SR: po kolizji poszkodowany ma prawo do rozliczenia naprawy auta przy użyciu oryginalnych części

Poszkodowany w wypadku komunikacyjnym ma prawo do pełnego odszkodowania.  Kierowca uszkodzonego pojazdu  może domagać się od ubezpieczyciela sprawcy kolizji rozliczenia naprawy swojego  auta  przy użyciu oryginalnych części - orzekł Sąd Rejonowy  w Bełchatowie (sygn.akt I C 467/17) w wyroku  3 czerwca 2019 r. Jak informuje "Prawo.pl" (z 06.07.2019 r.), sąd  rozpatrywał sprawę z powództwa  nabywcy  wierzytelności (roszczenia o zapłatę odszkodowania) od kierowcy pojazdu, któremu pozwany zakład ubezpieczeń wypłacił dobrowolnie odszkodowanie za uszkodzenie auta w wysokości ok. 8040 zł. Tymczasem powód domagał się od firmy  ubezpieczeniowej  zasądzenia na jego rzecz kwoty ok. 11 tys. 700 zł  wraz  z  ustawowymi odsetkami.  Pozwany ubezpieczyciel  wniósł  jednak o oddalenie powództwa, argumentując, że wypłacił już świadczenie  "wystarczające na naprawę uszczerbku w mieniu" - pisze portal. Ponadto, towarzystwo  podkreślało , że proponowało kierowcy wykonanie naprawy na preferencyjnych warunkach, ale  "powód nie skorzystał z tej możliwości". Sąd Rejonowy w Bełchatowie  uznał jednak powództwo  za  "zasadne niemalże w całości", gdyż według szacunków  biegłego sądowego, koszt naprawy samochodu oryginalnymi częściami powinien wynieść ok. 18 tys. zł. SR  zasądził na rzecz powoda kwotę około 10 tys.830 zł z odsetkami, oddalając jednak  powództwo w pozostałym zakresie.  Zdaniem SR, powód mógł żądać od pozwanego "zapłaty sumy pieniężnej odpowiadającej kosztom naprawy samochodu przeprowadzonej w taki sposób i przy użyciu takich części, aby samochód został przywrócony do stanu sprzed kolizji. (...) W orzecznictwie zaś zauważa się, że naprawa samochodu i rzeczywiste poniesienie kosztów naprawy nie jest warunkiem koniecznym do dochodzenia odszkodowania. Takie stanowisko wyraził Sąd Najwyższy z dnia 16 maja 2002 r. w sprawie V CKN 1273/00 (...). Nie można zatem kwestionować prawa poszkodowanego do naprawy uszkodzonego samochodu przy użyciu oryginalnych części zamiennych z logo producenta pojazdu" – podaje "Prawo.pl".  Z kolei  Sąd Najwyższy w postanowieniu z dnia 20 czerwca 2012 r. w sprawie III CZP 85/11 orzekł, iż  jest to szczególnie zasadne, gdy przed kolizją naprawiany samochód nie był „reperowany” nieoryginalnymi częściami. A że auto w rzeczonej sprawie -stwierdził SR -  było już wcześniej  naprawiane przy  użyciu części oryginalnych, nie  ma więc "podstaw do przyjęcia, że właściciel samochodu osiągnąłby korzyść przy ustalaniu odszkodowania na podstawie cen oryginalnych części".

Zdaniem sądu,  naprawienie szkody powinno nastąpić - zgodnie z art. 363 § 1 k.c. -  według wyboru poszkodowanego, bądź przez przywrócenie stanu poprzedniego, bądź przez zapłatę odpowiedniej sumy pieniężnej.

 

 

Powrót wojny cenowej w komunikacyjnym  OC?

 

Od początku 2019 r.  do czerwca br.  średnia składka komunikacyjnego OC  spadła o 13 proc., a tylko w w ciągu  dwóch ostatnich  miesięcy o 3,5 proc. – informuje „Rzeczpospolita" (z 10.07.2019 r.), powołując się na dane  porównywarki ubezpieczeniowej Ubea.pl. Wprawdzie  nadzór finansowy nie widzi jeszcze powodów do stanowczej reakcji - zauważa gazeta - to "pojawiają się już oficjalne głosy niektórych graczy, że wysokość składek oferowanych przez konkurencję zmierza – z punktu widzenia branży – w niebezpieczną stronę". Ponadto, w  I kwartale 2019 r. po raz pierwszy od początku  2015 r.  ubezpieczyciele zebrali mniejszą niż w porównywalnym czasie 2018 r.  składkę z komunikacyjnych polis OC - wynika z informacji opublikowanych przez  Polską Izbę Ubezpieczeń (PIU). Trend spadkowy potwierdzają dane  Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego (UFG). "Wygląda na to, że klienci przenoszą się z ochroną do tańszych zakładów, a najbardziej tracą na tym firmy posiadające największe udziały w rynku" - komentuje gazeta. Na przykład o ponad 3 proc. spadły przypisy składki z  OC  w PZU i Warcie, zaś Axa, "czwarta pod względem wysokości przychodów z tytułu OC komunikacyjnego" straciła ponad 13 proc. Wśród największych ubezpieczycieli na dużym plusie  skończyła I kw. 2019 r. tylko Ergo Hestia z blisko 10-proc. wzrostem. Jest to wynik przede wszystkim większej liczby klientów w segmencie korporacyjnym - wyjaśnia Leszek Ignaczewski, kierownik działu ubezpieczeń flotowych i leasingu Ergo Hestii.  Wyższy niż rok wcześniej przypis składki z OC odnotowały także Compensa, Gothear, Interrisk czy Link4.

Perspektywa wojny cenowej w odniesieniu do całego rynku wydaje się  mało prawdopodobna - twierdzi  Andrzej Prajsnar, ekspert porównywarki ubezpieczeniowej Ubea.pl. "Widzimy natomiast wzmożoną konkurencję pomiędzy kilkoma mniejszymi ubezpieczycielami, którzy mocno walczą ceną obowiązkowych polis" – wyjaśnia  Prajsnar. W jego ocenie "najwięksi rynkowi gracze, tacy jak PZU, Ergo Hestia oraz Warta, raczej nie są zainteresowani mocnym konkurowaniem składką OC" - podaje dziennik.

Zdaniem Tomasza Piekarskiego, dyrektora ds. ubezpieczeń komunikacyjnych w PZU, "w ostatnim czasie odczuwamy rosnącą presję cenową w tym segmencie, co przekłada się na niższe składki". Tyle, że "presja cenowa i obniżanie składek w dłuższej perspektywie czasowej jest niekorzystne zarówno dla ubezpieczycieli, jak i samych kierowców. Dla poszkodowanych może to oznaczać ryzyko gorszej jakości obsługi" – dodaje.  Z kolei Katarzyna Ostrowska, rzeczniczka prasowa Uniqi podkreśla w "Rz", iż  "konsekwentna i konserwatywna polityka ostrożnej wyceny ryzyka i nieuczestniczenie w wojnach cenowych sprawia, że nasze produkty stają się obecnie mniej konkurencyjne, a konsekwencją są spadki w dwóch największych segmentach portfela, tzn. klientów detalicznych i korporacyjnych".

W  OC komunikacyjnym nie można konkurować zakresem ochrony, tylko ceną.  Dlatego,  gdy jakiś  ubezpieczyciel  nazbyt entuzjastycznie oferuje upusty i promocje, pewne jest, że kierowcy tłumnie będą do niego przybywać, ale zakładowi ubezpieczeń  może się to  nie opłacać. Jeśli więc firma  oferująca  tanie OC ma w swoim portfelu klientów  z  tzw. dużą szkodowością, to z zebranych składek nie jest w stanie wypłacać odszkodowań  i  może stanąć na granicy bankructwa. Dlatego też towarzystwa starają się takiego ryzyka unikać.  Jacek Barszczewski, rzecznik prasowy KNF podkreśla, że gdyby  potwierdziłyby się sygnały o systemowym obniżaniu rentowności portfeli OC, wówczas KNF może podjąć różne działania, poczynając od zaleceń nadzorczych, przez obniżenie oceny BION (ocena BION jest szacunkiem ryzyka  ubezpieczycieli) , a kończąc na możliwości nałożenia kar na zakłady ubezpieczeń.

 

 

Za usługi  i  świadczenia zdrowotne będziemy płacić drożej

 

Podwyżka cen  abonamentów medycznych  jest nieunikniona - informuje  "Puls Biznesu" (Nr z 04.07.2019 r.), powołując się na Annę Rulkiewicz, prezes grupy Lux Med. Zdaniem Rulkiewicz, "leczenie tańsze już było". A że według danych GUS   dodatkowe świadczenia zdrowotne, czyli   m.in. pakiety i abonamenty medyczne,  posiada już  6,5 proc. Polaków, więc oni  "wszyscy będą musieli sięgnąć głębiej do kieszeni" - pisze gazeta.

Firma badawcza PMR  szacuje, że obecnie w Polsce  na prywatne usługi medyczne oraz leki i parafarmaceutyki wydaje się  co roku ponad 50 mld zł. Przy tym   rynek prywatnej opieki zdrowotnej  rośnie rocznie o  około 5-6 proc., więc na koniec 2019 r.   rynek ten  prawdopodobnie może osiągnąć  wartość równą blisko  57 mld zł - podaje dziennik. I co istotne -  prognozuje w "PB"  Monika Stefańczyk, analityczka PMR - w najbliższych latach  2019-2024  roczny wskaźnik wzrostu dodatkowych  ubezpieczeń zdrowotnych powinien utrzymać się na poziomie 13 proc.,  m.in.  wskutek zwiększonej aktywności  towarzystw ubezpieczeniowym w tym segmencie  rynku asekuracyjnego. Ponadto, w odróżnieniu od  lat poprzednich - podkreśla dziennik  - nie będą już tak istotne  i  widoczne różnice pomiędzy dynamiką wzrostu  segmentu ubezpieczeń zdrowotnych a dynamiką  wzrostu abonamentów medycznych, pomimo spodziewanych  podwyżek cen na rynku usług medycznych.  

 

 

Nie zapewniając poszkodowanemu  auta zastępczego, ubezpieczyciel nie może negować kosztów jego wynajmu  

 

Jeśli towarzystwo ubezpieczeń, którego polisę OC posiadał sprawca wypadku drogowego,  nie wypełnia obowiązku  zapewnienia poszkodowanemu samochodu  zastępczego,  nie może  negować kosztów wynajmu przez niego takiego auta, o ile koszty te mieszczą się w granicach cen średnio rynkowych - orzekł Sąd Rejonowy Szczecin - Centrum w Szczecinie ( sygn. akt XI GC 911/18).  Jak  podaje  "Interia.pl" (z  06.07.2019 r.), szczeciński  sąd rozpatrywał sprawę przedsiębiorcy, który dochodził  od firmy ubezpieczeniowej  zapłaty za wynajem auta zastępczego  na czas likwidacji szkody.  Najem pojazdu trwał 66 dni, a jego kosztem - 27 tys. zł - firma wynajmująca nie obciążyła jednak poszkodowanego, który użytkował auto, a ubezpieczyciela OC sprawcy zdarzenia drogowego.  "Prawo do tego dawała jej zawarta z poszkodowanym umowa cesji wierzytelności" - podaje portal. Tymczasem zakład ubezpieczeń odmówił wypłaty odszkodowania odpowiadającego   kosztom  wynajęcia auta, zarzucając powodowi brak legitymacji  do wystąpienia z roszczeniem zapłaty.  Według "Interia.pl", ubezpieczyciel  przede wszystkim sprzeciwił się wysokości kosztów najmu auta zastępczego i okresu trwania tego najmu, stwierdzając,  że poszkodowany powinien skorzystać z oferty wynajmu, jaką firma mu przedstawiła. W rezultacie sprawa trafiła do sądu, a ten zażądał od towarzystwa okazania akt szkodowych. Ubezpieczyciel jednak nie przedłożył sądowi dokumentacji szkodowej, sąd więc uznał za decydujące zeznania poszkodowanego. Ten zaś zeznał, że zanim wynajął auto na własną rękę, pozwany zakład ubezpieczeń udostępnił mu auto zastępcze. "Niemniej po pewnym czasie wezwał poszkodowanego do jego zwrotu, jeszcze przed wypłatą odszkodowania. (...) nie zaoferował kolejnego auta zastępczego. On sam nie posiadał innego auta, a to, które uległo uszkodzeniu w zdarzeniu drogowym, nie nadawało się do jazdy. Zeznań tych ubezpieczyciel nie zakwestionował" - informuje portal.

I tak,  w uzasadnieniu wyroku Sąd Rejonowy Szczecin - Centrum w Szczecinie, stwierdził, iż "Nie posiadając akt szkodowych nie sposób ocenić i ustalić zasadnego okresu najmu pojazdu zastępczego i uzasadnionego okresu naprawy pojazdu uszkodzonego. (...) Mając zatem odmowę przedstawienia akt szkodowych, treść art. 233 § 2 k.p.c. a także przedstawiony przez powoda harmonogram naprawy, przyjąć należało, że w spornej sprawie, zasadny okres najmu wynosił 66 dni" .  Ponadto, szczeciński  SR  orzekł,  że zgodnie z art. 509 i 510 Kodeksu cywilnego "wierzytelność może zostać przeniesiona bez zgody dłużnika na osobę trzecią, która w zakresie tej wierzytelności wstępuje w prawa jej zbywcy".  A firma wynajmująca na taki sposób zapłaty za wynajem auta umówiła się z poszkodowanym - donosi "Interia.pl".

 

 

Obowiązkowej polisy OC dla kierujących e-hulajnogą szybko nie będzie

 

Zderzenie e-hulajnogi z przechodniem, samochodem czy rowerzystą jest sytuacją coraz częstszą. Jak donosi "Rzeczpospolita" (Nr z 08.07.2019 r.), powołując się na operatorów platform udostępniających ten  pojazd, "w minionym roku wydarzyło się ok. 50 poważnych wypadków w przeliczeniu na każdy milion przejazdów". Jednak nie ma jeszcze  w Polsce polis dla tej grupy kierowców. Tymczasem według  45 proc. uczestników badania  przeprowadzonego na zlecenie  Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego (UFG), dla kierujących e-hulajnogami  powinien być  wprowadzony  obowiązek  posiadania ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej (OC) - podaje dziennik. Taka polisa OC miałaby chronić kierujących urządzeniami transportu osobistego (UTO) przed finansowymi konsekwencjami szkód osobowych lub rzeczowych, wynikłych z wypadków w poruszaniu się e-hulajnogą. Natomiast  obowiązek posiadania OC dla e-hulajnóg przy braku ich rejestracji oznaczałby, że w razie wypadku szkody osobowe pokrywałby UFG  od składek OC od aut - pisze gazeta. Z badania tego wynika także,  iż zdaniem 25 proc. badanych,  ubezpieczenie to powinno być jednak dobrowolne. Z kolei "w grupie użytkowników tych pojazdów odsetek jest jeszcze wyższy – 36 proc."- informuje "Rz".

Jak zauważa w dzienniku Łukasz Kulisiewicz, ekspert Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU), skoro w Polsce nie istnieje obowiązkowe OC dla rowerzystów, to "trudno się spodziewać, by było takowe dla użytkowników e-hulajnóg (…)  Jeśli w ogóle byłby rozważany obowiązek ubezpieczenia, to jednocześnie musiałby powstać obowiązek rejestracji hulajnóg, co byłoby ogromnym wyzwaniem". Jego zdaniem, fakt, że tego typu produktów jeszcze w Polsce nie ma, nie oznacza, że jeżdżący na hulajnogach  nie mogą się ubezpieczyć. "Powszechnie dostępne OC w życiu prywatnym obejmuje również ryzyko jazdy jednośladem" - informuje Kulisiewicz. Z kolei w opinii Sławy Cwalińskiej Weychert, wiceprezes UFG,  przy braku obowiązku rejestracji, a więc i ewidencji tych pojazdów, "zbieranie składek i kontrola spełnienia obowiązku posiadania ubezpieczenia OC są co najmniej wątpliwe".  Natomiast  Damian Ziąber,  rzecznik PZU  przyznaje, że  takie  rozwiązanie  prawne  "w pełni chroniłoby wszystkich uczestników ruchu drogowego i pieszych, jednak wprowadzenie obowiązku spotkałoby się ze sporym oporem społecznym". Ziąber podkreśla, ze nie jest mu  znany "żaden przypadek kraju UE, gdzie istniałby taki obowiązek, choć w kilku (Belgia, Francja, Szwecja) toczą się dyskusje w tej sprawie". W przypadku zaś  wypłaty odszkodowań za wypadek z udziałem e-hulajnogi, szkody osobowe pokrywałby UFG,  zatem - zauważa Ziąber - "to wszyscy pozostali użytkownicy dróg składaliby się na szkody wyrządzone w związku z ruchem urządzeń transportu osobistego". Rzecznik PZU przypomina, iż  OC w życiu prywatnym zawiera stosowne rozszerzenie ochrony. Tyle, że warto w przypadku korzystania z urządzeń transportu osobistego rozważyć, aby suma gwarancyjna  w polisie była ustalona w wysokości pozwalającej na realne pokrycie ewentualnych szkód.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT