Sprawa między poszkodowanym a ubezpieczycielem sprawcy szkody ma charakter gospodarczy

Sprawa firmy, która spowodowała szkodę  ma charakter gospodarczy - uznał Sąd Najwyższy. Orzeczenie SN  dotyczyło spółki Korserwis, która wystąpiła przeciwko Allianzowi oraz sprawcy szkody - Roro Montaż - informuje "Rzeczpospolita" (Nr z 17.04.2009 r.). Według dziennika, firma Korserwis miała wykonać, zgodnie z zawartą z SGL Acotec umową o dzieło, powłoki na urządzeniach do odsiarczania w jednej z elektrowni (Korserwis miał odpowiadać także za ewentualne szkody wyrządzone przez podwykonawców). Na jej zlecenie podwykonawca - Roro Montaż wykonywał rusztowania wokół urządzenia do odsiarczania. Konstrukcja uległa jednak zawaleniu, zaś szkodę, wartą ponad 4 mln zł, pokrył w całości ubezpieczyciel SGL Acotec. Zgodnie z umową SGL Acotec zażądał od Korserwis odszkodowania w wysokości 177 tys. euro i z  należnego mu wynagrodzenia na poczet tego świadczenia potrącił ponad 125 tys. euro. Sąd I instancji zasądził od obu pozwanych, czyli Allianz i Roro Montaż wypłatę solidarnie 561 tys. zł z odsetkami, przyjmując, że Korserwis i Roro Montaż łączyła umowa budowlana. Inaczej uznał sąd II instancji, orzekając roszczenie za przedawnione. Wskazał ponadto na niewykazanie przez Korserwis szkody ani jej wysokości. Jak uznał, dostarczone przez spółkę dokumenty nie były zadowalające.  Sąd Najwyższy  zgodził się zaś z zarzutem naruszenia przepisów procesowych. Wbrew nim, w aktach przesłanych przez sąd I instancji zabrakło czterech tomów tzw. akt szkodowych Allianza. Dlatego też sąd II instancji wydał wyrok bez zapoznania się z nimi. Według SN, mogło to mieć wpływ na wynik sprawy- pisze dziennik. SN uznał ponadto, że rusztowanie było jednak budowlą w rozumieniu art. 3 pkt 3 prawa budowlanego, więc  sprawa między poszkodowanym a ubezpieczycielem sprawcy szkody ma charakter gospodarczy, zatem podlega szczególnym zasadom procesowym (sygn. II CSK 601/08).

Negocjacje MSP -Eureko według zaakceptowanego  przez strony memorandum

Ministerstwo Skarbu Państwa  rozpoczęło negocjacje z Eureko w sprawie związanej z prywatyzacją PZU SA. Stronę holenderską w trakcie rozmów reprezentować będzie Bert Heemskerk, prezes zarządu Rabobank Nederland - donosi "Gazeta Prawna" (Nr z 17.04.2009 r.).  Dziennik pisze, powołując sie na Macieja Wiewióra, rzecznika resortu skarbu,  że obie strony dają sobie czas do końca czerwca br. na wypracowanie kompromisu. "Prawna" twierdzi ponadto, że to resort skarbu zabiegał o uczestnictwo Rabobanku w tychże negocjacjach. Podobno kwestia ta była głównym źródłem sporu przy podpisywaniu memorandum. Według gazety, zaangażowanie  Rabobanku w spór o PZU jest więc nowością. Michał Nastula, prezes Eureko Polska  powiedział, że Eureko udzieliło pełnomocnictwa Bertowi Heemskerkowi z nadzieją na rychłe osiągnięcie kompromisu.
Ministerstwo Skarbu Państwa i Eureko podpisały 15 kwietnia br. nowe memorandum negocjacyjne. Jest ono wyrazem zgody obu stron na prowadzenie dalszych negocjacji w  celu wypracowania ugody,  aby ostatecznie zakończyć spór narosły w związku z umową zakupu przez Eureko akcji PZU SAQ.
Według  oficjalnego  komunikatu MSP,  poprzez podpisanie dokumentu obydwie strony wyrażają przekonanie, że polubowne zakończenie sporu jest wciąż możliwe i będzie korzystnym rozwiązaniem dla obydwu stron.

Sejm  odrzuci senackie poprawki do ustawa o obowiązku komunikacyjnego OC

Na koniec 2008 r. ubezpieczonych było 16 mln aut, jednak według szacunków Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego ponad 200 tys. osób może jeździć po drogach bez ważnych polis OC. Liczba ta może wzrosnąć, jeśli politycy zniosą sankcje za brak OC – prognozuje „Gazeta Wyborcza” (Nr z 17.04.2009 r.). Dziennik ostrzega, że obecnie jeśli z kupnem polisy OC spóźnimy się o 3 dni, zapłacimy 420 zł kary. Natomiast kiedy  zmieścimy się w przedziale od 3 do 14 dni, będzie to kosztować nas  1040 zł, a jeśli zaś przerwa w ubezpieczeniu wyniesie  ponad 14 dni - 2090 zł. Ponadto, w razie spowodowania wypadku opłaty jeszcze wzrosną, ponieważ  będziemy musieli pokryć koszty naprawy auta poszkodowanego, a także ewentualne koszty leczenia i procesu sądowego. Zaś koszt  odholowania pojazdu przez policję to  200-400 zł, a  parking kilkadziesiąt zł dziennie. Posłowie wiec przepisy ustawy o ruchu drogowym zmienili tak, żeby policja nie mogła odholować auta w przypadku braku polisy. Zdaniem Stanisława Żmijana (PO), wiceszefa sejmowej komisji infrastruktury, która przygotowała projekt zmian, kierowca może nie mieć przy sobie dokumentów ubezpieczeniowych. W jego opinii  wystarczy, że policjant sprawdzi w internecie lub przez telefon, czy kierowca ma ważne OC.  „Gazeta Wyborcza” podkreśla, że  jednak w senacie ustawa przeszła istotne zmiany. "Senatorowie nie tylko przywrócili do ustawy holowanie auta, ale wprowadzili też konfiskatę dowodu rejestracyjnego pojazdu, tak jak chcieli tego ubezpieczyciele" . Radość firm ubezpieczeniowych może być jednak przedwczesna. Ustawa wróci teraz do Sejmu, który najprawdopodobniej już w przyszłym tygodniu odrzuci poprawki Senatu. A to oznacza, że żadnej kary poza mandatem nie będzie - twierdzi "Wyborcza". Może nas więc czekać wzrost liczby nieubezpieczonych samochodów. Według dziennika, nim wprowadzono przepisy o odholowywaniu, nawet 5 proc. aut w Polsce jeździło bez ważnych polis. Dzisiaj m.in. dzięki tym przepisom ten odsetek spadł do 1,2 proc
Gazeta podkreśla, ze jeśli kierowca biorący udział w wypadku nie ma ważnej polisy OC, koszty związane z naprawą auta poszkodowanego, jego leczeniem i ewentualnym procesem poniesie pośrednio Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny, a bezpośrednio – sprawca wypadku. Może okazać się, że taka osoba będzie musiała zapłacić majątek, właśnie ze względu na brak polisy. Dodatkowo istnieje ryzyko, że będzie musiała poszkodowanemu wypłacać do końca życia rentę.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT