Rynek likwidacji szkód w Polsce wart około 100 mln zł

Firmy  Cunningham Lindsey Polska i Claim Consulting szacują  polski rynek likwidacji szkód mierzony przychodami przedsiębiorstw na nim działających, że w 2009 r. wart był co najmniej kilkadziesiąt mln zł, ale nie więcej niż 100 mln zł. W tym roku może przekroczyć tę granicę i  urosnąć nawet o 50 proc., do ponad 100 mln zł - podaje "Parkiet"(Nr z 05.07.2010 r.). Według gazety, firmy świadczące takie usługi przyznają, iż olbrzymi wzrost liczby zleceń od ubezpieczycieli  nastąpił  dzięki tegorocznej srogiej zimie i powodzi. Przy czym,  w ciągu ostatnich dwóch miesięcy liczba zleceń od ubezpieczycieli dla zewnętrznych firm likwidujących szkody wzrosła o około 300 proc. na skutek powodzi. Zdaniem Pawła Kamińskiego, prezesa Cunningham Lindsey Polska firmy likwidacyjne będą mogły się więc odkuć za minione kwartały. kiedy to mocno odczuły spadek rynku ubezpieczeń cargo w związku  z załamaniem na rynku przewozów w 2009 r., kiedy to  przewozy towarowe ładunków poszły w dół o 30 proc. Kamiński powiedział dziennikowi, że na poprawę sytuacji branży wpływa także dynamiczny wzrost ubezpieczanych inwestycji infrastrukturalnych, a co za tym idzie, znaczący wzrost liczby szkód w tym obszarze. Z takiej sytuacji cieszą się – oprócz Cunningham Lindsey Polska – takie firmy, jak Eksperci Nemu czy Claim Consulting.  W opinii Kamińskiego - zauważa "Parkiet" -  rozwój polskiego rynku likwidacji szkód jest hamowany przez największych ubezpieczycieli majątkowych. "Zarówno PZU, jak i Ergo Hestia dysponują rozbudowaną siecią własnych rzeczoznawców ".Albowiem ten rynek w Polsce to "typ mieszany" - podkreśla gazeta. Na rynku niemieckim  praktycznie nie ma likwidatorów poza towarzystwami, a na brytyjskim i jest odwrotnie: wszyscy ubezpieczyciele korzystają z usług firm zewnętrznych.

Powodzianie  z Wilkowa w okowach agencji odszkodowawczych
 
Tegoroczna powódź to pierwsza klęska żywiołowa, w którą na dużą skalę próbowały się zaangażować agencje odszkodowawcze. Dotychczas firmy odszkodowawcze szukały klientów głównie wśród ofiar wypadków, np. komunikacyjnych, czy błędów medycznych. Tego lata działanie ułatwiły im relacje w mediach o najbardziej poszkodowanych gminach oraz z góry zapowiadane wizyty likwidatorów szkód, na które masowo schodzili się powodzianie. Jednak - zauważa "Rzeczpospolita"(Nr z 05.07.2010 r.)-  liczba osób ubezpieczonych na terenach zalewowych w Polsce nie jest wysoka, a średnia wartość wypłacanych odszkodowań niewielka  ( w stosunku do wysokości szacowanych strat).
Według dziennika, który powołuje się na Annę Barańską, dyrektor ds. likwidacji szkód majątkowych w PZU SA, agencje odszkodowawcze pojawiały się przed samym przyjazdem tzw. Mobilnego Biura PZU Pomoc i korzystając z tego, że na miejscu miały 100 – 400 poszkodowanych, namawiały ich do reprezentowania ich interesów. "Umowy-zlecenia podpisywano w dużym zamieszaniu na trawnikach, w samochodach (...) W takich warunkach raczej trudno poinformować o szczegółach umowy" - mówi Barańska. Obecnie  powodzianie szukają teraz pomocy w rozwiązaniu umów.  Do PZU zgłosiło się kilkanaście osób z prośbą o prawną pomoc w rozwiązaniu umów, które pozbawić ich mogą nawet 20 – 30 proc. odszkodowania.  "Wielu mieszkańców podpisywało umowy z tymi firmami"  – powiedział gazecie Andrzej Wosik, pracownik urzędu gminy Wilków, działający w sztabie antykryzysowym. Jego zdaniem, kłopoty  "zaczną się ujawniać dopiero, gdy ludzie dostaną odszkodowania, bo wtedy zobaczą, jakie koszty potrącą firmy". 
PZU SA  nazw firm odszkodowawczych nie podaje - pisze "Rzeczpospolita"- ale rozważa   przekazanie sprawy do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, czy nawet  do prokuratury.  "Szczególnie nagannym i niezgodnym z prawem zjawiskiem było powoływanie się niektórych osób na to, że działają w imieniu PZU" – twierdzi Barańska w gazecie.

Gwarancja traci ważność z dniem wygaśnięcia odpowiedzialności gwaranta

Termin ważności wadium jest tożsamy z terminem związania ofertą. Tak więc gwarancja traci ważność w terminie, w którym wygasa odpowiedzialność gwaranta. Przy tym nieistotne jest, czy dzień, w którym gwarancja traci ważność, jest dniem wolnym od pracy, czy nie - orzekła Krajowa Izba Odwoławcza. Jak informuje  "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr  z 06.07.2010 r.), sprawa dotyczyła gminy miejskiej Bolesławiec, która wykluczyła z przetargu oferenta na przebudowę drogi, zarzucając  mu brak  zabezpieczenia oferty na cały okres związania ofertą. Gazeta podaje, że po wydłużeniu przez ubezpieczyciela wadium, zamawiający zakwestionował ten krok. Zamawiający stwierdził, że termin ważności gwarancji nie może przypadać na dzień wolny od pracy.

KUKE zacieśnia współpracę z Uzbekinvest

Korporacja Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych (KUKE)  nawiązała współpracę z uzbeckim towarzystwem ubezpieczeniowym Uzbekinvest. Według "Gazety Ubezpieczeniowej"(www.gu.com.pl z 06.07.20120 r.) polski ubezpieczyciel podpisał  z  największym uzbeckim towarzystwem ubezpieczeniowym Uzbekinvest w dniu  6 lipca br. w Taszkiencie dwie umowy o współpracy reasekuracyjnej. Stanowią one  zacieśnienie dotychczasowych więzi. Nowe umowy dadzą bowiem możliwość reasekurowania przez  Uzbekinvest części ryzyka dłużników uzbeckich ubezpieczanych przez KUKE i, odwrotnie, reasekurowania przez KUKE części ryzyka dłużników polskich ubezpieczanych przez  - pisze "GU". Mają one także na celu rozwój wymiany handlowej pomiędzy Polską a Uzbekistanem. Początki roboczych kontaktów pomiędzy dwoma firmami sięgają roku 2000, kiedy to zawarto pierwszą umowę o współpracy, która wyznaczała ramowe zasady współdziałania.
Uzbekistan jest perspektywicznym partnerem handlowym Polski w regionie Azji Centralnej. W eksporcie do tego kraju najważniejszą pozycję stanowi cukier, a w ostatnich dwóch latach również maszyny i urządzenia. Znaczący udział stanowią także: leki, środki czyszczące, płyty wiórowe i pilśniowe oraz artykuły spożywcze.

Szkody powodziowe szacowane na ponad 1 mld zł

Ubezpieczyciele dotychczas wypłacili   powodzianom, którzy wcześniej wykupili polisy  blisko 130 mln zł , a wiec o  30 mln zł więcej niż tydzień wcześniej - donosi "Rzeczpospolita"(Nr z 05.07.2010 r.). Według dziennika,  na kolejne wypłaty towarzystwa rezerwują jeszcze 907 mln zł. Jednak liczba zgłaszanych do spółek ubezpieczeniowych  szkód  powodziowych powoli przestaje rosnąć, co oznacza, że wycena strat w zniszczonych gospodarstwach powoli się kończy. PZU SA na przykład  planuje skończyć wyceny w połowie lipca br. "Rzeczpospolita" szacuje, że   łącznie firmy ubezpieczeniowe i ich reasekuratorów tegoroczna powódź może kosztować ponad 1 mld zł, chociaż jeszcze tydzień wcześniej szacowano, że będzie to blisko 800 mln zł. Średnia wartość szkody brutto to 5,48 tys. zł. Gazeta informuje, że na razie wszystkie firmy zarejestrowały blisko 189 tys. szkód powodziowych, z czego ponad 110 tys. zgłoszeń przypada  na  klientów PZU SA. Ale na wyniki największych towarzystw kolejne zgłoszenia nie będą już wpływać, ponieważ miały podpisane umowy z reasekuratorami biorącymi na siebie część ryzyka.
Według dziennika, z ogólnej kwoty  1,04 mld zł (na tyle teraz szacowane są szkody) blisko 422,4 mln zł zapłacą ubezpieczyciele, a pozostałą kwotę reasekuratorzy.

InterRisk mocno zwiększa dynamikę przypisu składki

W I kwartale TU InterRisk zanotowało 46,3-proc. wzrost przypisu składki, a po maju dynamika pozyskiwanej przez ubezpieczyciela  składki wzrosła do 151 proc.- powiedział Jan Bogutyn, prezes zarządu towarzystwa w wywiadzie dla dziennika "Parkiet"(Nr z 05.07.2010 r.). Firma nadrabia straty za 2009 r., kiedy to  TU InterRisk zanotowało 7,5-proc. wzrost przychodów z polis, podczas gdy we wcześniejszych  latach był on zawsze dwucyfrowy. W opinii prezesa Bogutyna, spadek przypisu składki jest efektem  decyzji Vienna Insurance Group, właściciela towarzystwa, który zdecydował o wycofaniu  się spółki z oferowania części ubezpieczeń finansowych powiązanych z kredytami hipotecznymi, głównie pomostowymi oraz niskiego wkładu własnego. Ubytek w składce w skali roku wyniósł ok. 70 mln zł. Według szefa InterRisk, na koniec 2008 r. wartość portfela objętego ubezpieczeniem pomostowym wynosiła ponad 7,3 mld zł, a kredytów z niskim wkładem własnym – ok. 3,3 mld zł. "W 2009 r. trzeba było się liczyć ze spadkiem wartości portfela, bo banki ograniczyły akcję kredytową (...).Zdecydowaliśmy się zwiększyć ekspozycję w segmencie ubezpieczeń komunikacyjnych, bo bez niego nie da się szybko rosnąć, oraz w korporacyjnym (...) Szczególny nacisk położyliśmy na uzyskanie nowej specjalizacji, tj. rozwój ubezpieczeń osobowych i zdrowotnych ." Ubezpieczenia osobowe i zdrowotne stanowią 11 proc. portfela towarzystwa, wobec 8 proc. średnio dla rynku.
Prezes zapowiada w dzienniku, iż przypis składki  w wysokości 1 mld zł jest w tym roku w zasięgu ubezpieczyciela. Firma jak do tej pory otrzymała około 3,3 tys. zgłoszeń szkód z powodu powodzi.

Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych ubezpieczony

Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych zawarł z Chartis Europe umowę ubezpieczenia na sumę gwarancyjną w wysokości 100 mln zł. Umowa przewiduje ubezpieczenie zarówno KDPW, jak również spółki KDPW CLEARPOOL (w przyszłości także CCP) w zakresie ryzyka operacyjnego związanego z działalnością podstawową i poboczną Krajowego Depozytu i Gwaranta rozliczeń - informuje "Gazeta Ubezpieczeniowa"(www.gu.com.pl z 06.07.20120 r.). Według "GU", ubezpieczenie dotyczy w szczególności zdarzeń związanych m.in. ze sprzeniewierzeniem instrumentów finansowych i środków pieniężnych należących do KDPW i KDPW CLEARPOOL; ubezpieczeniu podlegają także ewentualne szkody związane z przestępstwami komputerowymi. Polisa obejmuje ponadto ryzyka związane z odpowiedzialnością zawodową instytucji finansowych (odsetki lub odszkodowania za niewykonanie, opóźnione lub nieprawidłowe wykonanie przez KDPW, jak również KDPW CLEARPOOL swoich zobowiązań). Umowa będzie obowiązywać do dnia 30 czerwca 2011 roku.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT