UFG: "wirtualny policjant" coraz bardziej skuteczny

Brak komunikacyjnej polisy OC  się nie opłaca; kierowcy pojazdu  bez OC grozi grzywna na rzecz Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego (UFG) - informuje "Onet.pl"(www.onet.pl z 11.10.2017 r.).  Sankcja za brak ważnej polisy ubezpieczeniowej jest uzależniona od typu pojazdu oraz czasu, przez jaki jeździmy bez ważnego OC, a konkretne stawki są uzależnione od wysokości płacy minimalnej w danym roku.  I tak,  za brak OC posiadacz samochodu osobowego może zapłacić podstawową, maksymalną karę w wysokości  2-krotnej  pensji minimalnej. Natomiast grzywna dla właścicieli pojazdów ciężarowych sięga 3-krotnej wartości najmniejszego wynagrodzenia - pisze portal. Przy tym  najwyższą grzywną zapłacą kierowcy, którzy nie mają OC dłużej niż dwa tygodnie. Jeżeli zaś "pojazd zarejestrowany w Polsce pozostaje bez ważnego ubezpieczenie krócej niż 3 dni, to mandat wyniesie 20 proc. najwyższej dla danego typu pojazdu kary".  Z kolei gdy okres bez polisy OC będzie wynosił od 4 do 14 dni, to grzywna wzrośnie do 50 proc. maksymalnej opłaty - podaje "Onet.pl". Brak OC do tej pory najczęściej  wykrywali policjanci podczas rutynowych kontroli dokumentów kierowców  na  drogach.  Obecnie  UFG  wykorzystuje do tego aplikację System Wykrywania Nieubezpieczonych Pojazdów, potocznie zwaną "wirtualnym policjantem", która monitoruje  przerwy w ubezpieczeniu OC (kontrole odbywają się na podstawie ogólnopolskiej bazy polis komunikacyjnych). Dzięki aplikacji  w 2016 r. UFG  wykrył ponad 63 proc. wszystkich ukaranych nieubezpieczonych.
Według portalu,  bez ważnego OC po polskich drogach jeździ blisko 100 tys. kierowców i z roku na rok  liczba ta maleje. Zdaniem Damiana Andruszkiewicza z Compensy,  nadal niewielu kierowców zdaje sobie sprawę, że bez polisy OC  w razie kolizji drogowej  z ich winy, kara będzie najmniejszym problemem, gdyż "będą musieli zwrócić do UFG sumę, którą ten wcześniej wypłacił poszkodowanym w danym wypadku".  Według danych UFG, średnia wartość takiego świadczenia wynosi ponad 10 tys. zł.

Coraz więcej Polaków  nie akceptuje  jazdy autem bez polisy OC

Blisko jedna czwarta Polaków nie akceptuje  jazdy autem bez polisy OC - podaje "Interia.pl"(www.interia.pl z 09.10.2017 r.), powołując się  na wyniki   najnowszych badań sondażowych Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego (UFG). Przy tym,  wyższy jest także  odsetek osób popierających odbieranie "nieubezpieczonym recydywistom" uprawnień do kierowania pojazdem. Ponadto - zauważa portal -  zaostrzeniu uległy również poglądy badanych  odnośnie sankcji za brak komunikacyjnego OC,  jak i rośnie liczba kierowców opowiadających się za odholowywaniem nieubezpieczonych pojazdów na policyjny parking (opowiada się za tym  65 proc. kierowców).  I tak, według ankietowanych wciąż najmniej akceptowanym  wykroczeniem drogowym  jest kierowanie pojazdem pod wpływem alkoholu - nie aprobuje tego 70 proc. badanych, o 5 pkt. proc. więcej niż w 2011 r. "Następna na liście najmniej aprobowanych wykroczeń drogowych jest jazda na czerwonym świetle (45 proc. wskazań) oraz niezapinanie pasów bezpieczeństwa i jazda pojazdem bez ważnych badań technicznych (odpowiednio 25 i 24 proc. wskazań)." Z kolei poruszania się po drogach pojazdem bez ważnej polisy OC  nie akceptuje 23 proc. respondentów -  informuje "Interia.pl". Portal podkreśla, iż  wzrosła tolerancja Polaków dla przekraczania dozwolonej prędkości. O ile przed sześciu laty takiego zachowania nie akceptowało 60 proc. respondentów,  to w br. już tylko 55 proc. uczestników badania UFG. 
Zdaniem Elżbiety Wanat-Połeć, prezesa UFG,  te  optymistyczne wyniki badania pokazują  wzrost świadomości Polaków co do konsekwencji poruszania się po drogach bez ważnej polisy OC. "Cieszy, że udaje nam się dotrzeć przekazem do coraz większej grupy Polaków" - mówi szefowa UFG..

Regulacja dostosowująca  polskie  prawo  do dyrektywy IDD  zwiększy ochronę  klientów firm ubezpieczeniowych

W Polsce trwają prace legislacyjne dostosowujące prawo krajowe do wymogów dyrektywy  Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/97 o dystrybucji ubezpieczeń (IDD, ang. Insurance Distribution Directive), uchwalonej  20 stycznia 2016 r. Kraje członkowskie powinny ją  wdrożyć do  23 lutego 2018 r.- donosi "Money.pl"(www.money.pl z 11.10.2017 r.). Dyrektywa o dystrybucji ubezpieczeń (IDD), nakładająca  na dystrybutorów polis większe wymogi informacyjne  wobec klientów, może wpłynąć na obniżenie marż z tytułu dystrybucji i cen polis - pisze portal, powołując się na ekspertów firmy PwC.  Projekt ustawy zawiera  rozwiązania zwiększające ochronę klientów, którzy  zawierają umowy ubezpieczenia - pisze portal. Wprowadza  obowiązek dopasowywania produktu do ich rzeczywistych potrzeb, a także ogranicza pobieranie tzw. "zachęt od towarzystw ubezpieczeniowych".  Klienci będą korzystać z jednakowej ochrony niezależnie od różnic między kanałami dystrybucji ubezpieczeń - podkreśla "Money.pl". W opinii ekspertów PwC, nowa regulacja wpłynie  na uproszczenie i zmniejszenie liczby produktów, a potencjalnie także na obniżenie marż z tytułu dystrybucji i cen polis. Zaś "niedostosowanie się do nowego prawa wiąże się z sankcjami dla dystrybutorów - dla osoby prawnej kara może wynieść nawet 5 proc. przychodu, a dla osoby fizycznej ok. 3 mln zł".
Nowa ustawa zastąpi obowiązującą ustawę o pośrednictwie ubezpieczeniowym.
Według Wojciecha Rabieja z  PwC, dyrektywa IDD wpłynie na specjalizację rynku. "Z jednej strony powstaną proste produkty ubezpieczeniowe, dostosowane do sprzedaży przede wszystkim w kanale direct. Z drugiej  rozwinie się grupa produktów bardziej złożonych, których sprzedaż wymaga dogłębnej wiedzy eksperckiej" - zauważa portal.

Wojna cenowa  w „mieszkaniówce” ?

Towarzystwa ubezpieczeniowe  po latach stosowania dumpingowych cen polis komunikacyjnych OC i AC   rywalizują  obecnie   promocyjnymi cenami w  ubezpieczeniach mieszkań i domów - twierdzi "Puls Biznesu"(Nr z 12.10.2017 r.).  Według gazety, na rynku pojawiają się "coraz bardziej absurdalne stawki".  Ubezpieczyciele  przyciągają klientów  atrakcyjnymi  cenami polis, nie obniżając  drastycznie podstawowych stawek, jak w przypadku ubezpieczeń komunikacyjnych. Stosują  bowiem  wysokie rabaty, dużo wyższe niż agenci mieli do tej pory, sięgające do 60 proc. składki - pisze dziennik. Na rynku trafiają się nawet  polisy o składce  50 zł,  oferowane przez  niszowe towarzystwa.  Jak przyznaje w gazecie zastrzegający anonimowość szef jednej z firm ubezpieczeniowych, niszowi ubezpieczyciele stosują  stawki poniżej granicy rentowności, ale  ewentualna wypłata odszkodowania z takiej polisy  "będzie równie mizerna" jak jej cena. Ponadto, stawki ubezpieczeń mieszkaniowych zależą od kanału dystrybucji: 220-250 zł w direct, 250-350 zł w multiagencji, 400-450 zł w placówkach ubezpieczycieli - podaje "PB”.
Według dziennika, wojna cenowa w polisach mieszkaniowych wybuchła na  początku 2017 r., kiedy to dwa duże  towarzystwa rozpoczęły akcje promocyjne, a ich śladem podążyła  konkurencja. Sytuacji "wojennej"  sprzyja  także dobra kondycja sektora ubezpieczeniowego oraz skutki nawałnic, które napędziły klientów „mieszkaniówce”. W opinii  Marcina Tarczyńskiego z  Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU),  obniżki cen nie dotyczą całego rynku, ponieważ  występuje  nawet podwyżka  stawek  w przypadku budynków w złym stanie technicznym, łatwopalnej konstrukcji lub nieruchomości położonych  na terenach zalewowych.
 
Katastrofy naturalne w 2017 r. najdroższe w  historii
 
Szkody spowodowane na świecie przez katastrofy naturalne w III 2017 r.  mogą okazać się najkosztowniejszymi w historii i  przekroczyć 100 mld dol.  - donosi "Rzeczpospolita"(Nr z 09.10.2017 r.), powołując się na szacunki  Morgan Stanley, jednego  z największych banków inwestycyjnych na świecie. Dziennik zauważa, iż po dodaniu do tej kwoty blisko 20 mld dol. szkód z I półrocza  br., "można się spodziewać, że 2017 rok przejdzie do historii jako najkosztowniejszy pod względem wypłat dotyczących katastrof naturalnych, przewyższając pod tym względem obfitujące w klęski żywiołowe lata 2005 (huragan Katrina) i 2011 (trzęsienie ziemi w Japonii)".
Gigantyczne szkody w br. spowodowane zostały przez huragany Harvey, Irma i Maria oraz dwa potężne trzęsienia ziemi, które  spustoszyły Teksas, Florydę, Karaiby i Meksyk. Jak informuje gazeta,  ubezpieczyciele spodziewają się, że wypłacą około 10–25 mld dol. za szkody związane z Harveyem, ok. 15–85 mld dol. – z Marią i ok. 30–55 mld dol. za szkody związane z Irmą. Do tego trzeba doliczyć szkody spowodowane przez trzęsienia ziemi w Meksyku.
W opinii Morgan Stanley,  konsekwencją katastrof będą więc pierwsze od kilku lat podwyżki stawek za reasekurację - podaje dziennik.

Banki  sprzedają  więcej  polis inwestycyjnych

Po gwałtownych spadkach w 2015 i 2016 r. sprzedaż polis w bankach zaczęła powoli rosnąć. Szczególnie widać to w ubezpieczeniach na życie -   pisze "Rzeczpospolita"(Nr z 09.10.2017 r.). Udział składki ze sprzedaży polis w bankach w łącznej składce ubezpieczeń na życie po II kwartale br. wynosi 35,4 proc., a składka zebrana poprzez bancassurance - 4,3 mld zł.  Rok wcześniej było to odpowiednio 34 proc. oraz 4 mld zł. Natomiast w analogicznym okresie  2014 r.  aż 44 proc. polis na życie trafiło do klientów przez kanał bankowy, a zebrana składka wyniosła 6,7 mld zł. - informuje gazeta. Według dziennika, obecnie,  po nabyciu przez  Grupę PZU  akcji Pekao SA, sprzedaż ubezpieczeń w bankowym kanale dystrybucji ma szansę jeszcze pójść w górę. Kooperacja tych dwóch instytucji finansowych  na  pewno  znajdzie  odzwierciedlenie  we  wzroście rynku bancassurance. W ocenie  Agnieszki Gocałek, dyrektor Biura Bancassurance w PZU,  "jest to dobry moment na dogłębną analizę możliwości ścisłej współpracy z podmiotami bankowymi, ze szczególnym uwzględnieniem banków powiązanych kapitałowo z Grupą PZU, czyli Pekao i Alior Bankiem" - podaje "Rz".  Gazeta podkreśla, że  PZU "jeszcze w tym kwartale planuje zaktualizować strategię, uwzględniając bliższą współpracę z Bankiem Pekao. (...) ubezpieczycielowi zależy na zacieśnieniu współpracy z bankiem i znalezieniu takich rozwiązań, które dadzą klientowi wiele atrakcyjnych produktów finansowych".
Polacy najchętniej kupują w bankach polisy inwestycyjne. Obecnie aż 75,9 proc. składki pozyskanej przez towarzystwa   za pośrednictwem banków pochodzi ze sprzedaży tych ubezpieczeń, podczas kiedy rok wcześniej było to 66,8 proc. Jak przyznaje w dzienniku  Aleksandra Leszczyńska, rzeczniczka AXA, "sytuacja jest stabilna, przypis wynosi mniej więcej tyle, ile w zeszłym roku. Te lekkie zwyżki to efekt zwiększonej sprzedaży produktów inwestycyjnych, głównie ze składką jednorazową". W produktach inwestycyjnych  "82 proc. składki pochodzi z polis indywidualnych ze składką jednorazową, podczas kiedy  trzy lata temu było to 40 proc."  Natomiast  polisy powiązane z produktami bankowymi odpowiadają jedynie za 19,9 proc. składek zebranych w kanale bankowym, a pozostałe ubezpieczenia na życie – 4,2 proc. - informuje "Rz".

SOKIK utrzymał  karę 1,6 mln  zł  dla Open Finance

Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (SOKiK)  potwierdził ustalenia Marka Niechciała, prezesa UOKiK,   iż Open Finance, firma doradztwa finansowego,  naciągała   klientów na  polisolokaty oraz  utrzymał karę w  wysokości 1,6 mln zł   nałożoną na tę instytucję przez szefa  UOKiK -  informuje "Puls Biznesu"(Nr z 10.10.2017 r.). Zdaniem dziennika,  orzeczenie SOKiK  w  sprawie Open Finance  jest  "kolejnym przykładem nagannych praktyk wielu firm wprowadzających klientów w błąd co do korzyści płynących z wykupu tzw. polisolokat w formie grupowego  ubezpieczenia na życie i dożycie z ubezpieczeniowymi funduszami kapitałowymi. Jak podaje gazeta, do  Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK)  klienci Open Finance słali skargi, twierdząc, iż  firma nierzetelnie informowała ich o korzyściach płynących z przystąpienia do polisolokat.  Między innymi miała   zatajać przed nimi prawdopodobieństwo poniesienia strat  i ukrywać prawdziwe koszty odstąpienia od umowy - podaje gazeta.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT