SN rozstrzygnie, kiedy kierowcy należy się od ubezpieczyciela pojazd zastępczy

W 2010 r. w Polsce doszło do 39 tys. wypadków komunikacyjnych  i aż 416 tys. stłuczek. Mimo że większość samochodów była ubezpieczona (obowiązkowe ubezpieczenie OC ma blisko 16 mln aut)  firmy ubezpieczeniowe niechętnie przyznają poszkodowanym samochody zastępcze - pisze "Gazeta Wyborcza"(Nr z 11.10.2011 r.). Albowiem w opinii ubezpieczycieli, "jeśli kierowcy w wypadku nic się nie stało, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby poruszał się po mieście autobusem, tramwajem lub rowerem. Żeby dostać auto zastępcze, muszą udowodnić, że jest im niezbędne"  - pisze gazeta, powołując się na  wytyczne Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU). Jak twierdzi w dzienniku  Marcin Tarczyński, analityk PIU, jeśli  "klient mieszka w centrum Warszawy, ma dostęp do autobusów, metra, tramwajów, nie ma małych dzieci, a podczas stłuczki nic mu się nie stało, to ma bardzo małe szanse na wynajęcie auta zastępczego na koszt towarzystwa". Według Agnieszki Rosy  z PZU SA "osoby prywatne dostają samochód zastępczy, jeśli jest to celowe i konieczne".  Adam Fulneczek z Warty mówi, iż firma bierze pod uwagę faktyczne potrzeby poszkodowanego.
Krystyna Krawczyk, dyrektor Biura Rzecznika Ubezpieczonych wyjaśnia w "Wyborczej", że polskie prawo nie mówi wprost, że ubezpieczyciele muszą płacić za samochód zastępczy. Jednak sądy w 95 proc. przypadków przyznają rację kierowcom, a nie ubezpieczycielom.  Tymczasem w opinii towarzystw, firm  " na to nie stać". PIU szacuje, że kosztowałoby to rynek  przynajmniej miliard zł rocznie (wg niektórych a nawet 3  mld zł). A to oznacza wzrost cen OC.
Wypożyczalnie samochodów zaś kuszą w reklamach "wynajmujemy auto zastępcze na koszt ubezpieczyciela,  pod  warunkiem, "że samochód poszkodowanego w stłuczce nie może być starszy niż pięć lat, naprawa musi kosztować powyżej tysiąca złotych i trwać co najmniej dwa dni" - wylicza "Wyborcza". Warto zauważyć, iż to wypożyczalnia sama rozlicza się z ubezpieczycielem.  Tymczasem  towarzystwa nie chcą płacić i blisko  70 proc. spraw kończy się przed sądem, .
W opinii dyr. Krystyny Krawczyk z Biura Rzecznika Ubezpieczonych, "najprawdopodobniej już w listopadzie Sąd Najwyższy rozstrzygnie, kiedy samochód zastępczy się należy, a kiedy nie". O orzeczenie w tej sprawie zwrócił się o to do niego RzU. "Dzięki temu kierowcy nie będą już musieli dochodzić swoich praw w sądach" - twierdzi w gazecie dyr. Krawczyk.

Ubezpieczenie kredytu: Polak zadowolony z polisy, ale jej nie rozumie

Polacy są bardzo zadowoleni z posiadanego ubezpieczenia do kredytu, jednak  nie wiedzą, na czym polegają takie polisy - podaje "Gazeta Wyborcza"(Nr z 12.10.2011 r.) za raportem  TU Europa. Jacek Podoba, prezes zarządu  TU Europa mówi w gazecie - iż jak wynika z badań -  Polacy uważają, że o ubezpieczeniach do produktów bankowych wiedzą dużo (prawie 90 proc. ankietowanych), ale "jak się okazało, w rzeczywistości wiedzą bardzo mało".  Prof. Małgorzata Iwanicz-Drozdowska z SGH komentuje w dzienniku wyniki badania: "nie wiedzą, na czym polega dana polisa, ale są z niej zadowoleni. Nie czytają warunków ubezpieczenia, a przez to nie wiedzą, kiedy ubezpieczyciel nie wypłaci odszkodowania. Dziewięciu na dziesięciu ankietowanych przez TU Europa oświadczyło, że jest zadowolonych ze swojego ubezpieczenia. Tyle samo twierdzi, że takie ubezpieczenie jest im rzeczywiście potrzebne. Ponad 80 proc. respondentów wykupiłoby ubezpieczenie, gdyby ponownie miało podejmować taką decyzję".
"Wyborcza" podaje, iż  ponad jedna trzecia kredytobiorców była zmuszona przez bank do zakupu takiej polisy. Co dziesiąty powiedział, że dzięki polisie dostał bardziej korzystną ofertę od banku. Jedną piątą badanych do zakupu ubezpieczenia do kredytu przekonał agent ubezpieczeniowy".

Wzrasta  zainteresowanie ubezpieczeniami sprzedawanymi przez  markety online zintegrowane z bankami

W internecie nie sprzedają się jedynie najtańsze ubezpieczenia obowiązkowego OC samochodowego, natomiast  rośnie tendencja kupowania połączonych ofert OC i casco samochodowego. " Z naszych analiz wynika, że klienci Internetowi są dużo bardziej świadomi w kwestii porównywania zakresu polisy. Aż 80 proc. korzystających przed decyzją zakupu klika opcję porównania kilku polis – zauważa Krystian Wesołowski z Blue Media w  "Rzeczpospolitej"(Nr z 10.10.2011 r.), rośnie zainteresowanie ubezpieczeniami sprzedawanymi przez zintegrowane z bankami markety online, a najbardziej popularne są  polisy turystyczne. Jak wyjaśnia  w dzienniku Krystian Wesołowski, wicedyrektor działu ubezpieczeń Blue Media, dostarczyciela usługi marketu: "market ubezpieczeniowy to platforma internetowa, na której dostępna jest oferta jedenastu ubezpieczycieli. Po wprowadzeniu parametrów, system przedstawia ofertę współpracujących z bankiem ubezpieczycieli".
Według gazety, na  taką  sprzedaż (na rynku od ponad 2,5 lat) zdecydowały się na razie cztery banki: Alior, Millennium, Eurobank i Deutsche Bank. Jest  finalizowana umowa z kolejnym, który ma ją wprowadzić jeszcze w tym roku.
W opinii  ekspertów, ten kanał sprzedaży nie może przebić się do szerszego grona odbiorców na polskim rynku z powodu "bardzo ograniczonych" środków  przeznaczanych  na promocję podobnych rozwiązań. Poza tym, nie wszystkie banki są   zainteresowane tą formą sprzedaży. Np.  BNP Paribas woli indywidualne negocjacje  z ubezpieczycielami i w najbliższym czasie nie planuje otwierania marketu – powiedziała gazecie  Zuzanna Świętorzecka, kierownik zespołu produktów ubezpieczeniowych banku.
Ogromna baza danych, jaką dysponują banki są  szansą dla marketów jest. "Ubezpieczenia mogą stać się dla nich dodatkowym elementem przychodów . (...) Zainteresowany współpracą jest prawie cały rynek ubezpieczeniowy. Powoli w Polsce zaczyna tworzyć się rynek na nowoczesne kanały sprzedaży" – twierdzi  w dzienniku Wojciech Rabiej, który przygotowuje dla grupy MAK Ubezpieczenia  projekt nowej porównywarki (  ma  ruszyć w I kwartale 2012 r.). 

Potrzebna bardziej skuteczna prewencja  dla ryzyk katastroficznych


Prezydent  RP podpisał właśnie nowelizację ustawy o usuwaniu skutków powodzi, która wprowadza m.in. nowy, jednorazowy zasiłek dla poszkodowanych w wysokości 2 tys. zł. Ubezpieczyciele chcą tymczasem  uzyskać dostęp do opracowywanych przez rząd map terenów zalewowych. Tymczasem według ekspertów,  podobne rozwiązanie może uniemożliwić ubezpieczenie nieruchomości, które już na zagrożonych terenach są wybudowane - informuje "Rzeczpospolita"(Nr z 12.10.2011 r.). Zdaniem Polskiej  Izby  Ubezpieczeń,   konieczny jest również przegląd norm budowlanych oraz wzmocnienie roli nadzoru budowlanego. Jan Grzegorz Prądzyński, prezes PIU zauważa w gazecie, iż  "stworzenie samego systemu ubezpieczeń katastroficznych nie zapewni bezpieczeństwa obywatelom".
Opracowywany przez PIU wraz z Rządowym Centrum Bezpieczeństwa plan współpracy ma m.in. usprawnić przekazywanie informacji instytucji państwowych o zagrożeniu powodziowym, a zatem przyśpieszyć reakcję firm ubezpieczeniowych w przypadku likwidacji szkód. Jednocześnie ma powstać szczegółowa mapa terenów zalewowych, która da firmom narzędzie, by nie decydować się na ubezpieczanie ryzyka powodzi, gdy jest ono zbyt duże. "Postulowane przez nas narzędzia są niezbędne dla sprawnego funkcjonowania rynku ubezpieczeniowemu, które pozwolą na precyzyjną ocenę ryzyka ubezpieczeniowego" - twierdzi prezes PIU.
Państwo powinno zintensyfikować swoją aktywność w zakresie prewencji wydarzeń katastroficznych m.in. poprzez lepszą edukację społeczeństwa w kwestii zachowania się w sytuacjach zagrożenia powodziowego, usprawnienia procedur zarządzania kryzysowego oraz zapewnienia ogólnodostępność  map zagrożenia katastrofami naturalnymi - to główne postulaty uczestników konferencji „Ubezpieczenia a zarządzanie kryzysowe ze szczególnym uwzględnieniem ryzyka powodzi" zorganizowanej przez Polską Izbę Ubezpieczeń wraz z Komisją Nadzwyczajną ds. zmian w kodyfikacjach Sejmu RP.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT