Trwa szacowanie kosztów uchwały SN w sprawie zadośćuczynień za stany wegetatywne

Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) chce, aby ubezpieczyciele sprawdzili, czy  stać je będzie na wypłaty zadośćuczynień dla bliskich poszkodowanego, który na skutek czynu niedozwolonego doznał ciężkiego i trwałego uszczerbku na zdrowiu  - informuje "Rzeczpospolita"(Nr z 17.05.2018r.). KNF oceniła wstępnie  w marcu br., kiedy to Sąd Najwyższy wydał uchwałę w tej sprawie,  iż  decyzja SN będzie  kosztować  zakłady ubezpieczeń od 600 mln do 16 mld zł. Według dziennika, "szerokość tych widełek nie pozwala asekuratorom na oszacowanie ich przyszłych obciążeń". Tym bardziej, że do  czasu sporządzenia przez SN uzasadnienia uchwały,  towarzystwa nie wiedzą, jak mają policzyć koszty możliwych wypłat, które obejmą sprawy sięgające 20 lat wstecz - podaje gazeta, podkreślając, iż  dopiero  "uzasadnienie pokaże, jak szeroko Sąd Najwyższy rozumie pojęcie „ciężkie i trwałe" i czy uzna, że to nie jest tylko stan wegetatywny, ale i inne sytuacje". Organ nadzoru finansowego wystosował m.in.  do ubezpieczycieli  pismo, zobowiązujące zakłady do przeprowadzenia stress testów, które obejmą wypłaty zadośćuczynień.  Towarzystwa zaś   przyznają nieoficjalnie, że na obecnym etapie nie da się oszacować wydatków związanych z nowymi wypłatami. Na przykład w opinii  Macieja Krzysztoszka, rzecznika prasowego Link4, KNF narzucając ubezpieczycielom przeprowadzenie stress testów, chce w ten sposób  pozyskać informacje, które mogą mieć wpływ na działalność towarzystw.  Zakłady  obecnie zajęły się ustalaniem  rezerw  na poczet przyszłych roszczeń. Na przykład w  PZU SA wyliczono je na razie na  148 mln zł,   zaś Paweł Surówka, prezes PZU SA, deklaruje, iż ubezpieczyciel w kolejnych miesiącach oceni, czy te rezerwy, zawiązane w I kwartale br.  są wystarczające. 

Świetne wyniki finansowe grupy  PZU za I kw.  2018 r.

Grupa PZU poinformowała o wynikach firmy za I kwartał 2018 r. - podaje "Rzeczpospolita"(Nr z  16.05.2018r.).  Według dziennika,  wynik finansowy netto grupy wyniósł 1,04 mld zł i był wyższy o 3,6 proc.,  niż w analogicznym okresie 2017 r., natomiast zysk netto przypadający na akcjonariuszy jednostki dominującej wyniósł 640 mln zł, podczas gdy jeszcze rok wcześniej wynosił 940 mln zł w 2017 r.    Różnica ta  jest spowodowana spadkami na GPW w I kw. 2018 r. - tłumaczy gazeta  -  oraz  doszacowaniem "rezerw w ubezpieczeniach majątkowych na poczet roszczeń o zadośćuczynienie za stany wegetatywne w związku z niedawnym wyrokiem Sądu Najwyższego".
Ponadto, PZU SA odnotował  w I kw. br. rekordowy (najlepszy wynik w historii grupy) przypis składki  przypisanej  brutto - 5,83 mld zł (wzrost o 1,1 proc.), szczególnie w grupie ubezpieczeń komunikacyjnych (w segmencie klienta masowego i korporacyjnego oraz  w spółkach zagranicznych). Przy tym, składka zarobiona netto wyniosła 5,46 mld zł i była o 7,6 proc. wyższa niż w analogicznym okresie ub.r.  Jak przyznaje  w "Rz" Paweł Surówka, prezes zarządu PZU SA, ponad połowa wypracowanego przez firmę wyniku netto to zysk z działalności ubezpieczeniowej. Świetny rezultat jest także  "odzwierciedleniem rosnącej roli banków w wynikach grupy". Prezes Surówka oświadczył, iż "zarząd PZU rekomenduje wypłatę dywidendy za 2017 r. w kwocie 2,5 zł na akcję". Z kolei Tomasz Kulik z CFO PZU twierdzi,  że ubezpieczyciel  "nawet pomimo konieczności doszacowania rezerw na poczet roszczeń z tytułu zadośćuczynień, w związku z niedawnym wyrokiem Sądu Najwyższego", utrzymał dobrą rentowność głównych linii biznesowych zarówno w ubezpieczeniach majątkowych jak i na życie. I tak, w  I kw. 2018 r. odszkodowania i świadczenia netto osiągnęły wartość 3 626 mln zł i ukształtowały się na poziomie o 2,3 proc. niższym w stosunku do analogicznego okresu 2017r.  ("w ubezpieczeniach ochronnych niższy poziom świadczeń wynikał ze spadku częstości szkód"). Natomiast  na wzrost odszkodowań i świadczeń netto, zwłaszcza  w grupie ubezpieczeń komunikacyjnych "wpłynęło doszacowanie rezerwy na poczet roszczeń o zadośćuczynienie za ból spowodowany stanem wegetatywnym osoby bliskiej poszkodowanej w wypadku". Ponadto, PZU odnotowało  wyższą rentowność w segmencie ubezpieczeń masowych i korporacyjnych (poza komunikacyjnymi), głównie w  ubezpieczeniach szkód spowodowanych żywiołami oraz pozostałych szkód rzeczowych. Nastąpił także  wzrost rentowności w ubezpieczeniach grupowych i indywidualnie kontynuowanych względem ub.r. dzięki "niższej częstości szkód". Grupa osiągnęła także lepsze wyniki w segmencie działalności bankowej w Alior Banku w związku z wysokim poziomem sprzedaży produktów kredytowych - zauważa "Rz”. Negatywnie na wyniki grupy w I kw. br. wpłynął spadek rentowności w segmencie ubezpieczeń masowych ("efekt doszacowania rezerw w ubezpieczeniach majątkowych na poczet roszczeń o zadośćuczynienia") oraz "niższy wynik na notowanych instrumentach kapitałowych w szczególności ze względu na koniunkturę na GPW". Ponadto, na wysokość sumy bilansowej grupy r.d.r.   wpłynęło włączenie do struktury Grupy PZU banku Pekao w czerwcu 2017 r. ( wzrosła ona o ponad 191 mld zł względem analogicznego okresu ub.r.).

Grupowe  ubezpieczenia pracowników w sektorze MSP  instrumentem polityki kadrowej

Towarzystwo Nationale-Nederlanden opracowało raport na temat sytuacji sektora MŚP w obliczu rotacji pracowników, na  podstawie badań  osób  zarządzających  kadrami - informuje "Puls Biznesu"(Nr z 16.05.2018 r.). I tak, ankietowani przez ubezpieczyciela  mali i średni przedsiębiorcy "próbują pozyskać cennych pracowników, oferując im przede wszystkim rozwinięte systemy premiowe (49 proc.) i konkurencyjne wynagrodzenie (43 proc.)", natomiast w dalszej kolejności stosują  pozapłacowe benefity (40 proc.), w tym  grupowe ubezpieczenie na życie dla pracowników (39 proc.) - podaje gazeta. Co istotne, ok. 60 proc. ankietowanych  kadrowców przyznało, ze poza wynagrodzeniem, to  prywatna opieka zdrowotna jest najważniejszym elementem, który pozwala zatrzymać pracowników w firmie - pisze dziennik. Przy tym, większość małych firm słyszała o grupowej polisie na życie,  nie  wiedziała jednak, że "można je wprowadzić także w niewielkich spółkach" - donosi "PB", powołując się na Michała Jakubowskiego, dyrektora Departamentu Klienta Korporacyjnego i Partnerów Zewnętrznych w Nationale-Nederlanden. Zdaniem dyr. Jakubowskiego , blisko 95 proc. przedsiębiorców  nie wie, że ubezpieczenie grupowe można prowadzić w małej firmie, a składką podzielić się z pracownikiem w dowolnej proporcji.
I tak, co czwarta osoba  odpowiedzialna za zarządzanie kadrami w MSP zdecydowałaby się na skorzystanie ze spersonalizowanego ubezpieczenia grupowego dla pracowników, zaś co dziesiąty przedsiębiorca jest gotowy  pokryć  ponad połowę miesięcznej składki ubezpieczeniowej swoich pracowników. Natomiast około 61 proc. respondentów chętnie zaproponowałoby ubezpieczenie również dla członków rodzin osób zatrudnionych w ich firmie.
Z badania wynika także - podkreśla  dziennik - że co trzeci   pracodawca, który zaoferowałby ubezpieczenie grupowe dla swoich pracowników,  deklaruje gotowość do odprowadzania za swoich pracowników  mniej niż połowy składki.

Polisa NNW czy  prywatny pakiet medyczny dla dziecka ?

Czy warto kupić dziecku polisę NNW na dziecięce wypadki typu „Ubezpieczenia na Dziecięce Wypadki”, reklamowaną ostatnio przez  Nationale Nederlanden? A może bardziej przydatny będzie dla naszej latorośli prywatny pakiet medyczny ? Zdaniem Nationale Nederlanden najlepszą ochroną przed niespodziewanymi wypadkami najmłodszych jest specjalne ubezpieczenie od następstw nieszczęśliwych wypadków - informuje  "Gazeta Wyborcza"(Nr z 10.05.2018r.). W najnowszej reklamie tego ubezpieczenia NN,   kilkuletni chłopiec stwierdza bowiem, iż receptą na "wszystko" jest polisa NNW. "Jeśli coś mi się spodoba i to zrobię, i coś mi się stanie, to mama mówi, że dostanę pieniądze na moje leczenie. Nie chodzi tylko o pieniądze, będzie jeszcze pomoc korepetytora i rehabilitanta, jakby co" - zapewnia dziecko w spocie reklamowym. Tymczasem w opinii gazety, znacznie korzystniej  jest kupić dziecku  ubezpieczenie zdrowotne niż  polisę NNW.   I tak, dziennik wylicza, że  jeśli ubezpieczymy dziecko  w Nationale Nederlanden na sumę 25 tys. zł, to może ono w razie wypadku otrzymać od ubezpieczyciela kilkaset zł odszkodowania za zwichnięcie nadgarstka czy  kilka tys. zł za złamaną rękę. Z kolei kiedy dziecko złamie kość piszczelową, towarzystwo  wypłaci mu  2,5 tys. zł. Przy mocnym rozcięciu  wargi - z szyciem - dziecko otrzyma  1 tys. zł odszkodowania. Natomiast  za wstrząśnienie mózgu przy sumie ubezpieczenia 25 tys. zł, ubezpieczyciel  wyceni odszkodowanie  na 5 tys. zł. Jednak nasz  comiesięczny wydatek na polisę NNW dla dziecka będzie wynosić  co najmniej 39 zł (ostateczna cena zależy od wieku i stanu zdrowia dziecka)."Najpierw jednak musimy ubezpieczyć siebie. W sumie za polisy trzeba płacić co najmniej 150 zł miesięcznie" - podaje "Wyborcza". 

Nowela ustawy Prawo o ruchu drogowym podpisana przez prezydenta RP

Andrzej Duda, prezydent RP podpisał  nowelę ustawy Prawo o ruchu drogowym, która znosi od czerwca br. karę za brak dowodu rejestracyjnego samochodu czy aktualnego ubezpieczenia OC podczas prowadzenia pojazdu - donosi „Dziennik Gazeta Prawna”(Nr z 17.05.2018 r.). Według nowych  przepisów, funkcjonariusze policji czy GITD w czasie kontroli wirtualnie sprawdzą odpowiednie dane w bazie Centralnej Ewidencji Pojazdów (CEP).  I tak, "w przypadku zatrzymania dowodu, kierowca otrzyma pokwitowanie, a w bazie danych zostanie odnotowana odpowiednia informacja. Zwrot dokumentu nastąpi także w sposób wirtualny, poprzez wymazanie informacji o zatrzymaniu z bazy" -  podaje gazeta. Natomiast tradycyjny dowód rejestracyjny auta trzeba będzie jednak przedstawiać w stacji kontroli pojazdów - pisze "DGP".
Ponadto, nowa regulacja  przewiduje, że do bazy CEPiK 2.0 będą trafiać też informacje o demontażu pojazdu, bezpośrednio ze stacji demontażu. Informacje o stacjach demontażu przekazywać będą z kolei marszałkowie województw - informuje dziennik.
Jak podkreśliła  Kancelaria Prezydenta RP,  celem nowelizacji ustawy Prawo o ruchu drogowym jest "optymalizacja działań związanych z wdrożeniem systemu CEPiK 2.0 i wyeliminowanie ryzyka związanego z jednoczesnym uruchomieniem wszystkich jego funkcjonalności oraz integracją i komunikacją z ponad 60 grupami interesariuszy, w części dotyczącej centralnej ewidencji kierowców (CEK)"- pisze "DGP". Ponadto, nowela przewiduje, iż system CEPiK 2.0 ma być  wdrażany stopniowo, "w miarę jak kolejne jego funkcjonalności będą przygotowywane i przetestowane". Zdaniem  Karola Okońskiego, wiceministra cyfryzacji, "etapowe podejście do CEPiK 2.0 ma na celu eliminację ryzyk związanych z jednoczesnym uruchomieniem wszystkich funkcjonalności systemu" - zaznacza gazeta.
O uruchamianiu kolejnych elementów  CEPiK 2.0., z co najmniej trzymiesięcznym wyprzedzeniem, ma informować będzie Minister Cyfryzacji w specjalnym komunikacie.

Zryczałtowana danina dla fiskusa od  odszkodowania wypłacanego polskim firmom przez ubezpieczyciela z zagranicy 

Gdy firma ubezpieczeniowa z innego kraju gwarantuje polskiej spółce, w razie niewypłacalności dłużnika,  wypłatę odszkodowania, fiskus może uznać, że od przekazywanych pieniędzy powinien pobrać zryczałtowaną daninę - informuje "Rzeczpospolita"(Nr z 14.05.2018 r.). Według dziennika, zdarza się bowiem, że polska spółka nabywa usługę ubezpieczeniową od firmy mającej siedzibę za granicą  i w  związku z zawartą umową ubezpieczeniową,  mogą powstać wątpliwości w zakresie obowiązku poboru podatku u źródła. Najczęściej "przedmiotem zawartej umowy jest w szczególności wypłata przez ubezpieczyciela odszkodowania w przypadku przewlekłej zwłoki (długotrwałego braku zapłaty)" - podaje gazeta - lub niewypłacalności dłużników polskiego podmiotu  do wysokości wskazanej w polisie ubezpieczeniowej.
Zdaniem Marty Olewińskiej,   konsultantki  podatkowej ECDDP, dobrze byłoby -  pisze "Rz" - "aby w celu eliminacji ryzyka podatkowego, polska firma wykupująca ubezpieczenia pozyskała certyfikat rezydencji zagranicznego ubezpieczyciela".
Jak przypomina gazeta,  ustawodawca objął obowiązkiem podatkowym w Polsce przychody nierezydentów m.in. z tytułu świadczeń: doradczych, księgowych, badania rynku, usług prawnych, usług reklamowych, zarządzania i kontroli, przetwarzania danych, usług rekrutacji pracowników i pozyskiwania personelu, gwarancji i poręczeń oraz świadczeń o podobnym charakterze.

Polisy ubezpieczeń należności coraz droższe

Przybywa przedsiębiorstw mających kłopoty z płynnością. W efekcie rosną ceny polis zabezpieczających na wypadek niewypłacalności kontrahenta. Zdaniem Janusza Władyczaka, prezesa KUKE, "wyraźnie widać spadek reżimu płatności w firmach, coraz częściej widywane są zatory płatnicze" – podaje "Rzeczpospolita"(Nr z 14.05.2018 r.). Tymczasem ubezpieczyciele zaostrzają warunki udzielania ochrony i podnoszą ceny takich polis - twierdzi dziennik. Jak tłumaczy w gazecie   Maciej Harczuk, członek zarządu Euler Hermes, "lwia część biznesu w ubezpieczeniach należności dotyczy wciąż transakcji w obrocie krajowym, choć szybko przybywa transakcji eksportowych. A że  w obrocie krajowym dominują firmy małe i średnie (MSP), to  przedsiębiorstwa z tego segmentu, aby utrzymać się na rynku, często szukają kompromisu między swoją marżą a możliwościami inwestycyjnymi, co odbija się na ich płynności i prowadzi do opóźnień w płatnościach. W efekcie coraz więcej firm traci wypłacalność - informuje "Rz". Według danych  Euler Hermes, w I kw. 2018 r. niewypłacalność ogłosiło 260 firm, o 16 proc. więcej niż w tym samym okresie ub.r.( najgorszy  wynik od dekady). W opinii gazety, ubezpieczyciele zareagowali więc  zmianami w ofercie polis  dla  firm na wypadek niewypłacalności kontrahenta. Jak przyznaje w "Rz" Marcin Olczak, dyrektor Departamentu Ryzyk Kredytowych i Politycznych w Marsh Polska, w  ostatnich trzech–czterech miesiącach "rynek ubezpieczeń należności handlowych przeszedł daleko idącą metamorfozę.(...) Ubezpieczyciele należności w związku z coraz większą liczbą szkód zauważalnie podnieśli ceny polis.(...)  Pogarszają się też warunki ochrony, np. w zakresie limitów oraz analizy wiarygodności kontrahentów ubezpieczanych firm". Przy tym przedsiębiorstwa nie mogą liczyć na to, że ceny polis w najbliższym czasie spadną, a warunki ochrony się poprawią - podkreśla gazeta. Dziennik twierdzi, powołując się na Macieja Harczuka, iż  w najbliższych miesiącach sytuacja z płatnościami się nie poprawi, ze względu na nieustającą wojnę cenową i spadające marże firm i ich rosnące koszty.
"Rzeczpospolita" podkreśla, że rosnąca liczba niewypłacalności i w efekcie wyższe ceny ubezpieczeń należności to "zjawisko zaskakujące w kontekście doskonałej koniunktury w polskiej gospodarce i bardzo niskich kosztów kredytu". Na  przykład w przemyśle, gdzie liczba niewypłacalności w I kw. br. zwiększyła się aż o 25 proc. rok do roku, barier rozwoju nie dostrzegało ponad 11 proc. przedsiębiorstw, najwięcej od co najmniej 2003 r.,  w usługach odsetek ten sięga nawet 15 proc.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT