SA: Błędne przekonanie ubezpieczonego i agenta ubezpieczyciela, że skradziony pojazd był fabrycznie wyposażony w immobilizer działa na niekorzyść ubezpieczyciela

Nie można obciążać ubezpieczonego negatywnymi skutkami błędnego przekonania, że pojazd był fabrycznie wyposażony w immobilizer, skoro w takim samym błędzie działał agent ubezpieczyciela - stwierdził Sąd Apelacyjny w Lublinie (sygn. I ACa 700/07). „Rzeczpospolita”(Nr z 23.01.2008 r.) opisuje sprawę,  wytoczoną PZU SA przez właściciela firmy transportowej, który w lipcu 2005 r.  zawarł z PZU umowę ubezpieczenia (OC i AC) dziesięciu nowych ciężarówek marki Scania. Wszystkie pojazdy były tego samego typu i rodzaju oraz miały to samo wyposażenie.  Gdy kilka miesięcy później jeden z wozów skradziono, PZU odmówił wypłaty odszkodowania, motywując to brakiem fabrycznego zabezpieczenia w postaci immobilizera (urządzenie utrudniające kradzież znajdujące się zazwyczaj w kluczykach). Dziennik pisze, że sąd, analizując stanowisko ubezpieczyciela, uznał, że nie ma ono uzasadnienia w postanowieniach ogólnych warunków ubezpieczenia autocasco PZU. Zapis, na który powoływał się ubezpieczyciel (§ 27 ust 1 pkt 1), stanowi bowiem, że w razie kradzieży zakład uzależnia wypłatę odszkodowania od przekazania dowodu rejestracyjnego, karty pojazdu i wszystkich kluczyków oraz sterowników służących do otwarcia i uruchomienia pojazdu oraz włączenia urządzeń zabezpieczających pojazd przed kradzieżą.  Proces zaś wykazał, że zarówno właściciel pojazdu, jak i agent ubezpieczeniowy dowiedzieli się o tym braku dopiero w toku likwidacji szkody po przeprowadzeniu przez PZU specjalistycznych badań. Dlatego- w opinii sądu -  nie można obciążać właściciela firmy negatywnymi konsekwencjami błędnego przekonania, że pojazd jest fabrycznie wyposażony w immobilizer, skoro w błędzie był też agent, którego działania odnoszą skutek dla zakładu ubezpieczeniowego.

EBOiR przedstawi Polsce koncepcję  ugody z  Eureko

Minister skarbu chce do końca 2008 r. roku podpisać ugodę z Eureko, aby nie zapłacić odszkodowania 35,6 mld zł – pisze "Gazeta Wyborcza" (Nr z 24.01.2008 r.). Według gazety,  polski rząd będzie dążył do tego, by zwrócić Holendrom najwyżej koszty postępowania arbitrażowego. Według b. premiera Kazimierza Marcinkiewicza, obecnie polskiego przedstawiciela w radzie dyrektorów Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju (EBOiR), powinniśmy robić wszystko, żeby tak wielkiej sumy nie płacić. EBOiR przygotowuje – pisze „Wyborcza” – własną propozycję ugody z Eureko.  Na początku lutego br. Jean Lemierre, prezes EBOiR ma ją przedstawić premierowi Tuskowi i ministrowi skarbu Aleksandrowi Gradowi   „Gazeta Wyborcza” pisze, że obliczając wysokość odszkodowania, Eureko wzięło pod uwagę to, że  po wprowadzeniu na giełdę Grupa PZU byłaby warta 70,2 mld zł. Po odjęciu zaś  około  33 proc. akcji należących dziś do holenderskiego inwestora i pieniędzy na kolejny pakiet obiecany w aneksie do umowy prywatyzacyjnej oraz dodaniu dywidendy,  Eureko uzyskało kwotę 35,6 mld zł.
 
Eureko chce ponad 35 mld zł odszkodowania

Eureko domaga się od Polski  odszkodowania w   kwocie stanowiącej 10 proc. wydatków polskiego budżetu za rezygnację z praw do zakupu dodatkowego pakietu akcji największego polskiego ubezpieczyciela PZU SA – komentuje „Rzeczpospolita”(Nr z  24.01.2008 r.). To astronomiczna suma, porównywalna z rocznymi wydatkami państwa na Narodowy Fundusz Zdrowia i znacznie wyższa od kwoty, jakiej Polsce brakuje rocznie na pokrycie wydatków państwa – pisze dziennik.  I przypomina, że wcześniej  holenderski inwestor mówił o 8 mld zł odszkodowania za „opóźnianie prywatyzacji PZU”.  Gazeta twierdzi, że żądana obecnie  przez Holendrów  suma 35,6 mld zł  to kwota wyliczona przy założeniu, że nigdy nie zostanie dokończona prywatyzacja PZU SA i   że holenderski inwestor nie dokupi obiecanego mu dodatkowego pakietu akcji spółki ( transakcja dawałaby Eureko ponad połowę akcji największego polskiego ubezpieczyciela.  Ogłoszona kwota 35,6 mld zł nie zawiera więc kosztów arbitrażu, prawników czy odsetek. Ministerstwo Skarbu Państwa ma czas do końca lutego br.  na przesłanie do arbitrażu swojej opinii i przedstawienie własnych wyliczeń. Przed dwoma laty przed międzynarodowym trybunałem Polska przegrała z Eureko spór o prywatyzację PZU. Teraz trwa druga część postępowania, w której arbitrzy mają zasądzić odszkodowanie dla inwestora. Werdykt o wysokości odszkodowania międzynarodowego arbitrażu może zapaść w ciągu 16 miesięcy. Oznacza to, że na ewentualne odszkodowanie dla Eureko trzeba by szukać pieniędzy w przyszłorocznym budżecie. Tymczasem  prawnicy specjalizujący się w arbitrażu uspokajają, że pierwsze roszczenia z reguły są bardzo wysokie – pisze „Rzeczpospolita”.

PZU SA wraca do starej strategii z 2005 r.

PZU SA może podnieść stawki OC o tak zwany podatek Religi – informuje "Gazeta Prawna" (Nr z 24.01.2008 r.).  Ubezpieczyciel przewiduje także wprowadzenie polis komunikacyjnych, które będzie można dodać do umów grupowych oraz szerszy zakres usług assistance w tej samej cenie, co dotychczas. Obecnie spółka analizuje, czy decyzja o niepodnoszeniu stawek za OC w związku z wprowadzeniem "podatku Religi" była zasadna.. Członkowie zarządu  ubezpieczyciela powiedzieli "Gazecie Prawnej", że   zakładają oni raczej dalsze realizowanie przez spółkę strategii,  opracowanej jeszcze w 2005 r.  na lata 2006-2010 ( dokument opracowany przez zarząd kierowany przez Cezarego Stypułkowskiego, przy współpracy Boston Consulting Group, którym kierował obecny prezes PZU Andrzej Klesyk). Powraca m.in. koncepcja rozpoczęcia sprzedaży polis przez internet i telefon. PZU SA zamierza też kupować spółki za granicą, żeby wzmocnić swoją pozycję i wykorzystać nadmiar posiadanych kapitałów.  

Zakres usług assistance warto poznać przed podpisaniem umowy ubezpieczenia

Pakiet assistance do polis mieszkaniowych już stał się standardem, ale klienci jeszcze nie nauczyli się z nich korzystać. Tak jak większość klientów nie czyta warunków ubezpieczenia, tak nie zapoznaje się też z zakresem ewentualnej pomocy w razie kłopotów w mieszkaniu. A przy podpisywaniu umowy ubezpieczenia mieszkania z opcją assistance warto sprawdzić zakres udzielanej pomocy. Pomoże to w rzeczywistym wykorzystaniu uprawnień płynących z polisy – pisze "Gazeta Prawna" (Nr z 23.01.2008 r.). Na przykład Warta i Allianz przewidują udzielenie pomocy w razie utraty kluczy, ich zatrzaśnięcia lub uszkodzenia zamków w drzwiach wejściowych. Dodatkowo Warta wysyła też specjalistę od instalacji alarmowych, jeśli awarii uległ właśnie taki system, ale  jeśli alarm tylko nie pozwala dostać się do domu, musimy radzić sobie sami – dodaje dziennik.. Natomiast w razie awarii sprzętu komputerowego możemy liczyć na Ergo Hestię, oczywiście,  jeżeli posiadamy pakiet Hestia 7 w wariancie rozszerzonym. Firma organizuje i pokrywa (do 350 zł) koszty pomocy specjalisty informatyka w celu dokonania naprawy w miejscu ubezpieczenia. Jeżeli naprawa nie jest możliwa, towarzystwo organizuje i pokrywa koszty transportu sprzętu do najbliższego serwisu naprawczego. Niestety, koszty naprawy w serwisie pokrywa już sam ubezpieczony. Co istotne, sama pomoc też będzie udzielona tylko w określonych przypadkach. Na przykład nie możemy na nią liczyć w przypadku zalania sprzętu np. herbatą. „Gazeta Prawna” radzi, że aby  dobrze wykorzystać polisę assistance trzeba przeczytać  warunki umowy z ubezpieczycielem  i poinformować pozostałych członków rodziny  o możliwościach uzyskania pomocy z niej płynących. W wypadku wątpliwości co do interpretacji zakresu swoich uprawnień, najlepiej skonsultować się z operatorem call center, który pomoże wyjaśnić często zawiłe zapisy warunków ubezpieczenia.

Fundusze z UE napędzają koniunkturę także na rynku ubezpieczeń

Z funduszy unijnych  korzystają również towarzystwa ubezpieczeniowe. Dotacje UE, które trafiają do naszego kraju od 1 maja 2004 r. napędziły koniunkturę na ubezpieczenia dużych kontraktów, a szczególnie związanych z infrastrukturą drogową – informuje „Dziennik”(Nr z24.01.2008 r.). Albowiem  przed akcesją Polski do UE duże kontrakty zawierały gigantyczne koncerny lub państwo, zaś po wejściu Polski do UE i sytuacja uległa zmianie. Liczba kontraktów wzrosła  nie tylko dzięki firmom prywatnym, ale również jednostkom samorządu terytorialnego. Samorządy nie mogłyby bowiem  sobie pozwolić na duże inwestycje infrastrukturalne, gdyby nie fundusze UE. Ponadto – pisze gazeta - wykonawca dużej inwestycji budowlanej finansowanej ze środków UE jest wręcz zobowiązany do jego ubezpieczenia. Według „Dziennika”, spora część umów opartych o fundusze unijne oparta jest o FIDIC – warunki kontraktowe dla budowy Międzynarodowej Federacji Inżynierów-Konsultantów. Dotyczy to zwłaszcza przedsięwzięć z segmentu infrastruktury transportowej i ochrony środowiska, np. budowa i remont sieci wodno-kanalizacyjnych czy oczyszczalni ścieków. Ubezpieczyciele zyskują także  na tym, że dodatkowo wykonawca jest zobowiązany do ubezpieczenia pełnego kontraktu na sumę wyższą niż jego wartość. A  jednym z wymogów, jaki nakładają na wykonawcę warunki FIDIC jest zawarcie ubezpieczenia na 110-115 proc. wartości kontraktu. Na dodatkową wartość składają się m.in. koszty uprzątnięcia pozostałości po szkodzie i honorariów ekspertów. W takiej sytuacji kontrakt wart 50 milionów euro musi zostać ubezpieczony na sumę 55 – 57,5 mln euro. A to oznacza wyższą składkę, którą trzeba zapłacić towarzystwu – zauważa gazeta. W opinii „Dziennika”, napływ ogromnych środków unijnych wywołał zaciekłą rywalizację rynkową ubezpieczycieli, z których każdy chce ubezpieczać jak najwięcej dużych kontraktów. Tymczasem w efekcie rosnącej konkurencji rynek notuje stały spadek stawek za ubezpieczenia budowlano-montażowe, tak że w ciągu ostatniego roku stawki za polisy gospodarcze spadły o połowę.

Jak resort finansów znał zasady refundacji ulg komunikacyjnych dla kombatantów

Warszawski Sąd Okręgowy po raz drugi sprawdzi, jak ministerstwo finansów liczyło ulgi  w polisach komunikacyjnych dla kombatantów – informuje  „Rzeczpospolita” (Nr z 24.01.2008 r.). Według gazety, to, czy resort finansów znał zasady refundacji tych ulg, będzie ważne  przy rozstrzygnięciu  pozwu PZU SA  przeciwko Skarbowi Państwa o zapłatę 68 mln zł..  Kilka lat temu kontrola skarbowa zakwestionowała zasady  naliczania 50 proc. ulgi dla kombatantów , którą PZU naliczał od  stawki podstawowej. Tymczasem według resortu finansów należało naliczać te ulgi dopiero po odjęciu innych ulg,  np. za jazdę bezszkodową. Chodzi o lata 1995-2001 – pisze dziennik – ponieważ w 2003 r. to wsparcie zniesiono. W grę wchodzi grubo ponad 100 tys. polis, a badanie ich przez biegłego znacznie przedłużyłoby proces.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT