UFG nakłada coraz więcej kar za nie wykupienie polisy OC pojazdu

Według "Dziennika Gazety Prawnej"(Nr z 13.05.2014 r.), Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny (UFG) ukarał w 2013 r. prawie 50 tys. kierowców za brak obowiązkowego ubezpieczenia OC, to jest o 24 proc. więcej. W ub.r. UFG nałożył łącznie na kierowców bez OC blisko 26 mln zł kary (wzrost 10 mln zł).
W opinii  Joanny Pasturczak, wicedyrektora pionu windykacji UFG,  wzrost  kar jest wynikiem działań własnych funduszu. UFG bowiem  gromadzi dane o nieubezpieczonych  na podstawie informacji z bazy polis OC i prowadzonych kontroli.
"Wykrycie braku OC jest możliwe zatem nawet bez kontroli drogowej. UFG robi to głównie na podstawie wykrytych przerw w ubezpieczeniu. Uzyskanie takich informacji jest możliwe dzięki uruchomieniu ogólnopolskiej bazy polis komunikacyjnych" - pisze dziennik. Gazeta wyjaśnia, iż ubezpieczyciele muszą w ciągu 14 dni zgłosić sprzedaną polisę do funduszu. Zdaniem "DGP", często  przyczyną nieubezpieczenia  pojazdu, jest   wprowadzenie w błąd nowego posiadacza  przez poprzednich właścicieli auta co do ważności polisy. Zdarza się także, ze  sprowadzając auto z zagranicy, właściciele zamiast w dniu rejestracji pojazdu w Polsce , odwlekają termin wykupienia OC. Ponadto, jednym z najczęstszych powodów niewywiązywania się z tego  obowiązku jest  nieopłacenie wszystkich rat składki lub nieprzedłużenie umowy - informuje gazeta.

PIU : uchwała  o wdrożeniu  bezpośredniej  likwidacji  szkód  w modelu ryczałtowym  dla wszystkich towarzystw

Walne Zgromadzenie Polskiej Izby Ubezpieczeń przyjęło uchwałę o wdrożeniu  bezpośredniej  likwidacji  szkód  w modelu ryczałtowym  dla wszystkich zakładów ubezpieczeń - informuje "Rzeczpospolita"(Nr z 09.05.2014 r.). Według Marcina Tarczyńskiego z  PIU, w głosowaniu nad wprowadzeniem BLS aż 41 towarzystw opowiedziało się za; 7 było przeciw, a 14 wstrzymało się od zajęcia stanowiska w tej sprawie. Jak podkreśla dziennik, "głosowanie było reakcją" na  jednostronne  wprowadzenie BLS przez  PZU SA (lider polskich ubezpieczeń  rozlicza szkody według kosztów  rzeczywistych).  Przystąpienie do BLS w wersji opracowanej przez PZU ogłosiła już także  Uniqa. - pisze gazeta.  Katarzyna Ostrowska, rzecznik Uniqa  poinformowała zaś, iż  nowy model likwidacji szkód zacznie obowiązywać od 1 czerwca 2014 r. Zdaniem Jarosława Matusiewicza,  dyrektora zarządzającego  ds. likwidacji szkód Uniqa, "firma jest dobrze przygotowana do nowego modelu obsługi poszkodowanych".  Matusiewicz twierdzi w "Rz", iż "od wielu lat konsekwentnie ulepszamy nasze procesy likwidacyjne, wdrażamy nowoczesne rozwiązania i narzędzia informatyczne. Wzmocnienie serwisu posprzedażowego jest kluczowym elementem długofalowej strategii Uniqa (...)  Bezpośrednia Likwidacja Szkód jest rozwiązaniem bardzo korzystnym dla klienta (...) Nie musi szukać ubezpieczyciela sprawcy w przypadku szkody, a przy zawarciu kolejnego ubezpieczenie może świadomie wybrać firmę, w której nie tylko zapłaci składkę, ale również będzie likwidowała jego szkody, tak jak w ubezpieczeniach dobrowolnych np. autocasco".
Dziennik podkreśla, iż  firmy   ubezpieczeniowe od wielu miesięcy pracowały nad projektem bezpośredniej likwidacji szkód w ramach Komisji Likwidacji Szkód Polskiej Izby Ubezpieczeń. Ich kontynuowanie zawisło na włosku po tym, jak 4 kwietnia br. BLS wprowadziło PZU SA.

W razie  sporu sądowego,  stroną postępowania nie jest polski oddział ubezpieczyciela, tylko jego zagraniczna "firma matka"

Wykupując atrakcyjną  polisę, klient – czy to indywidualny czy też biznesowy - rzadko zastanawia się, z kim tak naprawdę zawiera umowę ubezpieczenia. I często nie zdaje sobie sprawy, ze posiadając polisę  zakładu  ubezpieczeń,  który działa w Polsce w formie oddziału,  jak AIG, Liberty Direct, Prudential czy Proama (na liście  Komisji Nadzoru Finansowego jest 19  podmiotów),  w razie sporu sądowego będzie musiał procesować się  z ich zagraniczną  centralą. A  może to oznaczać zarówno  stratę czasu jak i pieniędzy - ostrzega "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 13.05.2014 r.). Albowiem w procesie o odszkodowanie,  stroną powinna być spółka matka, zarejestrowana w którymś z unijnych państw. Tymczasem najnowsze orzecznictwo sądów pokazuje - podaje gazeta - iż "pozwy kierowane przeciwko oddziałom mogą być odrzucane – jeśli nie w pierwszej, to w drugiej instancji".  Zdaniem ekspertów, takie podejście bije w ubezpieczonych, ponieważ kiedy po latach procesu ich pozew zostanie odrzucony, mogą bezpowrotnie utracić szansę na odszkodowanie ( roszczenia o odszkodowanie  przedawniają się już po trzech latach). Na dodatek mogą obciążyć ich koszty sądowego sporu - pisze dziennik. Zwłaszcza, że jeśli wcześnie sądy " dostrzegały błąd polegający na tym, że w pozwie wymieniono oddział, a nie spółkę matkę, zazwyczaj pozwalały na jego naprawienie" - twierdzi "DGP". Ostatnio jednak  w drugiej instancji pojawiły się  orzeczenia wskazujące, że taka praktyka jest  niedopuszczalna. Według  dziennika, który powołuje się na stanowisko Sądu Apelacyjnego w Łodzi,   „sąd nie może ingerować w treść pozwu w tym znaczeniu, iż nie jest władny jej zmieniać czy też korygować z urzędu. Kodeks postępowania cywilnego normuje przesłanki podmiotowej zmiany powództwa, która może nastąpić wyłącznie na wniosek stron postępowania, a niekiedy wyłącznie na wniosek powoda” . W opinii  Tomasza Młynarskiego, głównego  specjalisty w wydziale prawnym Biura Rzecznika Ubezpieczonych, RzU  "przyjrzy się"  problemowi. Jak mówi T. Młynarski w gazecie, "trudno pogodzić się ze stanowiskiem, które ma tak daleko idące – oczywiście negatywne – konsekwencje dla ubezpieczonych dochodzących swoich roszczeń".
„W ocenie sądu brak zdolności sądowej oddziału zagranicznego zakładu ubezpieczeń z państwa członkowskiego Unii Europejskiej ma charakter nieusuwalny, ponieważ nie istnieje możliwość uzyskania tej zdolności przez oddział. W miejsce pozwanego oddziału musiałby wstąpić posiadający zdolność sądową zakład ubezpieczeń, a w konsekwencji nie zostałaby zachowana tożsamości stron” – napisał łódzki sąd.

Większe szanse na mediacje z ubezpieczycielem  przez sąd polubowny

Pojawiła się szansa na zwiększenie roli sądów polubownych - informuje "Rzeczpospolita" (Nr z 08.05.2014 r.). Gazeta pisze, że stosowanie alternatywnych metod rozstrzygania sporów (ADR, Alternative Dispute Resolution) z towarzystwem ubezpieczeń, takich jak mediacja czy sąd polubowny jest  korzystne. Są to przede wszystkim  m.in. niższe koszty postępowania czy  fachowość arbitrów. Dziennik przypomina, iż w  polskim sektorze finansowym  działają dwa sądy polubowne: przy Komisji Nadzoru Finansowego i Rzeczniku Ubezpieczonych. Jednak "ich popularność nie jest wielka: w ub.r. do sądu przy KNF trafiły 52 sprawy ubezpieczeniowe, a przy RzU – jedynie 27". W opinii  gazety,  stosunkowo mała popularność rozstrzygania  sporów polubownie wynika z  niewiedza o istnieniu sądów polubownych oraz z  konieczności  obustronnej zgody na takie postępowanie mediacyjne. Jednak - zauważa "Rz" - jest nadzieja na poprawę sytuacji. W połowie 2015 r. mają wejść w życie  regulacje dostosowujące polskie prawo do przepisów unijnych o ADR,  zakładające  m.in. upowszechnienie dostępu wiedzy o alternatywnych metodach rozstrzygania sporów i ułatwienie do nich dostępu; korzystanie z ADR będzie  nadal dobrowolne.
Zdaniem Wiesława Zaborowskiego  z Allianz Polska, do upowszechnienia korzystania z mediacji sądów polubownych niezbędna jest ich bezstronność oraz standaryzacja procesów i produktów ubezpieczeniowych.

Powstanie obowiązek posiadania  polisy  OC  dla  kół  łowieckich ?

Resort rolnictwa chce, żeby myśliwi  obowiązkowo kupowali ubezpieczenia - donosi "Rzeczpospolita" (Nr z 12.05.2014 r.). Albowiem - pisze dziennik -  zniszczenia, jakie rolnikom wyrządzają w uprawach rolnych  dziki, łosie i jelenie, rocznie  sięgają już nawet ponad 250 mln zł. Jak przypomina gazeta,  jeszcze do lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku "wszelkie straty wyrządzane przez żyjące na wolności zwierzęta pokrywał Skarb Państwa".  Obecnie, po zmianie przepisów  dziki, lisy, sarny i inna zwierzyna łowna przeszły „na własność" kół łowieckich. To  koła łowieckie formalnie  ponoszą odpowiedzialność za   "wypady" zwierząt leśnych na połacie uprawne.

Rekordzista oszust trafił do aresztu

Stałe wyłudzanie odszkodowań może stać się sposobem na życie. Jak donosi "Gazeta Wyborcza"(Nr z 08.05.2014 r.), policja zatrzymała na Pomorzu mężczyznę, który od kilkunastu lat żył z wyłudzania odszkodowań z tytułu następstw nieszczęśliwych wypadków. Dziennik podaje, iż  przedsiębiorczy 34 -latek z Gdańska  "organizował" w ten sposób sobie pieniądze,   odkąd zdał maturę.  Według "GW", oszust głównie symulował lub doprowadzał do kontuzji kolana.  Na przykład w ciągu jednego miesiąca  ustanowił swoisty  rekord - 130 umów zawartych  tylko z PZU  SA. Proceder zakończyła  prokuratura, która postawiła  mu 67 zarzutów  "wyłudzania i usiłowania wyłudzania odszkodowań z tytułu zawartych umów od następstw nieszczęśliwych wypadków (NNW)".

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT