SN: ubezpieczyciel zachowuje możliwość kwestionowania zasadności dochodzonego roszczenia, pomimo braku jego odpowiedzi w terminie na reklamację

Sąd Najwyższy  uznał, iż brak odpowiedzi ubezpieczyciela na reklamację nie oznacza, że zakład  ubezpieczeń  ją przyjął. Zatem domniemanie, że klient ma rację w sytuacji, gdy  ubezpieczyciel   w ustawowym terminie   nie odpowiedział na jego reklamację, jest wzruszalne przed sądem. Zarówno co do zasady jak i wysokości odszkodowanie - pisze "Interia.pl"(www. interia.pl z 13.06.2018r.). Jak podaje portal, wydana 13 czerwca 2018r. przez SN w składzie  3 sędziów  uchwała (sygnatura akt III CZP 113/17) oznacza, że "klient może w takiej sytuacji domagać się uznania jej za rozpatrzoną pozytywnie, ale mimo to podmiot rynku finansowego zachowuje możliwość kwestionowania zasadności dochodzonego roszczenia". Zarówno co do zasady,  jak i jego wysokości.  Zdaniem SN , jednak to podmiot rynku finansowego   musi udowodnić, że jego klientowi nie przysługuje roszczenie, lub przysługuje ono w niższej wysokości. Tomasz Młynarski, radca prawny w Biurze Rzecznika Finansowego (RzF) tłumaczy zaś, iż nadal  "tego typu spory wciąż będą rozstrzygane w sądach, o ile podmiot rynku   finansowego nie zdecyduje się na polubowne załatwienie sporu z klientem".
Zapytanie do Sądu Najwyższego w kwestii  interpretacji art. 8 ustawy o rozpatrywaniu reklamacji skierował w listopadzie 2017 r.  Sąd Okręgowy  w Lublinie, który rozpatrywał sprawę reklamacji kobiety poszkodowanej  w wypadku komunikacyjnym, wnoszącej o podwyższenie zadośćuczynienia przyznanego przez ubezpieczyciela z polisy OC sprawcy - pisze "Interia.pl". Lubelski  SO zapytał SN , czy  "brak odpowiedzi w terminie, wyłącza możliwość kwestionowania przez podmiot rynku finansowego zasadności dochodzonego roszczenia tak co do zasady, jak i co do wysokości, czy jedynie oznacza przerzucenie ciężaru dowodu na podmiot rynku finansowego".
Portal przypomina, iż w  styczniu 2018 r. istotny pogląd w tej sprawie przedstawiła Aleksandra Wiktorow, Rzecznik Finansowy. Według   A. Wiktorow, "w takiej sytuacji bank czy ubezpieczyciel powinien zrealizować to, czego klient domagał się w reklamacji (...) Niestety dostrzegam, że dziś niektóre firmy w tego typu sprawach odsyłają klientów do sądu" – tłumaczyła Aleksandra Wiktorow.
 Sąd Najwyższy tym razem nie  podzielił prokonsumenckiego podejścia zaprezentowanego w istotnym poglądzie Rzecznika Finansowego - podkreśla portal.
Art. 8 ustawy o rozpatrywaniu reklamacji przewiduje, że "w przypadku niedotrzymania przez podmiot rynku finansowego ustawowych terminów odpowiedzi na reklamację,  uważa się ją za rozpatrzoną zgodnie z wolą klienta.  Odpowiedź zaś powinna być udzielona bez zbędnej zwłoki, jednak nie później niż w terminie 30 dni od dnia otrzymania reklamacji. W szczególnie skomplikowanych przypadkach termin ten nie może przekroczyć  60 dni". 

RzF   przesłał do SN   „istotny pogląd w sprawie” toksycznych polis z UFK

Rzecznik Finansowy przesłał do Sądu Najwyższego „istotny pogląd w sprawie”,  dotyczący 2 pytań prawnych,  które  do SN   wysłał  Sąd Okręgowy  w Krakowie.  Pytania krakowskiego SO – pisze "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 12.06.2018 r.) -  dotyczą kwestii, czy do przysługującego ubezpieczonemu roszczenia o wypłatę  części  świadczenia wykupu zatrzymanego na podstawie abuzywnych postanowień umowy ubezpieczenia na życie z UFK „ma zastosowanie trzyletni termin przedawnienia (...) czy może termin dziesięcioletni" - podaje dziennik. Według gazety, Rzecznik Finansowy (RzF)  wysłał już  do SN tzw. pogląd istotny dla sprawy. Jak  podkreśliła w piśmie do SN  A. Wiktorow, Rzecznik Finansowy, z definicji umowy ubezpieczenia wynika bowiem, że "ryzyko ubezpieczeniowe związane z zajściem zdarzenia losowego ponosi w całości ubezpieczyciel. Charakter inwestycyjny kłóci się więc w tym przypadku z naturą stosunku ubezpieczenia, albowiem ryzyko inwestycyjne ponosi w całości nie ubezpieczyciel, lecz ubezpieczający” – informuje "DGP". Jeśli więc  "konstrukcja umowy była taka, że zakład ubezpieczeń nie ponosił w zasadzie żadnego ryzyka (a tak było, gdy na część ochronną przeznaczano kilka procent wysokości składki), to nie sposób mówić, by w rzeczywistości zawarta została umowa ubezpieczenia" - uważa RzF. Stąd, w   opinii RzF, kwestia terminów przedawnienia  ma trzeciorzędne znaczenie, zaś kluczowe jest ustalenie, czy w przypadku większości uefek w ogóle można mówić o umowie ubezpieczenia. Według A. Wiktorow,  każda zawarta umowa ubezpieczenia z UFK powinna zostać sprawdzona w ramach postępowania sądowego, czy rzeczywiście mamy do czynienia z umową ubezpieczenia. Jeśli więc  większość składki przeznaczono na lokowanie środków w funduszach kapitałowych, to "jest to już umowa nienazwana, co najwyżej nawiązująca do umowy ubezpieczenia" - podaje  dziennik. W praktyce oznacza to - twierdzi "DGP" -  że gdyby Sąd Najwyższy przychylił się do stanowiska RzF, to większość zawieranych przed laty umów można by było unieważnić. Klienci otrzymaliby więc zwrot wszystkich wpłaconych środków - tłumaczy "DGP". Zdaniem  Aleksandra Daszewskiego, radcy prawnego w Biurze Rzecznika Finansowego, gdyby  SN podzielił ten pogląd, byłoby to dobre dla kilkuset tysięcy Polaków, którzy nabyli toksyczne produkty kilka lat temu oraz  ważne także  na przyszłość, ponieważ "cały czas niektórzy ubezpieczyciele oferują „ubezpieczenia”, gdzie część ochronna jest wręcz symboliczna". A. Daszewski informuje, iż  RzF  proponuje "wyraźne zapisanie, że za umowę ubezpieczenia z UFK  uznajemy tylko taką, w której przynajmniej 51 proc. składki jest przeznaczone na ochronę, a maksymalnie 49 proc. na inwestycję".  Daszewski przypomina, iż RzF już   "od pewnego czasu – na razie nieskutecznie – proponuje ustawodawcy, by doprecyzować, co rozumiemy przez umowę ubezpieczenia" - pisze gazeta. Tymczasem według  niedawnego wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE  (sygn. akt C-542/16) wynika, że "w świetle prawa unijnego umowę ubezpieczenia należy interpretować szeroko. I nawet przewaga części inwestycyjnej nad ochronną nie oznacza, że mamy do czynienia z kontraktem innego rodzaju".

Ubezpieczyciele  nie chcą  tracić na prowadzeniu  PPK

Polska Izba Ubezpieczeń (PIU) oczekuje zwolnienia aktywów, zgromadzonych przez  ubezpieczycieli  w ramach udziału w Pracowniczych Planach Kapitałowych (PPK) z podatku od instytucji finansowych - donosi "Puls Biznesu"(Nr z 12.06.2018 r.), powołując się na Jana Grzegorza Prądzyńskiego, prezesa PIU. Szef PIU powiedział   podczas debaty na temat PPK, iż w przeciwnym razie towarzystwa ubezpieczeń   nie będą mogły uczestniczyć w programie, ponieważ "już na wejściu ubezpieczyciele musieliby dopłacać". Jak  wyjaśnia dziennik,   "obecnie  stopa opodatkowania podatkiem od aktywów instytucji finansowych (tzw. bankowym) jest wyższa od proponowanego limitu kosztów za zarządzanie w umowach PPK w wysokości 0,5 proc.   Zaś w ramach prowadzenia PPK instytucja finansowa będzie mogła pobierać opłaty do 0,6 proc. zarządzanych środków rocznie. W efekcie będziemy jedynym krajem na świecie, gdzie ubezpieczyciele będą de facto wyeliminowani z systemowego, długoterminowego oszczędzania obywateli" – dodał szef izby gospodarczej ubezpieczycieli.  Prądzyński podkreślił,  że „kluczem do powodzenia PPK będzie powszechność tego programu, a włączenie się do niego towarzystw ubezpieczeniowych zwiększy na to szanse. Tym bardziej, że ubezpieczyciele będą mogli oferować uczestnikom programu dodatkową ochronę ubezpieczeniową."
Z kolei  dyr. Katarzyna Przewalska z Ministerstwa Finansów (MF)  przyznała, że postulat PIU trafił już do resortu finansów  i teraz "trwa analiza" tej propozycji. Ponadto, dyr. Przewalska stwierdziła, że "te wszystkie elementy będą brane pod uwagę". W jej opinii, aby termin 1 stycznia 2019 r. na uruchomienie PPK był  realny,  należy przede wszystkim "jak najszybciej zacząć proces legislacyjny" – pisze „PB”.  Albowiem projektodawcy, „zdają sobie sprawę, że przygotowanie do tego przedsięwzięcia ze strony podmiotów w nim uczestniczących będzie wymagało czasu” - podkreśliła dyr. Przewalska. 
Gazeta przypomina, iż pod koniec maja br. MF  przekazało do finalnych konsultacji społecznych, uzgodnień międzyresortowych i Rady Dialogu Społecznego zaktualizowaną wersję projektu ustawy o PPK.  Zgodnie z projektem program ma być realizowany etapowo. I tak, firmy zatrudniające co najmniej 250 osób miałyby tworzyć PPK od 1 stycznia 2019 r.; zatrudniające co najmniej 50 osób - od 1 lipca 2019 r.; zatrudniające co najmniej 20 osób – od 1 stycznia 2020 r., natomiast  zatrudniające co najmniej 1 osobę – od 1 lipca 2020 r.
Podatek od instytucji finansowych (tzw. bankowy) wynoszący rocznie 0,44 proc. wartości ich aktywów zaczął obowiązywać od 1 lutego 2016 r.

Polisy turystyczne do poprawki

Według  Rzecznika Finansowego, rośnie liczba skarg klientów na ubezpieczenia turystyczne. Szczególnym problemem są odmowy pokrycia kosztów leczenia czy rezygnacji z podróży w związku z chorobą przewlekłą klienta - informuje "Interia.pl"(www.interia.pl z 11.06.2018r.), powołując się na ostatnio opublikowany raport RzF o ubezpieczeniach turystycznych . Jak przyznaje Aleksandra Wiktorow, Rzecznik Finansowy, "w 2017 r. zauważyliśmy rosnącą dynamikę napływu skarg, czy to zgłaszanych w ramach porad eksperckich czy oficjalnych wniosków o podjęcia działań", zaś eksperci RzF udzielili  228 porad dotyczących problemów związanych z ubezpieczeniami turystycznymi (wobec 197 w 2016 r.) - pisze portal. Ponadto, z analizy skarg wynika, że rośnie znaczenie problemów zgłaszanych przez klientów w związku z ubezpieczeniami kosztów rezygnacji z wyjazdu lub wcześniejszego powrotu. Jeżeli jeszcze " pięć lat temu ponad 80 proc. skarg na ubezpieczenia turystyczne, dotyczyło problemów z pokrywaniem przez ubezpieczycieli kosztów leczenia. Dziś dotyczy tego nadal co czwarty wniosek o interwencję, ale zaczęły dominować - jest ich około 30 proc. - sprawy związane z pokryciem kosztów rezygnacji z podróży. Rośnie też znaczenie zgłoszeń związanych z ubezpieczeniami bagażu, których na dziś jest około 25 proc"- twierdzi  Krystyna Krawczyk, dyrektor Wydziału Klienta Rynku Ubezpieczeniowo-Emerytalnego. Dyr. Krawczyk przypomina, iż  od 1 lipca 2018 r. wchodzą w życie przepisy ustawy o imprezach turystycznych i powiązanych usługach turystycznych, które poszerzają  obowiązek udzielenia podróżnemu informacji o ubezpieczeniu od kosztów rezygnacji z udziału w imprezie turystycznej, min. "o informowaniu o dobrowolnym ubezpieczeniu na pokrycie kosztów rezygnacji rozwiązania przez podróżnego umowy o udział w imprezie turystycznej lub kosztów świadczenia pomocy, w tym kosztów powrotu do kraju w razie wypadku, choroby lub śmierci"- podaje "Interia.pl".
W opinii Krystyny Krawczyk, jest z tym problem, dostrzegalny  w napływających skargach, podobnie jak problem związany z chorobami przewlekłymi. Albowiem brak odpowiedniego rozszerzenia ochrony w polisie powoduje, że "w razie nagłego nasilenia objawów choroby przewlekłej,  ubezpieczony turysta jest pozbawiony wsparcia ze strony ubezpieczyciela np. w postaci transportu. Nie może też liczyć na żadne ze świadczeń przewidzianych w umowie ubezpieczenia np. pokrycie kosztów leczenia, rezygnacji z imprezy turystycznej czy transportu zwłok do kraju" - informuje portal. Zdaniem Aleksandra Daszewskiego, radcy prawnego w Biurze RzF, sprzedawcy takich ubezpieczeń muszą "zrobić wszystko, żeby uczulić klientów na takie ryzyko. Daszewski podkreśla, że  formalnie przepisy  ustawy o dystrybucji ubezpieczeń nie wiążą sprzedawców w biurach turystycznych. "Liczy jednak, że wymagany standard badania potrzeb klienta będzie stosowany w ramach dobrych praktyk".

SO: ubezpieczyciel bezzasadnie przedłużając wypłatę odszkodowania gra  na zwłokę
 
Sąd Okręgowy w Rzeszowie (sygnatura akt:I C 245/16) orzekł, iż jeśli ubezpieczyciel opóźnia się z wypłatą odszkodowania, to przedsiębiorca w celu minimalizacji strat ma prawo wydzierżawić urządzenie zastępcze - informuje "Rzeczpospolita"(Nr z 08.06.2018r.).  Rzeszowski SO rozstrzygał spór pomiędzy właścicielem stacji paliw a firmą ubezpieczeniową w  kwestii wydzierżawienia dystrybutora szybkiego tankowania oleju napędowego. Dotychczasowy dystrybutor został bowiem uszkodzony przez kierowcę, który miał wykupioną polisę OC. Okazało się, iż  kwota wypłacona dobrowolnie przez ubezpieczyciela za  zniszczony dystrybutor była zbyt mała i nie pozwalała na jego naprawę , przedsiębiorstwo było zmuszone wydzierżawić dystrybutor zastępczy. W rezultacie  wystąpiła na drogę sądową, żądając zasądzenia od ubezpieczyciela 292 tys. zł tytułem zwrotu czynszu dzierżawnego urządzenia - podaje gazeta - tłumacząc, iż  "na skutek opieszałości i stanowiska ubezpieczyciela, który odmówił wypłaty odszkodowania umożliwiającego naprawienie szkody, musiała podjąć kroki w celu zminimalizowania strat". Zdaniem strony poszkodowanej, z powodu braku jakichkolwiek działań spółka poniosłaby straty, co w konsekwencji doprowadziłoby do jej zadłużenia i ogłoszenia upadłości, zaś  za powstanie tak dużych kosztów odpowiada ubezpieczyciel. Albowiem towarzystwo poprzez  zaniżenie odszkodowania i odwlekanie terminu jego wypłaty doprowadziło do tego, że "zaistniała konieczność wydzierżawienia dystrybutora zastępczego" (od czasu wyrządzenia szkody do czasu wypłaty odszkodowania upłynęło ponad 3 lata)- pisze dziennik. I tak, sąd wydał nakaz zapłaty w postępowaniu upominawczym, a  ubezpieczyciel wniósł od niego sprzeciw, kwestionując roszczenie "co do zasady jak i co do wysokości". Ubezpieczyciel przekonywał, że spółka mogła zaciągnąć kredyt na zakup dystrybutora lub  nabyć dystrybutor na podstawie umowy leasingu,  a koszty z tym związane mogły być przez niego zrefundowane i "byłby to niższy koszt aniżeli koszty dzierżawy" - donosi "Rz". Gazeta podkreśla, że "Sąd Okręgowy w Rzeszowie nie miał wątpliwości, że firma ubezpieczeniowa w ramach swojej odpowiedzialności odszkodowawczej była zobowiązana do naprawienia szkody rzeczywistej związanej z wydzierżawieniem dystrybutora zastępczego", zaś  działania  strony powodowej  były "niezbędne celem zminimalizowanie powstałej szkody".  Zdaniem sądu,  powodowie wykazali się dbałością o własne interesy, działając w  przekonaniu, że ich decyzja jest słuszna, a  o kolejnych swoich krokach informowali ubezpieczyciela;  nie chcieli obciążać pozwanego za przestój w prowadzonej przez siebie działalności w zakresie sprzedaży oleju napędowego i powiększać szkody poprzez bierne oczekiwanie na wypłatę odszkodowania." Zachowania strony powodowej miały charakter racjonalny i były słuszne, umożliwiały jej kontynuowanie prowadzonej działalności gospodarczej, a tym samym dążenia do osiągnięcia zysku" – ocenił sąd.
SO podkreślił  - pisze "Rz" -  że ubezpieczyciel "jako profesjonalista musiał się liczyć z tym, że opóźnienia w wypłacie odszkodowania mogą prowadzić do negatywnych skutków", stwierdzając, że "pozwany nie może się zasłaniać tym, iż działanie powodów nie było uzasadnione, skoro sam nie postępował lojalnie i grał na zwłokę".

Współpraca Profi Credit Polska z ubezpieczycielami na dywaniku UOKiK

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK)  zawiadomił Komisję Nadzoru Finansowego (KNF) oraz  Prokuraturę Okręgową w Bielsku-Białej w sprawie działalności firmy pożyczkowej  Profi Credit Polska. Firma ta  pobierała opłaty wyższe od pożyczanej kwoty,  doliczając  do pożyczki ubezpieczenie na wypadek śmierci, które przekraczało wartość pożyczonych pieniędzy - donosi "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 08.06.2018 r.) za komunikatem UOKiK. Na przykład  w przypadku pożyczki w wysokości 1500 zł, ubezpieczenie wyniosło 2429 zł. Przy tym,  znaczna część składki pobieranej z tytułu ubezpieczenia była przekazywana Profi Credit Polska jako wynagrodzenie za obsługę polisy - pisze dziennik.
 "Wątpliwości UOKiK budzi opłata za ubezpieczenie – wyższa niż kwota pożyczki. Tak duża stawka może być sprzeczna z dobrymi obyczajami. Urząd postawił zarzuty Profi Credit Polska. Prowadzi także postępowania wyjaśniające w sprawie ubezpieczycieli, którzy wyliczali składki: Compensa TU na Życie SA Vienna Insurance Group oraz Generali Życie TU" - głosi komunikat UOKiK. Ponadto, według UOKiK,  w umowie pożyczkowej Profi Credit Polska "znalazło się postanowienie, zgodnie z którym Profi Credit Polska wypłacał konsumentom kolejne pożyczki, mimo że nie wnioskowali o nie, i naliczał od nich ponownie opłatę za ubezpieczenie na życie". Pożyczkodawca zaś nie badał, czy klienci są  w stanie spłacać raty - informuje gazeta.
Jak podaje "DGP", zarzuty UOKiK  wobec Profi Credit Polska dotyczą: "zbyt wysokich opłat za ubezpieczenie, które mogą naruszać dobre obyczaje; wypłaty kolejnych pożyczek bez wiedzy konsumentów i bez oceny zdolności do jej spłaty; żądania zapłaty całości składki ubezpieczeniowej oraz odsetek w maksymalnej wysokości zamiast niższych ustalonych w umowie, gdy umowa została rozwiązana przez to, że klient nie płacił rat; opłat windykacyjnych bez ustalenia zasad ich stosowania, co mogło znacznie zwiększyć kwotę do zapłaty".
Urząd analizuje także  wzorce umów Profi Credit Polska pod kątem przestrzegania ustaw o nadzorze nad rynkiem finansowym i kredycie konsumenckim.
"W sprawie Compensa TU na Życie SA Vienna Insurance Group oraz Generali Życie TU toczą się postępowania wyjaśniające. Urząd chce ustalić zasady wyliczania składek ubezpieczenia na życie" - wyjaśnia dziennik. UOKiK  poinformował ponadto, że "Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej rozpatruje tzw. pytanie prejudycjalne w sprawie Profi Credit Polska, które skierował Sąd Rejonowy w Siemianowicach Śląskich (sygn. akt w TSUE: C-176-17). Dotyczy ono kredytu konsumenckiego i weksla".

VIG kupuje Gothaer TU S.A.
    
Vienna Insurance Group przejmuje od Gothaer Finanzholding 100 proc. akcji polskiego Gothaera - podaje "Rzeczpospolita"(Nr z 08.06.2018r.). Finalizacja transakcji może nastąpić po  uzyskaniu wymaganych zgód Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) oraz  Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK). Według gazety, prawdopodobny jest  termin  około sześciu miesięcy.
Jak informuje  Franz Fuchs, dyrektor generalny Vienna Insurance Group Polska, "Gothaer wniesie do portfela ubezpieczeń VIG Polska istotną kwotę 620 mln zł przypisu składki, co znacznie wzmocni pozycję VIG na rynku ubezpieczeń majątkowych i pozwoli na zwiększenie w nim udziału z obecnych 6,2 proc. do 7,8 proc. (...) Długoterminowa inwestycja, jaką jest włączenie Gothaer TU S.A. do struktur VIG Polska jest ważnym krokiem w realizacji strategii Grupy Agenda 2020, mającej na celu umocnienie pozycji VIG na polskim rynku ubezpieczeń i osiągnięcie udziału w nim na poziomie co najmniej 10 proc." – pisze dziennik.
Vienna Insurance Group w  Polsce posiada  cztery spółki  ubezpieczeniowe: Compensę Życie, Compensę, InterRisk oraz Vienna Life, które łącznie  w 2017 r. zebrały  3,9 mld zł składki, zajmując pod względem przypisu  czwartą  lokatę  na polskim rynku ubezpieczeń.
W 2017 r. Gothaer odnotował przypis składki  brutto w wysokości 620 mln zł. Ubezpieczyciel  sprzedaje swoje polisy głównie za pośrednictwem brokerów i agentów. Firma  posiada rozbudowaną sieć sprzedaży dla klientów indywidualnych, jak i silną markę na rynku ubezpieczeń korporacyjnych - twierdzi "Rz".

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT