Taniej kupisz polisę bezpośrednio u ubezpieczyciela niż dzięki pośrednictwu kredytodawcy

Polisa nabyta bezpośrednio od  ubezpieczyciela może być nawet kilka razy tańsza,  niż kupiona w  banku udzielającym kredytu na zakup nieruchomości. Dlaczego? Zdaniem "Dziennika Gazety Prawnej" (Nr z 13.02.2013 r.), bank-kredytodawca żąda   bowiem od klientów cesji z ubezpieczenia przez cały okres spłaty zadłużenia,  oferując przy tym  swoje pośrednictwo w sprzedaży polis przy okazji podpisywania umowy kredytowej. A to zazwyczaj jest  dla klientów nie jest opłacalne - ostrzega gazeta. W skrajnych przypadkach ubezpieczenie sprzedawane przez bank może kosztować nawet trzy razy więcej tyle niż kupione bezpośrednio w  zakładzie ubezpieczeń. Na przykład u  " agenta PZU można kupić polisę o 50 zł taniej niż w Raiffeisenie. Ceny w bankach zależą od stawek wynegocjowanych z towarzystwami" - podkreśla "DGP".  Jak twierdzi w dzienniku  Marcin Krasoń, analityk Open Finance, "dla banków sprzedaż polis to dodatkowe źródło przychodów", podczas gdy ubezpieczyciel może zaoferować zniżkę, jeżeli klient w danej firmie ma także inne ubezpieczenie, np. samochodu.
Ubezpieczyciela w każdej chwili można zmienić, "najlepiej w rocznicę wzięcia polisy. Wtedy nie trzeba występowania o zwrot nadpłaconych składek"  – radzi w gazecie  Elżbieta Kopka z firmy Invigo. Jej zdaniem , jeśli "i klient zdecydował się na pośrednictwo banku w momencie podpisywania umowy kredytowej, nie jest skazany na współpracę z nim w tej kwestii przez cały okres spłaty kredytu".

Czy ubezpieczenie od ryzyka kosztów akcji ratowniczej ma być obowiązkowe ?


Koszty akcji  ratowniczych GOPR w Polsce ponoszą wszyscy podatnicy, podczas gdy  w Czechach czy na Słowacji pieniądze za akcje pochodzą od ubezpieczyciela lub od ratowanej osoby - podaje "Gazeta Wyborcza"(Nr z 13.02.2013 r. Ubezpieczenia kosztów ratowania ludzi w górach nie są bowiem w naszym kraju obowiązkowe -zauważa dziennik.  W opinii ubezpieczycieli,  takie ubezpieczenia miałyby sens jedynie wtedy, gdyby zmieniło się prawo. Tomasz Frączek, prezes zarządu Mondial Assistance twierdzi w dzienniku, iż  "klienci nie będą wykupować ochrony wysokich kosztów ratowniczych, gdyż to nie oni, a wszyscy podatnicy za to płacą". Część polityków (na przykład Ireneusz Raś, szef sejmowej komisji kultury fizycznej, sportu i turystyki) opowiada się przeciwko  wprowadzenie obowiązkowych ubezpieczeń  od ryzyka pokrywania  kosztów  za ewentualne akcje ratownicze. Dlaczego ? Taki ustawowy obowiązek ubezpieczeniowy  podniósłby koszty sprzedaży  wycieczek, co  mogłoby spowodować mniejsze przychody z  krajowej turystyki - pisze gazeta. Według "Wyborczej", także i sami ratownicy wypowiadają się przeciwko wprowadzeniu obowiązkowych ubezpieczeń. Zdaniem Grzegorza Chudzika, naczelnika bieszczadzkiej grupy GOPR,  często zdarza się, iż nie można merytorycznie ocenić np. czy na przykład do wypadku podczas  górskiej eskapady   przyczynił się  sam ratowany  turysta - informuje "GW".

Ubezpieczyciele ograniczają  reklamy


Towarzystwa ubezpieczeniowe w 2012 r. wydały  na reklamę 409 mln zł, a więc  o 30 proc.  więcej niż w 2011 r. - informuje "Puls Biznesu"(Nr z 13.02.2013 r.), powołując się na  dane  Kantar Media. I tak, według  dziennika najwięcej na reklamę w ub.r.  przeznaczyła Proama  -77 mln zł;  PZU - 73 mln zł oraz  Warta - 38 mln zł. Wpłynął na to  rebranding  PZU SA i  TUiR Warta SA  oraz  wejście do  Polski  towarzystwa Proama. Jednak w 2013 r. Proama nie planuje już tak dużego budżetu reklamowego - twierdzi  Łukasz Jadachowski, dyrektor marketingu ubezpieczyciela. Jego zdaniem,  planowane wydatki towarzystwa na reklamę  będą w br. zbliżone do tych z II połowy 2012 r. Z kolei w opinii Rafała Karskiego, dyrektora sprzedaży i marketingu w Liberty Direct, wejście na rynek Proamy podniosło   wydatki reklamowe całej branży- zauważa dziennik. Na przykład Axa Życie w 2012 r. zwiększyła swój budżet na reklamę do 22 mln zł i w br. chce utrzymać go na podobnym  poziomie.
Gazeta pisze, iż coraz bardziej popularne staje się reklamowanie produktów ubezpieczeniowych poprzez internet, m.in. ze względu na jego efektywność.

Generali chce być ubezpieczycielem pierwszego wyboru

Grupa Generali Polska ogłosiła swoją strategię funkcjonowania na najbliższe  na najbliższe 5 lat - donosi "Wirtualna Polska"(www.wp.pl z 13.02.2013 r.). Ubezpieczyciel zapowiada "dynamiczne tempo rozwoju, podwojenie udziałów w rynku, kilkukrotny wzrost przypisu składki i dalsze zwielokrotnienie zyskowności" . Według portalu, firma chce być dla Polaków ubezpieczycielem pierwszego wyboru,  planując  osiągnięcie  statusu  jednego z liderów ubezpieczeń na naszym rynku. Jednak aby  to osiągnąć, Generali Polska musi rozwijać się szybciej niż rynek. Artur Olech, prezes Grupy Generali poinformował dziennikarzy, iż ubezpieczyciel  chce "otworzyć się na nowe obszary działalności", m.in. w "mądry sposób wykorzystywać nowe technologie, wzmocnić kanały dystrybucji tak, aby efektywniej obsługiwać klienta". Jednak to agenci ubezpieczeniowi mają pobudzać sprzedaż, zaś  narzędzia directowe (Internet i telefon) mają  służyć zwiększeniu sprzedaży - oświadczył prezes Generali.  I tak,  samo wystawienie polisy, dzięki nowemu systemowi dla pośredników ubezpieczeniowych, ma teraz trwać dwie -trzy minuty. Od marca br. system będzie działał również na tabletach, dzięki czemu "możliwe będzie podpisanie umowy rysikiem na ekranie, czyli zawarcie jej dosłownie i w przenośni od ręki" - informuje  "Wirtualna Polska". Według Artura Olecha, ubezpieczyciel chce doprowadzić komunikacyjne OC do rentowności; agenci  przy okazji zawierania umowy na OC będą zachęcać do kupna autocasco czy polis na mieszkanie. Firma zamierza też rozwijać sprzedaż assistance.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT