Stabilizacja cen komunikacyjnych polis OC

Po gwałtownych podwyżkach składek ubezpieczeń komunikacyjnych OC  z 2016 r. nie ma już śladu - donosi "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 17.01.2018 r), powołując się na  dane  unijnego urzędu statystycznego. Jak podaje dziennik,  w listopadzie 2017 r. r. ceny polis komunikacyjnych OC  były o 3 proc. wyższe niż rok wcześniej, zaś w porównaniu do  marca ub. r., kiedy te ubezpieczenia były najdroższe, ceny spadły o  ponad 2 proc. Zdaniem Bartosza Salwińskiego, współzałożyciela  porównywarki cenowej  mfind.pl, z  analizy ponad 10 tys. polis OC wynika -  pisze gazeta - iż  pod koniec ub. r. ceny OC były w skali kraju nieznacznie wyższe niż rok wcześniej. Przy tym, pomiędzy poszczególnymi miastami występowały znaczące różnice cenowe. Najdroższej było we Wrocławiu  (1509 zł),  zaś   najtaniej w Rzeszowie (810 zł) - informuje "DGP".  Z kolei,  średnia cena polisy wyniosła w styczniu  2017 r. 1032 zł   i była o 0,4 proc. wyższa niż rok wcześniej. Według dziennika, w zależności od miasta, różni się nie tylko poziom cen OC, ale i tempo ich zmian. Na przykład w  Olsztynie, Katowicach czy Opolu  ceny poszły w górę o 25–40 proc., podczas gdy  w Warszawie polisy OC  potaniały o 10 proc., a w Kielcach nawet o  30 proc. Marcin Tarczyński z Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU) podkreśla w "DGP",  iż  po raz pierwszy od 10 lat, po podniesieniu cen komunikacyjnych  polis OC,  przychody ze składek OC pokryły koszty działalności i odszkodowań wypłacanych  przez ubezpieczycieli.
W opinii gazety, coraz szersze wykorzystanie technik śledzenia pojazdów może poskutkować spadkiem cen ubezpieczeń komunikacyjnych w przyszłości, tylko nie wszyscy na tym skorzystają. Na przykład problem mogą mieć kierowcy, którzy łamią przepisy drogowe.
 
SN: Jeśli  umowa grupowego ubezpieczenia  skupia się na współpracy banku z towarzystwem ubezpieczeń, ubezpieczyciel  ma dodatkowe obowiązki wobec ubezpieczonego

Ubezpieczyciel ma obowiązek  szczególnej opieki nad  konsumentem, którego ubezpieczył w ramach  polisy grupowej  za pośrednictwem np. banku - orzekł Sąd Najwyższy (Sygn. akt: II CSK 222/17). Powinien  go informować o warunkach ubezpieczenia, a w szczególności o wyłączeniach, - podaje "Rzeczpospolita"(Nr z 17.01.2018 r.). Albowiem konsument  nie może  tracić z powodu interesów stron umowy,  niezależnie dzięki komu ubezpieczyciel zawarł umowę. Zdaniem SN,   "przy ocenie takiej umowy, którą można nazwać rozproszonym ubezpieczeniem grupowym, trzeba brać pod uwagę całokształt relacji między jej uczestnikami oraz (...) wszystkie istotne elementy mające wpływ na kształt ubezpieczenia" - pisze dziennik.  
SN rozpatrywał sprawę kobiety, która  domagała się od towarzystwa ubezpieczeń wypłaty  100 tys. zł  z  umowy ubezpieczenia na życie, jaką jej tragicznie zmarły ojciec wykupił za pośrednictwem banku, w  którym miał  kredyt. Polisa ta - na wypadek śmierci będącej skutkiem nieszczęśliwego wypadku (z  sumą ubezpieczenia 100 tys. zł) - nie była w żaden sposób powiązana z  tym kredytem - informuje gazeta. Ubezpieczyciel odmówił powódce wypłaty odszkodowania, powołując się na wyłączenie OWU, które obejmowało ryzyko będące przyczyną śmierci ubezpieczonego mężczyzny. Tyle, że   ojciec kobiety  dokumentu OWU  nigdy nie otrzymał - zauważa "Rz". 
Sądy: okręgowy i apelacyjny w Łodzi, uwzględniły żądanie  powódki. Jednak z  wyrokiem  nie zgodziło  się towarzystwo ubezpieczeniowe, zwracając się do  SN o kasację  orzeczenia.  Ten zaś przychylił się do  argumentacji pełnomocnika powódki, "że gdyby ojciec powódki wiedział o tak istotnym ograniczeniu odpowiedzialności towarzystwa do wręcz symbolicznego odszkodowania, to zapewne by się nie zdecydował na takie ubezpieczenie" - donosi dziennik.
W opinii  Cezarego Orłowskiego, prawnika   z Biura Rzecznika Finansowego, ten  wyrok SN  "przywraca właściwe miejsce i znaczenie zasadzie poszanowania praw konsumenta, również wówczas, gdy nie jest on stroną umowy. (...) celem nadrzędnym umowy ubezpieczenia jest zabezpieczenie interesu tego, kto jest na jej podstawie chroniony. Rzecznik Finansowy w pełni podziela taki punkt widzenia i wyraża dla niego pełną aprobatę - informuje "Rz".
 
NFZ  będzie  płacić  za błędy medyczne placówek ochrony zdrowia ?

Przygotowywany przez Ministerstwo Zdrowia (MZ) projekt  odszkodowań  dla pacjentów szpitali za  doznany  uszczerbek na zdrowiu w wyniku  błędów medycznych  jest już na ukończeniu - informuje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 16.01.2018 r.). Projekt przewiduje utworzenie cennika i uzależnienie  kwoty odszkodowania od wielkości poniesionego  uszczerbku na zdrowiu. Pieniądze miałyby być wypłacane z funduszu wydzielonego ze środków NFZ, który  wstępnie miałby  wynosić około  500 mln zł.  Decyzje o wysokości rekompensaty podejmowaliby specjalnie przeszkoleni lekarze pracujący dla NFZ - pisze gazeta. Ponadto, projekt przewiduje  stosowanie zasady non-fault (nie byłaby przeprowadzana analiza, kto zawinił i czy w ogóle doszło do błędu  medycznego), zaś   poszkodowany pacjent  o  rekompensatę mógłby  starać się dopiero od  zaistnienia 20 proc. uszczerbku na  zdrowiu (miałby możliwość wystąpienia  o odszkodowanie    przez trzy lata od dnia uzyskania informacji o wystąpieniu zdarzenia) - podaje dziennik. Przy tym, skarżącemu przysługiwałoby prawo do odwołania się do komisji przy ministrze zdrowia. Według "DGP", przygotowywany przez MZ  system odszkodowań nie uwzględnia  śmierci pacjenta. Jego rodzina mogłaby się  więc  ubiegać  o rekompensatę z tego tytułu  przed sądem.
Zdaniem Bartłomieja Chmielowca, Rzecznika Praw Pacjenta, propozycja ministerstwa jest niewystarczająca. W jego opinii, stawki odszkodowań proponowane przez resort zdrowia  nie powinny być niższe niż 1,5 tys. zł za 1 proc.  uszczerbku na zdrowiu. Dziennik podkreśla, iż obecny system dochodzenia odszkodowań za wypadki w drodze pozasądowej nie sprawdza się (szpitale lub ich ubezpieczyciele proponują symboliczne kwoty rekompensat),  dlatego większość pacjentów wybiera drogę sądową,  gdzie udaje się wywalczyć nawet 5 mln zł. Od 2012 r. do komisji ds. zdarzeń medycznych działających przy urzędach wojewódzkich  trafiało średnio 1 tys. spraw w skali roku.  W 2017 r. zgłoszono 629 spraw - donosi gazeta.

Coraz więcej sporów ubezpieczycieli z  niezadowolonymi klientami kończy się ugodą

Coraz więcej zmagań klientów z towarzystwami ubezpieczeń  kończy się polubownie. Zdaniem "Rzeczpospolitej"(Nr z 16.01.2018 r.), pomogła obowiązująca od roku ustawa o pozasądowym rozwiązywaniu sporów konsumenckich. Ustawa doprecyzowała bowiem najważniejsze dla osiągania   takiej ugody elementy: poufność postępowania oraz bezstronność i niezależność prowadzących je ekspertów - podaje  gazeta.  Jak powiedział dziennikowi Paweł Zagaj, zastępca Rzecznika Finansowego (RzF), nadzorujący wydział polubownego rozwiązywania sporów,  ubezpieczyciele zaczęli coraz częściej  korzystać ze ścieżki polubownego rozwiązywania sporów. RzF prowadzi obecnie ponad 3,5 tys. spraw.  "Cieszę się, że w wielu zakładach powstały już specjalne komórki lub zostały oddelegowane osoby wyspecjalizowane w polubownym rozwiązywaniu sporów (...) Dzięki temu mamy po stronie ubezpieczyciela osobę, która rozumie specyfikę naszego działania. To bardzo ważne i służy przyspieszeniu tego typu postępowania" – twierdzi Paweł Zagaj.  "Podobne  doświadczenia ma nadzorca" - pisze gazeta. Według Jacka Barszczewskiego, rzecznika prasowego Komisji Nadzoru Finansowego (KNF), w  2017r. do  Sądu Polubownego przy KNF  złożono ponad 2900 wniosków o przeprowadzenie mediacji, o 60 proc. więcej niż w 2016 r. "W ponad 80 proc. przypadków prowadzone mediacje kończą się zawarciem ugody" - podkreśla Barszczewski.
Dziennik podaje, powołując się na opinię   Grzegorza Drewnowskiego z  Avivy, ze  wzrost liczby postępowań polubownych wynika z coraz większej otwartości klientów na zawieranie ugód. Z kolei  Piotr Skalski, menedżer wydziału likwidacji szkód komunikacyjnych w Allianz zauważa, iż  "ugoda jest najczęściej zawierana w przypadku sporu o wysokość należnego odszkodowania lub zakres skutków wypadku, za które odpowiada ubezpieczyciel". Jak tłumaczy "Rz", termin „ugoda" formalnie obejmuje różne formy osiągnięcia kompromisu, m.in.  umożliwiającą zbliżenie stanowisk mediację czy popularną  w ubezpieczeniach  koncyliację.  "Od 2014 r. liczba ugód, w których pośredniczyliśmy jako pełnomocnicy ubezpieczycieli, znacząco się zwiększyła. Mówimy o wzroście rzędu 20 proc. rok do roku" – przyznaje  Maciej Dittmajer, radca prawny, partner w kancelarii Dittmajer i Wspólnicy.   Ugoda oznacza bowiem  szybkie zakończenie postępowania  i uzyskanie ustalonych w niej świadczeń w drodze wzajemnych ustępstw między stronami. Natomiast dla  klientów zaletą jest skrócenie czasu, w którym dostaną odszkodowanie.

Ustawodawca  zajmie się przepisami o opłatach likwidacyjnych w starych umowach polisolokat

Przed poszkodowanymi, byłymi już   właścicielami ubezpieczeń z funduszem inwestycyjnym,  tzw. uefek  pojawiła się szansa  na odzyskanie utopionych pieniędzy - informuje "Rzeczpospolita"(Nr z 18.01.2018 r.). Według gazety,  senacka Komisja Praw Człowieka, Praworządności i Petycji zadecydowała właśnie  o podjęciu prac legislacyjnych nad skutkami rezygnacji z tzw. polisolokat. Z takiego obrotu rzeczy zadowolony jest Rzecznik Finansowy - podkreśla  dziennik.  "Cieszę się, że dyskusja nad tą kwestią powraca. Wprowadzone zmiany prawne i tzw. ugody z UOKiK rozwiązały tylko część problemów. Cały czas znaczna część osób, które w przeszłości miały taką umowę i wypowiedziały ją, ponosząc horrendalną opłatę likwidacyjną,  musi dochodzić swoich praw w sądach" – przyznaje w "Rz"   Aleksandra Wiktorow,  Rzecznik Finansowy (RzF). Rz F  w swoim stanowisku proponuje m.in. stworzenie przepisu nakazującego towarzystwom ubezpieczeń  obowiązku przeznaczania określonego ustawowo minimum  części składki na pokrycie ochrony ubezpieczeniowej czy  rozważenia zmian w art. 26 w/w ustawy, odnoszących się do prawa do odstąpienia od umowy. Gazeta  przypomina, iż   2016 r. do Rzecznika Finansowego trafiło 232 wniosków o wydanie tzw. istotnego poglądu w sprawach związanych z UFK. Z kolei w 2017 r. ich liczba nieznacznie spadła - były to  222 wnioski.
Polisy z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym (UFK), zwane  polisolokatami  to zawierane na wiele lat umowy o charakterze inwestycyjno-ochronnym, gdzie przeważająca część składki była przeznaczona na inwestycje.  Rezygnacja z takiej polisy przed  terminem  określonym w umowie obarczona była tzw. opłatą likwidacyjną, sięgającą nawet ponad 90 proc. wartości polisy. Powodowało to, że posiadacze  takiego produktu,  zmuszeni okolicznościami do wycofania  się z ubezpieczenia przed końcem umowy,   tracili większość zgromadzonych tam środków.

Rynek cyberpolis w Polsce dopiero w blokach startowych

Zmiany w ochronie danych osobowych (RODO) oraz  rosnąca świadomość zagrożeń, czyhających w sieci,  motywują małe i średnie przedsiębiorstwa do poszukiwania ubezpieczeń, które mogą uchronić ich przed skutkami cyberataków - pisze "Puls Biznesu"(Nr z 18.01.2018 r.). Jednak na  polskim rynku asekuracyjnym  takie polisy są nadal produktem  niszowym, gdyż towarzystw, które  produkty chroniące przed cyberyzykami mają w swojej  ofercie, "można policzyć na palcach jednej ręki" - twierdzi gazeta.  Polisę na wypadek cyberataków oferują   w Polsce obok  Colonnade (dawniej AIG) tylko  Ergo Hestia oraz  Chubb. Według dziennika, nad wprowadzeniem takiego rozwiązania pracuje obecnie  AXA. "Lada chwila" ma  pojawić  się takie ubezpieczenie  także w PZU SA. "Prace nad ubezpieczeniem na wypadek cyberzagrożeń dla przedsiębiorców są na finiszu, ale za wcześnie na przedstawienie szczegółów produktu” - pisze "PB" - powołując się na biuro prasowe ubezpieczyciela. Jednak  Łukasz Zoń, prezes SPBUiR  twierdzi, ze w ciągu kilku lat cyberubezpieczenie może mieć już  ponad 60 proc. polskich firm.  Podobnie uważa Damian Andruszkiewicz, dyrektor departamentu ubezpieczeń małych i średnich przedsiębiorstw w Compensa Vienna Insurance Group. Jego zdaniem, takie  polisy będą nabierać znaczenia w sektorze MSP już w najbliższych miesiącach,  a na pewno w kolejnych latach. Wpływa na to rozwój technologii oraz  obowiązujące  od maja br.  RODO, które "wymusi na przedsiębiorcach stosowanie się do zaostrzonych przepisów pod groźbą obciążeń pieniężnych".
W związku z tym, przedsiębiorcy muszą  liczyć się z  poważnymi wydatkami na polisy chroniące od cyberzagrożeń, gdyż ich  ceny zależą od stopnia narażenia na ryzyko i maksymalnej wysokości gwarantowanego odszkodowania.  Według szefa SPBUiR, obecnie  "sięgają one od 0,5 proc. do 1 proc. sumy gwarancyjnej. Przedsiębiorcy, którzy poszukują kompleksowej ochrony przed wszystkimi zagrożeniami finansowymi,   wynikającymi z niewłaściwego przetwarzania danych osobowych, powinni liczyć się z wyższą ceną - ok. 1 proc. sumy gwarancyjnej" - mówi Łukasz Zoń.  Sylwia Kozłowska, dyrektor  działu ubezpieczeń odpowiedzialności cywilnej w Willis Towers Watson Polska uważa, iż  stawki zależą także od branży, w której funkcjonuje dana firma, od  ilości danych, które przetwarza, oraz od obrotów.  "Nie bez znaczenia są również zabezpieczenia i procedury istniejące w firmie mające zapobiec atakom" - twierdzi Kozłowska. Według ekspertki, koszty zaczynają się od kilku tys. zł dla małych firm i mogą sięgać kilkudziesięciu, a nawet kilkuset tys. zł dla dużych przedsiębiorstw. W niektórych przypadkach mogą  sięgać nawet mln zł - tłumaczy S. Kozłowska.

Spadek  zysków  kancelarii odszkodowawczych

Ostatnie miesiące nie były dobre dla dużych kancelarii odszkodowawczych, które aktywnie poszukują sposobów na zwiększenie zysków - donosi "Rzeczpospolita"(Nr z 15.01.2018 r.). Według gazety, po III kwartale 2017 r. pogorszyły się wyniki finansowe spółek Votum i EuCO,  notowanych na warszawskim parkiecie. M.in. spadły przychody ze sprzedaży Votum,  osiągając poziom  68 mln zł, podczas gdy rok wcześniej były na poziomie 71 mln zł, a zysk netto firmy  w tym okresie spadł do 3,5 mln zł z  9,3 mln zł - pisze dziennik. Z kolei  w EuCO w omawianym czasie  nieznacznie urosły przychody ze sprzedaży,   z 66 mln zł do blisko 678 mln zł. Jednak  zysk netto EuCO spadł z 21,5 mln zł do niecałych 10 mln zł. Przedstawiciele  kancelarii odszkodowawczych  nie wiążą   jednak  spadku zysków  z poprawą działań ubezpieczycieli.
Jak przyznaje w "Rz"   Bartłomiej Krupa, prezes Votum,  "wynik III kwartału był uzasadniony poczynionymi przez nas inwestycjami na rozwój sieci sprzedaży, digitalizację i projekt związany z roszczeniami za kredyty frankowe".  Zdaniem prezesa Votum, zaniżanie wypłat przez ubezpieczycieli sprawia, że kancelarie coraz więcej spraw kierują do sądów, co opóźnia wypłaty dla klientów, a dla kancelarii prowizje. " Z kolei EuCO podaje, że spadek zysku to efekt dalszego rozwoju i zmiany formy prawnej w ramach grupy.
Według dziennika,  "ubezpieczyciele nieoficjalnie podają, że firmy odszkodowawcze docierają do ich pracowników i agentów, skąd pozyskują informacje dotyczące szkód i dane klientów ". Proceder ten potwierdzają  zaś  sami agenci.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT