SN: o regresie ubezpieczyciela wobec sprawcy wypadku drogowego decyduje data wypłaty odszkodowania

Data wypłaty odszkodowania decyduje  o tym, jaki stan prawny ma  zastosowanie do tzw. regresu wobec sprawcy wypadku komunikacyjnego, który zbiegł z miejsca zdarzenia - orzekł Sąd Najwyższy (sygn. akt III CZP 95/18 ). SN  rozpatrywał sprawę roszczenia zakładu ubezpieczeń do kierującego pojazdem o zwrot odszkodowania wypłaconego z OC komunikacyjnego -  informuje "Rzeczpospolita" (Nr z 01.04.2019 r.). Co istotne, do wypadku doszło przed regulacją,  wprowadzającą do porządku prawnego  instytucji  regresu od sprawcy wypadku zbiegłego z miejsca zdarzenia,  a także przepisów,  umożliwiających przyznanie zadośćuczynienia za ból i cierpienie. I tak, w  2015 r. PZU SA  wypłacił poszkodowanym ofiarom  wypadku łącznie 153 tys. zł -  pisze dziennik - po  czym zwrócił się z regresem do Leszka H,  sprawcy wypadku. W rezultacie sprawa trafiła na wokandę. Jak donosi gazeta, sąd okręgowy uznał rację towarzystwa ubezpieczeń,  natomiast sąd apelacyjny  skierował zapytanie w tej sprawie do SN. Według "Rz",   Katarzyna Rothe, sędzia SN, stwierdziła, że roszczenie regresowe ubezpieczyciela ma charakter samoistny oraz  odrywa się od pierwotnej przyczyny. W związku  z tym  nie ma  tutaj znaczenia  data wypadku, ponieważ liczy się tylko data  wypłaty odszkodowania.

Regres ubezpieczyciela przewiduje  art. 43 pkt 4 ustawy z 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, UFG i PUK -  wyjaśnia gazeta - podczas gdy  przepisy sprzed 2000 r. w ogóle nie uwzględniały regresu towarzystwa  ubezpieczeniowego wobec osoby, która zbiegła z miejsca wypadku. "Rz" podkreśla, iż uchwała SN może też dotyczyć tych starszych przypadków, jeśli szkody zostały rozliczone później.

Regres ubezpieczeniowy pełni ważną funkcję prewencyjną – uważa  Aleksander Daszewski, radca prawny w Biurze Rzecznika Finansowego (RzF).  

 

 

Ubezpieczyciele bardziej ugodowi,   jeśli spór z poszkodowanym trafia na ścieżkę sądową

 

Z opublikowanego właśnie sprawozdania Rzecznika Finansowego (RzF) za 2018 r. wynika, iż  w ubiegłym roku do tej instytucji trafiło ponad 23 tys. (średnio 95  dziennie) wniosków o przeprowadzenie postępowania interwencyjnego lub polubownego - donosi "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 04.04.2019 r.). Jednak ze statystyk dostarczonych Rzecznikowi  przez podmioty rynku finansowego widać, że firmy finansowe  wciąż wolą odsyłać klientów na drogę postępowania sądowego - pisze dziennik. Gdyż, jak przyznaje  Aleksandra Wiktorow, Rzecznik Finansowy,  tylko co piąte  postępowanie RzF  kończy się zmianą decyzji instytucji finansowej czy ugodą. Jednak doświadczenie pokazuje - podaje gazeta - że wydawane przez Rzecznika Finansowego  "istotne poglądy"   to skuteczne narzędzie, którym dysponuje RzF.  Według "DGP", dla  wielu sądów skuteczne poglądy Rzecznika, "są traktowane niemal na równi z opiniami biegłych. Często fragmenty pism wysyłanych z biura Aleksandry Wiktorow są przepisywane słowo w słowo do uzasadnień wyroków".

Tymczasem  anonimowy  kierownik działu likwidacji szkód jednego z dużych  ubezpieczycieli  twierdzi w dzienniku,  iż Rzecznik nie ma jednak  zbyt wiele kompetencji, aby "wymusić na korporacjach finansowych zmianę decyzji". Przy tym, to właśnie towarzystwa ubezpieczeniowe są bardziej oporne  na argumenty Rzecznika niż banki. Według rozmówcy "DGP", w spornych sprawach "najczęściej chodzi o drobniejsze kwoty, zatem ryzyko wstąpienia przez niezadowolonego klienta na ścieżkę sądową jest mniejsze. To też determinuje sposób rozpoznawania reklamacji przez sektor ubezpieczeniowy". Przy tym,   większość towarzystw "podtrzymuje swoje decyzje, bo doskonale wie, że wielu klientów nie skieruje sprawy do sądu".      I jeśli rynek ubezpieczeniowo-emerytalny uwzględnia "choćby w części"  zaledwie 25,5 proc.  uwzględnionych reklamacji, to w przypadku  rynku bankowo-kapitałowego jest to już  63,5 proc. - podaje gazeta. Jednak w przypadku skierowania sprawy na wokandę, w obliczu procesu  ubezpieczyciele są bardziej skłonni  do zawarcia ugody. W 2018 r.  na etapie postępowania sądowego uczynili to  8885 razy.

 

 

RzF: nadal najwięcej problemów  z ubezpieczeniami komunikacyjnymi oraz w sprawach odmów uznania roszczenia przez ubezpieczycieli na życie

 

Ze  sprawozdania Rzecznika Finansowego (RzF) za 2018 rok wynika, iż  w ub. r.   do 1,7 mln zwiększyła się  liczba reklamacji, jakie  zgłosili klienci firm finansowych, podczas gdy w 2017 r.  było ich 1,63 mln -   podaje "Bankier.pl" (z 02.04.2019 r.). I, co ważne,  sądy są wręcz zalane sprawami  sporów instytucji finansowych z ich klientami. Jak informuje portal, tylko w 2018 r.  odnotowano 42 tys. wystąpień do sądów przeciwko bankom i ubezpieczycielom; do tego dochodzi jeszcze 26 tys. spraw z 2016 r., które wciąż nie doczekały się swojego finału.  W tym "niechlubnym zestawieniu" przodują   ubezpieczyciele, którzy otrzymali w ub. r. 37,6 tys. pozwów w związku ze złożonymi przez ich klientów reklamacjami. Jednak  - pisze  gazeta- Rzecznik  nie może w br. opublikować rankingu firm, które w sądzie najczęściej  broniły się przed zarzutami klientów. Jak przyznała Aleksandra Wiktorow, Rzecznik Finansowy,  "wynika to z ryzyka ujawnienia tajemnicy przedsiębiorstwa". A. Wiktorow zamierza jednak wystąpić do Ministerstwa Finansów z wnioskiem o takie doprecyzowanie przepisów,  które pozwoli  RzF  bez ryzyka prawnego  publikować  te  dane.  "Nie ulega wątpliwości, że są one istotną informacją dla klientów decydujących się na skorzystanie z usług danej firmy" – podkreśliła A. Wiktorow.

Według "Bankier.pl", klienci ubezpieczycieli nadal mają najwięcej problemów  z ubezpieczeniami komunikacyjnymi (34,5 proc.). Liczba skarg  w sprawach dotyczących ubezpieczycieli w 2018 r. wyniosła  30 486 szt, a więc była mniejsza o prawie 1000 zgłoszeń  niż w 2017 r. Skarżący do RzF zarzucali zakładom  ubezpieczeń głównie   "odmowę uznania całości lub części roszczenia o odszkodowanie lub świadczenie z tytułu umowy ubezpieczenia lub opieszałość w likwidowaniu szkód i spóźnianie się z wypłatą odszkodowań".  Ponadto, wciąż pojawiał się także problem uznawania szkody za szkodę całkowitą, choć już maleje ilość skarg związanych z tym problemem. Portal  pisze, iż  skargi do Rzecznika  na towarzystwa ubezpieczeń na życie pojawiają  się  "niemal równie często" i  stanowią blisko  34,4 proc. spraw. Klienci najczęściej odwoływali  się w sprawach dotyczących odmowy uznania roszczenia, co do którego ubezpieczyciele stwierdzali zdarzenie wychodzące poza granicę ochrony. "Prowadzono także wciąż interwencje w zakresie wysokich opłat likwidacyjnych przy rezygnacji z umowy ubezpieczenia na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym" – informuje "Bankier.pl".  Natomiast zmniejszyła się  liczba wniosków  w sprawie ubezpieczeń  sprzętu gospodarstwa domowego i elektronicznego ( 3,1 proc.),  jednak  główny problem stanowi tutaj nadal definicja nieszczęśliwego wypadku.  Z kolei najmniejsza ilość interwencji RzF dotyczyła ubezpieczeń turystycznych – wpłynęło 216 wniosków, przeważnie dotyczących  ubezpieczeń kosztów leczenia podczas pobytu za granicą i kosztów rezygnacji z podróży.

Jak poinformowała  A. Wiktorow, spośród wszystkich podjętych przez RzF interwencji  tylko 21,4 proc. zakończyło się sukcesem. "Ze statystyk dostarczonych przez podmioty rynku finansowego widać, że wciąż wolą one odsyłać klientów na drogę postępowania sądowego" – podkreśla Rzecznik Finansowy.

 

 

Likwidacja szkody online coraz bardziej rozpowszechniona

 

Rośnie liczba szkód ubezpieczeniowych zgłaszanych online  przez smartfony. Zgłaszanie i automatyczna likwidacja online nie wymagają bowiem od klienta dostarczania papierowych dokumentów - pisze "Rzeczpospolita" (Nr z 01.04.2019 r.). System może jednak wymagać  od niego,w zależności  od rodzaju zgłaszanej szkody czy roszczenia,  załączenia zdjęcia dokumentu (np. posiadanego wypisu ze szpitala) lub wykonania zdjęcia szkody.  Zgłoszenie i otrzymanie automatycznej propozycji wypłaty środków można załatwić w kilka minut. W Avivie np. klient zalogowany na platformie wybiera polisę i rozpoczyna zgłoszenie roszczenia, zaznaczając uszkodzenia pojazdu i wybierając typ zdarzenia drogowego. Następnie  system likwidacji szkód analizuje zgłoszenie i proponuje automatyczną likwidację, a dodatkowo dla szkód majątkowych (AC) prezentuje szczegółowy kosztorys - tłumaczy dziennik - zaś "po akceptacji przez klienta propozycji ubezpieczyciela suma odszkodowania wypłacana jest na podany rachunek bankowy". Co istotne - podkreśla gazeta - likwidacja poprzez aplikację przy mniejszych szkodach jest prosta i szybka, ponieważ przejrzyste i funkcjonalne   narzędzia    mają oszczędzić czas klienta i pozwolić mu na pełną kontrolę  procesu likwidacji szkody.  Przy tym, przyznaje w dzienniku  Krzysztof Biernacki, dyrektor ds. cyfryzacji w Avivie, należna kwota odszkodowania  wyliczana jest automatycznie i w czasie rzeczywistym.   Na przykład "platforma rejestracji i likwidacji szkód online została zbudowana wokół konta klienta online  i jest  w pełni z nim zintegrowana, dzięki czemu klient nie musi korzystać z osobnej aplikacji czy osobnego konta". Dyr. Biernacki tłumaczy, iż  platforma ta - "MojaAviva" - jest "miejscem centralizującym cyfrową relację klienta z Avivą, w którym obsługuje on swoje polisy, inwestycje i produkty emerytalne". Ponadto, od początku marca br.  TU Europa  wdrożyło dwa rozwiązania umożliwiające likwidację szkód za pomocą telefonów: aplikację mobilną dla zdarzeń komunikacyjnych oraz system Foto Inspektor dla szkód z pozostałych typów ubezpieczeń. Według dziennika, wprowadzone przez wrocławskiego ubezpieczyciela narzędzie,  krok po kroku przeprowadza poszkodowanych przez cały proces likwidacji szkód komunikacyjnych,  od dokonania zdalnych oględzin uszkodzonego auta za pomocą kamerki wbudowanej w telefon  po ustalenie wysokości należnego odszkodowania i jego wypłatę.   Podobne rozwiązania stosują Generali w ramach narzędzia AudaSmart, Warta w aplikacji Warta Mobile, Allianz w Allianz Asystent Szkody, Uniqa w aplikacji Uniqa Smart czy PZU, który ma aplikację internetową Samoobsługa Szkody. Wszystkie te narzędzia wymagają instalacji aplikacji na smartfonie. Pobrać je można w sklepach Google Play czy App Store.

"Rz" ostrzega jednak przed ryzykiem  przeoczenia  jakiegoś uszkodzenia albo  niezaakceptowaniem wyliczeń  przez pracownika towarzystwa ubezpieczeń, dla którego powstałe szkody i ich udokumentowanie nie pozwalają na jednoznaczne stwierdzenie, że doszło do wskazanych zniszczeń na mieniu klienta. "Ceną za szybkość może więc być niższe odszkodowanie, dlatego też w przypadku poważniejszych uszkodzeń warto jednak postawić na kontakt z likwidatorem szkody" - podpowiada  dziennik.

 

 

Polacy niechętni  kupowaniu  polis w bankach

 

Bankowcom coraz   trudniej namówić klientów na dodatkowy zakup ubezpieczenia w okienku bankowym. Jak tłumaczy "Gazeta Wyborcza" (Nr z 04.04.2019 r.), taki stan rzeczy wynika z afery  GetBacku oraz   niechęci Polaków do  kupna tzw. polisolokat. Nastąpił bowiem gwałtowny spadek składki z tego tytułu. I  o ile w 2017 r. dzięki bancassurance  udało się zebrać  10,2 mld zł składki, to już w  2018 r. przypis z polis  zebrany dzięki pośrednictwie banku  zaliczył wielki spadek i wyniósł  7,6 mld zł - podaje dziennik.  W opinii "Wyborczej", banki chętnie dystrybuują produkty ubezpieczeniowe, gdyż to po prostu się im opłaca. I tak, niektóre polisy oferowane w instytucjach bankowych związane są z ofertą bankową, jak np. ubezpieczenie niskiego wkładu przy kredytach hipotecznych czy ubezpieczenia kart kredytowych. Jednak  wiele polis proponowanych w bankach jest niezależnych od produktów bankowych. Na przykład  instytucje bankowe  swoim  klientom oferują  tańsze polisy komunikacyjne czy turystyczne - pisze "GW". Z  kolei, zdaniem Marcina Wąsikowskiego, dyrektora zarządzającego  sprzedażą bancassurance i affinity w Axa, "klienci banków zaczęli tracić zainteresowanie ubezpieczeniami, gdyż oferta ubezpieczycieli stała się mało zrozumiała, tymczasem prostota i czytelność oferty jest dla nich ważniejsza niż cena" - komentuje dziennik.  Natomiast w opinii Marcina Tarczyńskiego, menedżera ds. komunikacji i analiz w PIU, spadek składki z  bancassurance jest efektem zmian w ofercie towarzystw, jak i  zmian prawnych związanych z produktami inwestycyjnymi. Według  danych zebranych przez Polską Izbę Ubezpieczeń (PIU),  towarzystwa ubezpieczeń  w 2018 r. zebrały  łącznie 62,2 mld zł składki, z czego 12,2 proc. przypisu pochodziło ze sprzedaży ubezpieczeń w bankach - informuje "Wyborcza". Podkreśla, iż  rok wcześniej banki odpowiadały za 16,3 proc. składki ubezpieczeniowej  zebranej przez rynek ubezpieczeń. Spadek przypisu  jest więc znaczący - pisze dziennik. Tym niemniej Marat Nevretdinov, prezes TU Europa zauważa, że pracochłonne i  kosztowne  wdrożenie regulacji prawnych zbudowało fundament dla stabilnego rozwoju kanału bancassurance. Jego zdaniem  rynek bancassurance będzie się rozwijał, ale w oparciu o produkty  ubezpieczeniowe niepowiązane z produktami bankowymi

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT