Szkoda całkowita, minimalna ...czy w ogóle jej nie było ?

Przy szkodzie całkowitej, kiedy  wartość uszkodzeń i koszty naprawy samochodu przekraczają 70 proc. wartości auta,  nie naprawia się pojazdu  - informuje "Gazeta Wyborcza"(Nr z 29.07.2013 r.).. Firma ubezpieczeniowa wypłaca wówczas gotówkę w wysokości odpowiadającej wartości szkody i ewentualnie ułatwia sprzedaż wraku. Tymczasem zdarzyło się, ze  w warsztacie naprawczym ze zdumieniem stwierdzono, że... PZU najpierw orzeka szkodę całkowitą auta, któremu  kolizja z sarną zniszczyła  "osprzęt silnika: chłodnicę, pompę wody, klimatyzację, wspomaganie, alternator itp., a potem przesyła  zatwierdzony kosztorys naprawy. Tak, jakby  szkoda nie była całkowita i  ubezpieczyciel był  gotów ponieść koszty reperacji auta - pisze dziennik.   PZU naprawę  wyceniło na 15 tys. zł netto, zaś wartość pojazdu ) na 21,9 tys. zł.; Tymczasem właściciel pojazdu otrzymał z PZU  informację, iż firma stwierdza szkodę całkowitą - podaje "Wyborcza"; .A że orzeczona wysokość odszkodowania nie zgadzała się klientowi "procentowo" ( 15 tys. zł to tylko 68,5 proc. z 21,9 tys. zł), odwołał się od tej wyceny. Według "GW",  ubezpieczyciel  uwzględnił protest, uznając szkodę za częściową, a więc "naprawialną", tyle że wówczas likwidator wycenił wartość szkody na tylko... 1500 zł. Jak pisze gazeta, stwierdził on, iż "wszystkie uszkodzenia osprzętu silnika są niezwiązane ze szkodą. Uszkodzeniu w wyniku kolizji z sarną uległ: reflektor, zderzak oraz chromowana ramka grilla". Właściciel pojazdu ponownie się odwołał,  towarzystwo zdecydowało się na  powołanie " własnego rzeczoznawcy". Ten zaś orzekł, iż ."zdarzenie nie miało miejsca, a uszkodzenia samochodu nie zgadzają się z opisem przebiegu zdarzenia" - donosi "Wyborcza", podkreślając, iż " rzeczoznawca ocenił szkodę, nie oglądając samochodu, tylko na podstawie przesłanych przez PZU dokumentów".  Sprawa pewnie skończy się w sądzie z wynikiem niewiadomym, ponieważ właściciel auta ."nie wezwał policji, która spisałaby protokół."

Walcz o zniżki i promocje

Nie przepłacaj za ubezpieczenie auta - apeluje "Dziennik Gazeta Prawna" i  radzi:" targuj się, płać kartą, kupuj polisę w dniu urodzin". "DGP" podkreśla, że  wysokość stawki jest pochodną oceny ryzyka danego ubezpieczyciela. Regułą jest, że  "klienci mało szkodowi płacą mniej za ubezpieczenie, a klienci o dużym ryzyku – więcej."  Warto więc przyjrzeć się możliwościom obniżenia wysokiej stawki za ubezpieczenie naszego auta, niezależnie od naszej historii szkodowej- pisze gazeta. I dodaje, że  z agentem lub pracownikiem infolinii można wytargować niższą cenę polisy, albowiem "każdy agent czy pracownik infolinii może niezależnie od wygenerowanej dla nas przez system stawki zaproponować własny rabat. Ale nie musi". Na przykład takim rozwiązaniem jest zniżka Bonus MaX w OC i AC,  przysługująca  klientom bezszkodowym w każdym z ryzyk OC i AC (w OC to jest do 10 proc., w przypadku AC do 15 proc.).  Zdaniem Marka Kalety, menedżera ds. Rozwoju Produktów Ubezpieczeń Komunikacyjnych w Generali, "w praktyce zniżka ta jest zawsze stosowana przez większość agentów”. Z kolei Łukasz Błaszczak, ekspert ds. ubezpieczeń komunikacyjnych, Aviva twierdzi, iż ."decydując się na zakup ubezpieczenia OC i dodatkowo AC, również zaoszczędzimy pieniądze. Powiedział gazecie, iż " klienci, którzy oprócz obowiązkowego OC zawierają także ubezpieczenie AC, za sam fakt wykupienia takiego pakietu mogą liczyć na obniżkę składki nawet o 15 procent”. 
Według "DGP", firmy ubezpieczeniowe doceniają  klientów, którzy kupują polisy pakietowe, poza komunikacyjną na przykład jeszcze polisę na życie czy ubezpieczenie nieruchomości. Mogą oni liczyć na dodatkową obniżkę składki od kilku do nawet 10 procent (PZU).Większość firm na polskim rynku oferuje zniżkę przy opłaceniu całej kwoty jednorazowo. Podział na 2 czy 4 raty może natomiast podnieść stawkę nawet o 30 procent. Firmy premiują ponadto osoby, które dokonują zakupu polisy przez internet i płacą kartą kredytową - można liczyć na kilka procent upustu. Ubezpieczenie kolejnego auta w tej samej firmie to kolejne kilka procent zniżki.

Polisa OC może okazać się niewystarczająca

Nawet z polisą OC możesz zostać bankrutem - ostrzega "Gazeta Wyborcza"(Nr z 25.07.2013 r.);Dziennik tłumaczy, że chociaż  mając obowiązkowe ubezpieczenie OC w kieszeni, zapłacisz za  spowodowane  szkody  z własnej kieszeni. jeśli będzie to tzw. szkoda środowiskowa.
"Wyobraźmy sobie sytuację, w której powodujemy wypadek drogowy, w który zaangażowana jest cysterna przewożąca paliwo. W efekcie uszkodzenia cysterny do środowiska przedostaje się szkodliwa substancja, powodując zanieczyszczenie pobliskich gruntów rolnych, a jednocześnie kanałem przedostaje się do zbiornika wodnego, zatruwając żyjące tam ryby"- pisze "Wyborcza", .Odpowiedzialność za usunięcie konsekwencji środowiskowych  kierujący samochodem osobowym. Kierowca  nie będzie  zobowiązany do zorganizowania usunięcia tych szkód samodzielnie, zostanie mu jednak za to wystawiony rachunek - podaje dziennik. Zdaniem Wojciecha Hartunga z STBU Brokerzy Ubezpieczeniowi, jeśli  samochód  był autem służbowym, a przedsiębiorstwo, do którego pojazd należał  posiada    tzw. polisę środowiskową, to usunięcie szkód zostanie z niej pokryte, "pod warunkiem że takie rozszerzenie znajduje się w polisie OC działalności, co nie jest regułą". Jeśli jednak firma takiej polisy w ogóle nie posiada - zauważa gazeta -  pokrycie kosztów spadnie na nią. Natomiast w wypadku,  jeśli byłby  to nasz prywatny samochód, rachunek za szkodę będziemy musieli zapłacić. }Może więc do sytuacji, kiedy firma albo osoba fizyczna zostanie niespodziewanie obciążona kwotą, której nie będzie w stanie spłacić" - ostrzega ."GW". Dziennik przypomina, iż " nawet w obowiązkowych polisach OC istnieje górny limit odpowiedzialności ubezpieczyciela. - Obecnie wynoszą one w Polsce 5 mln euro w przypadku szkód osobowych oraz 1 mln przy szkodach na mieniu".  Zakres OC określa odpowiednia ustawa. 

Bez odszkodowania z AC ... za przekazanie kluczyków do auta osobie bez prawa jazdy


Oddanie kluczyków do auta pracownikowi  myjni,  który nie ma prawa jazdy,   może pozbawić właściciela pojazdu odszkodowania z autocasco - donosi "Rzeczpospolita" (Nr z 29.07.2013 r.), powołując się na wyrok  Sądu Okręgowego w Słupsku.  Sąd orzekł, iż właściciel samochodu, który przekazał kluczyki do swojego auta pracownikowi myjni, nie sprawdzając, czy ma on prawo jazdy, nie dostanie odszkodowania za uszkodzenie samochodu. Pojazd został poważnie uszkodzony przez pracownika, który wjeżdżając autem do pomieszczenia myjni, uderzył nim   w ścianę budynku. Jak pisze dziennik, "pracownik ten nie miał prawa jazdy i z tego powodu firma ubezpieczeniowa odmówiła właścicielowi auta wypłaty odszkodowania. Firma w Ogólnych  Warunkach  Ubezpieczenia, na podstawie których zawarła z właścicielem samochodu umowę ubezpieczenia autocasco, miała zapis, że  umowa ubezpieczenia AC  nie obejmuje szkód powstałych w czasie, "gdy kierujący pojazdem nie posiadał uprawnień do prowadzenia pojazdu". I o ile Sąd Rejonowy w Słupsku nakazał ubezpieczycielowi wypłacić pełne odszkodowanie, stwierdzając, że " postanowienia umowy były ze sobą sprzeczne", to  wyrok ten uchylił Sąd Okręgowy w Słupsku (sygn. IV Ca 329/13). W opinii SO - podaje gazeta - umowa autocasco jest, w odróżnieniu od umowy ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej (OC), dobrowolna i właściciel samochodu nie musi godzić się na jej postanowienia i  skorzystać z oferty innego ubezpieczyciela, który zaoferuje  lepsze warunki. "Skoro więc zawarł umowę, z której wynikało, że ubezpieczyciel nie wypłaci odszkodowania w sytuacji, gdy samochodem kierowała osoba bez prawa jazdy, to musiał się na taki warunek zgodzić" - uznał SO w Słupsku.  Wyrok jest nieprawomocny.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT