SN: raz zawarta ugoda sądowa o zrzeczeniu się dalszych roszczeń wobec instytucji ubezpieczeniowej zamyka sprawę

Do raz zawartej ugody sądowej o odszkodowanie nie można zgłaszać po latach kolejnych roszczeń – orzekł Sąd Najwyższy (SN). Jak informuje "Rzeczpospolita"(Nr z 21.07.2018 r.),  Sąd Najwyższy (sygn. II CSK 375/17) rozpatrywał sprawę  roszczenia o odszkodowanie wobec Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego (UFG) za wypadek śmiertelny podczas prac polowych, który wydarzył się przed osiemnastu laty. Śmierć poniósł wówczas nastolatek korzystający  z niesprawnego ciągnika sąsiada.  A że  pojazd był nieubezpieczony, to odpowiedzialność za skutki zdarzenia przyjął UFG. W rezultacie,  ojciec zmarłego chłopca podpisał z Funduszem ugodę - pisze gazeta. UFG wypłacił 15 tys. złotych tytułem odszkodowania za pogorszenie sytuacji życiowej spowodowanej śmiercią syna, zaś  ojciec zmarłego  oświadczył, że suma ta stanowi pełne zaspokojenie jego żądań, zrzekając się dalszych roszczeń od Funduszu. Według dziennika," sprawa wydawała się zamknięta". Jednak czternaście lat później mężczyzna skierował do sądu pozew o dodatkowe świadczenie, "zadośćuczynienie za krzywdę doznaną w wyniku wypadku syna". Jak tłumaczył w pozwie, "przed siedemnastu laty nie było możliwości złożenia takiego roszczenia, gdyż powyższy artykuł wszedł w życie 3 sierpnia 2008 rok”. Ponadto, ugoda z Funduszem dotyczyła tylko jednego roszczenia, czyli pogorszenia sytuacji życiowej ojca, a nie żądanego się przez niego teraz zadośćuczynienia - donosi gazeta. I tak, zarówno Sąd Rejonowy jak i później Sąd Apelacyjny  uznały roszczenie. UFG wniósł więc skargę kasacyjną do  Sądu Najwyższego. SN zaś  przyznał rację UFG, orzekając, że "wykonanie zobowiązania wynikającego z ugody prowadzi do ostatecznego wygaśnięcia stosunku prawnego łączącego jej strony".
W opinii "Rz",  ten wyrok SN "ma kolosalne znaczenie dla wszystkich poszkodowanych w wypadkach komunikacyjnych, którzy dochodzą odszkodowania i zadośćuczynienia od ubezpieczyciela sprawcy wypadku. Muszą oni dobrze zastanowić się, zanim zgodzą się na kwotę proponowaną przez ubezpieczyciela i podpiszą ugodę". Przy rozpatrywaniu oferty ubezpieczyciela warto wziąć pod uwagę aktualny stan zdrowia i ryzyko, że może się on pogorszyć . Warto też skonsultować się z prawnikiem - radzi gazeta. Natomiast zdaniem Grażyny Ratajczak-Antoniewicz, z  Kancelarii Radców Prawnych DRB,  "istotą orzeczenia Sądu Najwyższego jest wskazanie, że strony które pragną zakończyć spór poprzez zawarcie ugody, powinny zadbać o odpowiednie zapisy w tego rodzaju umowie".  Z kolei w opinii Bartosza Kaczmarka z kancelarii  odszkodowawczej Votum, "istotne ma tutaj znaczenie fakt, czy w treści ugody poszkodowany zrzeka się całkowicie wszelkich roszczeń, w tym tych, które mogą wystąpić w przyszłości (...) Jeżeli tak, to w przypadku pogorszenia stanu zdrowia lub niemożności podjęcia pracy zawodowej poszkodowany zamyka sobie drogę do uzyskania odpowiedniego zadośćuczynienia, odszkodowania lub renty"- pisze "Rz".

Telematyka  pozwoli właścicielom flot  na oszczędności

Telematyka obniży koszt prowadzenia floty pojazdów. Zdaniem  "Pulsu Biznesu"(Nr z 20.07.2018r.), dzięki systemom monitorującym styl jazdy  kierowców,  firmy mogą zapłacić za użytkowanie auta nawet kilkadziesiąt proc. mniej. Marek Baran, rzecznik prasowy PZU SA, podkreśla w dzienniku, iż  od kilkunastu lat telematyka ma zastosowanie we flotach  ciężkich pojazdów, m.in. do kontroli czasu pracy kierowców,  optymalizacji tras przejazdów i zużycia paliwa, natomiast  w lekkich pojazdach – do lokalizacji aut i optymalizacji tras. Jego zdaniem, szeroko stosowany monitoring ma wpływ łącznie nawet na kilkadziesiąt proc. kosztu posiadania pojazdu we flocie.  Gazeta pisze,  powołując się  na  Przemysława Konopkę,  wiceprezesa zarządu Willis Towers Waton i szefa Motor & Affinity na Europę Centralną i Wschodnią,  że żaden ubezpieczyciel  nie oferuje  na  szeroką  skalę  tego  rodzaju  rozwiązań,  ale  obecnie  w  fazie wdrażania  są  już  projekty  pilotażowe.  I tak,  w opinii P. Konopki,  rynek ubezpieczeniowy  w  Polsce oczekuje na to, co zrobi PZU SA, zaś jego uczestnicy będą "pozycjonować się"  w stosunku do lidera polskich ubezpieczeń. Na przykład większe zainteresowaniu monitoringiem stylu jazdy  wywoła wdrożenie go przez PZU SA– zauważa dziennik.
Przemysław Konopka podkreśla - podaje "PB" - że  telematyka pozwala na oszczędności rzędu 15-25 proc. całkowitego kosztu użytkowania pojazdu, dlatego też  w ciągu najbliższych pięciu lat każdy ubezpieczyciel będzie miał w ofercie produkt oparty na rozwiązaniach telematycznych. Natomiast według Macieja Krzysztoszka, rzecznika prasowego  Link4,  jeśli już  klienci zaczynają korzystać z telematyki, to potem kontynuują jej użytkowanie.
Rozwiązania  ubezpieczeniowe  bazujące  na  monitoringu  stylu  jazdy  oferuje w Polsce  firma NIO we współpracy z Ergo Hestią i Yanosikiem,  Link4 wraz  z  Navi Expert, PZU SA  oraz  od  niedawna  Bacca. 

Uregulowanie działalności kancelarii odszkodowawczych : pierwsze czytanie w   Senacie

W Senacie RP odbyło się pierwsze czytanie projektu ustawy o świadczeniu usług w zakresie dochodzenia roszczeń odszkodowawczych, który przewiduje uregulowanie działalności kancelarii odszkodowawczych, w tym ograniczenie wysokości ich wynagrodzenia - podaje „Dziennik Gazeta Prawna”(Nr z 207.2018 r.).  Projekt  przygotowała  senacka  komisja budżetu i  finansów publicznych, uznając że jest on niezbędny. Według uzasadnienia do projektu, "zmiana ma na celu zwiększenie zakresu ochrony osób, które poniosły szkodę w wyniku czynów niedozwolonych i korzystają z usług kancelarii odszkodowawczych" - pisze gazeta. W opinii  autorów projektu,  rynek kancelarii odszkodowawczych w Polsce znajdujący  się w fazie dynamicznego rozwoju  ma  "problemy, które są charakterystyczne dla rynków wschodzących, na których standardy, procedury i poziom jakości świadczonych usług nie został w pełni ukształtowany". I tak, krytyczne  są  głosy odnośnie  jakości usług świadczonych przez kancelarie odszkodowawcze. Występują bowiem "ryzyka nieotrzymania pieniędzy uzyskanych przez kancelarie  z tytułu zaspokojenia roszczenia, pobieranie przez kancelarie wygórowanego wynagrodzenia oraz problemy dotyczące ważności umowy, którą zawarł poszkodowany z kancelarią w sytuacji, gdy jego stan nie pozwalał mu na świadome podjęcie decyzji" - informuje "DGP". Ponadto, projekt wprowadza wymóg zatwierdzenia przez klienta czynności prawnych dokonanych przez doradcę,  które "zmierzają do zrzeczenia się przysługującego klientowi roszczenia".  W projekcie regulacji przewidziano także - zaznacza gazeta - że odszkodowania będą wypłacane bezpośrednio osobie poszkodowanej. Mają również zostać  wprowadzone obowiązkowe ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej za szkody wyrządzone przy wykonywaniu działalności w zakresie dochodzenia roszczeń odszkodowawczych. Projekt zakłada też ‘wprowadzenie nowego typu umowy - nazwanej umową o dochodzenie roszczeń odszkodowawczych" - podaje dziennik.
Polska Izba Doradców i Pośredników Odszkodowawczych (PIDiPO)  krytycznie ocenia propozycję regulacji. Zdaniem PIDiPO, "wprowadzenie ograniczeń w dostępie do rynku doradztwa odszkodowawczego może spowodować pozbawienie części osób możliwości skorzystania z profesjonalnego wsparcia w procesie dochodzenia roszczeń " – twierdzi gazeta.

Razem z autem „z drugiej ręki”  kupujemy jego polisę OC

Samochód sprzedajemy łącznie z polisą OC - przypomina "Rzeczpospolita"(Nr z 20.07.2018r.). Według gazety, "przepisy stanowią, że w razie przeniesienia prawa własności, na nowego posiadacza samochodu przechodzą prawa i obowiązki poprzedniego właściciela auta z tytułu umowy ubezpieczenia OC". Dziennik wyjaśnia, odpowiadając  na list czytelnika (który kupił auto wraz z ubezpieczeniem OC, przerejestrował samochód,  nie zgłaszając tego faktu ubezpieczycielowi pojazdu i   nie  otrzymał żadnej informacji od ubezpieczyciela o rekalkulacji składki oraz o zmianie danych osobowych), że "obowiązek poinformowania ubezpieczyciela o sprzedaży samochodu ciąży na sprzedawcy, który w ciągu 14 dni od sprzedaży powinien podać towarzystwu dane nabywcy". I tak,  jeśli  samochód kupiła osoba fizyczna, będą to jego imię, nazwisko, miejsce zamieszkania  i  PESEL. W opinii "Rz", w  takiej sytuacji firma    ubezpieczeniowa  "może, ale nie musi" dokonać rekalkulacji składki. Towarzystwo dokona ponownego przeliczenia składki przeważnie wtedy, gdy  z nowym właścicielem samochodu wiąże się wyższe ryzyko wyrządzenia szkody,  niż ze zbywcą auta.  Jeśli jednak  nowy właściciel pojazdu  zażąda  rekalkulacji składki OC,  wtedy ubezpieczyciel  musi ją przeprowadzić - wyjaśnia gazeta. Zdaniem dziennika,  "niezależnie od tego, czy ubezpieczyciel dopasował wysokość składki do nowego właściciela samochodu czy też nie, o ile nowy właściciel nie wypowiedział umowy ubezpieczenia OC, po sprzedaży samochodu ulega ona rozwiązaniu z upływem okresu, na który została zawarta".  W takiej sytuacji,  najpóźniej w dniu rozwiązania się dotychczasowej umowy należy kupić nową polisę OC,  czy to w dotychczasowej firmie  ubezpieczeniowej  czy u dowolnego innego  ubezpieczyciela, który sprzedaje komunikacyjne polisy OC.

Uszkodzenie auta w warsztacie naprawczym wskutek uruchomienia silnika powinno być uznane za szkodę  wywołaną przez ruch pojazdu

Obowiązkowe ubezpieczenie OC posiadaczy pojazdów mechanicznych obejmuje swoim zakresem szkody wyrządzone w związku z ruchem pojazdu, w granicach odpowiedzialności jego posiadacza lub kierującego - twierdzi w "Dzienniku Gazecie Prawnej"(Nr z 24.07.2018 r.) mec. Tomasz Młynarski z Biura Rzecznika Finansowego.  Przy tym,  prawne pojęcie ruchu pojazdu jest rozumiane szerzej niż w znaczeniu dosłownym.  W opinii eksperta, pojęcie ruchu pojazdu, nawiązujące do określenia użytego w art. 436 par. 1 kodeksu cywilnego, zwyczajowo jest rozumiane bardzo szeroko. A że przy tym  jest ono rozszerzane na gruncie ustawy regulującej ubezpieczenia obowiązkowe,  to ma  "swoje istotne reperkusje, co niedawno potwierdził Sąd Najwyższy" (wyrok SN z 26 lutego 2015 r., III CSK 187/14)" - podaje gazeta.  Albowiem  przyjmuje się na ogół,  że pojazd znajduje się w ruchu od chwili włączenia silnika aż do zakończenia jazdy (obejmując także postój na trasie). Zakończenie jazdy nie musi więc nastąpić w miejscu  zaplanowanym, gdyż ruch trwa, dopóki pojazd pozostaje na drodze – zauważa „DGP". Natomiast  jeśli dojdzie do uszkodzenia auta i  stanie się ono niezdatne  do dalszej jazdy, "jego ruch ustaje dopiero po odholowaniu (orzekł tak SN  m.in. w  wyrokach z 13 lipca 1976 r., IV CR 241/76, i z 7 kwietnia 2005 r., II CK 572/04).  Dlatego też "w tak rozumianym ruchu pojazd może się znajdować także poza drogą" - wyjaśnia w dzienniku T. Młynarski. Jego zdaniem, oddanie pojazdu do naprawy lub przeglądu jest związane z korzystaniem z niego w zwykły sposób, a zatem szkoda powstała w warsztacie wskutek uruchomienia silnika winna być uznana za wywołaną przez ruch pojazdu.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT