Turystyczny Fundusz Gwarancyjny w ramach Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego?

Jeśli upadłe biuro podróży nie wywiązuje się z obowiązku sprowadzania  turystów - klientów touroperatora - do kraju, wówczas powrót  wczasowiczów  do  Polski  powinien organizować Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny. Według "Rzeczpospolitej" (Nr z 06.04.2015 r.), taki   postulat  "znalazł się w uwagach zgłaszanych do rządowego projektu noweli ustawy o usługach turystycznych". Zgodnie z   projektem,  biuro podróży ma odprowadzać od każdego wycieczkowicza kwotę  15 lub 10 zł (w  zależności od celu podróży)  do Turystycznego Funduszu Gwarancyjnego. Z  tegoż  Funduszu, w razie upadłości organizatora wyjazdu, turyści otrzymaliby  także  zwrot  pieniędzy za część wypoczynku, z której nie skorzystali. Natomiast  Ci  klienci, którzy z powodu bankructwa touroperatora  nie zdążyli wyjechać,  dostaliby pełny zwrot wpłaconych kwot -  pisze "Rz".
"Turystyczny Fundusz Gwarancyjny byłby zabezpieczeniem dodatkowym, obok dotychczasowych gwarancji bankowych lub ubezpieczeniowych" - wyjaśnia gazeta . Fundusz ten ma  być  prowadzony w ramach Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego (UFG). Środki z niego mają być  uruchamiane, gdy podstawowe zabezpieczenia finansowe nie wystarczy  na sprowadzenie klientów do kraju lub  w razie zwrotu  pieniędzy za  imprezę niedoszłą do skutku -  podkreśla "Rzeczpospolita".
Zdaniem Leszka Zegzdy, członka zarządu województwa małopolskiego,  powierzenie tego zadania wyspecjalizowanej jednostce "skróci czas organizacji powrotu, zmniejszy koszty finansowe i pozwoli na wyłączenie administracji publicznej  z wykonywania zadań operacyjnych" – podaje dziennik.  Z kolei w opinii Pawła Niewiadomskiego, prezesa Polskiej Izby Turystyki, "podstawową wadą  projektowanej ustawy jest  brak gwarancji pełnego pokrycia szkód turystycznych w razie niewypłacalności biura".  Natomiast według Marty Milewskiej, rzeczniczki  Urzędu Marszałkowskiego Województwa Mazowieckiego, "wprowadzenie TFG w zaproponowanej formie nie daje 100-proc. gwarancji zwrotu wniesionych wpłat ani też nie spowoduje, że klienci otrzymają je w krótkim czasie"- pisze gazeta.

PZU buduje w sieci  platformę do sprzedaży polis

PZU zamierza być wszędzie i chce postawić na  multikanałowość  sprzedaży -  donosi  "Puls Biznesu" (Nr z 01.04.2016 r.). Lider polskiego sektora ubezpieczeń   chce  "zerwać  z uprzedzeniami"  i uruchomić  sprzedaż polis  w internecie. Towarzystwo zamierza  także wzmocnić  współpracę z  multiagencjami  oraz  z  podmiotami zależnymi, na przykład  z  kontrolowanym Alior Bankiem - pisze gazeta. Firma  zamierza wykorzystywać w dystrybucji polis  także alternatywne  kanały  sprzedaży, takie  jak telekomy czy dostawcy energii.
Według "PB", w  PZU ruszają właśnie prace nad budową internetowej  platformy do sprzedaży polis majątkowych,  którą  ma zarządzać Bartosz Kwieciński. Ma ona służyć do "łowienia" klientów, którzy nie chcą korzystać z usług pośredników tradycyjnych. Dziennik pisze,  powołując  się na Rogera Hodgkissa, członka zarządu PZU SA odpowiedzialnego za sprzedaż i rynek masowy,  iż  ubezpieczyciel  nie planuje jednak zrywać  z  tradycyjnymi, bardzo rentownymi  kanałami sprzedaży -  nadal najważniejszym dla firmy  pośrednikiem będzie sieć agentów  wyłącznych, która obecnie szacowana jest na blisko 6 tys. osób.  Towarzystwo deklaruje  także   kontynuację współpracy  z multiagencjami, ale głównie małymi. Według Rogera Hodgkissa,  w 2015 r. niezależni  pośrednicy  przynieśli  firmie 1 mld zł  składek, a w pierwszych  2  miesiącach 2016 r.,  ten kanał dystrybucji  zanotował dynamikę wzrostu rzędu 50-proc. 

RF: akceleratorem   missellingu w ubezpieczeniach z UFK są  banki

Według II Raportu Rzecznika Finansowego – "Ubezpieczenia na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym",  przedstawionego ostatnio  przez  Aleksandrę Wiktorow,  Rzecznika Finansowego, przedsiębiorcy:  ubezpieczyciele,    banki czy agenci,  oferujący  konsumentom ubezpieczenia z funduszem kapitałowym (UFK)  "doskonale sobie zdawali sprawę, że klienci na nich nie zarobią" - pisze  "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 04.04.2016 r.). Ba,  nie czuwali nawet, by obywatele stracili na nich możliwie najmniej - twierdzi gazeta. Na dystrybuowanym produkcie, jedynie opakowanym w ubezpieczenie -  w opinii RF -  klient przy wysokich opłatach pobieranych przez ubezpieczyciela ,  nawet w razie "trafionych inwestycji" zarządzających UFK   „w najlepszym razie w perspektywie kilku lat wychodził  na zero. Gdy zaś to dostrzegł i chciał wycofać zamrożone pieniądze, pobierano od niego horrendalnie wysoką opłatę likwidacyjną, nawet równą wartości wpłaconych środków”  - podaje "DGP". Jak podkreśla w dzienniku  Cezary  Orłowski, główny  specjalista w Biurze Rzecznika Finansowego, przedsiębiorcy  "nie analizowali historii sprzedanych polis, ani nie weryfikowali, jak sobie radzą na rynku, a teraz będą musieli  także dbać o niego. Według raportu RF,  nie można tutaj pominąć istotnej roli  banków  i wypracowanej  przez nie praktyki missellingu.  „Banki w tym procederze były niejako akceleratorem procesu poszukiwania klientów. Stosowano tutaj wymyślne metody, od   traktowania umowy ubezpieczenia na życie z UFK jako zabezpieczenia kredytu hipotecznego, kredytowania składki, po nakręcanie spirali długu.”   Natomiast Łukasz Dajnowicz z Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) mówi w  dzienniku, iż  "zarówno na etapie tworzenia produktu, w momencie ustalania taryfy składki, wyboru grupy docelowej klientów, jak i na etapie zawierania umów ubezpieczenia nie wszystko funkcjonowało prawidłowo", a system wynagradzania pośredników ubezpieczeniowych, zwłaszcza szczególnie w przypadku produktów o charakterze inwestycyjnym, powodował ryzyko konfliktu interesów.
Według Dajnowicza,  KNF w ostatnich dniach marca br.  przekazała do ubezpieczycieli dwie rekomendacje. Jedna poleca towarzystwom  wnikliwie badać potrzeby oraz wiedzę klientów,  aby uniknąć oferowania mu  produktów  nieadekwatnych do ich potrzeb. Druga zaś "wskazuje, że zakłady muszą zarządzać produktem w pełnym cyklu jego życia" - podaje "DGP". 
Pierwszy raport  Rzecznika Finansowego (wówczas  Rzecznika Ubezpieczonych ) poświęcony polisom z UFK  ukazał się w grudniu 2012 r.

Dostęp do bezpłatnej podstawowej opieki zdrowotnej dla każdego,  bez względu na status ubezpieczeniowy

Projekt nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, który trafił  do konsultacji społecznych, zakłada, iż   każdy obywatel, niezależnie od posiadanego statusu ubezpieczeniowego,  ma mieć zagwarantowany dostęp do bezpłatnej podstawowej opieki zdrowotnej -  informuje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr  z 06.04.2016 r.). Według gazety,  projekt wprowadza zmiany  "mające zagwarantować każdej osobie, która skorzysta ze świadczeń podstawowej opieki zdrowotnej (a także nocnej i świątecznej), że nie poniesie ona kosztów z tym związanych, nawet w przypadku gdy wystąpią trudności z potwierdzeniem jej prawa do świadczeń opieki zdrowotnej".  Projekt ustawy  przewiduje także  odstąpienie od obowiązku uiszczania przez osobę kosztów świadczeń i windykacji przez NFZ  należności z tego tytułu  w przypadku gdy jedyną przyczyną braku prawa do świadczeń był brak zgłoszenia do ubezpieczenia zdrowotnego
Według autorów projektu,  dla systemu opieki zdrowotnej mniejszym kosztem jest poniesienie kosztów świadczeń dla osoby nieuprawnionej niż koszty weryfikowania prawa do tych świadczeń osoby, która z nich skorzystała  oraz ewentualne późniejsze koszty leczenia specjalistycznego, którym można było zapobiec - podaje dziennik.

SR: wnukom także należy się  zadośćuczynienie od ubezpieczyciela

Sad  rozstrzygnął  kolejny spór  z towarzystwem ubezpieczeń o odszkodowanie. Kilkadziesiąt tysięcy  zł   tytułem zadośćuczynienia  otrzymają   wnukowie kobiety, którą zabił pijany kierowca - podaje "Gazeta Wyborcza"(Nr z 08.04.2016 r.). Ubezpieczyciel bowiem  odmówił im zapłaty świadczenia,  nie uznając ich    za najbliższą rodzinę zmarłej. Sprawa trafiła w rezultacie do Sądu Rejonowego  w Prudniku (sygn. akt I C 99/14), który  uznał, że zadośćuczynienie po śmierci osoby bliskiej przysługuje nie tylko jej mężowi i dzieciom, lecz także i wnukom  (byli reprezentowani w sądzie przez profesjonalnego pełnomocnika, kancelarię prawną specjalizującą się w tego typu roszczeniach) - informuje "GW".
Jak podaje dziennik, SR przyznał   40 tys. zadośćuczynienia mężowi, po 35 tys. zł dzieciom oraz  po 30 tys. zł wnukom zmarłej Marii B., którą w  drodze do kościoła uderzył  pijany kierowca i uciekł. Kobieta  w następstwie zdarzenia  zmarła.   Pojazd sprawcy wypadku był objęty ubezpieczeniem OC.

UE wprowadza zmiany w  ochronie danych osobowych

Jak informuje "Puls Biznesu" (Nr z 06.04.2016 r.), powołując się na Edytę  Bielak-Jomaa, Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych (GIODO), za dwa lata  dane osobowe mają znaleźć się jeszcze pod bardziej ścisłą ochroną. Stanie się tak w wyniku przyjęcia przez  Parlament Europejski w maju 2016 r.  "Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie ochrony osób fizycznych w zakresie przetwarzania danych osobowych". Rozporządzenie to - podaje gazeta - ma zostać  opublikowane w Dziennik Urzędowym UE w  czerwcu br.,  zaś  obowiązywać  ma zacząć za dwa lata. Rozporządzenie będzie miało istotne implikacje dla działalności ubezpieczycieli.  Albowiem  niedopatrzenie w tym zakresie może kosztować firmy karę finansową  nawet do 20 mln euro - podkreśla "PB".

Polisy na wypadek zdarzeń medycznych nie będą obowiązkowe ? 


Z projektu nowelizacji ustawy o działalności leczniczej. wynika, iż   szpitale nie będą musiały wykupywać dodatkowego ubezpieczenia od zdarzeń medycznych -  donosi  "Rzeczpospolita"(Nr z 05.04.2016 r.). Według gazety, która  powołuje się na  uzasadnienie do  projektu,  od początku obowiązywania tych przepisów  "podmioty lecznicze napotykały trudności z zawieraniem umów (...) przede wszystkim w wyniku ograniczonej oferty rynku usług ubezpieczeniowych. Powoduje to bardzo wysokie kwoty polis". "Rz" pisze, iż  średni koszt takiej polisy dla dużego szpitala to kilkaset tys. zł.  Dlatego też - podaje dziennik -  już teraz  "większość placówek odszkodowania wypłaca bezpośrednio z budżetu".
Jednak zdaniem  dr  Zbigniewa Pawłowicza, posła PO, a do niedawna wieloletniego  dyrektora  bydgoskiego Centrum Onkologii, taka  suma za  ubezpieczenie  nie jest zbyt wysoka dla dużej placówki wykonującej zabiegi obarczone ryzykiem. "Duży szpital onkologiczny, prowadzący radioterapię, chemioterapię i zabiegi operacyjne u pacjentów o na ogół słabym stanie zdrowia, musi się zabezpieczyć przed procesem. Ja dzięki takiemu ubezpieczeniu nie musiałem się angażować w sprawy pozwów o odszkodowania (...) w czasach, kiedy wzrasta liczba pozwów o odszkodowania za błędy medyczne, brak dodatkowej polisy jest błędem.(...) roszczenia idą już nie w tysiące, ale w miliony złotych".
Z kolei w opinii  dr Przemysława Sielickiego, dyrektora stołecznego Szpitala Bródnowskiego, "większość szpitali liczy się z możliwością odszkodowania w wysokości kilkudziesięciu tysięcy złotych i zabezpiecza na to środki w budżecie. To o wiele bardziej opłacalne niż kupowanie ubezpieczenia" - informuje "Rz".
Ubezpieczenia na wypadek zdarzeń medycznych miały być obowiązkowe od 1 stycznia 2017 r. w  konsekwencji przepisów  ustawy o prawach pacjenta i rzeczniku praw pacjenta  z 2012 r.,  zgodnie z którymi pacjenci mogą występować o ustalenie odszkodowania za niewłaściwe leczenie do wojewódzkich komisji orzekających. A dodatkowe ubezpieczenie,  niezależne od ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej (OC), miało chronić szpitale przed pozwami za błędy lekarskie bądź niepożądane zdarzenia medyczne.
Okazało się, jednak,  że ofertę przygotowało tylko PZU, a koszt ubezpieczenia przekracza możliwości finansowe wielu szpitali.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT