SO: rodzicom należy się zadośćuczynienie za śmierć syna w wypadku komunikacyjnym

Osoba dochodząca zadośćuczynienia z tytułu naruszenia dobra osobistego z powodu śmierci osoby najbliższej, nie jest poszkodowana pośrednio – orzekł  Sąd Okręgowy w Kielcach  (sygn.akt II Ca 405/14). Zdaniem SO, dobra osobiste rodziców zostały bezpośrednio naruszone – informuje „Rzeczpospolita”(Nr z 23.08.2014 r.). Jak podaje dziennik,  Sąd Okręgowy w Kielcach ponownie rozpatrywał sprawę  o zadośćuczynienie dla rodziców mężczyzny zmarłego w wypadku komunikacyjnym.  Sąd oddalił apelację ubezpieczyciela sprawcy wypadku, przychylając się jedynie do obniżenia kosztów procesu – pisze gazeta.  Sąd Okręgowy w Kielcach  stwierdził w uzasadnieniu ( zgodnie z wypracowanym w judykaturze stanowiskiem, - podkreśla dziennik), iż  osoba dochodząca zadośćuczynienia z tytułu naruszenia dobra osobistego z powodu śmierci osoby najbliższej, nie jest wprawdzie poszkodowana pośrednio, ale „źródłem jej krzywdy w postaci cierpienia i osamotnienia z powodu przedwczesnej utraty osoby najbliższej i prawa do życia w rodzinie jest ten sam czyn niedozwolony. (…) Osoba ta doznaje więc bezpośrednio naruszenia dobra osobistego”.
Jak wyjaśnia „Rz”,  sprawca wypadku został  skazany prawomocnym wyrokiem, ale rodzice tragicznie zmarłego podupadli na zdrowia. „Sąd Rejonowy w Kielcach, uznał, że śmierć ich syna nastąpiła na skutek deliktu, którego następstwem jest krzywda w postaci utraty osoby najbliższej i cierpień z tym związanych, i zasądził po 30 tys. zł zadośćuczynienia dla każdego z rodziców od Towarzystwa Ubezpieczeniowego, w którym polisę wykupił sprawca tragedii „ Z   orzeczeniem sądu  nie zgodził się ubezpieczyciel i zakwestionował nie tylko wysokość zadośćuczynienia, jak i samą podstawę swojej odpowiedzialności. Zdaniem zakładu ubezpieczeń, „  sąd naruszył art. 448 kodeksu cywilnego przyjmując, że ubezpieczyciel ponosi odpowiedzialność za naruszenie dóbr osobistych pośrednio poszkodowanego w wypadku komunikacyjnym” .

Firmy  odszkodowawcze wchodzą na rynek  likwidacji szkód majątkowych 

Według „Rzeczpospolitej” (Nr z 25.08.2014 r.),   wejść na rynek komunikacyjnych  szkód majątkowych  przed kilkoma miesiącami  zdecydowało się Europejskie Centrum Odszkodowań, jeden z potentatów sektora odszkodowawczego. Jak podaje gazeta, w pierwszej połowie br. firma ta  prowadziła już 700 tego typu spraw o łącznej wartości 3,2 mln zł.   Krzysztof Lewandowski, prezes EuCO, powiedział dziennikowi, iż  nie wszyscy poszkodowani  klienci chcą sądzić się z ubezpieczycielami i ponosić koszty z tego tytułu, dlatego swoje roszczenia wolą więc scedować na kancelarię odszkodowawczą. Jeśli ta ostatnia uzna, że sprawa jest opłacalna, odkupuje wierzytelność od klienta za 20 proc. do 50 proc. wartości – pisze gazeta. W opinii „Rz”, która  powołuje się na  Bartłomieja Krupę, wiceprezesa Votum,  druga z wielkich firm  sektora odszkodowawczego – Votum – na razie tylko się przygląda. Bartłomiej Krupa jest bowiem zdania, że nie każdy może się brać za tego typu biznes. Dlaczego ? Wejście na rynek szkód rzeczowych wymaga  od odszkododawców  zainwestowania sporego kapitału i długiego oczekiwania na  zwrot. Krupa przyznaje jednocześnie, ze  majątkowe szkody komunikacyjne mają duży potencjał.   Niektóre jednak kancelarie odszkodowawcze, jak  na przykład Auxilia, wolą pozostać przy szkodach osobowych chociażby  ze względu na zbyt niską wartość takich szkód – pisze gazeta.
Według dziennika, na prowadzenie spraw z zakresu szkód rzeczowych zdecydowały się jednak także  mniejsze firmy, nie tylko EuCO.  Jednak mimo  coraz większego zainteresowania sektora odszkodowawczego  biznesem szkód rzeczowych, w opinii Krzysztofa Lewandowskiego, prezesa EuCO,   szkody majątkowe  w najbliższym czasie nie będą jego głównym motorem napędowym, Nadal  pozostaną nim szkody osobowe - podkreśla „Rz”.

Firmy ochroniarskie potrzebują nowych umów OC

Po ponad pół roku od czasu wejścia w życie obowiązku ubezpieczenia dla firm ochroniarskich, wiele z nich ma polisy niezgodne z rozporządzeniem – twierdzi "Puls Biznesu” (Nr z 25.08.2014 r.). Według gazety,  pomimo wejścia w życie obowiązku ubezpieczenia zostawiło sobie zawarte wcześniej, dobrowolne polisy. Jednak w wielu przypadkach mogą one jednak nie odpowiadać wymaganiom regulatora  - pisze dziennik, powołując się na  interpretację MSW. MSW w swoim stanowisku informuje bowiem, iż  „w większości przypadków dobrowolne ubezpieczenia nie spełniają wymogów nowego rozporządzenia, ponieważ różnią się zakresem ochrony. (…)  Różnice mogą tkwić m.in. w katalogu wyłączeń czy kwotowym ograniczeniu odpowiedzialności bądź czasowym zakresie ochrony”.  W opinii  MSW, „wiążącej oceny, czy dana umowa ubezpieczenia spełnia warunki ubezpieczenia, powinien dokonać ubezpieczyciel”. Ubezpieczyciele akceptują możliwość wypowiedzenia dobrowolnej polisy – zauważa gazeta.
Zdaniem „PB”, od momentu wejścia w życie tego obowiązku ubezpieczenia, „sprawa była niejasna”. Jak przypomina gazeta,  „do czasu wejścia w życie obowiązku przedsiębiorcy działający w branży ochroniarskiej dobrowolnie ubezpieczali swoją odpowiedzialność cywilną. Po pierwszym stycznia pojawiły się wątpliwości, czy dobrowolne polisy zawarte wcześniej są ważne, czy trzeba je wypowiadać i ubezpieczać się na nowo. Wiele firm pozostało przy starym ubezpieczeniu”. Natomiast  do obowiązującej od  początku  2014 r. ustawy deregulacyjnej, która wprowadziła obowiązek „ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej za szkody wyrządzone w związku z ochroną osób i mienia”,  minister finansów wydał rozporządzenie , które określa  jego „zakres, termin powstania obowiązku oraz minimalną sumę gwarancyjną”. Jak powiedział dziennikowi Sławomir Wagner, prezes Polskiej Izby Ochrony, „ w imieniu całej branży zwróciliśmy się do organu koncesyjnego z pytaniem, czy ubezpieczenia dobrowolne OC zawarte przed wejściem w życie rozporządzenia są ważne i czy spełniają wymogi ustawowe”.  Jednak większość wątpliwości Departament Zezwoleń i Koncesji Ministerstwa Spraw Wewnętrznych (MSW) nie rozstrzygnął na korzyść branży ochroniarskiej.

Spór o jednostronne wypowiedzenie umowy  ubezpieczenia kredytów hipotecznych zakończony ugodą ubezpieczyciela z bankiem

Jak informuje „Dziennik Gazeta Prawna”(Nr z 26.08.2014 r.), spór pomiędzy bankiem a ubezpieczycielem został zakończony ugodą, na mocy której ubezpieczyciel odwołał wypowiedzenie umowy  ubezpieczenia kredytów hipotecznych z niskim udziałem własnym kredytobiorcy  oraz zgodził się, że wygaśnie ona dopiero w dniu podpisania nowej. Ponadto,  bank zobowiązał się  do zapłaty kolejnej składki, a ubezpieczyciel do przyznania premii za niską szkodowość. Przy tym – podaje gazeta, powołując się na wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego  w Gdańsku  z dnia 5 sierpnia 2014 r.  (sygn.akt I SA/Gd576/14. ), bank powinien rozliczyć premię jako przychód. Albowiem  zgodnie z art. 12 ust. 3e ustawy o CIT, za datę powstania przychodu z tytułu otrzymanych premii, uznać należy dzień otrzymania zapłaty. Według „DGP”, innego zdania była Izba Skarbowa, która twierdziła, że „doszło do odpłatnego świadczenia usługi, ponieważ premia za niską szkodowość powinna być traktowana jako wynagrodzenie za zgodę banku na wcześniejsze rozwiązanie umowy. Izba uznała, że skoro doszło do świadczenia usług, to na gruncie CIT, zgodnie z art. 12 ust. 3a, należy rozliczyć przychód w dacie ich wykonania”. WSA w Gdańsku uchylił tę interpretację.  Sąd uchylił również interpretację dotyczącą VAT, na którą powoływała się Izba w sprawie dotyczącej CIT. W opinii sądu, „skoro bank we wniosku o wydanie interpretacji wyjaśnił, że otrzymanie premii nie jest związane ze zgodą na wcześniejsze rozwiązanie umowy, to Izba nie może twierdzić inaczej. Jeżeli jednak będzie miała wątpliwości dotyczące stanu faktycznego, wówczas powinna wezwać bank do ich wyjaśnienia”.  Wyroki są nieprawomocne.

Nieoczekiwany wzrost zysku w Grupy PZU w II kw. 2014 r. 

Grupa PZU ogłosiła wyniki finansowe za II kwartał br. Według informacji podanych przez ubezpieczyciela, zysk netto grupy PZU w II kwartale 2014 roku wzrósł do 959,9 mln zł z 837,2 mln zł rok wcześniej, natomiast składka przypisana brutto grupy  wyniosła  w omawianym czasie 4083,9 mln zł. Przy tym – podaje „Gazeta Wyborcza”(Nr z 28.08.2014 r.) - firma   wycofała ze sprzedaży „niekorzystne dla klientów polisy inwestycyjne. Nie udało mu się jednak zatrzymać obniżki cen polis OC, które wpływają na gorszą jakość obsługi klientów”. PZU SA przez wojnę cenową w komunikacji „musiał obniżyć stawki o blisko 5 proc.” - pisze dziennik. Zdaniem  Andrzeja Klesyka,  prezesa PZU SA, ubezpieczyciel postanowił „ nie sprzedawać produktów, które są niedobre ani dla klientów, ani dla nas. Chociaż nie mieliśmy tak wysokich opłat, na które zwraca się ostatnio uwagę, to i tak postanowiliśmy wyjść z tego segmentu” - informuje „Wyborcza”. 
Spółka wypłaciła w II kwartale 2014 r.  2753,9 mln zł odszkodowań (wzrost o 1 proc. rdr).
Ubezpieczyciel zarobił w omawianym czasie na działalności  lokacyjnej  822,6 mln zł (wzrost o  52 proc. rdr).

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT