SN rozstrzygnął problem tzw. niedoubezpieczenia

Sąd Najwyższy (sygn. akt II CSK 734/15 ) rozstrzygnął problem tzw. niedoubezpieczenia, czyli zmniejszania przez  ubezpieczycieli  odszkodowania, odpowiednio do zaniżonej wartości ubezpieczonej rzeczy, chociaż  mieści się to w kwocie ubezpieczenia – informuje  "Rzeczpospolita"(Nr z 21.09.2016 r.).  SN uznał, że ubezpieczający  ma być osobiście informowany o niższym odszkodowaniu przy zaniżonej wartości ubezpieczonej rzeczy i ta informacja musi  być wyraźnie zapisana w umowie, a nie tylko w ogólnych warunkach ubezpieczenia (OWU) - podaje gazeta.  Zdaniem sądu, "wszelkie klauzule ograniczające odpowiedzialność ubezpieczyciela w umowie ubezpieczenia majątkowego, w tym zwłaszcza klauzula proporcjonalności jego świadczenia w stosunku do rzeczywistej wartości przedmiotu ubezpieczenia (wartości odtworzeniowej nowej) stanowią wyjątek od wskazanej zasady i wymagają wyraźnego i znanego ubezpieczającemu postanowienia umownego, na które się godzi, także wtedy, gdy ograniczenie takie znajduje się w ogólnych warunkach umów przygotowanych przez ubezpieczyciela i akceptowanych przez ubezpieczającego".
SN orzekał w  sprawie o odszkodowanie za szkody spowodowane przez pożar domu. Straty powoda  wywołane ogniem biegli wycenili  na 159 tys. zł, natomiast ubezpieczyciel  wypłacił z tego tytułu   82 tys. zł - pisze dziennik. Zdaniem ubezpieczyciela,  przy wycenie  strat  należy zastosować klauzulę proporcjonalności, ponieważ  określona w polisie wartość domu powoda była znacznie zaniżona. Zamiast  678 tys. zł,  ubezpieczający podał 418 tys. zł. "Z tego powodu towarzystwo pomniejszyło szkodę o wskaźnik niedoubezpieczenia (0,61) i określiło ją na 96 tys. zł" - podaje dziennik. Sprawa trafia do sądu okręgowego, który zasądził pełne wyrównanie odszkodowania. Z kolei Sąd Apelacyjny podzielił stanowisko ubezpieczyciela.  Sprawa trafia w końcu do Sądu Najwyższego. A ten stanął po stronie poszkodowanych.
SN wskazał - podkreśla "Rzeczpospolita", że w ubezpieczeniu majątku  regułą powinna być wypłata odszkodowania odpowiadającego w pełni wysokości szkody. Jedyną granicę stanowi suma ubezpieczenia, ponieważ  ona odpowiada wysokości składki. Dlatego też - w opinii SN - "wszelkie klauzule ograniczające odpowiedzialność ubezpieczyciela, w tym o niedoubezpieczeniu, jako wyjątek, wymagają wyraźnego wskazania w umowie – nawet jeśli są zawarte w OWU zaakceptowanych przez konsumenta – oraz poinformowania go o ich skutkach". 
Jan Górowski, sędzia SN podkreślił, iż  powodowie  "wykupili najbogatszą wersję ubezpieczenia „maximum", mogli więc liczyć, że szkoda będąca poniżej sumy ubezpieczenia zostanie pokryta w całości".  
Aleksander Daszewski, radca prawny   w Biurze Rzecznika Finansowego (RzF) powiedział gazecie,  iż regułą w ubezpieczeniach powinna być pełna ochrona. Wyjątki od tej zasady powinny być jednoznacznie zapisane i wyraźnie zakomunikowane słabszej stronie umowy przy jej zawieraniu”.

PwC:  telemedycyna kusi ubezpieczycieli

Rynek telemedyczny jest w powijakach, ale dostał zielone światło od pacjentów,  przychodni, lekarzy i regulatora – pisze "Puls Biznesu"(Nr z 21.09.2016 r.). Według dziennika, który powołuje się na najnowszy raport PwC  "Pacjent w świecie cyfrowym", osoby  z  Europy  środkowo- wschodniej są bardziej "cyfrowi" niż Niemcy czy Brytyjczycy. Z raportu PwC wynika, że  aż 60 proc . pacjentów  w  naszym regionie  jest gotowych korzystać z telemedycyny, a   rynek prywatnych usług medycznych w naszym regionie szacuje się na  13,9 mld euro (w tym ok.  5 mld euro przypada na Polskę) - podaje gazeta. Z kolei wydatki prywatne na ochronę zdrowia wzrastają w tempie 6 proc. rocznie, zaś  30 proc. posiadaczy abonamentów medycznych lub ubezpieczeń dokupuje dodatkowe usługi medyczne - informuje "PB".  Według dziennika, w  naszym regionie 45 proc. osób używa lub rozważa stosowanie  aplikacji medycznych na urządzenia mobilne, gdy w Wielkiej Brytanii czy  Niemczech  odpowiednio 32 i 24 proc. Przy tym,  obecnie  co trzeci pacjent z  Europy środkowo - wschodniej posiada smartfona, a w 2019 r. według prognoz  PwC ma je posiadać około  60 proc. Z badań    PwC  wynika, iż   pacjenci chcą mieć dostęp do informacji, regularnie poszukują nowego lekarza i analizują oferty, coraz częściej korzystają z przysługujących im świadczeń. zaś  w mniejszym stopniu zwracają uwagę na koszt usługi  - podkreśla "Puls Biznesu".  Blisko   30 proc. posiadaczy abonamentów medycznych lub ubezpieczeń dokupuje dodatkowe usługi medyczne, co  wpływa na rentowność całego segmentu abonamentów i ubezpieczeń medycznych. Jak twierdzi w   "PB" Szymon Piątkowski, lider zespołu ds. ochrony zdrowia w dziale doradztwa biznesowego PwC, "telemedycyna będzie rozwijała się wraz ze wzrostem świadomości pacjentów, którzy stają się  coraz bardziej wymagający". Zdaniem  Piątkowskiego,  do wzrostu rynku telemedycznego może się przyczynić m.in. większe zainteresowanie takimi świadczeniami ze strony ubezpieczycieli (niższe koszty, szersza oferta).

Coraz mniej kierowców jeździ bez ważnej polisy  OC

Jak informuje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 21.09.2016 r.),  w I półroczu 2016 r. o ponad 22 proc. spadły przychody Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego (UFG)  z tytułu opłat za brak obowiązkowego komunikacyjnego OC. Gazeta podaje  dane z ostatniego raportu UFG, iż  do czerwca 2016 r. przychody  funduszu  z kar za brak OC wyniosły 52,3 mln zł, podczas gdy w pierwszej  połowie 2015 r.   kształtowały się one  na poziomie   67,3  mln zł  Z kolei liczba zarejestrowanych przez UFG spraw związanych z brakiem OC spadła w tym czasie do 39,6 tys., z 46,4 tys. To zaś oznacza - pisze "DGP" - dużą poprawę w porównaniu z ostatnimi kilkoma latami, kiedy "przyrastały i zarejestrowane sprawy, i przychody raportowane przez fundusz".  W połowie 2015 r. przychody UFG  były o 20 proc. wyższe niż rok wcześniej, zaś  w połowie 2014 r. o ponad 58 proc. wyższe. Przy tym liczba zarejestrowanych przez UFG spraw rosła w  każdym roku o 33 proc. - donosi dziennik,  powołując  się  na ostatnie dane UFG.  Zdaniem   Huberta Stoklasa, wiceprezesa UFG,  dużą  rolę  w identyfikowaniu nieubezpieczonych posiadaczy pojazdów. odgrywa    baza Ośrodka Informacji UFG. W opinii Stoklasa, "roszczenia i wypłaty dla poszkodowanych w wypadkach są coraz wyższe. Muszą się z nimi mierzyć także osoby, które spowodowały wypadek, a nie były ubezpieczone. Wiceprezes UFG ostrzega, iż taka "oszczędność" może   doprowadzić do konieczności późniejszego wypłacenia przez sprawcę szkody nawet setek tysięcy zł  (regres) - zauważa gazeta. I tak, w pierwszej  połowie 2016 r. UFG prowadziło prawie 16,4 tys. spraw regresowych na łączną kwotę195 mln zł (w 99 proc. dotyczyły one OC komunikacyjnego).  Na koniec czerwca br. połowa  z  tych spraw była na etapie windykacji sądowej i egzekucyjnej.
Według "DGP",   Polskie Biuro Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (PBUK) także odnotowuje coraz więcej spraw regresowych. Firma  odzyskuje  jednak  tylko część wydatkowanych kwot, a 30-40 proc.  spraw  trafia do sądu. 

Miliardowy wzrost przypisu składki z komunikacyjnego OC w I półroczu br.   nie zatrzyma  podwyżek cen tych polis

Rynek komunikacyjnego OC  nadal jest pod wodą - pisze "Puls Biznesu"(Nr z 20.09.2016 r.). Ubezpieczyciele nadal dużo tracą na sprzedaży polis komunikacyjnych.  Towarzystwa ubezpieczeń w  pierwszej połowie 2016 r.  musiały do polis OC dorzucić ponad 600 mln zł, podczas gdy w analogicznym okresie poprzedniego roku  dopłacili do tego biznesu  327 mln zł.  Dalsze podwyżki cen polis komunikacyjnego OC  są więc nieuniknione - twierdzi dziennik, podkreślając, iż  pierwszej połowie br.  sprzedaż polis komunikacyjnego OC była o 1 mld zł  większa niż przed rokiem. Ubezpieczyciele zafundowali kierowcom ostre podwyżki cen polis OC,  zmuszając  do głębokiego sięgnięcia do kieszeni. Jak informuje "PB", w  grudniu 2015 r. za polisę OC kierowcy płacili średnio około 450 zł, a pod koniec czerwca 2016 r.  już 620 zł.
Wpływ podwyżek już widać w wynikach ubezpieczycieli. Według  opublikowanych  ostatnio danych przez  Polską  Izbę  Ubezpieczeń (PIU) oraz informacji Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego (UFG), że w pierwszej połowie 2016 r.  branża sprzedała polisy OC za 5 mld zł, a więc  o 1 mld zł więcej niż przed rokiem. Gdyby  ten wynik udało się towarzystwom powtórzyć w drugiej połowie br., to przypis składki z polis komunikacyjnego OC może sięgnąć (dla sektora ogółem) poziomu 10 mld zł. - pisze gazeta. I podkreśla, że nie oznacza to końca  podwyżek z tego ubezpieczenia.  W opinii Tomasza Tarkowskiego, byłego  prezesa Link4, dalsze podnoszenie składek wynika ze specyfiki biznesu ubezpieczeniowego, gdyż  polisy sprzedawane w danym roku są widoczne dopiero w roku następnym. Oznacza to, że obecnie rynek rozlicza OC sprzedane w 2015 r. Ekspert spodziewa się, że w 2017 r. rentowność segmentu ulegnie poprawie  - podaje  dziennik. . Z kolei zdaniem Grzegorza Kulika, wiceprezesa Allianz Polska, podwyżki pozwolą  „komunikacji” powrócić do równowagi.

Kto zapłaci za  szkody, jeśli zalało Ci mieszkanie ?

Jeżeli zalało Ci mieszkanie   wskutek   działania osób trzecich (np. sąsiadów z góry),  teoretycznie  możesz  dochodzić odszkodowania  od sąsiada mieszkającego nad Tobą,  od producenta sprzętu (np. wadliwego wężyka) czy  od ubezpieczyciela, którego polisę ubezpieczenia posiadasz, albo od tego, u którego ubezpieczenie OC w życiu prywatnym wykupił sprawca szkody - pisze "Rzeczpospolita"(Nr z 17.09.2016 r.). Jednak  nie w każdym przypadku właściciel lokalu, z którego nastąpiło zalanie, będzie odpowiedzialny za szkodę.  Wskazanie, że woda leciała z lokalu sąsiada, może być niewystarczające do ubiegania się o odszkodowanie  - twierdzi  dziennik, powołując się na  Jakuba Niciejewskiego z Ergo Hestii. A przy usterce niedawno fachowo zamontowanego wężyka, można dochodzić odszkodowania od jego producenta - dodaje  gazeta, zastrzegając, iż  "w  praktyce jest to zadanie bardzo trudne".   Wygodniej jest skorzystać z własnej polisy,  a  ocenę szansy na odzyskanie pieniędzy od producenta pozostawić  ubezpieczycielowi.  Jeśli zaś winnym zalania mieszkania jest sąsiad, "mamy wybór, czy skorzystać z jego OC  czy  ze swojego ubezpieczenia mieszkaniowego. To pierwsze rozwiązanie może być korzystniejsze, jeśli nasza własna polisa przewiduje wypłatę odszkodowania według wartości rzeczywistych" - radzi dziennik.. Jednak w  takiej sytuacji powinniśmy zadbać o  dokument potwierdzający, kto ponosi winę za szkodę. Jeżeli będzie to niemożliwe,  najlepszym wyjściem jest  "wystąpienie o odszkodowanie do swojego ubezpieczyciela i podanie mu informacji o sprawcy zalania. Wówczas  towarzystwo wypłaci odszkodowanie, a następnie zwróci się do sąsiada z tzw. regresem, czyli zażąda  zwrotu kwoty wypłaconej poszkodowanemu.
Kupując polisę ubezpieczenia mieszkania,  warto   dokładnie sprawdzić jej zakres,  jakie ryzyka obejmuje ochroną  – radzi w dzienniku  Marcin Jaworski z Biura Rzecznika Finansowego (RzF). Natomiast  Tomasz Młynarski,  ekspert z Biura RzF dodaje, powołując się na wyroki Sądu Najwyższego, iż  jeśli doszło do zalania lokalu, właściciel mieszkania położonego powyżej nie w każdym przypadku ponosi za to odpowiedzialność; w takiej sytuacji odpowiedzialność odszkodowawcza kształtuje się według zasady winy, a " możliwość dochodzenia odszkodowania od posiadacza lokalu (zarządcy budynku itd.) jest uzależniona od tego, czy szkoda została wyrządzona na skutek zawinionego działania lub zaniechania".  W wielu przypadkach zalań nikomu nie można przypisać winy. "Wówczas poszkodowanemu nie przysługuje odszkodowanie, a naprawienia szkody może dochodzić tylko w ramach własnego dobrowolnego ubezpieczenia mieszkania" - pisze "Rz".

Ceny polis komunikacyjnych OC  jeszcze pójdą w górę

Od początku 2016 r. średnie stawki za komunikacyjne OC wzrosły o prawie 40 proc. – donosi "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 15.09.2016 r.), powołując się na szacunki  CUK Ubezpieczenia, multiagencji oferującej  produkty ponad 30 towarzystw. Jest  to kontynuacja podwyżek z 2015 r., kiedy to ceny polis komunikacyjnych OC poszły w górę o 20 proc.  Przy tym, jeśli w grudniu 2015 r. średnia cena OC dla samochodów   osobowych wynosiła w Polsce ok. 453 zł, to  w sierpniu 2016 r. było ona średnio  na poziomie ok. 628 zł - pisze gazeta. Według  Patryka Juchniewicza, dyrektora ds. rozwoju sprzedaży porównywarki ubezpieczeń Rankomat.pl,  " wielu klientów ubezpieczających swoje auta w maju lub czerwcu 2016 r.  musiało zapłacić nawet o 50 proc. więcej niż rok wcześniej. Zdaniem dziennika, do podwyższania stawek branżę zmusiły rosnące straty na OC ( w 2015 r.  ponad 1 mld zł) oraz  działania Komisji Nadzoru Finansowego (KNF), która postanowiła ukrócić wyniszczającą ubezpieczycieli wojnę cenową w tym segmencie.  Ponadto, do wzrostu wypłat z OC  (odszkodowania i świadczenia wypłacone OC. do czerwca wyniosły 3,9 mld zł, o 16,8 proc. więcej niż przed rokiem)  doszło m.in wskutek  wdrożenia wytycznych KNF dla zakładów w zakresie likwidacji szkód komunikacyjnych. W rezultacie -  według danych Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU) – składka przypisana brutto z OC wyniosła w pierwszym półroczu 2016 r. blisko  5 mld zł, o 25,7 proc. więcej niż rok wcześniej. W omawianym czasie strata na komunikacyjnym OC  wyniosła jednak ponad 606 mln zł.- podaje "DGP". Wpłynęło na to m.in. zwiększenie  rezerw  oraz wzrost środków na reasekurację polis OC w związku z dużym wzrostem przypisu z komunikacyjnego OC brutto.
Gazeta podkreśla, iż  wynik techniczny z  OC mocno odbił się na całym wyniku technicznym ubezpieczycieli majątkowych, który spadł  do  114 mln zł (o 77 proc.). Natomiast  wynik netto branży spadł o ok. 37 proc. do 1,13 mld zł.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT