UFG dzięki elektronice coraz bardziej skuteczny w ściąganiu opłat karnych za brak OC

Kierowcy trudno ukryć brak OC - twierdzi "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 09.04.2015 r.) Wprawdzie do niedawna kierowcy byli przyzwyczajeni, że brak OC wykrywał  głownie policjant  przy  okazji kontroli drogowej policji, dzisiaj jednak - zauważa w gazecie Hubert Stoklas, wiceprezes zarządu  Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego (UFG)  - brak polisy komunikacyjnego OC  pomaga znaleźć  ogólnopolska baza danych (OI ) w UFG.
Ośrodek Informacji (OI) UFG - przypomina dziennik  - zawiera dane o sprzedanych polisach komunikacyjnych, zgłoszonych szkodach i wypłaconych odszkodowaniach. Baza umożliwia np. wykrywanie przerw w ubezpieczeniu danego pojazdu czy porównywanie daty pierwszej rejestracji i daty rozpoczęcia ochrony OC posiadacza pojazdu. I tak, w 2014 r. tylko w oparciu o bazę OI UFG zidentyfikowano 13,9 tys. pojazdów bez OC. Ponadto, w  końcu 2014 r. UFG zakończył wprowadzanie systemu e-Zawiadomienia dla komend w całej Polsce. Dzięki niemu policjanci mogą szybciej przesyłać do UFG raporty z kontroli obowiązkowej polisy OC. Do końca listopada 2024 r. drogą elektroniczną   trafiło do funduszu 12,3 tys. zawiadomień z policji na ponad 32 tys. wszystkich zawiadomień od policji o braku OC. 
Według "DGP", w  2014 r.  UFG zebrał  ponad 44 mln zł z tytułu kar za brak polisy  komunikacyjnego OC, to jest o 66 proc. więcej z tego tytułu niż w  2013 r., a o 192,7 proc. więcej w stosunku  do 2012 r., kiedy to do kasy   funduszu wpłynęło 15,1 mln zł.  UFG wezwał łącznie do zapłacenia kary za brak OC  w 2014 r. około  56,1 tys. osób, czyli o 13 proc. więcej  niż rok wcześniej. Na koniec ub.r. Fundusz prowadził  prawie 116,8 tys. postępowań  związanych z brakiem OC.

Gdański komornik zablokował InterRisk


Przez kilka dni - od 16 do 19 marca br.- działalność InterRisku, jednego  z największych ubezpieczycieli majątkowych była sparaliżowana po zajęciu przez komornika wszystkich kont bankowych firmy.  Towarzystwo nie mogło  wypłacać odszkodowań, płacić podatków, pensji oraz prowizji - donosi "Puls Biznesu"(Nr z 08.04.2015  r.).Według "PB", rachunki zostały zablokowane przez komornika  po wniosku Gdańskiej Infrastruktury Wodociągowo-Kanalizacyjnej (GIWK), domagającej  się od ubezpieczyciela 1,1 mln zł.   Jak podaje gazeta, InterRisk, pomimo że nie zgadza się z roszczeniem GIWK, przekazał wcześniej sporną kwotę do depozytu sądowego, ponieważ firma ma zamiar odwoływać  się do sądu w sprawie działań komornika. Zdaniem Przemysława Wierzbickiego, adwokata  InterRisku,  skoro pieniądze zostały przekazane, egzekutor nie miał więc prawa do dalszego blokowania rachunków firmy. Ubezpieczyciel obecnie oskarża egzekutora o szantaż, zaś komornik twierdzi, że działał zgodnie z prawem, egzekwując w ten sposób od spółki ponad 1 mln zł.
Ostatecznie   InterRisk zgodził się na przekazanie spornej kwoty Gdańskiej Infrastrukturze Wodociągowo-Kanalizacyjnej i tym samym zakończył postępowanie egzekucyjne, co - w opinii  Zbigniewa Kozerskiego, kierownika  biura ds. likwidacji szkód finansowych i regresów w InterRisk - pozbawiło ubezpieczyciela  możliwości obrony procesowej.
InterRisk zamierza jednak  ubiegać się o zwrot nienależnego świadczenia od GIWK w odrębnej sprawie cywilnej - pisze "PB".

Nowy broker wchodzi na rynek pośrednictwa ubezpieczeniowego


Jerzy Mazgaj, właściciel Delikatesów  Alma,  zamierza zawojować rynek pośrednictwa ubezpieczeniowego  - informuje "Puls Biznesu"(Nr z 07.04.2015  r.).  Jego nowa firma - Cliffsidebroker, która  ma rozpocząć działalność w czerwcu 2015 r. chce skoncentrować się  na obsłudze firm, dla których będzie świadczyć pełen outsourcing w zakresie ubezpieczeń korporacyjnych z obu działów  wraz z obsługą prawną. Jerzy Mazgaj powiedział w wywiadzie dla "PB", iż   do wejścia  w biznes sprzedaży  polis  skłoniły go m.in. były dobre perspektywy rynku pośrednictwa ubezpieczeniowego w Polsce oraz nie zawsze zadowalające usługi, jakie dotychczas oferowali jego firmom brokerzy (Jerzy Mazgaj kontroluje m.in.  Delikatesy Alma, Paradise Group, reprezentującą  m.in. markę Armani, czy też sprowadzający cygara z Kuby Premium Cigars). Mazgaj zapowiada, że także na rynku ubezpieczeniowym (Cliffsidebroker  ma obsługiwać m.in. należące do niego firmy)  zamierza stawiać na jakość - pisze dziennik.
"PB” podaje, iż  właściciel Cliffsidebroker oczekuje, że ta firma , którą  ma kierować  Marcin Mazgaj, związany wcześniej z PWS Konstanta, sekretarz zarządu SPBUiR, w ciągu kilku lat stanie się jednym z głównych rozgrywających na rynku brokerskim.  Cliffsidebroker  będzie miał centralę w Krakowie, ale planuje też utworzenie oddziałów m.in. w Warszawie.

Ubezpieczyciel zapłaci za zdarzenie z tytułu OC  w życiu prywatnym


Nieszczęśliwe  zdarzenie (w powszechnym znaczeniu) może rodzić także  odpowiedzialność odszkodowawczą - informuje "Rzeczpospolita"(Nr z 08.04.2015 r.).  Dziennik opisuje sprawę Andrzeja P., który przypadkowo przyczynił się do zatonięcia w Wiśle torby z profesjonalnym  sprzętem fotograficznym swojego znajomego Tomasza L.  zawodowego fotografa.  Torby nie można było już wyłowić; a  że sprawca szkody  był ubezpieczony również od ryzyka odpowiedzialności odszkodowawczej w życiu prywatnym, fotograf zgłosił więc  do jego ubezpieczyciela szkodę, którą oszacował na kwotę ponad 36 tys. zł - podaje gazeta. Firma ubezpieczeniowa odmówiła  jednak  uznania roszczenia, stwierdzając, że "zdarzenie nie jest objęte zakresem odpowiedzialności ubezpieczyciela", a "powinno być traktowane jako następstwo nieszczęśliwego wypadku, za który ubezpieczony nie ponosi winy."  Jednak  Sąd Rejonowy Lublin-Zachód uznał, że roszczenie fotografa jest słuszne, gdyż  "w potocznym znaczeniu takie zdarzenie jest rzeczywiście uznawane za nieszczęśliwy wypadek, ponieważ sprawca ewidentnie nie zamierzał wyrządzić szkody fotografowi. (...) jego zachowanie, w świetle art. 415 kodeksu cywilnego, ma istotne znaczenie prawne. Przepis ten normuje bowiem , że kto z winy swojej wyrządził drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia. Do zaistnienia takiej odpowiedzialności konieczne jest wystąpienie łącznie trzech przesłanek: wina w postaci lekkomyślności lub niedbalstwa, powstanie szkody i związek między bezprawnym i zawinionym działaniem a szkodą" - pisze "Rz". W opinii sądu, w  tej sprawie wszystkie te przesłanki zostały spełnione, bo gdyby Andrzej P. poruszał się " z należytą ostrożnością i z rozmysłem",  nie doszłoby do uszczerbku w majątku fotografa. Sąd uznał, iż zachowanie ubezpieczonego było więc zawinione niezależnie od tego, że w życiu codziennym tego rodzaju działania niejednokrotnie określane są jako nieszczęśliwy czy niefortunny wypadek. Wyrok utrzymał w mocy Sąd Okręgowy w Lublinie (sygn. akt II 900/14) - podaje gazeta.
Towarzystwo ubezpieczeń  ma więc zapłacić fotografowi ponad 36 tys. zł.

SO przyznał zadośćuczynienie matce zmarłego nastolatka,  nie uwzględniając jednak jego ewentualnych sukcesów w sporcie


Sąd Okręgowy w Olsztynie (sygn. akt I C 484/14) w wyroku z 16 marca 2015 r.  przyznał 50 tys. zł  tytułem zadośćuczynienia  matce,  która straciła 17-letniego syna w wypadku komunikacyjnym - podaje "Rzeczpospolita" (Nr z 03.04.2015 r.) . Chłopak  był uczniem drugiej klasy LO i  uznanym koszykarzem  miejscowego Towarzystwa Sportowego, a wypadek zdarzył się podczas jego powrotu  autokarem z drużyną z zawodów sportowych. Matka ofiary wystąpiła z pozwem  przeciwko towarzystwu ubezpieczeń,   gdzie wykupioną  polisę OC miał sprawca kolizji,  o odszkodowanie na drodze cywilnej. Wprawdzie  firma ta  wypłaciła już  jej tytułem odszkodowania 25 tys. zł za znaczne pogorszenie sytuacji życiowej, zaś sąd  nakazał sprawcy wypadku  wypłacenie jej 10 tys. zł  " w ramach częściowego naprawienia szkody za spowodowanie śmierci syna", to jednak w  opinii kobiety  była to kwota niewystarczająca - pisze dziennik.  Domagała się więc od ubezpieczyciela  jeszcze "150 tys. zadośćuczynienia oraz 25 tys. zł jako uzupełnienia odszkodowania za pogorszenie sytuacji życiowej wskutek śmierci syna" - donosi gazeta. Albowiem  po śmierci syna "popadła w depresję, doszło do nasilenia istniejących wcześniej innych dolegliwości zdrowotnych i ograniczenia aktywności w działalności gospodarczej, przy której syn wydatnie pomagał" - twierdziła. Podkreślała także, iż  "w związku z dobrze rozwijającą się karierą sportową istniały perspektywy osiągania przez syna bardzo znacznych zarobków z tym związanych" - pisze "Rz".
SO  w Olsztynie zasądził na rzecz pokrzywdzonej 50 tys. zł tytułem zadośćuczynienia. Jak podkreśla gazeta, olsztyński sąd  w uzasadnieniu wyroku  wziął pod uwagę, że po śmierci syna doszło u niej do znacznego osłabienia aktywności życiowej oraz znacznego pogorszenia jej sytuacji życiowej. Zdaniem sądu, gdyby nie utrata syna, powódka mogłaby liczyć na jego dalszą i wymierną pomoc, czy to w opiece nad młodszym rodzeństwem, czy to przy pracach związanych z działalnością gospodarczą, zwłaszcza w sytuacjach, w których wymagałby tego jej stan zdrowia. Sędzia zwrócił jednak uwagę, iż "tylko część sportowców osiąga prawdziwy i dostrzegalny finansowo sukces, mogąc utrzymywać się wyłącznie w oparciu o dochody uzyskiwane z uprawianej profesjonalnie dyscypliny sportowej", zaś  „osiągnięcie takiego sukcesu, a nadto utrzymywanie wysokiego poziomu sportowego, dającego taki właśnie efekt, wymaga przy tym ogromnego nakładu pracy, czasu i zaangażowania, które mogłyby utrudniać pomoc, jakiej oczekiwała powódka".

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT