie "rynek w zakresie ubezpieczeń majątkowych jest bardzo konkurencyjny, a stawki niskie. Cena BI nie różni się znacznie od kosztu ubezpieczenia majątkowego. Różnica może sięgać 10-20 proc., a często stawki w obu przypadkach są wyrównane, czyli liczone w promilach od wartości ubezpieczanego majątku" - pisze "PB". Natomiast polisa BI pokryje zarówno  zysk operacyjny (ze sprzedaży), jaki firma osiągnęłaby podczas normalnej działalności  oraz koszty stałe związane z podstawową działalnością operacyjną przedsiębiorstwa, które ponosi pomimo tego że ma przestój czy pracuje na zwolnionych obrotach - podkreśla dziennik

Analitycy prognozują słabsze wyniki grupy PZU za pierwsze półrocze 2015 r.

Największy ubezpieczyciel na rynku pokaże słabsze wyniki za pierwsze półrocze 2015 r. - podaje "Parkiet"(Nr z 19.08.2015 r.), powołując się na prognozy rynkowe, które  przewidują  spadek  zysku PZU  w II kw. br.  o połowę (w ujęciu rocznym), to jest do  428 mln zł netto. Zdaniem analityków  ankietowanych przez gazetę,  jest to "wina wojny cenowej w ubezpieczeniach komunikacyjnych, bessy na rynku długu i giełdowych spadków".
Jak podaje dziennik, według rynkowych prognoz po I półroczu 2015 r. ubezpieczyciel  wypracował niemal 1,4 mld zł zysku netto, czyli o 20 proc. mniej niż przed rokiem. Przy tym,  w opinii  ekspertów składka przypisana brutto największego w kraju ubezpieczyciela wzrosła w II kwartale o prawie 9 proc. do poziomu sięgającego 4,5 mld zł. Napływ składki od początku roku wyniósł 9,1 mld zł, co oznacza wzrost o 8,2 proc. - informuje "P".
Według Jaromira Szortyki, analityka DM PKO BP, należy  spodziewać się raczej słabych wyników PZU po I półroczu, głównie z powodu presji na wynik inwestycyjny. "Kwartał nie należał do łatwych. Mieliśmy bardzo słaby rynek akcji, a rentowności obligacji miały swój dołek akurat na koniec I kwartału. Najprawdopodobniej wynik inwestycyjny będzie więc mizerny". Jeżeli zaś  chodzi o działalność ubezpieczeniową, nie należy się spodziewać znaczących zmian - uważa Szortyka."Tak jak w poprzednich kwartałach, nadal będą widoczne efekty wojny cenowej w ubezpieczeniach komunikacyjnych" - twierdzi analityk. Szortyka  przypomina ponadto o spadku rentowności PZU w ubezpieczeniach na życie w I kwartale br., kiedy to zysk z działalności operacyjnej w tym segmencie rynku spadł wówczas o ponad 31 proc.

Import anglików rozwinie się na masową skalę ?

Sprowadzane do Polski "angliki",  czyli  pojazdy z kierownicą po prawej stronie są bardzo tanie, ale ...stare, liczą sobie bowiem ponad dziesięć lat. Jedyną barierą dla ich importu będzie teraz ubezpieczenie, ponieważ .15 sierpnia br.  weszło w życie zmienione rozporządzenie dotyczące warunków dopuszczenia  do ruchu samochodów  z kierownicą po prawej stronie - donosi "Rzeczpospolita"(Nr z 18.08.2015 r.). Posiadacze takich aut unikną teraz kosztów przekładania układu kierowniczego, jednak słono zapłacą za ubezpieczenie OC - twierdzi  gazeta. Zdaniem "Rz", składka może być nawet trzykrotnie wyższa niż za podobny samochód z kierownicą po lewej stronie. Tymczasem  możliwość wykupienia polisy na anglika oferuje większość towarzystw ubezpieczeń. W opinii  Grzegorza Wróblewskiego z multiagencji CUK Ubezpieczenia, zakłady prowadzą w tej sprawie o indywidualną politykę cenową – pisze dziennik. G. Wróblewski z multiagencji CUK Ubezpieczenia podkreśla, iż "na decyzje cenowe ubezpieczycieli wpływają wyższe koszty napraw, niższa wartość rynkowa pojazdu, a także większe prawdopodobieństwo wystąpienia szkody". Jego zdaniem,  stawki za OC anglików będą się zmieniać w momencie gdy pojawią się statystyki pokazujące ich faktyczną szkodowość.

Sąd: dziecko  ma zapłacić  odszkodowanie właścicielce auta,  które je potrąciło

Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawy (sygn. akt I C 599/12) uznał, iż trzynastolatka sama odpowiada za uszkodzenie samochodu, który ją potrącił.  Jednocześnie przyznał dziecku odszkodowanie z ubezpieczenia OC właścicielki pojazdu, choć to nie z jej winy doszło do potrącenia - informuje "Rzeczpospolita"(Nr z 17.08.2015 r.). Chodziło o ustalenie odpowiedzialności za skutki wypadku drogowego z 2011 r., którego sprawcą było dziecko wracające ze szkoły. Dziewczynka  przechodziła przez jezdnię w niedozwolonym miejscu - pisze gazeta. W wyniku wypadku nastolatka doznała urazu ogólnego,  m.in. złamania szyjki kości ramiennej, starcia skóry głowy wraz z utratą włosów. Jak podaje dziennik, właścicielka auta  zażądała od matki dziewczynki zwrotu kosztów jego naprawy (pojazd wyszedł z wypadku z uszkodzeniami). Matka nie uznała powództwa (dziecko w chwili wypadku miało ukończone 13 lat) i złożyła pozew wzajemny przeciwko właścicielce samochodu, żądając  odszkodowania i zadośćuczynienia za skutki wypadku w kwocie ponad 23 tys. 600 zł. W rezultacie sąd zasądził od małoletniej 4,2 tys. zł   odszkodowania na rzecz właścicielki auta   za uszkodzony samochód oraz   zwrot kosztów procesu. Sąd uznał też roszczenie sprawczyni wypadku przeciwko ubezpieczycielowi. "Sąd przypomniał, że samoistny posiadacz pojazdu samochodowego odpowiada na zasadzie ryzyka za szkody wyrządzone na mieniu i osobie wyrządzone przez ruch pojazdu", powołując się na wyrok , chyba że powstały one na skutek siły wyższej, wyłącznie z winy poszkodowanego lub osoby trzeciej, za którą nie ponosi odpowiedzialności (art. 436 § 1 kc)". Jednak zdaniem Sądu,  sformułowanie „wyłącznie z winy" wskazuje wbrew pozorom nie na winę poszkodowanego, ale na związek przyczynowo- skutkowy pomiędzy działaniem albo zaniechaniem sprawcy (i równocześnie poszkodowanego) a powstaniem szkody. Sąd przywołał w tym miejscu wyrok Sądu Najwyższego z 7 maja 1996 r. ( III CRN 60/95), iż nawet " jeśli kierującemu nie można postawić choćby najsłabszego zarzutu niezachowania ostrożności, to i tak może on być odpowiedzialny za powstałą szkodę. Na tym bowiem polega zasada odpowiedzialności na zasadzie ryzyka".

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT