Szpitale nie dostały od NFZ ani złotówki z tytułu podatku Religi

Narodowy Fundusz Zdrowia otrzymał od firm ubezpieczeniowych z tytułu "podatku Religi" już 219 mln zł, jednak szpitalom nie przekazał ani złotówki – twierdzi "Gazeta Prawna" (Nr z 08.06.2008 r.) NFZ tłumaczy, że przeszkodą w przekazaniu środków są niejasne przepisy, które od października ub.r. zobowiązują firmy ubezpieczeniowe do finansowania świadczeń udzielanych ofiarom wypadków z polis OC ich sprawców. NFZ mówi, że nie może przekazywać zgromadzonych pieniędzy świadczeniodawcom, bo nie ma informacji z Policji, które pozwoliłby identyfikować sprawców wypadków. Policja natomiast wyjaśnia, że nie przesyła danych, bo nie zostało ustalone, kto pokrywa koszty związane ze zmianą formatu informacji (NFZ i Policja mają inne programy komputerowe). Także resort zdrowia nie podjął dotychczas żadnych działań, aby rozwiązać ten problem. Tymczasem od października ub.r., czyli od wejścia w życie ustawy wprowadzającej tzw. podatek Religi, firmy ubezpieczeniowe przekazują co miesiąc do NFZ 12 proc. przychodów z tytułu składki na ubezpieczenie OC opłacanej przez właścicieli samochodów. I wbrew wcześniejszym zapowiedziom przedstawicieli firm ubezpieczeniowych – zauważa „Prawna” - ustawa spowodowała jednak wzrost cen ubezpieczenia samochodów. Od kwietnia polisy OC zdrożały średnio o 10 proc. PZU jako pierwszy zdecydował się na taki ruch, a w ślad za największym ubezpieczycielem w kraju poszły również inne firmy. W opinii dziennika, na wadliwych przepisach i urzędniczej niemocy tracą szpitale - bo muszą finansować koszty leczenia ofiar wypadków z kontraktów otrzymywanych z NFZ - oraz kierowcy, którzy kupują droższe polisy OC i nie otrzymują nic w zamian. Dla szpitali i jego pacjentów oznacza to realne straty. Fundusz płaci za leczenie ofiar wypadków nie na podstawie rzeczywistych kosztów ich leczenia, ale kierując się własną wyceną świadczeń, a konieczność pokrycia kosztów leczenia rannych z pieniędzy uzyskiwanych na podstawie kontraktów z NFZ powoduje, że szpital może wykonać mniej zabiegów planowych. I pacjenci stoją w coraz dłuższych szpitalnych kolejkach. Zarówno NFZ, firmy ubezpieczeniowe, jak i świadczeniodawcy czekają na zmianę wadliwych przepisów. Jednak resort zdrowia – pisze „GP” - wciąż nie ma gotowej propozycji nowelizacji ustawy.

Dobrze wybierz polisę AC

Kup polisę autocasco. Autocasco w pełnej wersji ochroni w razie kradzieży pojazdu, uszkodzenia z naszej winy, zniszczenia czy dewastacji np. na parkingu. Na odszkodowanie można liczyć też w przypadku pożaru czy huraganu – radzi „Gazeta Wyborcza”(Nr z 08.05.2008 r.). Według dziennika, do niedawna poszkodowani kierowcy z polisą AC w ręku przechodzili prawdziwą drogę przez mękę. Niekończące się formalności czy wielotygodniowe oczekiwanie na wypłatę odszkodowania u wielu ubezpieczycieli były na porządku dziennym. I tylko co czwarty właściciel auta decydował się do tej pory na wykupienie dobrowolnego ubezpieczenia AC. A cena, choć najczęściej decyduje o wybranej polisie, wcale nie jest najważniejsza – twierdzi „Wyborcza”. Naprawdę czasami warto zapłacić więcej, aby zapewnić sobie większą ochronę ubezpieczeniową. Tym bardziej że według statystyk w ostatnich latach ceny AC spadały. Okazuje się, że towarzystwa rzeczywiście obniżyły ceny, ale przy okazji przerzuciły część ponoszonego ryzyka na klientów. Skutek to niższe odszkodowanie, a nawet jego brak. Aby wybrać optymalne autocasco należy zwrócić uwagę głównie na dodatkowe opcje i zapisy w polisie, które mogą znacznie obniżyć cenę, ale kosztem niższego odszkodowania, np. czy tzw. suma ubezpieczeniowa jest gwarantowana. Jeśli tak, to ubezpieczyciel wypłaci pełne odszkodowanie w razie kradzieży. Jeśli nie - może po kilku miesiącach stwierdzić, że wartość auta spadła, więc suma ubezpieczeniowa również (np. o 10 proc.). Nie warto kombinować i naciskać na agenta, by wpisał niższą sumę ubezpieczeniową. Zaoszczędzimy na tym kilkadziesiąt złotych, ale w razie kradzieży ubezpieczyciel bez wahania wypłaci zaniżone - i to przecież na nasze życzenie - odszkodowanie. Poza tym duży wpływ na cenę AC ma
sposób likwidacji szkody, tzw. udział własny czy amortyzacja części.

PTR zadebiutuje na warszawskiej giełdzie

Polskie Towarzystwo Reasekuracyjne swój debiut na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie planuje na 30 maja br. Przedmiotem oferty publicznej PTR jest 161,47 mln akcji, z czego 146 mln to akcje nowej emisji i 15,47 mln akcji istniejących. Oferującym jest Dom Maklerski ING Securities. Według „Gazety Ubezpieczeniowej” ( www.gu.com.pl ) z 09.05.2008 r., PTR z emisji akcji serii B i C chce pozyskać między 201,8 mln zł a 281 mln zł.
Zdaniem Marka Czerskiego, prezesa zarządu firmy, debiut jedynego polskiego reasekuratora na GPW to pierwszy krok do budowy silnej grupy firm ubezpieczeniowych w Europie Środkowo-Wschodniej. Od lat jesteśmy uznanym partnerem dla wielu ubezpieczycieli w regionie. Teraz chcemy umocnić tam swoją pozycję - powiedział prezes Czerski. Firma podała, że celem emisji akcji jest objęcie kontrolnego pakietu akcji Polskiego Towarzystwa Ubezpieczeń - PTR, który obecnie posiada 22,7 proc. akcji PTU, kupi pakiet akcji umożliwiający przejęcie kontroli nad ubezpieczycielem.
Andrzej Olszewski, dyrektor zarządzający domu maklerskiego ING poinformował, że na objęcie w ramach IPO 20,0 proc. akcji zdecydował się Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju (EBOR), który przez zwiększenie swoich udziałów w PTR chce wesprzeć plany rozwoju spółki.
”GU” przypomina, że w dniu 30 stycznia 2008 roku spółka zawarła porozumienie ze spółkami zależnymi od Ciech które posiadają łącznie około 46,0 proc. głosów na walnym zgromadzeniu PTU.

MSP to cenni klienci

Małe i średnie firmy to najcenniejsi klienci dla towarzystw ubezpieczeniowych – pisze „Dziennik.WSJ Polska” (Nr z 09.05.2008 r.), powołując się na przeprowadzone w kwietniu br. badania firmy Qualifact. Wynika z nich, że ponad jedna trzecia przedsiębiorstw deklaruje, iż współpracuje z jednym i tym samym ubezpieczycielem od 8 do 12 lat. A przeszło 20 proc. firm ma polisy w tej samej firmie od ponad 12 lat. Firmy najczęściej kupują nie jedną, a kilka polis jednocześnie, albowiem oferta ubezpieczycieli dla MSP w Polsce oparta jest na ubezpieczeniach pakietowych. Wiele towarzystw ma już w swojej ofercie specjalne pakiety skrojone na miarę dla MSP, a nawet osobne pakiety dla poszczególnych branż – pisze gazeta. W ofercie są na przykład pakiety dla farmaceuty, pakiet wspólnoty mieszkaniowej, pakiet autodealera czy pakiety dla branży.
Towarzystwa konkurują ze sobą zarówno ceną, jak i zakresem proponowanych ubezpieczeń. Ponadto, ceny usług dla małych firm systematycznie maleją. Prześciganie się towarzystw w coraz lepszych ofertach dla małych i średnich przedsiębiorstw nie powinno dziwić. Zdaniem Marka Barana, rzecznika prasowego Allianz, klienci MSP są zdecydowanie bardziej lojalni niż np. klienci korporacyjni i ... bardzo zyskowni. Według Allianz, rynek polis dla MSP wart jest obecnie ok. 1 mld zł i rośnie ok. 15 proc. rocznie, czyli o połowę szybciej niż cały rynek majątkowy. Jeszcze bardziej optymistyczne szacunki przedstawia PZU, który szacuje wartość segmentu dla MSP na ok. 1,5 mld zł. Zdaniem Katarzyny Bem, dyrektora ds. Produktów Pozakomunikacyjnych MSP z Biura Zarządzania Produktami PZU, łączna wartość składki z tytułu polis wystawianych dla małych i średnich przedsiębiorstw może wzrastać rocznie o ok. 20 proc. A potencjał tego rynku jest ogromny. Obecnie ubezpiecza się mniej niż połowa spośród ponad miliona aktywnych firm zaliczanych do segmentu MSP.
Gdyby polisy wykupywały wszystkie przedsiębiorstwa, składka z tego segmentu mogłaby wzrosnąć o kolejne 0,5 – 1 mld i wynosić 2 – 2,5 mld zł – twierdzi dyr. Bem z PZU SA.

Awaria energetyczna w Szczecinie bardzo kosztowna

Kwietniowa awaria energetyczna w Szczecinie była dla ubezpieczycieli jedną z najbardziej kosztownych katastrof i będzie kosztować rynek ubezpieczeniowy dziesiątki mln zł. Towarzystwa mogły utworzyć w związku ze spodziewanymi wypłatami odszkodowań aż 50 – 60 mln zł rezerw – pisze „Dziennik.WSJ Polska” (Nr z 09.05.2008 r.). Według gazety, tylko PZU SA przeznaczyło na ten cel ponad 30 mln zł.. Towarzystwa zostały zasypane wnioskami o wypłatę odszkodowań. Po odszkodowania zgłaszają się zarówno duże przedsiębiorstwa, jak i małe rodzinne firmy. Firmy zajmujące się przesyłem i dystrybucją energii zgłosiły uszkodzenia przesyłowych sieci elektroenergetycznych. Placówki handlowe i gastronomiczne powiadomiły o roszczeniach z tytułu rozmrożenia towarów. Do szczecińskich dostawców prądu wciąż zgłaszają się kolejni poszkodowani. Zakłady ubezpieczeń liczą się z tym, że to nie koniec roszczeń i przyznają nieoficjalnie, że rezerwy zawiązane na odszkodowania będą musiały się jeszcze zwiększyć. W tej chwili oszacowano je na podstawie roszczeń, które już do towarzystw wpłynęły. „Z czasem coraz więcej przedsiębiorców zda sobie sprawę, że może występować o odszkodowania” – powiedział dziennikowi członek zarządu jednego z towarzystw ubezpieczeniowych. Jednak zawiązanie rezerw nie oznacza jeszcze, ile pieniędzy zostanie wypłacone. Zawsze szacuje się je z nawiązką – zauważa gazeta. Np. PZU ocenia, że wskutek awarii w Szczecinie będzie musiało wypłacić około 10 mln zł. Eksperci z branży energetycznej ostrzegają, że tego typu awarie prądu będą zdarzać się w Polsce coraz częściej. Z analizy anomalii pogodowych wynika, że tego typu zdarzeń przybywa, więc koszty ubezpieczeń będą raczej rosnąć.

Większe limity kosztów leczenia w podróży

Około 40 proc. turystów, którzy nie kupili polisy przy zakupie wycieczki lub uznają ją za dającą zbyt małą ochronę, szuka ubezpieczenia na trzy dni przed terminem wyjazdu – podaje „Gazeta Prawna”(Nr z 08.05.2008 r.) na podstawie danych firmy Elvia Travel Insurance Company. Według Marzeny Kozdrowicz, dyrektor sprzedaży i marketingu w Elvii, w 15 proc. przypadków takie decyzje zapadają nawet ostatniego dnia. Sprzedawcy polis turystycznych coraz chętniej bowiem oferują je on-line i dają możliwość szybkiego zawarcia takiej umowy. Zwykle wygląda to w ten sposób, że po opłaceniu składki dostajemy potwierdzenie zakupu i numer polisy SMS-em, a samą polisę na adres e-mail. W opinii „Prawnej”, nadal najważniejszym kanałem sprzedaży turystycznych ubezpieczeń są biura podróży. Potentatem na rynku jest Signal Iduna, ale coraz więcej jest też towarzystw z zagranicy, które ubezpieczają polskich turystów korzystając ze swobody świadczenia usług. Na przykład klienci Scan Holiday czy TUI mogą kupić polisy w niemieckim Europaische Reiseversicherung AG. Z kolei ubezpieczycielem w Neckermannie jest Elvia, która z kolei działa w Polsce jako oddział główny szwajcarskiej spółki. Ostra konkurencja na rynku spowodowała, że oferty są coraz lepsze. Do niedawna niemal we wszystkich biurach podróży sprzedawane były wyłącznie polisy, które dawały iluzoryczną ochronę, np. z sumą ubezpieczenia kosztów leczenia do 10 tys. euro. Teraz te kwoty są zwykle wyższe od początku, a można jest zwiększyć limit, do którego będziemy mogli liczyć na pokrycie kosztów leczenia. Dziennik podkreśla, że nadal jednak trzeba zwracać uwagę, czy na tzw. koszty repatriacji towarzystwo przewiduje odrębny limit, czy są one częścią sumy ubezpieczenia kosztów leczenia.

Z polisy komunikacyjnego OC także renta i zadośćuczynienie

Obowiązki towarzystwa, w którym ubezpieczony jest sprawca wypadku, nie kończą się na pokryciu wydatków związanych z naprawą auta. Ubezpieczyciel powinien także zwrócić poszkodowanemu koszty leczenia czy ewentualnego przygotowania do nowego zawodu, wypłacić zadośćuczynienie, a jeśli okaże to się niezbędne, wypłacać rentę – informuje „Rzeczpospolita” (Nr z 07.05.2008 r.). Według gazety, poszkodowany może żądać renty, jeśli w wyniku wypadku utracił zdolność zarabiania, lub gdy jego potrzeby znacząco wzrosły. Renta na zwiększone potrzeby przyznawana jest wtedy, gdy z powodu obrażeń lub trwałego rozstroju zdrowia dana osoba musi regularnie wydawać więcej na ochronę zdrowia czy opiekę. Do pokrycia takich wydatków zobowiązany jest sprawca szkody, a więc ubezpieczyciel, którego polisę OC posiada sprawca wypadku. Żeby otrzymać rentę, trzeba przedstawić zaświadczenie lekarskie wskazujące, jaki jest zakres zwiększonych potrzeb i jak długo te potrzeby mogą występować. Renta może być też przyznana w razie częściowej niezdolności do pracy. Jej wysokość ustala się, porównując dochody osiągane przed i po wypadku. Zazwyczaj towarzystwo uwzględnia rentę wypłacaną po wypadku przez ZUS (pomniejsza o nią swoje świadczenie). Jeżeli poszkodowany stał się inwalidą trwale niezdolnym do wykonywania wyuczonego zawodu, może żądać od towarzystwa pokrycia kosztów przygotowania do innego zawodu (np. opłacenia kursu, szkolenia, pomocy naukowych). Ubezpieczyciel ma też zapewnić zadośćuczynienie za ból i cierpienie, w tym psychiczne, związane z uszkodzeniem ciała lub rozstrojem zdrowia przez zapewnienie poszkodowanemu dostępu do dóbr i usług poprawiających standard życia, mające złagodzić cierpienia fizyczne i psychiczne. Z orzecznictwa sądowego wynika – pisze gazeta - że należy brać pod uwagę: stopień trwałego uszczerbku na zdrowiu, długotrwałość choroby, rozmiar kalectwa, wiek, widoki na przyszłość, sytuację życiową przed i po wypadku, aktualny poziom życia ludzi na terenie, gdzie mieszka poszkodowany. Zadośćuczynienie zostanie obniżone, jeżeli poszkodowany przyczynił się do wypadku bądź zwiększenia jego skutków . Po śmierci uczestnika wypadku jego rodzina może żądać z polisy OC sprawcy zwrotu kosztów pogrzebu , kosztów leczenia poniesionych przed śmiercią poszkodowanego, renty (jeżeli na zmarłym ciążył obowiązek alimentacyjny) a także renty dla osób, które zmarły utrzymywał.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT