Roszczenia rodzin za śmierć bliskiego w wypadku samochodowym uderzają w zyski ubezpieczycieli

Firmy ubezpieczeniowe masowo  odmawiają uznawania roszczeń za śmierć bliskich w wypadkach samochodowych - pisze "Puls Biznesu"(Nr z 07.05.2013 r.), powołując się na  kancelarie  odszkodowawcze. Jak twierdzi w gazecie Bartłomiej Krupa, wiceprezes Votum, jednej z dwóch największych kancelarii odszkodowawczych na rynku, "ubezpieczyciele z automatu odmawiają uznania roszczenia, jeśli poszkodowani starają się go dochodzić na podstawie art. 448 kodeksu cywilnego. Jak twierdzą, ze względu na brak podstawy prawnej" (a zgodnie z art.448  chodzi tu  o naruszenie dobra osobistego jakim jest życie w pełnej rodzinie).A to dotyczy wszystkich nieprzedawnionych spraw .W opinii dziennika, w przypadku odmowy przez ubezpieczyciela uznania roszczeń z tytułu art.448, rodzinom osób, które zmarły w wypadkach komunikacyjnych, pozostaje dochodzenie zadośćuczynienia na drodze sądowej albo rezygnacja ze świadczenia.  Często sprawy dotyczą polis, które zostały już rozliczone. Zdaniem "PB", każdy taki przypadek wypłaty roszczenia  uderza w wynik finansowy zakładów ubezpieczeń, obniżając i tak kiepską rentowność segmentu OC komunikacyjnego.
 
Proama już w pierwszym roku działalności "na plusie".


Proama w  pierwszym roku działalności na polskim rynku    zebrała  138 mln zł składki. Tak dobrze w Polsce nie wystartował jeszcze żaden z ubezpieczycieli - podaje  "Puls Biznesu"(Nr z 06.05.2013 r.). W opinii dziennika, przysłowiowym "strzałem w dziesiątkę"  okazała się "70-procentowa zniżka na komunikacyjne OC dla bezszkodowych klientów, którą od końca stycznia 2012 r. Proama wabi klientów".
Robert Sokołowski, szef Proamy mówi w gazecie, iż  w związku z tym ponad 90 proc. klientów  ubezpieczyciela  ma maksymalną zniżkę bonus-malus. "Dzięki temu mamy znacznie niższą częstość szkód niż średnia na rynku" – podkreśla Sokołowski. Towarzystwo już w  pierwszym  roku swojej działalności w naszym kraju  wypracowało  pozytywny wynik techniczny z  ubezpieczeń  komunikacyjnych, kończąc rok "na plusie".
"PB" podkreśla, iż  już w dwa miesiące po debiucie Proama została wystawiona na sprzedaż przez ówczesnego właściciela- francuską Groupamę. Obecnie towarzystwo, kupione  przez włoskie Generali,   funkcjonuje jako oddział największego czeskiego ubezpieczyciela – Ceskiej Poistovny.

Polisa ubezpieczeniowa wykupiona przez pracodawcę nie jest przychodem pracownika


Polisa nie jest przychodem z pracy - orzekł Naczelny Sąd Administracyjny. Według "Rzeczpospolitej"(Nr z 30.04.2013 r.), wyrok ten jest przełomowym, ponieważ jak  dotąd sądy zajmowały stanowisko  odwrotne. Jak podkreśla gazeta, NSA zdecydował w sprawie jakich wiele  toczy  się w Polsce o tzw. nieodpłatne świadczenia. Tym razem chodziło o  podatek od polis wykupionych  dla pracowników wyjeżdżających w zagraniczne podróże służbowe z  firmy   serwisującej   za granicą maszyny i urządzenia. Pracodawca  ubezpiecza swoich pracowników delegowanych do pracy za granicę, a "zakres ubezpieczenia obejmuje: koszty leczenia, assistance, następstwa nieszczęśliwych wypadków, bagaż i opóźnienie lotu." Spółka wykupuje polisy raz w roku, na okres 12 miesięcy, zaś  uprawnionymi do wypłaty świadczeń z polisy są pracownicy, chociaż  w  polisie ubezpieczeniowej nie są wymieniani z imienia i nazwiska, ponieważ "w momencie kupowania polisy spółka nie jest w stanie określić, który pracownik, kiedy i na jak długo wyjedzie do pracy za granicą. Polisy są kupowane w tzw. osobodniach"- pisze dziennik. Izba Skarbowa w Katowicach uznała bowiem, że spółka powinna odprowadzać zaliczkę na podatek dochodowy od każdego pracownika, który został objęty ubezpieczeniem. NSA  orzekł  zaś, że w przeciwieństwie do pakietów medycznych,  "polisa ubezpieczeniowa nie daje pracownikowi wyboru - jeśli nie będzie miał wykupionej polisy, nie wyjedzie do pracy za granicę". W opinii NSA,  "jest to warunek uzyskania wizy i wjazdu na terytorium choćby takich państw, jak Białoruś czy Rosja". Albowiem zdaniem sądu,  pracodawca  wykupując ubezpieczenie, "nie kieruje się chęcią zapewnienia korzyści swojemu pracownikowi, lecz - co nie ulega dyskusji - potrzebą uniknięcia ewentualnych, nieprzewidywalnych co do wysokości i następstw w zakresie wykonywania zawartych umów - wydatków".

Coraz wyższe sumy gwarancyjne kosztów leczenia za granicą w ubezpieczeniach pracowników

Pracownicy kiedy jadą w delegację zagraniczną, coraz  częściej domagają się wysokich sum gwarancyjnych, w tym zwiększenia limitów na koszty leczenia - zauważa "Rzeczpospolita'(Nr z 01.05.2013 r.). Zdaniem gazety, "mając wiedzę, jak drogi może być pobyt w zagranicznym szpitalu czy koszty świadczeń medycznych, pracownicy domagają się, by jadąc służbowo być objętym polisą z wysokimi sumami ubezpieczenia, sięgającymi nawet kilku mln zł". Jak podkreśla  Dariusz Baran, dyrektor działu grupowych ubezpieczeń osobowych w AIG ,"wiele polis ma sumy ubezpieczenia zarówno na poziomie 100-150 tys. zł., a bywa, że mniej, jak i rzędu 1,5 mln zł lub więcej". W jego opinii, "suma ubezpieczenia powinna taka, by dawała realną ochronę w sytuacjach skrajnych. (...) nie może być zbyt niska, ale też nie ma potrzeby by była przesadnie wysoka."  Bohdan Białorucki, rzecznik prasowy  grupy Aviva twierdzi w dzienniku, iż   oczekiwane sumy ubezpieczenia i zakres ochrony zależą  od charakteru pracy i możliwości klienta. "W przypadku kadry zarządzającej sumy ubezpieczenia wynoszą nierzadko po kilkaset tysięcy złotych. Podstawowym elementem takiej polisy jest ubezpieczenie kosztów leczenia za granicą" – mówi Białorucki.
Ubezpieczenie może obejmować grupę osób wskazanych imiennie przez pracodawcę lub być bezimienne, tzn. obejmować zdefiniowaną w umowie grupę osób, np. pracowników; jest  zawierane  najczęściej na 12 miesięcy, z możliwością przedłużenia. Standardowo  obejmuje najczęściej  koszty leczenia, assistance oraz następstwa nieszczęśliwych wypadków (może być poszerzone o OC oraz o ryzyko utraty czy zniszczenia  bagażu).  Polisę wybiera się ze wskazaniem przewidywanej długości wyjazdów pracowników (90, 180 dni lub cały rok), a także obszaru terytorialnego.
   
Posłowie chcą standaryzacji szkód osobowych

Sądy za śmierć bliskich w wypadku przyznają nawet 1 mln zł, ubezpieczyciele wielokrotnie mniej. Posłowie chcą zniwelować te różnice - informuje "Puls Biznesu".
Problem wielkich różnic  w  wysokości  odszkodowań przyznawanych za szkody osobowe - przede wszystkim tzw. zadośćuczynienie za śmierć  osoby bliskiej w wypadku samochodowym ( sądy za śmierć bliskich w wypadku przyznają nawet 1 mln zł, ubezpieczyciele wielokrotnie mniej)  dostrzegli także politycy - informuje "Puls Biznesu" (Nr z 0.05.2013 r.). "Będziemy chcieli go rozwiązać" - mówi w dzienniku  Józef Zych, poseł PSL  i wiceprzewodniczący sejmowej komisji ds. zmian w kodyfikacjach. Posłowie wspólnie z resortem sprawiedliwości przeanalizowali  ponad 300 wyroków sądów w takich sprawach i dostrzegli "wagę problemu".  Zdaniem posła, należy wprowadzić standaryzację szkód osobowych.
Z kolei  Dorota Fal, doradca zarządu Polskiej Izby Ubezpieczeń, podkreśla, że "rozwiązania, które idą w kierunku zwiększenia przewidywalność wypłat za szkody osobowe, należy oceniać pozytywnie" - zauważa "PB".

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT