Towarzystwa chcą płacić, leczyć i rehabilitować

Sąd Najwyższy  dopuścił   możliwość refundacji kosztów leczenia poszkodowanych w prywatnych placówkach medycznych. Tym samym otworzył  furtkę ubezpieczycielom do mocniejszego zaangażowania się w proces leczenia i   rehabilitacji  poszkodowanych - pisze „Dziennik Gazeta Prawna”(Nr z 31.05.2016 r.). Ale  procesy sądowe  dotyczące tej materii i tak nie znikną – twierdzi gazeta.  Według dziennika, obecnie możliwość leczenia i rehabilitacji oferuje poszkodowanym niewiele firm, m.in  Ergo Hestia i PZU. Zamiar zainwestowania w rehabilitację ofiar wypadków ostatnio deklaruje  Allianz. Według Agnieszki Sobuckiej  z biura prasowego ubezpieczyciela, towarzystwo  obecnie poszukuje  partnera medycznego, dysponującego fachową kadrą i odpowiednią lokalizacją placówek - informuje „DGP”.
Udział towarzystw w procesie leczenia i rehabilitacji poszkodowanych krytycznie ocenia Bartłomiej Krupa, prezes Polskiej Izby Doradców i Pośredników Odszkodowawczych (PIDiPO) - donosi dziennik. W opinii  szefa PIDiPO,  często propozycja leczenia organizowanego przez towarzystwo wynika   z  oczekiwania na ugodowe  zakończenie  sprawy.  B. Krupa podkreśla, że  poszkodowany powinien mieć prawo wyboru   formy pomocy, miejsca  jej  świadczenia czy  wysokości odszkodowania. I radzi, aby  najpierw sprawdzić, czy propozycja zakładu nie zawiera pułapek, np. obowiązku zrzeczenia się innych roszczeń itp . - zauważa "DGP".  Z kolei przedstawiciele ubezpieczycieli ostrzegają w gazecie, iż  odszkodowawcy odradzają poszkodowanym  korzystanie ze wsparcia ubezpieczycieli w  obawie o swoje prowizje.

Gwarancja ubezpieczeniowa  wystawiana  tylko na lidera konsorcjum


Gwarancja ubezpieczeniowa składana w przetargu może być wystawiona tylko na lidera konsorcjum - informuje "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr  z 01.06.2016 r.). " Wreszcie zaczyna się ono ujednolicać" - pisze dziennik, powołując się na wyrok   Sądu  Okręgowego  w Warszawie w wyroku z 8 kwietnia 2016 r. (sygn. akt XXIII Ga 2031/15).  Zdaniem  Marzeny Jaworskiej, radcy  prawnego  z JMGJ Kancelaria Prawna, "dotychczas bowiem konsorcja nie wiedziały, czy składana przez lidera gwarancja zostanie zaakceptowana, czy nie. Prowadziło to do kuriozalnych sytuacji, gdy dokument o tej samej treści był uznawany przez jednego zamawiającego, a przez drugiego już nie. Podobnie jak nie było wiadomo, jakiego rozstrzygnięcia można się spodziewać w KIO".
Orzecznictwo zarówno Krajowej Izby Odwoławczej (KIJ), jak i sądów było dotychczas niejednolite. Część wyroków wskazywała bowiem - podaje  gazeta - że w gwarancji bankowej czy ubezpieczeniowej muszą być wskazani wszyscy członkowie konsorcjum; inna część orzeczeń -  że wystarczy lider. Ostatnio jednak szala przechyla się na korzyść tej drugiej interpretacji. "Mam nadzieję, że kształtująca się linia orzecznicza zwiększy bezpieczeństwo obrotu prawnego" – mówi w dzienniku mec. M. Jaworska. W jej ocenie, "skutki zaniechań i działań każdego z wykonawców składających wspólnie ofertę obciążają wszystkich. Nie ma więc znaczenia, czy zawinił lider, czy któryś z pozostałych konsorcjantów. Gwarancja wystawiona na lidera musi być wypłacona".
Problem,  która z  firm  tworzących konsorcjum, powinna być wskazana w gwarancji bankowej czy ubezpieczeniowej składanej jako wadium   o tyle istotny,  że konsorcja tworzone są zwykle w największych przetargach, w których wadium to nierzadko wynosi  kilka milionów zł.  Przedsiębiorcy nie są w stanie zamrozić takich sum - zauważa "DGP" - i  dlatego posługują się gwarancjami. Stąd  tak istotne jest, by wiedzieli, na kogo mają być one wystawione." Inaczej bowiem zostaną wykluczeni z przetargu i bezpowrotnie stracą szansę na zdobycie kontraktu" - podkreśla "DGP".
Zapytani przez dziennik  przedstawiciele  kilku wybranych banków i ubezpieczycieli o to,  czy wypłacą pieniądze w sytuacji, gdy gwarancja jest wystawiona wyłącznie na lidera, a zawinił  inny konsorcjant, stwierdzili, że   wskazanie w gwarancji samego lidera uprawniało instytucję finansową  do tego, by nie zrealizować wypłaty, jeśli zawini któryś z pozostałych przedsiębiorców. "Wszystkie podkreślały jednak skomplikowanie zagadnienia i wiele czynników mających wpływ na decyzję" - informuje gazeta.
"Gwarancja wadialna udzielana jest na rzecz lidera konsorcjum, który odpowiada za działania całej struktury, którą zarządza. Pamiętać należy o odpowiedzialności solidarnej za wykonanie umowy, jeżeli ofertę składają dwa lub więcej podmiotów" – powiedział "DGP"  Julian Krzyżanowski, rzecznik prasowy Alior Banku.

SO: ubezpieczyciel nie odpowiada  za skutki potknięcia pasażera przy wsiadaniu do autobusu

Ubezpieczyciel nie odpowie za upadek 65-letniej pasażerki przy wsiadaniu do autobusu, która w wyniku zdarzenia doznała rozległych złamań rąk i nóg - podaje "Rzeczpospolita"(Nr z 26.05.2016 r.).  Towarzystwo  ubezpieczeń  odmówiło  kobiecie   wypłaty  odszkodowania,  twierdząc,  iż  nie odpowiada za szkodę (kobiecie w wyniku odniesionych obrażeń przyznano I grupę  inwalidzką), ponieważ  nie  ma ona związku z ruchem pojazdu. W rezultacie emerytka wniosła pozew do sądu - pisze dziennik. Jednak Sąd  Okręgowy   w Ostrołęce (sygn. akt I C 698/15), oddalił jej  roszczenie. Zdaniem SO,  nie ma możliwości zapewnienia absolutnego bezpieczeństwa pasażerom autobusu korzystającym ze schodków przy wsiadaniu i wysiadaniu, o ile oni sami tego nie uczynią. SO  stwierdził,  iż  powódka  nie wykazała ostrożności   i  "elementarnej troski o własne interesy" - podkreśla gazeta. Ponadto, w opinii sądu, odpowiedzialności posiadacza autobusu na zasadzie ryzyka nie można rozumieć jako odpowiedzialności absolutnej -  informuje "Rzeczpospolita".

Bez odszkodowania za rażące niedbalstwo

Ubezpieczony smartfon musi być odpowiednio przechowywany - informuje "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 31.05.2016 r.). Jeżeli właściciel dopuści się niedbalstwa  i na przykład włoży telefon  do niezamykanej kieszeni spodni, ubezpieczyciel nie wypłaci odszkodowania – uznał Sąd Rejonowy w Chojnicach (sygn. akt I C 1006/15).  Sąd  rozpatrywał   sprawę  mężczyzny, który kupił  nowy smartfon  i  ubezpieczył go  w  jednej  z firm  ubezpieczeniowych - podaje dziennik.  Umowa obejmowała m.in    „przypadkowe uszkodzenie” aparatu. Klient zaświadczył podpisem, że zapoznał się z treścią umowy oraz szczególnymi warunkami ubezpieczenia. Mniej więcej po roku od zakupu  smartfon, który wypadł z kieszeni jego właściciela na podłogę garażu ,  uległ zmiażdżeniu przez auto. Powód zgłosił więc  szkodę ubezpieczycielowi  - pisze gazeta. Towarzystwo odmówiło jednak wypłaty odszkodowania  za  zniszczony aparat. W związku z tym sprawa trafiła do sądu. I tak, 'początkowo Sąd Rejonowy uwzględnił powództwo i wydał nakaz zapłaty na rzecz powoda równowartości telefonu"  -  pisze "DGP". Sprzeciw zgłosił jednak  ubezpieczyciel, według którego okoliczności powstania   szkody nie wykazują  znamion „nieszczęśliwego wypadku” w rozumieniu „Warunków ubezpieczenia sprzętu gospodarstwa domowego” które mężczyzna zaakceptował. W rezultacie sąd  "przyjrzał się zapisom wymienionych przez pozwanego dokumentów. Za podstawę ewentualnej odpowiedzialności pozwanego uznana została umowa ubezpieczenia oraz szczególne warunki. Dokumenty te w swojej treści jasno wskazywały, kto i kiedy ponosi odpowiedzialność za ewentualne uszkodzenia". Zdaniem SR wytłumaczeniem dla nieuzasadnionych żądań powoda nie może być stwierdzenie: „że złożył on podpis pod umową, ale jej treści nie czytał”,  gdyż „raczej nikt tego nie czyta” - podkreśla gazeta. Zaś zachowanie powoda sąd uznał za rażące niedbalstwo i oddalił powództwo.

Ubezpieczycielom nie wolno przymuszać klienta do utrzymywania polisy inwestycyjnej

| Nie można za wszelką cenę zmuszać klienta opłatami do utrzymania polisy inwestycyjnej  - twierdzi w wywiadzie dla  "Rzeczpospolitej"(Nr z 30.05.2016 r.)Adam Uszpolewicz,  prezes zarządu Avivy. Według  prezesa Uszpolewicza ,  w produktach z ubezpieczeniowym funduszem  kapitałowym   jest "ponad 50 mld zł oszczędności Polaków z różnych polis: od inwestycyjnych poprzez ochronno-inwestycyjne i grupowe po plany emerytalne IKZE i IKE." - podaje dziennik. Zaś "UFK jako takie nie są problemem, ale dużą pulą oszczędności ważnych dla gospodarki i giełdy". W opinii Uszpolewicza, Aviva ostrożnie podchodziła do mody na ubezpieczenia inwestycyjne, uzasadniając tym, iż  jeden  produkt towarzystwa został objęty "porozumieniem" z  Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) - informuje gazeta.
Szef Avivy podkreśla  w rozmowie z "Rz", iż  nie ma odwrotu od tego, aby te same warunki wcześniejszego odstąpienia od umowy zaoferować wszystkim posiadaczom ubezpieczeń inwestycyjnych zakwestionowanych przez UOKiK.

Touroperatorzy krytyczni wobec projektu   Turystycznego Funduszu Gwarancyjnego


Prawdopodobnie już  czerwcu  br.  rząd skieruje projekt Turystycznego Funduszu Gwarancyjnego (TFG)  do Sejmu RP.  Przy błyskawicznym tempie prac legislacyjnych,  może on wejść  w życie nie wcześniej niż w połowie wakacji  - pisze "Rzeczpospolita"(Nr z 31.05.2016 r.). Budzi to niepokój  branży  turystycznej, której zdaniem  nie jest  on "dobrze przemyślany".  Jak mówi  w  gazecie Paweł Niewiadomski , prezes Polskiej Izby Turystyki  (PIT),  "jesteśmy zdziwieni, że ministerstwo uznało projekt za gotowy i zakończyło prace nad nim na tym etapie (...) ostatnia wersja tego dokumentu bardzo odbiega od pierwotnej, bo mocno się rozrosła". .Z kolei  w opinii urzędu  marszałkowskiego i ekspertów,  to dobrze, iż propozycja regulacji zakłada więcej pieniędzy dla klientów.   Zaakceptowany przez Komitet Stały Rady Ministrów  projekt nowelizacji ustawy o usługach turystycznych przewiduje "powołanie przy Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym specjalnego konta, na którym będą zbierane składki biur podróży od każdej zawartej umowy na wyjazd. Pieniądze te mają tworzyć Turystyczny Fundusz Gwarancyjny - pulę, jaką będzie mógł uruchamiać marszałek województwa na wypadek upadku biura podróży, które miało zbyt małą gwarancję" - podaje dziennik. Ponadto,  projekt m.in. zakłada prowadzenie przez touroperatorów skomplikowanego ewidencjonowania wszystkich umów. W opinii prezesa Niewiadomskiego z PIT, o ile poradzą sobie z nim najwięksi, bo mają odpowiednie programy informatyczne, i najmniejsi, bo wystarczy, że wpiszą swoje umowy do zeszytu, o tyle średnie firmy nie zdążą się do tego przygotować. "W ich wypadku zeszyt nie wystarczy, a nie stać ich będzie na szybie zinformatyzowanie tego procesu" – podkreśla prezes PIT.  Zdaniem Niewiadomskiego,  przyjęte w projekcie zasady wejścia w życie przepisów o TFG mogą okazać się problematyczne. "Może być tak, że fundusz jeszcze nie uzbiera pieniędzy ze składek, a już będzie musiał wypłacić pieniądze poszkodowanym klientom" - stwierdza Niewiadomski. A że według projektu  z TFG miałyby być wypłacane pieniądze klientom biur podróży, którzy kupili swoje wyjazdy przed jego powstaniem, a więc nie składając  się  na niego, więc  "prawdopodobnie taki przepis byłby niekonstytucyjny" – uważa Niewiadomski.
Prezes PIT przyznaje w "Rz",  że są w projekcie przepisy zgodne z postulatami branży turystycznej,  przede wszystkim  przepis skracający oczekiwanie poszkodowanych  na  zwrot pieniędzy. Obecnie wynosi on  około  półtora roku. Według przewidzianej regulacji, na wypłacenie zainwestowanych w wypoczynek środków turyści mają bowiem czekać jedynie 30 dni.
W ocenie Beaty Kalitowskiej, dyrektor polskiego oddziału niemieckiej firmy ubezpieczeniowej ERV i przedstawicielki Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU), obecny projekt nie jest dostosowany do istniejącej już w ustawie o usługach turystycznych instytucji gwarancji. A specyfika gwarancji polega na tym, że "żeby zacząć wypłacać z niej pieniądze, najpierw trzeba ją rozliczyć (...)  Żeby to zrobić muszą wpłynąć wszystkie roszczenia i trzeba je zweryfikować".  Według Kalitowskiej,  "kompletnie nierealne jest zmuszanie firm ubezpieczeniowych do wyliczania i wypłacania pieniędzy poszkodowanym, po wyczerpaniu środków z gwarancji. Dla ubezpieczyciela, kiedy gwarancja jest wypłacona, sprawa się kończy i nikt nie może wymagać od prywatnej firmy świadczenia bezpłatnie usług na rzecz państwowej instytucji. To myślenie życzeniowe". . Ubezpieczeniowcy obawiają się także, że projektowana nowelizacja ustawy o usługach turystycznych stworzy pole do nadużyć - podkreśla "Rzeczpospolita", zauważając, iż  "z projektowanej ustawy zadowoleni mogą być marszałkowie województw".

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT