SN: możliwe jest zadośćuczynienie dla bliskich osoby w stanie wegetatywnym

Uchwała Sądu  Najwyższego, iż sąd   "może przyznać zadośćuczynienie za krzywdę osobom najbliższym poszkodowanego, który na skutek czynu niedozwolonego doznał ciężkiego i trwałego uszczerbku na zdrowiu" jest przełomem w dotychczasowym orzecznictwie,  dotyczącym likwidacji szkód komunikacyjnych - donosi "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 28.03.2018 r.). Oznacza to,  że     "po raz kolejny udało się zapewnić przewidywalność uprawnień poszkodowanych. Nastąpi też ujednolicenie linii orzeczniczej sądów w tym zakresie" - twierdzi Aleksandra Wiktorow, Rzecznik Finansowy, na której wniosek SN rozpatrywał to  zagadnienie prawne i zdecydował, że    "rodzinom poszkodowanych, tak ciężko doświadczonym przez los, będzie łatwiej uzyskać zadośćuczynienie". Do tej pory o rekompensatę finansową  za  zerwane  więzi rodzinne  mogli bowiem  wnioskować jedynie  bliscy osób zmarłych w wypadku komunikacyjnym, a nie najbliżsi poszkodowanych osób, które wprawdzie przeżyły, ale znajdują się np.  w stanie wegetatywnym -  informuje  gazeta. Według  "DGP",  branża ubezpieczeniowa  jednak  otwarcie zapowiada,  iż decyzja SN   "odbije się na kierowcach i wysokości składek OC, które pójdą w górę".  Jak podkreśla w dzienniku  Marcin Tarczyński z Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU),  uchwała SN "otwiera nowy katalog roszczeń, potencjalnie bardzo szeroki, który może znacząco zwiększyć koszty ponoszone przez ubezpieczycieli",  co  może wpłynąć również na wysokość składek w OC komunikacyjnym. W opinii eksperta z PIU,  "nowa podstawa do wypłaty świadczeń będzie poważnym obciążeniem, szczególnie, że dotyczyć może spraw do 20 lat wstecz. Jak wiemy, polskie drogi wyglądały wówczas zgoła inaczej, stąd też poszkodowanych było znacznie więcej"-  podaje "DGP".   Zdaniem Tarczyńskiego,  teraz pozostaje poczekać na uzasadnienie uchwały Sądu Najwyższego. Powinno  ono sprecyzować pojęcie  „poważnie i trwale poszkodowanego”. Według przedstawiciela  PIU  – pisze gazeta -  tylko ustawodawca może określić wysokość należnych świadczeń z tego tytułu  oraz  krąg osób uprawnionych. „Ubezpieczyciele wypłacą każde należne świadczenie, natomiast koszty te poniosą w rezultacie kierowcy płacący składki na OC komunikacyjne” – podkreślił.

Przepisy  prawa  określają  terminy wypłaty odszkodowań z polis komunikacyjnych

Według "Rzeczpospolitej"(Nr z 24.03.2018 r.), w przypadku  likwidacji szkody  z  polisy komunikacyjnej OC sprawcy wypadku, przeprowadzenie oględzin auta powinno nastąpić w takim czasie, aby była możliwa likwidacja szkody w terminach przewidzianych przepisami prawa. Tak więc, chociaż przepisy nie określają, ile  towarzystwo ma na to  czasu, ubezpieczyciel nie może zbyt długo zwlekać  na przeprowadzenie oględzin auta przez rzeczoznawcę. Natomiast w przypadku szkody z  autocasco,  rzeczoznawca musi to zrobić przeważnie w ciągu 7 dni (termin najczęściej  określają ogólne warunki ubezpieczenia) - pisze dziennik. Z kolei  odszkodowanie z polisy OC powinno być wypłacone w ciągu 30 dni od złożenia przez poszkodowanego zawiadomienia o wypadku. Prawo przewiduje jednak wyjątki. Na przykład,  "jeśli wyjaśnienie okoliczności niezbędnych do ustalenia odpowiedzialności  lub  wysokości  odszkodowania  jest w tym terminie niemożliwe", odszkodowanie wypłaca się w ciągu 14 dni od  ich wyjaśnienia przy zachowaniu "należytej staranności",  a więc wykorzystania wszystkich  możliwości  organizacyjnych,  technicznych  i  kadrowych  ubezpieczyciela. Towarzystwo  ma jednak na  wypłatę odszkodowania  maksymalnie 90 dni od zgłoszenia wypadku - informuje gazeta. Podobnie  jest z terminem wypłacenia odszkodowania z polisy autocasco. Ubezpieczyciel jest zobowiązany wypłacić odszkodowanie z  AC w ciągu  30 dni od daty otrzymania zawiadomienia o wypadku. Jednak, gdyby ustalenie w tym terminie  "wszystkich okoliczności” koniecznych do ustalenia odpowiedzialności ubezpieczyciela albo wysokości świadczenia okazało się niemożliwe, świadczenie to  (przy zachowaniu należytej staranności) powinno być wypłacone w ciągu 14 dni od daty wyjaśnienia wszystkich okoliczności. Tyle, że "bezsporną część świadczenia" ubezpieczyciel  powinien  wypłacić  poszkodowanemu  w ciągu 30 dni od zgłoszenia szkody - podaje "Rz".

Allianz proponuje sprzedaż komunikacyjnych polis OC na raty

Allianz ruszył ze sprzedażą komunikacyjnych ubezpieczeń OC na  kredyt. Pilotaż nowego rozwiązania  wystartował już w dwóch miastach - podaje "Puls Biznesu"(Nr z 29.03.2018r.). Towarzystwo rozkłada roczną  składkę na dwanaście rat i...jest to  antidotum ubezpieczyciela na drożejące OC. Ma także wzmocnić pozostałe linie biznesu ubezpieczyciela, przede wszystkim pozyskać partnerów do bancassurance - pisze gazeta, powołując się na  Grzegorza Kulika, wiceprezesa towarzystwa. Podkreśla on, że w ostatnim czasie ceny ubezpieczeń komunikacyjnych mocno wzrosły,   w niektórych przypadkach nawet o 100 proc. "Coraz mniej osób ma w portfelu wystarczająco gotówki, aby jednorazowo zapłacić składkę. Co więcej, przez drogie OC niektórzy kierowcy rezygnują z AC. Szukaliśmy sposobu, jak rozwiązać te problemy" — twierdzi w dzienniku  G.Kulik.   Allianz zdecydował się więc  na   współpracę ze start-upem Hipro; wdrożenie rozwiązania  start-upu  integruje systemy  Allianz z bankami, firmami płatniczymi i dostawcami baz danych informacji kredytowej. Klient może w związku z tym błyskawicznie pozyskać kredyt na zakup polisy OC, a raty składki będą  pobierane automatycznie z jego konta. Natomiast  jeżeli  klient  postanowi zbadać  swoją wiarygodność kredytową, to może zapłacić mniej za polisę, ponieważ posiadacze dobrego scoringu kredytowego są mniej szkodowi -  dodaje wiceprezes Allianz.
Zdaniem "PB",  eksperci są jednak sceptycznie nastawieni do  nowego projektu. Podkreślają, ze według statystyk  klienci zainteresowani ratalnymi płatnościami składek powodują więcej  szkód. Ponadto, Ich profil ma być nieadekwatny do profilu klientów korzystających z ubezpieczeń komunikacyjnych Allianz. 

Ubezpieczenie dla rowerzysty  najczęściej w pakiecie

Jazda rowerem bez OC to duże ryzyko. Rowerzysta może  wyrządzić spore szkody, poczynając od uszkodzenia zaparkowanego auta, a kończąc na potrąceniu człowieka. W skrajnych przypadkach odszkodowanie  może sięgać nawet kilkudziesięciu tys. zł - ostrzega "Rzeczpospolita"(Nr z 24.03.2018r.).  Jednak  gdy mamy polisę OC,  roszczenia te pokryje towarzystwo. Przydatne jest także  NNW, zapewniające świadczenie, gdy w wyniku jazdy rowerem doznamy trwałego uszczerbku na zdrowiu - pisze dziennik. Do  tego  dochodzą  możliwe  kradzieże pojazdu.
"Przy wyborze polisy dla rowerzysty przede wszystkim  należy zwrócić uwagę na trzy sprawy: zakres ubezpieczenia, sumę ubezpieczenia i wyłączenia odpowiedzialności ubezpieczyciela" - radzi w gazecie Edyta Szymkowiak, dyrektor Pionu Dochodzenia Roszczeń w Centrum Odszkodowań DRB.  "Im  szerszy jest zakres i im wyższe sumy gwarancyjne, tym rowerzysta może czuć się spokojniej"- podkreśla ekspertka.
W opinii "Rz", w ubezpieczeniach dla cyklistów najważniejsze jest OC. Gwarantuje ono bezpieczeństwo finansowe w sytuacji, gdy na skutek nieprawidłowego zachowania na drodze doprowadzimy do wypadku i będziemy zobowiązani do wypłaty odszkodowania. Dziennik zauważa, iż oferta towarzystw dla rowerzystów jest całkiem bogata; a czasami  "nie odbiega od propozycji dla posiadaczy samochodów, tyle że sumy ubezpieczenia są dużo niższe". .Ponadto, coraz częściej w ofertach towarzystw pojawia się casco roweru. Może obejmować ryzyko uszkodzenia lub utraty  jednośladu na skutek zdarzeń losowych albo kradzieży. Jednak  nie da się jej  wykupić dla każdego roweru. Na przykład ubezpieczyciele stawiają wymagania dotyczące wieku jednośladu ( casco często jest  sprzedawane tylko dla nowych rowerów).  Poza tym,  polisa nie zwalnia ze stosowania wymaganych przez towarzystwo zabezpieczeń, np. jeśli rower był pozostawiony na noc przed budynkiem. Niekiedy polisa  przewiduje tzw. udział własny - wówczas  klient z własnej kieszeni będzie musiał pokryć część szkody. Ponadto, na rynku znajdziemy też assistance rowerowe, zapewniające m.in. dostęp do infolinii medycznej, transport roweru w razie awarii lub uszkodzenia, a także rower zastępczy czy zwrot pieniędzy za naprawę - podaje gazeta.
Według "Rzeczpospolitej", poszczególne ubezpieczenia rowerzysta  może  kupić oddzielnie, ale z reguły są one oferowane w pakietach; oferta jest kierowana nie tylko do właścicieli rowerów, lecz także do ich użytkowników, co ma  znaczenie zwłaszcza w przypadku rowerów miejskich. Według Jakuba Nowińskiego, członka zarządu w multiagencji Superpolisa Ubezpieczenia, "ceny takich rowerowych pakietów są różne (...) polisę uda się kupić nawet za mniej niż 100 zł rocznie". Przy tym okres ochrony ubezpieczeniowej może być różny, np. 30, 180 lub 360 dni w zależności od potrzeb klienta. I co istotne, z  reguły ubezpieczenie roweru w wersji podstawowej obowiązuje tylko w Polsce - pisze "Rz".

Ubezpieczanie  aut  poprzez smartfona jest  "raczej  gadżetem, niż realnym kanałem sprzedaży"

Mobilna  forma kupowania  ubezpieczenia samochodu  jest  znacznie  wygodniejsza od tradycyjnej. BZ WBK poinformował właśnie o wprowadzeniu do swojej aplikacji mobilnej samochodowych ubezpieczeń OC i AC, które można kupić przez smartfona i opłacić z konta osobistego albo – jeśli użytkownik aplikacji nie ma konta w BZ WBK – za pomocą formatki PayU - pisze  "Gazeta Wyborcza"(Nr z 22.03.2018r.).  Jak podaje dziennik,  Maciej  Samcik przetestował to  rozwiązanie. "Niezależnie od tego, czy mam konto w BZ WBK, czy nie, po ściągnięciu aplikacji i zeskanowaniu kodu  AZTEC z dowodu rejestracyjnego otrzymuję kalkulację cenową w kilku wariantach" - twierdzi w "Wyborczej",  podkreślając,  iż  mobilna wersja kupowania ubezpieczenia dla auta jest  znacznie wygodniejsza  od  tradycyjnej.  Na przykład,  "skanowanie kodu AZTEC  umożliwia ściągnięcie większości danych o samochodzie (poza wariantem wyposażenia, przebiegiem) oraz kierowcy. (...) także o jego historii szkodowości".
Zdaniem "GW", aplikacji mobilnych, które działają w ten sposób jest na rynku  coraz więcej. Na przykład przez smartfona można kupić ubezpieczenia  m.in. w aplikacji SkyCash, a  "mobilne rozwiązania do przyspieszenia zakupu polis stosują też agenci niektórych firm ubezpieczeniowych (tych, które jeszcze obawiają się wystawić technologiczne nowinki bezpośrednio klientom do samoobsługi).  Wciąż jednak nie rozwiązano dwóch problemów - pisze gazeta. Po pierwsze,  braku możliwości porównania ofert wielu ubezpieczycieli. Nie wszystkie firmy ubezpieczeniowe są przygotowane technologicznie do sprzedawania polis mobilnie, nie dla wszystkich jest to priorytet. Ale sytuacja, w której w ramach aplikacji mobilnej ma się "tylko jedną polisę do wyboru jest tak naprawdę tylko iluzją wygody. Bo albo muszę brać co dają (i ryzykować, że przepłacę) albo i tak iść do brokera, porównywarki lub na strony internetowe firm ubezpieczeniowych" - zauważa "Wyborcza". Drugim problemem jest  dokumentacja  podana w sposób  "absolutnie tradycyjny, czyli w plikach pdf.  Cztery dokumenty, każdy liczący od kilku do kilkunastu stron i wszystkie w zwykłych pdf-ach. Klient nie ma technicznej możliwości, by się z tym wszystkim zapoznać.(...)  klient kupuje produkt, którego zasad działania nie zna" - ostrzega dziennik. I dodaje, że na obecnym etapie "kupowanie polis komunikacyjnych przez smartfona stanie się nie tylko proste i wygodne, ale i efektywne oraz oszczędne. (...). Bo dziś wciąż jest raczej gadżetem, niż realnym kanałem sprzedaży".

Gefion zamieszał na rynku komunikacyjnych polis  OC
 
Gefion, duński ubezpieczyciel słynący z niskich składek za komunikacyjne polisy OC, w 2017 r. zebrał prawie 90 mln zł przypisu i zdobył około 200 tysięcy klientów - podaje "Rzeczpospolita"(Nr z 27.03.2018 r.). Towarzystwo  korzysta z tego, że polisy OC funkcjonują na zasadzie,  że kto inny opłaca składki, a kto inny dochodzi odszkodowań  "i niskimi cenami z dużą skutecznością walczy o nowych klientów" - zauważa dziennik. I tak,   Gefion w  IV kwartale 2017 r. zebrał już 30 mln zł składki, podczas gdy w I kw. ub.r.  pozyskał z komunikacyjnych polis OC  około 7 mln zł. Z kolei kierowcy, którzy "mieli szczęście" mieć  kolizje  z autami (z polisą OC wystawioną przez Gefiona), "bardzo często mają kłopoty z wypłatami odszkodowania" - pisze gazeta. Według Igora Rusinowskiego, prezesa multiagencji Unilink,  sprzedającej w Polsce polisy duńskiego  towarzystwa,  firma  ta  w pierwszej połowie lutego  br. wystosowała  pismo do Gefiona, w którym informowała o gotowości  podjęcia stanowczych kroków  "w celu zapewnienia realizacji obowiązków wynikających z przepisów prawa, jak  i dobrych praktyk rynkowych w zakresie procesu likwidacji szkód".  Rusinowski zaznacza  w dzienniku, iż pośrednik ten przywiązuje "dużą wagę do zażaleń i skarg klientów oraz agentów na proces likwidacji szkód w Gefionie". Ponadto, Komisja Nadzoru Finansowego (KNF)  gromadzi informacje o działaniach ubezpieczyciela  i  chce przekazać je do duńskiego nadzoru. Według "Rz", na razie Gefion nie ustosunkował się do zarzutów. 
Gazeta ostrzega, iż działania Gefiona mogą doprowadzić do powrotu wojny cenowej w OC, jeżeli potentaci rynku  włączą się do rywalizacji cenowej. Jednak  na razie wszyscy zgodnie deklarują, że na   obniżkę cen nie ma co  liczyć.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT